„Dziennik Helgi”
Okładka książki „Dziennik Helgi”
  • Autor: Helga Weissová
  • Tytuł: Dziennik Helgi
  • Tytuł oryginału: Deník 1938–1945. Příběh dívky, která přežila holocaust
  • Język oryginału: czeski
  • Przekład: Aleksander Kaczorowski
  • Liczba stron: 256
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 125 x 194 mm
  • ISBN: 978-83-63944-04-9
  • Wydawca: Insignis, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Insignis, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 2 sierpnia 2013 A- A A+
Przetrwał tylko dlatego, że został ukryty. Niepozorny plik kartek, pośpiesznie zabazgrany kredką i ołówkiem. Pożółkły, poplamiony, zapełniony kształtnym, lecz dziecięcym pismem. Ten zeszyt to dziennik niespełna dziesięcioletniej dziewczynki. Prażanki o imieniu Helga. Jednego z niewielu czeskich dzieci, które przeżyło Holokaust.

Co właściwie oznacza ta „mobilizacja”? Wszyscy młodzi mężczyźni muszą pójść do wojska. Dlaczego? Niedawno ciągle tylko Austria, a teraz znów mobilizacja. Ludzie nie umieją mówić o niczym innym. Ale co to znaczy? Dlaczego taty i mamy nie ma w domu? Zamiast opowiedzieć mi coś o tej mobilizacji, poszli słuchać radia. To tylko wymówka, mogli przecież posłuchać radia w domu. Na pewno odwiedzili znajomych, będą rozmawiać o mobilizacji. Co oni sobie myślą, że kim ja jestem? Małym dzieckiem, z którym nie można o niczym porozmawiać? Ja już przecież jestem duża, niedługo skończę dziewięć lat.

Te słowa, otwierające Dziennik Helgi, zostały spisane w Pradze w 1938 roku. Ich autorka jest jedynym dzieckiem Ottona i Ireny Weissów. Jej ojciec jest pracownikiem banku państwowego w stolicy Czechosłowacji, matka zaś krawcową. Podobnie jak inni prażanie, Weissowie są zaniepokojeni bieżącymi wydarzeniami. W kraju panuje zamęt. W powietrzu unosi się rozdzierające wycie syren, spokój nocy zakłócają niekończące się naloty. Edvard Beneš ustępuje. Na fotelu prezydenta zasiada Emil Hácha. 16 marca 1939 roku III Rzesza przekształca Bohemię i Morawy w Protektorat Czech i Moraw, a na terenie Słowacji niepodległość proklamuje prohitlerowska Pierwsza Republika Słowacka. Schrony pękają w szwach od zlęknionych ludzi.

Po zajęciach na wiele moich koleżanek czekali rodzice. Po mnie też przyszła mama. W drodze do domu widziałyśmy już mnóstwo niemieckich samochodów i czołgów. Dzień był słotny, padał deszcz ze śniegiem, wiało. Jakby przyroda się buntowała.

Mała Helga też się buntuje. Jej rodzina pada ofiarą pierwszej fali nazistowskiej inwazji. Kolejne rozporządzenia okupanta mają jeden cel – wyrugować Żydów z czeskiego społeczeństwa. Z biegiem czasu na piersiach Izraelitów wyrastają jasnożółte gwiazdy Dawida. Każdy Żyd musi być wyraźnie oznaczony. Aryjczycy muszą wiedzieć, z kim mają do czynienia. Ojciec dziewczynki traci pracę, ona sama zostaje wydalona z państwowej szkoły. Wraz z innymi żydowskimi dziećmi Helga zaczyna uczęszczać na tajne komplety. Nie może jednak chodzić do kawiarni, kina, teatru, parku, na boisko czy plac zabaw. Wszędzie Żydom wstęp wzbroniony, Juden nicht zugänglich.

Wciąż wychodzą kolejne rozporządzenia, coraz bardziej krzywdzące i bolesne. Nie ma dnia bez jakiejś niepokojącej wiadomości. Najgorzej jest nam, Żydom. Na nas wszystko można zwalić. To wszystko przez nas, wszystkiemu jesteśmy winni, chociaż nic złego nie zrobiliśmy. Nic nie możemy poradzić na to, że jesteśmy Żydami, ani na nic innego. Nikt o nic nie pyta, trzeba tylko wyładować na kimś swoją złość, a któż inny nadaje się do tego lepiej, niż… no tak, Żydzi.

Wkrótce dochodzi do pierwszych deportacji; zaczynają znikać przyjaciele i bliscy Helgi. Ona sama, wraz z rodzicami, trafia w grudniu 1941 roku do getta w Terezinie. Spędzi tam trzy lata, zanim zostanie wywieziona z bliskimi do Auschwitz. To właśnie o czasie spędzonym w terezińskiej twierdzy opowiada w głównej mierze Dziennik Helgi.

Dziennik Helgi przez wiele lat leżał zapomniany w szufladzie. Światło dzienne ujrzał dopiero w 2011 roku, kiedy zainteresował się nim angielski wydawca Dziennika Anne Frank. Po spotkaniu z Helgą Weissową i lekturze rękopisu dziennika namówił kobietę do jego publikacji. Premierę książki poprzedziły wielomiesięczne przygotowania. Weissová musiała bowiem uporządkować pożółkłe notatki, gdyż prowadziła swoje zapiski w dwóch szkolnych zeszytach i na pojedynczych, niedatowanych kartkach. Autorka sporządzała wpisy od 1938 do 1944 roku. Przed deportacją z Terezina przekazała zeszyty Josefowi Polákovi, swojemu stryjowi, który ukrył je, zamurowując je w schowku w koszarach Magdeburg (wraz z rysunkami dziewczynki i dokumentami z terezińskiego getta). Zaraz po wojnie, w latach 1945-1946, Helga Weissová dokończyła swój dziennik, opisując swoje przeżycia w obozach koncentracyjnych Auschwitz, Freiberg i Mauthausen. Fragmenty tego maszynopisu opublikowano później w Pradze w 1965 roku w antologii pamiętników dzieci z czasów okupacji (Deníky dětí, wyd. Naše vojsko). Dziennik Helgi to pierwsze pełne wydanie dziennika Helgi Weissovej. Obok Dziennika Anne Frank to jedyny tak obszerny obraz czasu wojny zanotowany przez dziecko.

Pamiętnik dziewięciolatki już w chwili, gdy powstawał, demaskował niemiecką propagandę. Dawał bowiem wgląd w prawdziwe życie obozu, który dla świata miał być modelowym przykładem tak zwanego nowego typu osadnictwa żydowskiego. Utworzony w austriackiej twierdzy z przełomu XVIII i XIX wieku, głównie dla czeskich intelektualistów żydowskiego pochodzenia, miał być wzorcowym obozem nazistowskim. Familienlager Theresienstadt był jedynym, do środka którego zajrzeli zagraniczni goście. Stało się to po tym, jak do terezińskiego getta trafili duńscy Żydzi. Pod wpływem międzynarodowej opinii publicznej inspekcji w Terezinie dokonał duński Czerwony Krzyż, nie stwierdził jednak większych uchybień, gdyż zdaniem inspektorów warunki, w jakich przebywali Żydzi, były humanitarne. W lutym 1944 roku, w następstwie wizyty Duńczyków, zaczęto nawet przygotowywać film propagandowy w reżyserii Kurta Gerrona, „dokumentujący” codzienne, spokojne życie terezińskich Żydów. Efekt zarejestrowany przez kamery poprzedziły wielotygodniowe porządki. Obejmowały one między innymi dla wielu więźniów katorżnicze prace remontowe na terenie obiektu, wzmożone transporty do Auschwitz czy próby teatrzyku dziecięcego. Świat Zachodu dał się nabrać na sprokurowane przez nazistów pozory normalności. Tymczasem w ciągu czterech lat istnienia terezińskiego getta przeszło przez nie blisko sto czterdzieści tysięcy osób. Zginęło sześćdziesiąt tysięcy. Film Gerrona nigdy nie został ukończony. Do dnia dzisiejszego przetrwał jedynie we fragmentach. Reżyser zginął w Auschwitz w komorach gazowych.

Helga Weissová opowiada o dramatycznej codzienności terezińskich Żydów. O braku jedzenia, zimnie, ciężkiej pracy i chorobach, które odbierały życie osłabionym ludziom. O rozłące, tęsknocie i oczekiwaniu na choćby najkrótsze spotkanie z bliskimi. Opowiada o strachu, permanentnym niepokoju, obawie przed jutrem. Opowiada też o grypsach, za pomocą których próbowano podtrzymywać kontakt z rodziną i dodawać sobie otuchy. W jednym z takich listów ojciec Helgi napisał do niej: „Maluj, co widzisz”, po tym jak Helga wysłała mu swój pierwszy obrazek, jaki namalowała w Terezinie. Było to w grudniu 1941 roku. Rysunek przedstawiał chłopca i dziewczynkę lepiących bałwana. Helga mogła go wykonać, bo miała ze sobą podkładkę do rysowania, akwarelki i kredki, które udało jej się przemycić w bagażu. Na pierwsze efekty słów Ottona Weissa nie trzeba było długo czekać. Podczas swojego pobytu w terezińskim getcie Helga wykonała łącznie ponad sto rysunków. Widać na nich między innymi kolejki po posiłki, prace w polu, nocne wezwania do transportu, sale w koszarach czy też koszarowy dziedziniec. Ponieważ w Terezinie przebywało wielu artystów, a rygor w getcie mniejszy niż w innych obozach, życie kulturalne było tu stosunkowo bogate. Odbywały się między innymi wieczory literackie, koncerty, sztuki teatralne, wykłady. Je także widać na rysunkach, jak choćby operę czy Chanukę na strychu.

W 1998 roku wydana została książka pt. Draw What You See, w której zebrano wszystkie okupacyjne prace Helgi. W 2010 roku opublikowano powieść pt. And God saw that it was bad autorstwa ojca Helgi, opatrzoną jej ilustracjami. Wraz z publikacją Dziennika Helgi pokazano je światu po raz kolejny. Obrazki uzupełniają świadectwo dziewczynki. Czynią je jeszcze bardziej uderzającym i wstrząsającym. W książce zawarto także rodzinne fotografie Helgi Weissovej oraz zdjęcia obozów z archiwów państwowych.



Zakończyłam go (dziennik – przypis. red.) sceną powrotu do Pragi w maju 1945 roku, słowami „nareszcie w domu”. W ten sposób zamknęłam pewien rozdział mojego życia. Ale nie było żadnego domu. Nie miałyśmy się gdzie podziać z mamą, tata nie wrócił, a nasze dawne mieszkanie zajęli obcy ludzie. Miałam piętnaście lat i sześć miesięcy, przede wszystkim musiałam nadrobić stracone lata nauki. Zaczęłam żyć od nowa.

Dziś Helga Hošková-Weissová ma osiemdziesiąt cztery lata. Mieszka w Pradze, w tym samym mieszkaniu, w którym się urodziła. W 1954 roku poślubiła muzyka Jiriego Hoska. Ma dwoje dzieci i troje wnucząt. Jest znaną i cenioną malarką.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję