Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Data publikacji: 30 października 2009 A- A A+
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna, w której pisarka zawarła kilka opowieści o ludziach, których losy się ze sobą przeplatają, ale którzy są zupełnie tego faktu nieświadomi. I tak, mamy tu kochankę spodziewającą się dziecka z pogrążonym w śpiączce mężczyzną, nastolatkę piszącą do zmarłej siostry, mężczyznę opiekującego się żoną chorą na Alzheimera czy oszpeconą przez pożar kobietę, która żałuje, że wyratowała swoje dziecko z płomieni, tracąc przez to zjawiskową urodę. Opowieści o nich składają się na historię, w której jeszcze zanim cokolwiek się zaczęło, było już za późno. Dwie rodziny, sześć osób, tuzin nieszczęść. I pisarka, która potrafi ogarnąć ogrom dramatów w jedność.



  • Anna Kutrzuba: Fabuła Lewą ręką przez prawe ramię jest dość prosta. Jest kobieta, jest mężczyzna, między nimi romans… Jednak warstwa zdarzeń skrywa liczne retrospekcje, wewnętrzne monologi i strumienie świadomości, które są dużo bardziej szokujące od wypadku z pierwszych stron książki. Skąd pomysł na taką niecodzienną powieść?

  • Selma Lønning Aarø: Moim pierwotnym zamierzeniem była chęć dowiedzenia się, jak dobrze możemy poznać inną osobę. Simon zostaje potrącony przez samochód na pierwszych stronach książki, ale kim był naprawdę? Kochankiem? Mężem? Ojcem? Dobrym czy złym? Trzy kobiety rozpoczynają opowiadanie swojej wersji jego historii, a każda z wersji jest inna.

    Myślę, że wszystko zaczęło się, kiedy znalazłam kilka listów miłosnych, które mój ojciec napisał do mojej matki, po tym jak po raz pierwszy się spotkali. Nigdy nie spodziewałabym się po swoim tacie takiej romantyczności. Ta powieść opowiada właśnie o tym, że każdą z historii można opowiedzieć z wielu perspektyw. Chciałam także przebadać różne aspekty straty. Wszyscy bohaterowie doświadczyli różnych rodzajów strat. Możesz stracić swoją urodę, swoją świadomość, swojego partnera, swoje dziecko. Zaczęłam pisać tę powieść w czasie, gdy tsunami zaatakowało Tajlandię, w grudniu 2004 roku. Wielu Skandynawów spędzało tam swoje święta i wielu z nich zginęło. Kraje skandynawskie są bardzo bezpieczne. Wielkie katastrofy bardzo rzadko się tu zdarzają. Kiedy następują, są na ustach wszystkich, ale o codziennych katastrofach, takich jak choroba Alzheimera czy rak, jest dużo trudniej mówić. Społeczeństwa skandynawskie wyparły ze swojej świadomości świadomość śmierci.

  • A.K. Lewą ręką przez prawe ramię jest także powieścią o samotności. Niemal wszyscy jej bohaterowie są osamotnieni. Dlaczego żyją obok, zamiast z innymi ludźmi?

  • S.L.A. Byliby mniej samotni gdyby tylko porozmawiali ze sobą. Wierzę w dialog. Niestety, we współczesnym społeczeństwie, proszenie o pomoc staje się coraz trudniejsze.

  • A.K. Co najbardziej fascynuje Cię w realizmie psychologicznym?

  • S.L.A. Fakt, że zachowania człowieka ujawniają jego prawdziwą osobowość.

  • A.K. A czy któraś z opisywanych przez Ciebie osobowości, któryś z bohaterów, jest Ci szczególnie bliski?

  • S.L.A. Elvira. Bez cienia wątpliwości. Naprawdę chciałam o niej jeszcze więcej napisać. Nawet nazwałam jej imieniem swoją córkę, która urodziła się w chwilę po tym, jak opublikowałam powieść :)

  • A.K. Jeszcze zanim cokolwiek się zaczęło, było już za późno. Te słowa, niczym mantra, pojawiają się na kolejnych stronach książki. Zdają się mieć szczególną moc. Jak je właściwie rozumieć?

  • S.L.A. Natknęłam się na te słowa, kiedy byłam bardzo młoda, w powieści pt. Kochanek Marguerite Duras. Wydawały mi się wówczas czymś na kształt „czarnej dziury”, kiedy je czytałam, czułam się, jakby pozbawiano mnie nadziei. Dla mnie te słowa mają naturalistyczny wydźwięk, ale to od czytelnika zależy, jak on sam będzie je interpretować.

  • A.K. W myśl utartego poglądu powieści pisane przez kobiety są tylko dla kobiet. Do kogo Ty kierujesz swoją powieść?

  • S.L.A. Staram się pisać dla ludzi, bez względu na ich płeć.

  • A.K. Akcja Twojej powieści osadzona jest we współczesnej Norwegii. Czy to taka Norwegia, jaka istnieje naprawdę?

  • S.L.A. Po przeczytaniu tej książki, Norwegia musi wydawać Ci się bardzo smutnym miejscem :) Nie zawsze taka jest, ale przypuszczam, że dla wielu taka smutna, może być prawdziwa.

  • A.K. Co może zainspirować Cię do sięgnięcia po pióro?

  • S.L.A. To może być cokolwiek: piosenka, zdanie, film; coś, co podsłucham w kawiarni. Coś, co porusza we mnie jakąś strunę, co sprawia, że coś czuję. Wtedy zazwyczaj piszę.

  • A.K. A jak piszesz? Masz swoją rutynę dnia pracy?

  • S.L.A. Jestem matką trojga dzieci, dlatego też piszę wtedy, kiedy mogę. Często w krótkich odcinkach czasu. Przywykłam do tego, że mi się przeszkadza w pracy. Doświadczenie jednak pokazuje, że najlepiej pisze mi się wcześnie rano.

  • A.K. Czy kiedy napiszesz powieść, wracasz do niej, wciąż nanosząc poprawki, czy raczej zarzucasz pisanie, uznając projekt za ukończony?

  • S.L.A. Do Lewą ręką przez prawe ramię wracałam wielokrotnie. Na swój sposób, pisanie powieści przypominało układanie puzzli, każdy element musiał idealnie pasować. Nad innymi powieściami mogę pracować bardziej intuitywnie.

  • A.K. Literatura skandynawska z dnia na dzień staje się coraz bardziej popularna. Lecz wciąż, zwłaszcza w Polsce, jest nie dość dobrze znana. Którzy ze skandynawskich pisarzy zasługują Twoim zdaniem na szczególną uwagę?

  • S.L.A. Hamsun i Ibsen, oczywiście. Spośród współczesnych autorów norweskich zarekomendowałabym Karla Ove Knausgaarda. Napisał on powieść o sobie samym. Zatytułował ją Mein kampf. Książka liczy niemal trzy tysiące stron. Jego celem jest opisać wszystko dokładnie takim, jakim jest. To bardzo skomplikowany, ale i ekscytujący projekt.

  • A.K. Na koniec wywiadu chciałabym Cię zapytać o Twoją niedawną wizytę w Polsce. Czy kiedykolwiek wcześniej miałaś okazję być w Kraju nad Wisłą?

  • S.L.A. Nigdy wcześniej nie byłam w Polsce. Nie wiedziałam nawet tak naprawdę, czego się spodziewać, ale bardzo mi się spodobała! Przede wszystkim z powodu ludzi, których poznałam. Ale także z powodu architektury i jedzenia. Kocham pierogi i wszystkie wasze zupy!


  • Recenzje książek Selmy Lønning Aarø na Dzienniku Literackim
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję