Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem
Data publikacji: 24 maja 2009 A- A A+

Po sukcesie Komisarza Maciejewskiego Marcina Wrońskiego, wydawnictwo Red Horse przedstawiło czytelnikom nowy cykl znakomitych czarnych kryminałów. Ich autorem jest Philip Kerr. To właśnie stworzony przez niego bohater ujął za serce brytyjskich czytelników. Od paru tygodni jego Marcowe fiołki robią furorę również w Polsce. Dlatego z tym większą przyjemnością przedstawiam zapis rozmowy, jaką udało mi się odbyć z autorem ;)




  • Anna Kutrzuba: 8 maja ukazały się w Polsce Marcowe fiołki, pierwszy tom serii czarnych kryminałów, która przysporzyła Panu rzeszę oddanych fanów. Teraz polscy czytelnicy mają okazję poznać nietypowego detektywa, Berniego Gunthera, łapsa w prochowcu. Zanim jednak zadam Panu pytanie o Pana bohatera, wpierw chciałabym zapytać o tło polityczno-społeczne Pana powieści: dlaczego Berlin z 1936 roku?

  • Philip Kerr: Igrzyska Olimpijskie to przełomowy punkt w dziejach Nazistów. Chcieli zaprezentować ruch nazistowski z jak najlepszej strony nie tylko całemu światu, ale również młodzieży niemieckiej – można powiedzieć, całkiem dosłownie, że były one czasem prężenia niemieckich muskułów. Świat miał szansę zbojkotować olimpiadę, lecz stchórzył. Od tego czasu, igrzyska olimpijskie stały się kupą gówna i żadna szanująca się osoba, posiadająca choćby uncję politycznego/historycznego wyczucia, nie powinna mieć nic wspólnego z olimpiadą, również dzisiaj. Co cztery lata prosi się nas, abyśmy oglądali pewien rodzaj spektaklu, który jest w gruncie rzeczy faszystowski. Może Pani myśleć, że to przesada, ale nie – nie jest. Prawie wszystko, co widzimy we współczesnej ceremonii – np. zapalanie znicza olimpijskiego, parada – zostało wynalezione przez Josepha Goebbelsa.

  • A.K. Marcowe fiołki to fantastyczne połączenie faktów i fikcji. Co skłoniło Pana do połączenia intrygi kryminalnej z podróżą po nazistowskich Niemczech?

  • P.K. Pochodzę z Edynburga. Edynburg wydaje mi się raczej nudny. Z pewnością zbyt nudny, aby o nim pisać. Chciałem napisać o wydarzeniu historycznym, bądź okresie w historii, który byłby przełomowy, najważniejszy od czasów reformacji. Najlepszą rzeczą dotyczącą pisania o tym okresie było dla mnie, jako dla pisarza kryminałów, to, że chociaż można wymyślić paskudną zbrodnię oraz najgorszego łotra, to zawsze znajdzie się coś lub ktoś prawdziwy, kto może zostać wyjęty z kart historii i przeniesiony do książki. To właśnie to sprawia, że pisanie jest interesujące.

  • A.K. Czy było Panu trudno wejść w umysły nazistów?

  • P.K. Tak, było trudno, ale równocześnie stanowiło to dla mnie wyzwanie. Żeby zrozumieć wszystkich tych ludzi jako istoty ludzkie. Przypomina to metodę Stanisławskiego. Musisz wejść w nich, aby o nich pisać.

  • A.K. Czy kiedykolwiek obawiał się Pan, że z powodu ich kontekstu historycznego, powieści mogą zostać uznane za kontrowersyjne?

  • P.K. Nie uważam ich za kontrowersyjne. Staram się czynić wszystkie rzeczy prawdziwymi w nadziei, że będziemy mogli zrozumieć lepiej, co się stało. Nie widzę w tym nic kontrowersyjnego.

  • A.K. Opisuje Pan drobiazgowo, jak wyglądał świat na chwilę przed wybuchem II wojny światowej. Jak długo zajęły Panu przygotowania do napisania powieści? Były żmudne czy sprawiały Panu przyjemność? Lubi Pan historię?

  • P.K. Do napisania pierwszej książki przygotowywałem się 18 miesięcy. Dużo czytałem i podróżowałem. Tak, lubię historię. Pisząc, starałem się oddać atmosferę danego miejsca; pisać tak, jak pisał Raymond Chandler, aby czytelnik mógł posmakować miejsca, tak jak może posmakować Los Angeles.

  • A.K. Skąd zaczerpnął Pan pomysł na serię czarnych kryminałów?

  • P.K. Zdobyłem dyplom z niemieckiej filozofii i prawa. Nie planowałem wcale napisać serię powieści. Tylko jedną książkę. Jednak jedna rzecz doprowadziła do drugiej.

  • A.K. Co sprawia Panu największą przyjemność w pisaniu kontynuacji historii stworzonych niegdyś bohaterów? A czego w pisaniu serii Pan nie lubi?

  • P.K. Niewątpliwym plusem jest to, że mogę użyć bohatera jako lustrzanego odbicia samego siebie, wejrzeć w siebie. Lubię wyobrażać sobie siebie w sytuacjach, w jakich znajduje się Bernie i próbuję zastanowić się, co w miarę rozsądnego mógłbym zrobić, gdybym był na jego miejscu. W ten sposób mam nadzieję zrozumieć dlaczego coś, co się wydarzyło, zdarzyło się. Minusy? Większość pisarzy kończy, produkując powieści, które odciskają niejako od formy. Jedna wygląda niemalże identycznie jak druga. To jest niebezpieczne. Czujnie obserwuję siebie, uważając na ten moment. Jeśli mi się to zdarzy, zrezygnuję z Berniego.

  • A.K. Bernie Gunther jest twardym facetem. Silny, odrobinę uparty, bezlitosny. Równocześnie jest atrakcyjny i bywa czarujący. Gdyby był prawdziwy, zaprzyjaźniłby się Pan z nim?

  • P.K. Podobnie jak ja, Bernie nie ma zbyt wielu przyjaciół. Bycie pisarzem jest po trosze jak bycie detektywem. Samotność. Introspekcja. Czekam w moim biurze na nadejście femme fatale i, jako że jak dotąd żadna nigdy się nie pojawiła, muszę wymyślać ją sobie, aby się z nią bawić i uprawiać seks.

  • A.K. Skoro tak, to nie mogę nie skorzystać z okazji i nie zapytać, czy istnieją jeszcze jakieś podobieństwa pomiędzy Panem a Pana bohaterem?

  • P.K. Oboje lubimy Berliner Weisse, niemieckie białe piwo.

  • A.K. Co skłoniło Pana, aby sięgnąć po pióro?

  • P.K. Czytanie. Jak tylko nauczyłem się płynnie czytać, wiedziałem, że zostanę pisarzem. Zostałem nim, aby móc sypiać z wieloma kobietami. Wydawało mi się bowiem, że pisarze są bardziej atrakcyjni dla kobiet niż prawnicy. Dziś nie byłbym już tego taki pewien.

  • A.K. Co oprócz myśli o nadejściu femme fatale inspiruje Pana do pisania? Skąd pochodzi inspiracja?

  • P.K. Ciężko powiedzieć. Od Boga. Z eteru. Z najmroczniejszych zakamarków mojej duszy. Z wszystkich powyższych.

  • A.K. A czy jacyś powieściopisarze Pana inspirują?

  • P.K. Nie czytam powieści. Czytam książki historyczne i biografie. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek zainspirował mnie jakiś pisarz. Pisarze nie inspirują ludzi. Niemniej jednak książki, owszem. Tak, książki mnie inspirują. Ale to bardzo intymna rzecz, o którą Pani pyta; o to, które książki mnie inspirują. Minęło sporo czasu odkąd przeczytałem coś, co mnie zainspirowało. Myślę, że to się zdarza tak naprawdę tylko wtedy, kiedy jesteśmy młodzi. Czytuję od czasu do czasu Montaigne’a i podczas lektury jego prac uderza mnie to, że jest on kimś, kto w życiu zdążył pomyśleć o wszystkim.

  • A.K. Kiedy Pan nie pisze, jak Pan odpoczywa? Co robi Pan w wolnym czasie?

  • P.K. Trenuję jogę, gram na pianinie, maluję, fotografuję.

  • A.K. A podróże? Często bywa Pan w drodze?

  • P.K. Nie za bardzo lubię podróżować. Nie mam nic przeciwko przebywaniu w innym kraju, nie znoszę samej podróży doń. Drażni mnie, że nie mówię wieloma językami.

  • A.K. Na koniec zapytam o niekonwencjonalną podróż, podróż w czasie. Czy gdyby to było możliwe, chciałby Pan znaleźć się nazistowskich Niemczech, które stanowią tło pańskich powieści?

  • P.K. Tak. Chciałbym spotkać Hitlera. I trzymać przy tym w ręce pistolet z tłumikiem.



Recenzje książek Philipa Kerra na Dzienniku Literackim
Oficjalna strona Philipa Kerra
Komentarze
  • 1
    Krzysztofuw 24 maja 2009 | 23:26:25

    Jak zwykle rewelacja!

  • 2
    Zacisze wyśnione... 25 maja 2009 | 8:20:49

    Ciekawy człowiek!

  • 3
    Annie 27 maja 2009 | 21:14:41

    Dziękuję, Krzysztofie!

    M., Philip Kerr to faktycznie postać nietuzinkowa. Ma ogromną wiedzę, co w połączeniu z zamiłowaniem do ironizowania i kontrowersji, stwarza momentami prawdziwie wybuchową mieszankę ;)

    Moc pozdrowień!

  • 4
    markos 21 lipca 2010 | 9:19:06

    dziwny ten kolo, jak mozna chcieć spotkać hitlera-ludojada? jak mozna mówić że to gebels wymyslił igrzyska, no jak?!! bydlę!!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję