Zanim pomysł przekształci się w powieść… - wywiad z Kamilą Shamsie
Data publikacji: 13 lipca 2009 A- A A+
Tej autorki nie muszę przedstawiać. Znakomita pakistańska prozaiczka zawładnęła bowiem bez reszty sercami polskich czytelników. Sól i Szafran oraz Kartografia – dwie powieści, które wyszły spod jej pióra – należą dziś do wąskiej grupy najchętniej czytanych w Polsce książek. Wiele nagród, kilka powieści i jedna autorka, której można słuchać godzinami. Nie przedłużając, zapraszam więc do lektury niezwykle interesującego wywiadu z Kamilą Shamsie.
  • Anna Kutrzuba: Pakistańska Szeherezada. Właśnie w taki sposób jesteś postrzegana przez wielu polskich czytelników. Wspaniała gawędziarka opowiadająca magiczne historie. Skąd ta umiejętność snucia przepięknych opowieści?
  • Kamila Shamsie: Nigdy nie określiłabym samej siebie w ten sposób, ale bardzo miło mi otrzymać taki komplement! Umiejętność snucia opowieści nie jest szczególną cechą mojej rodziny – myślę, że wszyscy Pakistańczycy lubią to słuchać różnych historii, to je opowiadać, dlatego też wyrastałam wśród ludzi, którzy zawsze układali bajki. Lecz, oczywiście, opowiadanie historii, aby rozbawić otaczających cię ludzi to jedno, a pragnienie ukształtowania historii w powieść i spisanie jej to coś zupełnie innego.
  • A.K. Twoja matka, Muneeza Shamsie, jest powieściopisarką, krytykiem literackim, dziennikarką. Twoja babcia, Begum Jahanara Habibullah, oraz twoja ciotka, Attia Hosai, to również pisarki. Czy ich zawód zdeterminował twoją ścieżkę kariery? Czy zachęcały Cię, abyś także została pisarką?
  • K.S. Nie sądzę, aby ich wybory zdeterminowały moją ścieżkę kariery – moja babcia została pisarką dopiero po tym, jak ja zadebiutowałam, kiedy przekroczyła 80 lat! Jednak fakt, że dorastałam w rodzinie, w której kochano książki, był bardzo istotny, ponieważ to znaczyło, że dorastałam otoczona powieściami i ludźmi, którzy traktowali je poważnie. To musiało mi pomóc w postrzeganiu ich w taki sam sposób. O tym, że zostanę pisarką, postanowiłam bardzo wcześnie – w wieku 11 lat. Członkowie mojej rodziny przede wszystkim pozwalali mi poczuć, że zawsze będą mnie wspierać, cokolwiek postanowię zrobić. Nie poddawali mnie żadnej presji, abym była pisarką, bądź żebym wybrała coś innego.
  • A.K. Zatem odpowiedź na moje kolejne pytanie zdaje się dość oczywista. Gdybyś jeszcze raz mogła wybrać, kim chcesz zostać w przyszłości, pewnie bez cienia wątpliwości ponownie chciałabyś być pisarką?
  • K.S. O, tak.
  • A.K. Co sprawia Ci największe trudności podczas pisania?
  • K.S. Początki są dla mnie najtrudniejsze. Startujesz z paroma zdaniami, zastanawiając się, jak to wszystko ma szansę się połączyć i rozwinąć w pełną powieść. Dlatego też rozpoczynam pisanie bardzo powoli. Ale tak naprawdę czerpię przyjemność z każdego etapu pisania, nawet z tych trudnych początków. Ciężko mi przez to powiedzieć, co podczas pisania sprawia mi największą przyjemność. Zresztą ta przyjemność ma różne odcienie. Odnajduję ją w chwilach, kiedy w wyłaniającym się obrazie powieści wszystko współgra ze sobą. Odnajduję ją, kiedy przełamuję pewien wątek lub postać. Wreszcie odnajduję ją, przysiadając na chwilę i przypominając sobie moje zamierzenia, kiedy szkielet powieści jest już gotowy, lecz przede mną nadal znajduje się możliwość dopracowania, rozświetlenia powieści.
  • A.K. Z tego, co mówisz, wynika, że delektujesz się pracą. Pisanie musi zabierać Ci zatem wiele czasu.
  • K.S. Zaczynam pisać zaraz po tym, jak przeglądnę poranne gazety i wypiję kubek kawy. To, jak długo pracuję, zależy od dnia. W niektóre dni piszę przez kilka porannych godzin. W inne zaś pracuję na okrągło, aż do wieczora, kiedy to mój umysł całkowicie się wyczerpuje. Zazwyczaj w początkowych etapach tworzenia powieści pracuję mniejszą ilość czasu. Czasami biorę sobie dzień, dwa wolnego podczas weekendu, ale jeśli jestem naprawdę zaangażowana w proces twórcy, pracuję codziennie.
  • A.K. Czy podczas pisania masz gotowy pomysł na książkę i tylko spisujesz swoje myśli na kartkę, czy raczej zmieniasz koncepcje i dopieszczasz powieści w każdym etapie ich powstawania?
  • K.S. Och, tworzę je przez cały czas! Nigdy nie zaczynam od konkretnej formy, konkretnej struktury. Pierwszy szkic to zaledwie nakreślenie pomysłu na wątek czy postaci, które zamierzam przelać na papier. Powstają w miarę pisania. Kiedy zaś kończę, powracam do pierwotnego szkicu i staram się uporządkować ten początkowy chaos.
  • A.K. Dotychczas tylko dwie z Twoich powieści ukazały się w Polsce - Sól i Szafran oraz Kartografia. Ta ostatnia zaledwie parę tygodni temu. Co skłoniło Cię do jej napisania?
  • K.S. Od dawna towarzyszył mi obraz obracającego się globusa, który skłonił mnie do przyjrzenia się historiom, które w jakikolwiek sposób związane byłyby z mapami. Co więcej, podczas mojego pobytu w Karaczi, przyjaciółka mojej ciotki, która mieszkała w Stanach Zjednoczonych przez wiele lat, zapytała: „Dlaczego tak jest, że w tym mieście nikt nie wskazuje kierunku posługując się nazwami ulic? Zamiast tego, kiedy pytasz o drogę, słyszysz odpowiedź: ‘Idź w dół drogi, gdzie zobaczysz kozę z czarnymi plamkami, a następnie skręć w ulicę, przy której rośnie drzewo z jednym liściem zwisającym z gałęzi’.” Oczywiście mówiąc o tym, przejaskrawiała, ale zwróciła mi uwagę na sposób, w jaki mieszkańcy Karaczi rozmawiają o kierunkach. Uderzyło mnie zwłaszcza to, że dla kogoś, kto dorastał w Karaczi, lecz przeprowadził się do innego miejsca, było to takie konfundujące, skoro przecież w pewnym momencie swojego życia na pewno był do tego przyzwyczajony. Właśnie z tych wspomnień zrodził się pomysł dwojga młodych kochanków, z których jeden żyłby przez długi czas poza Karaczi i dla którego odmienny sposób myślenia o mapach reprezentowałby różne sposoby patrzenia na historię i związki.
  • A.K. Twoje powieści są bardzo emocjonalne. Z niezwykłym ciepłem i uczuciem przedstawiasz na kartach książek Pakistan oraz swoich pakistańskich bohaterów. Tak pozytywne i intensywne emocje zdają się nie pasować do twardej, pakistańskiej rzeczywistości.
  • K.S. Ależ nie! Pakistańska rzeczywistość jest przepełniona ciepłem i entuzjazmem!
  • A.K. Historia Pakistanu odgrywa niezwykle istotną rolę w Twoich powieściach. Skąd to zamiłowanie do polityki? Czy może od zawsze stanowiła ona część Twojej tożsamości?
  • K.S. Kiedy dorastasz w Pakistanie, nie postrzegasz życia politycznego i prywatnego jako dwóch odrębnych istnień. Polityka ma ogromny wpływ na codzienne życie ludzi, dlatego też dla mnie idea napisania powieści o Pakistanie bez mówienia o jego politycznej rzeczywistości byłaby nie do wyobrażenia.
  • A.K. W językach urdu i perskim nazwa Pakistan oznacza „kraj czystości”. Z tego, co wiem, poszczególne litery, z których ją złożono, zostały zaczerpnięte od nazw składających się na dzisiejszy kraj małych ojczyzn: Pendżabu, Afganu, Kaszmiru, Iranu, Sindh, Turharistanu, Afganistanu i Beludżystanu. Teoretycznie więc symbolizuje ona jedność pomiędzy wieloma pakistańskimi mniejszościami. Jednak od początku istnienia kraju, o czym możemy dowiedzieć się między innymi z Twoich powieści, Pakistan zawsze był definiowany w kategorii konfliktu – etnicznego, religijnego czy politycznego. Z czego Twoim zdaniem to wynika?
  • K.S. Och, odpowiedź na to pytanie zabrałaby wiele czasu. Lecz jeśli miałabym zwięźle określić jeden powód, dla którego tak się dzieje, powiedziałabym, że sedno tych konfliktów tkwi w tym, że nikt nigdy nie zapragnął podzielić się władzą. Dlatego też najpotężniejsza prowincja, Pendżab, i najpotężniejsza instytucja, armia, ramię w ramię z najpotężniejszymi właścicielami ziemskimi, współpracują, mając na celu jedynie zachowanie własnych interesów i odmawiają praw, reprezentacji oraz możliwości ekonomicznych innym grupom. Jedyną szansą na wyjście z tego impasu jest pozwolić demokracji zapuścić w Pakistanie korzenie.
  • A.K. Dzięki Twoim powieściom czytelnicy mogą dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda życie w Pakistanie. Mogą dowiedzieć się także, że Karaczi to miasto o wielu różnych twarzach. Piszesz o nim z ogromnym entuzjazmem. Czy to jest właśnie Twoje miejsce na ziemi?
  • K.S. To miejsce, które bardzo mocno kocham – ale to także miejsce targane przez wiele problemów; pełne przemocy miasto wielkich nierówności. Dlatego też nie mogłabym nazwać go moim rajem. Co więcej, od dawna nie mieszkam w Karaczi – obecnie żyję w Londynie, gdzie doświadczam takiego stopnia niezależności, jakim żadna samotna kobieta w Karaczi nigdy nie mogłaby się cieszyć.
  • A.K. Urodziłaś się i dorastałaś w Karaczi. Aby studiować, wyjechałaś do Stanów Zjednoczonych. Bohaterki Twoich powieści, Raheen i Aliya, niejako podążyły Twoją drogą, dlatego też podczas lektury zastanawiałam się, jak wiele podobieństw jest pomiędzy Tobą a Twoimi bohaterkami. Czy pozwalasz im czerpać ze swoich doświadczeń?
  • K.S. To prawda, podobnie jak Raheen i Aliya wyjechałam do Stanów Zjednoczonych jako studentka. Jednak studiowanie w USA nie jest czymś niezwykłym dla pewnej socjo- ekonomicznej grupy obywateli Karaczi. Dlatego też w tym sensie nie opieram powieści na swoich własnych doświadczeniach (abstrahując od ich pewnego zewnętrznego wymiaru). Powiedziałabym raczej, że Aliya i Raheen wywodzą się z tej samej grupy socjo-ekonomicznej, z której ja pochodzę.
  • A.K. Dzielisz swój czas pomiędzy Pakistanem, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Które z tych miejsc najpełniej definiuje Twoją tożsamość?
  • K.S. Swego czasu mieszkałam w każdym z tych krajów. Przez ostatnie dwa lata mieszkam jednak w Londynie i tylko od czasu do czasu wybieram się na krótkie wakacje do Stanów Zjednoczonych czy Pakistanu. Ponieważ całe swoje dzieciństwo spędziłam w jednym miejscu – w Karaczi – czuję, że to miasto stanowi bardzo ważną część mojej tożsamości, gdyż czas dzieciństwa to czas formowania się naszego ja. Dlatego też myślę o sobie jako o Pakistance, która czuje się w Londynie jak w domu i której bardzo dobrze, kiedy jest w USA. Ale oczywiście, liczy się też kontekst. Zdarza się, że myślę o sobie jako o Londyńczyku.
  • A.K. Jednym z najważniejszych tematów Twoich powieści jest miłość. Jednak Twoi bohaterowie nigdy nie są nią z góry obdarowani. Muszą o nią walczyć – ich życie to permanentny bój o uczucie. Tak było w przypadku Raheen i Karima, Mariam i Masooda czy Aliyi i Khaleela. Nie wierzysz w proste scenariusze miłosne?
  • K.S. Obawiam się, że jeśli mam być szczera, to odpowiedź będzie brutalnie banalna – proste scenariusze miłosne nie uczynią powieści interesującą. Książka potrzebuje konfliktu!
  • A.K. Książka potrzebuje konfliktu. A czego potrzebujesz Ty, aby zacząć pisać? Co Cię inspiruje?
  • K.S. Zazwyczaj prosty wątek lub jakiś obraz. W przypadku Soli i Szafranu zaczęło się od pomysłu na kobietę, która odzywałaby się tylko podczas zamawiania posiłków. W przypadku Kartografii zaś od obrazu kręcącego się globusa, który sprowokował mnie do myślenia o mapach i opowieściach, które mogłyby tych map dotyczyć. Jak tylko te pomysły pojawią się w mojej głowie, popadam w obsesję na ich punkcie i próbuję odnaleźć inne obrazy, wątki, koncepcje, które mogłyby się z nimi połączyć. A potem, gdy zaczynam pisać, pojawiają się kolejne pomysły, bohaterowie zyskują konkretne kształty…
  • A.K. A czy teraz piszesz? Pracujesz nad nową powieścią?
  • K.S. Na początku tego roku w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i kilku innych krajach ukazała się moja nowa powieść pt. Burnt Shadows. Trochę różni się od moich wcześniejszych tekstów, gdyż nie skupiam się w niej na Karaczi – rzecz rozpoczyna się w Nagasaki w dzień wybuchu bomby atomowej, kończy zaś w Afganistanie w Nowy Rok 2002. Większość czasu spędzam więc na rozmowach na temat powieści. Mam jednak nadzieję, że już wkrótce rozpocznę pracę nad czymś nowym… musi jednak minąć trochę czasu, zanim pomysł przekształci się w powieść.

Recenzje książek Kamili Shamsie na Dzienniku Literackim
Komentarze
  • 1
    padma 13 lipca 2009 | 22:57:03

    Bardzo ciekawy wywiad, przeczytałam z przyjemnością! Mam w domu "Burnt shadows", myślę, że się za nie wkrótce zabiorę...

  • 2
    Ola.G 13 lipca 2009 | 23:25:29

    Fantastyczny wywiad, długi, wyczerpujący i interesujący. Jak Ty to robisz, że zawsze zadajesz takie trafne pytania?? :) Bardzo mi się podoba. Muszę przeczytać te książki.

  • 3
    awita 14 lipca 2009 | 7:40:47

    Ciekawe jest przyjrzeć się bliżej procesowi tworzenia powieści. Niedługo będę mogła przekonać się, jak zpoczątkowego obrazu kobiety, która odzywala się tylko podczas zamawiania posiłków, powstała cała książka. A jak Ci się rozmawiało z Kamilą Shamsie? Jaką jest osobą?

  • 4
    Annie 14 lipca 2009 | 11:54:39

    Dziękuję :) Satysfakcję mam tym większą, że właśnie dowiedziałam się od wydawnictwa, że to pierwszy w Polsce wywiad z Kamilą Shamsie :)

    Awito, pisarka jest przesympatyczna - ciepła i otwarta gadulina, z którą możnaby rozmawiać bez końca. Dlatego ja zaryzykowałabym tezę, że pomimo tego, że Kamila Shamsie wypiera się związku ze swoimi postaciami, to chyba kilkoma ze swoich cech je obdarzyła ;) Mam nadzieję, że lektura "Soli i Szafranu" sprawi Ci wiele przyjemności!

    Moc pozdrowień :)

  • 5
    mary 14 lipca 2009 | 20:58:00

    Super wywiad. Jak Ci sie to udało? gratulacje - no i tym bardziej tego, ze 1 w Polsce.. wow :)) pzdr

  • 6
    nutta 15 lipca 2009 | 9:20:11

    Gratuluję uroczego spotkania i mądrego wywiadu:)

  • 7
    Annie 15 lipca 2009 | 14:48:12

    Mary, Nutto, dziękuję :) A jak się udało? Pomogło szczęście i... ale to już moja słodka tajemnica ;)

  • 8
    montgomerry 16 lipca 2009 | 11:07:20

    Dziekuję za wywiad:) pozdrawiam serdecznie

  • 9
    Annie 16 lipca 2009 | 12:52:26

    Cała przyjemność po mojej stronie :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję