Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris
Data publikacji: 13 listopada 2009 A- A A+
O swoim bohaterze C.S. Harris mówi, że stanowi wypadkową Austenowskiego pana Darcy’ego i Jamesa Bonda. Przystojny, odważny, elokwentny; prawdziwy ideał. Czego boją się anioły to pierwsza część cyklu C.S. Harris poświęconego perypetiom tego niezwykłego arystokraty. Książka, opublikowana w Stanach Zjednoczonych w 2005 roku, spotkała się z ogromnym zainteresowaniem ze strony miłośników kryminałów i zmobilizowała autorkę do ponownego sięgnięcia po pióro. W 2006 roku ukazała się druga powieść z serii, [/i]Kiedy bogowie umierają[/i], zaś w kolejnych latach nieprzetłumaczone jeszcze na język polski: Why mermaids sing i Where serpents sleep. Nie są to jednak jedyne powieści autorstwa C.S. Harris, a właściwie Candice Proctor – amerykańskiej pisarki, która skrywa się pod wieloma pseudonimami. Candice Proctor jest autorką kilku romansów historycznych (wydawanych pod swoim własnym nazwiskiem), kryminałów (jako C.S. Harris) i thrillerów (pisanych do spółki z mężem jako C.S. Graham), a także naukowcem zajmującym się Rewolucją Francuską i historią dziewiętnastowiecznej Europy. Dziś zaś – moim gościem.



  • Anna Kutrzuba: Chociaż w Polsce ukazało się kilka Twoich powieści, wśród polskich czytelników zasłynęłaś głównie dwiema – Czego boją się anioły i Kiedy bogowie umierają. Obie książki należą do cyklu opowiadającego o przygodach Sebastiana St. Cyr, który sygnujesz pseudonimem C.S. Harris. Dlatego wywiad chciałabym zacząć od sztampowego, ale i koniecznego pytania – skąd pomysł na taką serię i takiego bohatera?

  • Candice Proctor: Swoją karierę literacką rozpoczęłam, pisząc romanse historyczne. Pod nazwiskiem Candice Proctor opublikowałam siedem tego typu powieści, których akcja osadzona była w różnych miejscach i w różnym czasie. Ale mój redaktor domagał się, abym „wybrała czas i miejsce i trzymała się tego”, ponieważ wydawcom łatwiej jest sprzedać pisarza, który utożsamiany jest z konkretnym rodzajem historii. Mimo to, nie przemawiało to do mnie. Postanowiłam, że jeśli już mam wybrać czas i miejsce i trzymać się tego, to wolałabym napisać serię kryminałów, w których występowałby seksowny bohater i silne kobiece postaci. Dziś splatanie losów bohaterów na kartach kolejnych książek, podobnie jak opisywanie rzeczywistych wydarzeń historycznych wybranego przeze mnie okresu, sprawia mi wiele przyjemności.

  • A.K. Tytuły Twoich powieści są dość niecodzienne…

  • C.P. Tytuły pierwszych trzech powieści serii – Czego boją się anioły, Kiedy bogowie umierają i Dlaczego syreny śpiewają (oryg. Why Mermaids Sing) – pojawiły się znienacka, razem, kiedy po raz pierwszy zaczęłam opracowywać fabułę otwierającej cykl powieści. Wydały mi się one na tyle poruszające, że postanowiłam zaadaptować je jako część „sygnatury” serii.

  • A.K. Akcja Twoich powieści umiejscowiona jest w Anglii czasów Regencji. Co najbardziej fascynuje Cię w świecie wicehrabiego Devlinu, Sebastiana St. Cyr?

  • C.P. Podejrzewam, że jednym z głównych powodów, dla których okres Regencji fascynuje nas wszystkich, jest to, że wydaje nam się on bardzo bliski, pomimo dwustu lat, jakie dzielą przeszłość od współczesności. Ówczesna moda i uczesania pozostają nadal atrakcyjne dla współczesnego oka (w przeciwieństwie do, dajmy na to, pudru i sztucznych pieprzyków z XVIII wieku czy gorsetów i turniur ery wiktoriańskiej). Co więcej, ten czas wydaje się być szalenie romantycznym okresem – obrazy kobiet w pięknych sukniach jadących w swoich powozach na bal czy mężczyzn w opiętych spodniach wyruszających na polowanie bądź pojedynkujących się o świcie są czymś na kształt bajek z naszego dzieciństwa. Regencja była również okresem napięć, przemian i niemal niekończącej się wojny. To w owym czasie powstały także ruchy na rzecz równości wszystkich ras i płci. Upowszechnienie się prawa wyborczego i wolności religijnej, słowem, aktywizacja uciśnionych, była skutkiem kolosalnych nierówności społecznych. Wszystko to rezonuje również dziś.

  • A.K. Po lekturze Twojej krótkiej biografii, nie dawało mi spokoju pytanie, dlaczego za miejsce akcji Twoich książek nie wybrałaś Francji czasów Rewolucji Francuskiej.

  • C.P. Często jestem pytana, dlaczego nie napisałam powieści, której akcja działaby się podczas Rewolucji Francuskiej i muszę przyznać, że kiedyś bawiłam się tym pomysłem. Ale to był taki brutalny, tragiczny okres. Szczerze mówiąc, nie chciałabym się zagłębiać w ten niego do takiego stopnia, jakiego wymagałoby napisanie serii książek. Kiedy prowadziłam badania do mojej pracy historycznej, spędziłam wiele czasu w paryskiej Bibliotece Narodowej. Przypominam sobie, jak siedziałam w przepięknej, starej czytelni, a łzy strumieniami ciekły mi po twarzy, kiedy czytałam relacje świadków horroru rewolucji. Nie chcę się tam znowu znaleźć.

  • A.K. Swój doktorat uzyskałaś na wydziale historii. W jaki sposób Twoje naukowe doświadczenie wpływa na kształt Twoich powieści?

  • C.P. Podejrzewam, że mój doktorat z historii jest tym, co sprawia, że mam obsesję na punkcie wszystkich szczegółów historycznych. Równocześnie, moje przygotowanie jako historyka pomaga mi zrozumieć, że ważniejsze od detalu jest właściwe uchwycenie epoki. Pomaga też nie tylko zbadać dogłębnie polityczne, ekonomiczne, militarne, filozoficzne i naukowe tło danych czasów, ale również poprawnie uchwycić to, co wydarzyło się wcześniej. Taka dogłębność wiedzy jest możliwa wyłącznie po wielu latach intensywnego czytania. Jednak może ona rodzić różne problemy – w tym kontekście, może stać w sprzeczności, z tym, co czytelnicy, którzy uważają, że znają okres Regencji, uznają za właściwe. Na przykład, często mówiono mi, że Sebastian jest zbyt liberalny jak na swoje czasy. Ci czytelnicy z całą pewnością nigdy nie czytali prac markiza de Condorcet czy Mary Wollstonecraft.

  • A.K. Jak wiele czasu zajmuje Ci prowadzenie badań?

  • C.P. Prowadzę je bezustannie. Chociaż mogę mieć wiedzę, co do tła, ciągle szukam interesujących miejsc w Londynie czasów Regencji, w których mogłabym umieścić niektóre sceny. Staram się także przenosić na karty książek prawdziwe wydarzenia historyczne – tak często, jak to tylko możliwe. Szósta powieść serii (Gdzie cienie tańczą, oryg. Where Shadows Dance), nad którą właśnie pracuję, obejmuje między innymi polityczne i dyplomatyczne manewry, jakie prowadzono latem 1812 roku. Mam naprawdę DUŻO do czytania.

  • A.K. Kiedy zaczęłam czytać Czego boją się anioły, przez pierwsze kilka stron byłam święcie przekonana, że głównym bohaterem serii będzie sir Henry Lovejoy. Okazało się, że czeka mnie niespodzianka. Czy kiedykolwiek przyszło Ci na myśl, aby to właśnie jego umieścić na miejscu Sebastiana?

  • C.P. Uwielbiam sir Henry’ego, ale nigdy nie myślałam o nim jako o głównym bohaterze. Anglia czasów Regencji była okresem dużej stratyfikacji społecznej, dlatego też przed kimś takim, jak Lovejoy, wiele drzwi byłoby zamkniętych. Nie mógłby wchodzić w interakcje z przedstawicielami różnych klas społecznych. To właśnie jedna z przyczyn, dla których Sebastian jest idealnym bohaterem serii: może wybrać się na bal czy na spacer do męskiego klubu na St. James’ i czuć się jak równy wśród równych. Może także założyć łachmany i wtopić się w zapuszczony świat doków i slumsów. Umożliwia mi – i czytelnikom – łatwe poruszanie się w obrębie wszystkich, tak różnych rzeczywistości, które składały się na Regencyjną Anglię.

  • A.K. Zastanawiało mnie również, dlaczego nie kobieta? To byłoby dość naturalne, zwłaszcza w kontekście Twoich dokonań naukowych, gdybyś w roli głównej postaci książki umiejscowiła żeńską bohaterkę.

  • C.P. Jak na ironię, kiedy dopiero planowałam serię, jej akcja zasadzała się wokół Kat Boleyn. Sebastian był jej kochankiem, w powieści występowali także Hendon, Jarvis i Hero, a wszyscy uwikłani byli w znane już czytelnikom osobiste komplikacje. Ale podobnie jak w przypadku Lovejoya, pojawiły się znajome problemy: jako kobieta, Kat nie mogłaby się dostać w zbyt wiele miejsc w czasach Regencji. Co więcej, była aktorką, a co za tym idzie, osobą nie uznawaną przez socjetę. Zdałam sobie sprawę, że wszystkie moje problemy rozwiążą się, jeśli na głównego bohatera wybiorę właśnie Sebastiana. Kiedy się na to zdecydowałam, wszystkie elementy gładko wskoczyły na swoje miejsce.

  • A.K. Bardzo lubię tworzone przez Ciebie postaci kobiece. Kat i Hero to silne, fascynujące bohaterki. Czy, gdybyśmy cofnęli się w czasie, rzeczywiście moglibyśmy spotkać takie damy na ulicach XIX-wiecznego Londynu?

  • C.P. Myślę, że zawsze istniały takie silne, fascynujące kobiety. Być może było ich niewiele, ale żyły na pewno. Tworząc postać Hero, wzorowałam się na kilku silnych, niewiarygodnie żywotnych i żądnych przygód kobietach owych czasów, takich jak lady Hester Stanhope czy Mary Wollstonecraft. Kat jest zaś – jak Anna Boleyn czy Madame de Pompadour – kobietą, która dzięki swojej inteligencji i seksualności, nawet w niekorzystnych okolicznościach, może odnieść sukces.

  • A.K. Twoje powieści mają niezwykle szybkie tempo, obfitują w liczne zdarzenia i zaskakujące zwroty akcji. Czy Twój styl życia jest podobnie gorączkowy i nieprzewidywalny?

  • C.P. Tak, moje życie jest równie zabiegane, ale z zupełnie innych powodów! Piszę dwie serie powieści mam dwie córki i męża, wiele kotów i wiekową mamę, którą się opiekuję. Wszystko to sprawia, że mam tak wiele rzeczy do zrobienia, a tak niewiele czasu na zabawę.

  • A.K. W podziękowaniach zamieszczonych w Kiedy bogowie umierają wspomniałaś, że napisałaś tę powieść po tym, jak Katrina zaatakowała Nowy Orlean. Mogę tylko przypuszczać, jak trudny był to moment dla Ciebie i innych nowoorleańczyków. Czy mogę Cię zapytać, jakie emocje towarzyszyły Ci w owym czasie? Czy pisanie w jakikolwiek sposób pomogło Ci uporać się z tym, co się stało?

  • C.P. Katrina była dla mnie wydarzeniem, które zmieniło moje życie, we wszystkich jego wymiarach. Ukochane miasto zniszczone, cienka tkanka współczesnego życia rozdarta, absurd stający się normą… wszystkiemu temu nie mogliśmy zapobiec, ale równocześnie wszystko to zmieniło sposób, w jaki dotychczas patrzyliśmy na życie. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to doświadczenie znajduje swoje odzwierciedlenie w moich książkach. Na wiele sposobów, pewnie o wielu z nich sama nie mam pojęcia. Nasz dom ucierpiał podwójnie: w wyniku powodzi i huraganowego wiatru – straciłam wiele książek i pamiątek, które niosły ze sobą wiele wspomnień. Przez prawie rok samodzielnie odbudowywaliśmy dom, dlatego, że zakrawało na rzecz niemożliwą zatrudnić jakichkolwiek fachowców. Przez wiele miesięcy byłam raczej stolarzem i malarzem niż pisarką. Lecz kiedy przysiadłam do pisania, tak, odegrało ono terapeutyczną rolę.

  • A.K. Co sprawia Ci największą przyjemność podczas pisania?

  • C.P. Uwielbiam powoływać do życia świat i eksplorować sylwetki bohaterów i różne tematy. Uwielbiam też chwile, kiedy lektura moich powieści dostarcza ich czytelnikom wiele przyjemności. Ale pisanie to także biznes, a to rodzi presję: muszę trzymać się terminów, zwalczyć frustrację, kiedy wydawcy opatrzą książkę fatalną okładką lub gdy nie chcą zapewnić książce odpowiedniej promocji. W tym zawodzie liczy się szczęście i czas, a bywa, że trudno to zaakceptować.

  • A.K. Trzymanie się terminów zapewne wymusza na Tobie rutynę dnia pracy. Jak najczęściej pracujesz nad książką?

  • C.P. Nie jestem rannym ptaszkiem, więc rano zbieram się bardzo powoli. Troszczę się o mamę i koty, przeglądam w Internecie prasę (wolę europejskie i bliskowschodnie wydania niż amerykańskie), ćwiczę (uprawiam jogę i jogging). Dopiero później zasiadam do pisania (wielokrotnie jednak ktoś lub coś mi przeszkadza, jak nie moja mama i koty, to takie wstrętne rzeczy, jak konieczność zrobienia prania). Piszę, dopóki nie nadchodzi czas, kiedy muszę przerwać, aby zrobić obiad. W momencie, gdy zbliża się deadline – pracuję także wieczorami i w weekendy. Przygotowywanie każdego roku powieści do dwóch serii jest trudne.

  • A.K. A w jaki sposób przygotowujesz powieść?

  • C.P. Lubię znać fabułę moich powieści, zanim przystąpię do ich pisania. Przed sięgnięciem po pióro dokładnie więc wiem, co zamierzam, jakie wskazówki podrzucę czytelnikom i w których momentach. Jestem zawsze otwarta na przebłyski inspiracji, które mogą pojawić się podczas pisania, jednak podstawę książki muszę sobie zawsze wcześniej przygotować.

  • A.K. Skoro o przebłyskach inspiracji mowa, co może Cię zainspirować?

  • C.P. Zanim zacznę planować fabułę książki, lubię mieć co najmniej trzy inspiracje lub wątki, które chciałabym spleść ze sobą w opowiadanej historii. Przykładowo, w książce, którą właśnie opublikowałam w Stanach Zjednoczonych (piąta powieść serii pt. What Remains of Heaven), wyszłam od pomysłu na morderstwo, które doprowadzałoby do ujawnienia innego, starszego od niego o dekady. Połączyłam go z dziwną, ale prawdziwą historią Williama Franklina, syna amerykańskiego patrioty Benjamina Franklina, i kontrowersjami, jakie towarzyszyły ruchom reformistycznym tamtych czasów. To wszystko zaś splotłam z sagą Sebastiana: jego życiem miłosnym i problemami z ojcem i siostrą. Jednak nie wymyślam tematów swoich książek z wyprzedzeniem. Wydaje mi się, że organicznie wyrastają z historii, które opowiadam. Zauważyłam, że mam skłonność do pisania opowieści o ofiarach, które zostały zdradzone nie tylko przez swoich morderców, ale również przez otaczających je ludzi, a zwłaszcza przez tych, którzy utrzymywali, że najmocniej ich kochają. Nie było to jednak moje celowe zamierzenie.

  • A.K. Na koniec wywiadu chciałabym Ci zadać najważniejsze dla Twoich czytelników pytanie: na jak wiele powieści z Sebastianem St. Cyr możemy jeszcze liczyć?

  • C.P. Obecnie pracuję nad szóstą powieścią serii pt. Where Shadows Dance. Pomysłów zaś mam na co najmniej tuzin kolejnych książek. Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic!


  • Recenzje książek C.S. Harris na Dzienniku Literackim
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję