Każdy człowiek to odrębna opowieść – wywiad z Johanną Nilsson
Data publikacji: 7 października 2009 A- A A+
Na mojej wish-liście jest kilku pisarzy, z którymi bardzo chciałabym porozmawiać. Autorów, do których mam bardzo wiele pytań. O ich książki, spostrzeżenia, pracę, sympatie, marzenia, pomysły… Dzisiaj ta lista skróciła się o jedno nazwisko. Nazwisko świetnej szwedzkiej pisarki. Autorki, która mówi, iż mniej skomplikowanym zadaniem niż życie, jest dla niej pisanie powieści. Jej czytelnicy mówią, że tylko ona ma jakie takie pojęcie, że życie jest przerąbane. Johanna Nilsson – szwedzka pisarka, autorka takich powieści jak Rebeliantka o zmarzniętych stopach, Kochający na marginesie i Sztuka bycia Elą – to dzisiejszy, wyjątkowy gość Dziennika Literackiego.




  • Anna Kutrzuba: Zawsze, kiedy czytam Twoje powieści, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sprawne poprowadzenie fabuły jest dla Ciebie sprawą drugorzędną. Pierwszy plan to myśli, uczucia, emocje. Akcja ustępuje miejsca psychologizmowi…

  • Johanna Nilsson: Tak, myślę, że to prawda. Ludzie, ich emocje i myśli, są dla mnie motorem wszystkich innych działań. Historie życia postaci to rzecz drugorzędna; to, co znajduje się w centrum mojego zainteresowania to umysły moich bohaterów. Psychologia fascynuje mnie głównie przez to, że w ludzkim umyśle wszystko może się zdarzyć. Zresztą, kim byłby człowiek bez uczuć, bez wspomnień? Według mnie wyłącznie pustą kartką papieru. Każdy spotykany na ulicy człowiek to odrębna opowieść. Choćby jakaś drobna pani, która siedzi gdzieś z boku, nic nie robi, być może rozmyśla o swoim wspaniałym, pełnym przygód życiu, które przeżywa wyłącznie w swojej wyobraźni… ale czy marzenia nie są tak realne jak rzeczywistość?

  • A.K. Ale jeśli przeżywamy nasze życie wyłącznie marząc, przeżywamy je samotnie. Twoje powieści pełne są samotnych, wyobcowanych bohaterów. Nawet kiedy nie są sami, są właśnie samotni. Dlaczego tkwią na marginesie, w tym bezkresnym osamotnieniu?

  • J.N. Myślę, że samotność – przynajmniej w Szwecji – jest powszechna, zwłaszcza jeśli nie lubisz reguł – zarówno tych wypowiedzianych, jak i tych niewyartykułowanych. Już w dzieciństwie czułam, że się różnię; jakbym obserwowała życie, a nie przeżywała je. Nie mam nic przeciwko temu, lubię obserwować, to ważna część mojej pracy i tego, kim jestem. Ale czasem, co oczywiste, jest mi smutno z tego powodu. Jest mi przykro, że tak jest. Piszę o samotności, ponieważ ją znam. W przyszłości chciałabym spróbować napisać o ludziach, którzy są częścią społeczeństwa i którzy dobrze się z tym czują, którym nie towarzyszy poczucie niestosowności, którzy nigdy nie przepraszają za to, że są i którzy nie marzą o ucieczce z tłumu. Dla mnie to niesamowite wyzwanie. Nie mam pewności, czy mi się to uda. Ale przynajmniej spróbuję.

  • A.K. Czy trudno jest Ci wyjaśnić czyjeś motywacje, opisać czyjeś emocje, uczucia?

  • J.N. Nie. Choć bywa, że czasami moi główni bohaterowie zaskakują mnie, robiąc coś, czego bym się po nich nie spodziewała, znam ich bardzo dobrze, są częścią mojego życia i dlatego, koniec końców, zawsze ich rozumiem.

  • A.K. Która z Twoich postaci jest Ci szczególnie bliska? Ela, Stella, Bea?

  • J.N. Każda z nich jest moim alter ego, ale wyjątkowo bliska jest mi Ela. Sztuka bycia Elą jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ podobnie jak Ela również stałam w rozkroku pomiędzy dzieciństwem a dorosłością (kiedy powieść powstawała miałam 30 lat). Pianie o Eli uczyniło mnie silniejszą i bardziej pewną siebie, a także nauczyło mnie, jak żyć jak dorosły człowiek i nie utracić samej siebie.

  • A.K. W jednym z wywiadów powiedziałaś: Pisanie mnie ubogaca. Co tak naprawdę daje Ci pisanie?

  • J.N. Pisanie jest mi tak potrzebne do życia jak powietrze. Kiedy w ciągu dnia nie piszę, czuję się pusta, smutna, zła… Muszę wyrażać siebie za pomocą słów, przez cały czas, aby czuć, że żyję. Chyba nie mogłabym lepiej tego wyjaśnić.

  • A.K. Jakie to uczucie być pisarzem, który żywi się słowami?

  • J.N. Być pisarzem… Muszę przyznać, że to wspaniałe zajęcie! Zwłaszcza od kiedy mam na tyle szczęścia, że jestem w stanie utrzymać się ze swojej pracy. Wielu pisarzy musi imać się innych zajęć, tylko dlatego, aby móc opłacić swoje rachunki. Ale być pisarzem to być kimś samotnym. Sama dla siebie musisz być swoim szefem. Musisz sama podejmować niemal wszystkie decyzje. I wciąż, nawet, kiedy ukończysz swoją powieść, możesz usłyszeć od swojego wydawcy: nie. Nigdy nie pokazuję nikomu wyników swojej pracy, dopóki jej nie skończę, dlatego też zawsze jestem odrobinę zdenerwowana, kiedy oddaję powieść wydawcy… A kiedy publikuję swoją powieść, pojawiają się pierwsze opinie, i wtedy i boję się, i mam nadzieję… Wszystkie emocje, cała wyobraźnia, cała miłość – to wszystko wkładam w powieść i w jej bohaterów i to wszystko zostaje oceniane przez ludzi, którzy nie znają ich tak jak ja.

  • A.K. Mogę więc zaryzykować tezę, że odnalazłaś swoje przeznaczenie. Zawsze tak było? Od zawsze miałaś pewność – czuję się pisarką, więc będę pisarką?

  • J.N. Już w dzieciństwie bardzo lubiłam czytać i pisać. Książki stanowiły ogromną część mojego życia. Ale będąc dzieckiem miałam wiele marzeń. Lubiłam grać na pianinie, lubiłam rysować, lubiłam niemal każdy przedmiot w szkole, dlatego też był okres, kiedy chciałabym być to matematykiem, to fizykiem… Ale dopiero kiedy w wieku 13 lat zaczęłam pisać do lokalnej gazety i kiedy zaczęłam brać udział w konkursach literackich, wygrywając je wszystkie (naprawdę!), zaczęłam pisać coraz więcej i więcej, i więcej…

  • A.K. Czy aby zacząć pisać potrzebujesz inspiracji? Co prowokuje Cię do sięgnięcia po pióro?

  • J.N. Często jest tak, że widzę jakąś osobę, na spacerze, w metrze, w autobusie. Coś mnie w niej zaciekawia, interesuje na tyle, że moja wyobraźnia zaczyna pracować. Często inspiruje mnie muzyka. Albo zdanie z powieści, którą czytam. Albo artykuł w gazecie. Albo film… Albo, po prostu, uczucie, które mi towarzyszy…

  • A.K. Twoje niezwykłe podejście do swoich własnych bohaterów oraz nacisk, jaki kładziesz na wewnętrzną charakterystykę postaci, sprawiają, że Twój styl jest unikalny. Podobnie do Ciebie pisze chyba tylko Selma Lønning Aarø. Jak sama scharakteryzowałabyś swoją prozę?

  • J.N. Nie wiem, jak ją opisać. Chyba po prostu mam swój własny styl. Nikogo nie kopiuję, za to staram się, aby mój język był ostry i piękny. Tym niemniej piękno języka nie powinno być celem samym w sobie. Najważniejsi są zawsze bohaterowie i to, co pragną oni powiedzieć…

  • A.K. Jesteś niepokornym duchem. Nie wiem przez to, czy pytać Cię o rutynę dnia pracy…

  • J.N. Staram się ją mieć. Przynajmniej próbuję. Wstaję około 8.00, jem śniadanie i zaczynam pisać, co trwa 2-4 godziny. Potem idę na długi spacer albo poćwiczyć. Jem lunch. I znowu piszę przez kilka godzin, co najmniej przez dwie. A potem już tylko myślę. I czytam. I jeszcze więcej myślę. Może spotkam się z kimś przy filiżance kawy. Może później znowu zacznę pisać… Bywa, że piszę w samym środku nocy, ale staram się nie robić tego często, bo to sprawia, że miewam kłopoty ze snem.

  • A.K. O, a czy piszesz w sposób równie uporządkowany? Jak powstają powieści Johanny Nilsson?

  • J.N. Piszę bardzo szybko (w ciągu 3-5 miesięcy jedną powieść), a kiedy kończę książkę przeważnie nic w niej już nie poprawiam. Jedynie sprawdzam fakty, czasem wycinam jakieś fragmenty, jakieś zdania, ale nic więcej. Każda powieść żyje w moich myślach, znam każdą jej część, dlatego też nie ma potrzeby, abym rozkładała ją na części pierwsze i analizowała fragment po fragmencie.

  • A.K. Z tego, co mówisz, pisanie to proces, który sprawia Ci niesamowitą radość. Czy w którymś jego momencie czerpiesz z pisania szczególną przyjemność?

  • J.N. Tak, kiedy jestem w środku pisania powieści. Kiedy kontroluję język. Kiedy czuję, że powieść jest dobra, a może nawet świetna. Oczywiście jestem bardzo szczęśliwa i odczuwam ogromną ulgę, kiedy udaje mi się ją ukończyć, ale szybko szczęście zastępuje smutek i uczucie pustki, więc muszę zacząć pisać kolejną powieść, aby tę pustkę wypełnić…

  • A.K. Czy jest w ogóle coś, co sprawia Ci jakąkolwiek trudność?

  • J.N. Owszem, czas, kiedy powieść się wykluwa w mojej głowie, kiedy dojrzewa, a to może zająć bardzo wiele czasu, dużo więcej niż zajmie później spisanie opowieści. Naprawdę nienawidzę czekać! Potrafię być wtedy tak sfrustrowana, że aż czuję, że eksploduję. To tak, jakby się było w ciąży (co prawda nigdy nie byłam w ciąży, ale… i tak użyję tego porównania), czekało na urodzenie dziecka, ale jakby ono wcale nie miało zamiaru nigdzie wychodzić, przez 14, 20 miesięcy… Jakby nie chciało się urodzić. I trzeba czekać, i czekać… Aż tu nagle BOOM, odnajdujesz język powieści… Litości!

  • A.K. Gdybym poprosiła Cię o nakreślenie obrazu szwedzkiej literatury, jakich autorów byś wymieniła? Kogo chętnie czytasz?

  • J.N. Kocham powieści Petera Hoegsa. Taki piękny język! Takie interesujące historie! I takie postaci! Muszę także wspomnieć o innej szwedzkiej pisarce, Mare Kandre (zmarła w bardzo młodym wieku) – bardzo, bardzo wyjątkowa! Jeśli polscy czytelnicy lubią moje powieści, na pewno polubią też utwory jej autorstwa.

  • A.K. Powiedziałaś, że Twoi bohaterowie są dla Ciebie prawdziwi. Że czujesz, jakby naprawdę żyli. Czy możesz zdradzić, już na sam koniec wywiadu, kto teraz żyje w Tobie? Czy to ktoś znany? Czy to ktoś nowy? I czy spotkamy go w Twojej kolejnej książce?

  • J.N. I Sofia, i Bea z Kochającego na marginesie są dla mnie prawdziwe. I, co oczywiste, Ela, i Stella… I Benjamin, żigolak z SOS od ludzkości, powieści jeszcze nieprzetłumaczonej na język polski. Obecnie pracuję nad historią rodzinną i jej bohaterowie również są dla mnie bardzo prawdziwi. Nie mogę o nich na razie nic więcej powiedzieć. Ale mogę zdradzić, że w następnej powieści, w przyszłości, chciałabym spróbować napisać o żeńskim odpowiedniku Mesjasza, Mesjaszce, która żyłaby we współczesnej Szwecji…



  • Recenzje książek Johanny Nilsson na Dzienniku Literackim
Komentarze
  • 1
    litera 8 października 2009 | 19:28:50

    Przyznać muszę, wspaniały wywiad - interesujące pytania i wyczerpujące odpowiedzi, a to się ceni. Pozdrawiam ciepło i życzę kolejnych, równie udanych rozmów z autorami:)

  • 2
    Annie 9 października 2009 | 22:09:33

    Dziękuję! Cieszę się, że udało mi się uchwycić i ukazać, jak bardzo ciekawą i wrażliwą osobą jest Johanna Nilsson. Bardzo lubię jej powieści, ale teraz, po tym jak ją poznałam, będą mi jeszcze bliższe :) Dlatego też tym większą mam nadzieję, że na trzech przełożonych na język polski się nie skończy :)

    Moc pozdrowień!

  • 3
    marcinpietraszek.blogspot.com 10 czerwca 2010 | 18:06:55

    widzę dużo podobieństw między moim skromnym pisaniem a tym, co opowiada Johanna... No i oboje lubimy Petera Hoega! Jego "Smilla w labiryntach śniegu" do dziś jest jedną z moich ulubionych książek, choć czytałem ją 3-krotnie wiele lat temu :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję