„Chłopiec w pasiastej piżamie”
Okładka książki „Chłopiec w pasiastej piżamie”
  • Autor: John Boyne
  • Tytuł: Chłopiec w pasiastej piżamie
  • Tytuł oryginału: The Boy in the Striped Pajamas
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 180
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-08-03780-9
  • Wydawca: WL, Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: WL, Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 12 marca 2009 A- A A+
Rzadko kiedy zdarza mi się zacząć czytać książkę, której krótkiego streszczenia wcześniej bym nie znała. Jednak w przypadku Chłopca w pasiastej piżamie Johna Boyne’a miałam przed jego lekturą do dyspozycji jedynie własne przypuszczenia oparte na wyglądzie okładki i enigmatyczną notkę od wydawcy. Moja niewiedza zespoliła się więc z niewiedzą głównego bohatera książki i razem wyruszyliśmy eksplorować fabułę powieści. W miarę jej poznawania – ja niemiałam, przerażona, zaś on wędrował niestrudzenie dalej – Bruno-Odkrywca na swej ostatniej wyprawie…

Światowy bestseller przetłumaczony na czternaście języków i zekranizowany przez firmę producencką Miramax/Disney. Laureat irlandzkiej nagrody literackiej Irish Book Awards 2007 w dwóch kategoriach: „książka dziecięca” oraz „nagroda czytelników”. Powieść nominowana do Carnegie Medal, Borders Original Voices Award, a także do bardzo prestiżowej brytyjskiej nagrody literackiej, Galaxy British Book Awards, w kategorii „książka dla dzieci”. John Boyne – młody pisarz (ur. 1971), absolwent literatury angielskiej, autor licznych powieści z gatunku tzw. short stories, pracujący na co dzień jako menedżer sieci księgarskiej Waterstone’a, stworzył niepozorną opowieść o chłopcu w pasiastej piżamie, która z dnia na dzień przyniosła mu sławę. I choć niełatwo ją streścić, szkic fabuły należy poprzedzić informacją najważniejszą, a przy tym zapewne zaskakującą – pomimo wszelkich zapowiedzi, to wcale, ale to wcale, nie jest książka dla dzieci.

Świat Brunona, dziewięcioletniego chłopca, z dnia na dzień traci wszelkie barwy – jego ojciec dostaje awans, z którym wiąże się wyprowadzka z Berlina, i chłopiec musi, pomimo ogromnej niechęci, opuścić przyjaciół, babcię i ukochane miasto. Ogromny dom zamieniony zostaje na dużo skromniejszy, leżący w egzotycznym miejscu – w Po-świeciu. Nie ma tam wielkiej balustrady, po której można by zjeżdżać, ogrodu do zabaw, straganów, przekupek, gwaru ulicy, a nade wszystko kolegów, z którymi można by się bawić. Bo ci trzej najlepsi zostali w Berlinie, zaś Brunonowi pozostała jedynie irytująca starsza siostra, Gretel, Beznadziejny Przypadek i małe, szare dzieci, bawiące się gdzieś w oddali. Z niewielkiego okienka w nowej sypialni chłopca widać bowiem ubranych w pasiaste piżamy ludzi mieszkających w dziwnych barakach. Od domu Brunona oddziela ich jedynie druciane ogrodzenie, które aż prosi się, żeby się przez nie przeprawić. Pewnego dnia chłopiec wybiera się na wielką wyprawę –na miarę Kolumba i Vespucciego – a to, co odkrywa, przyprawia go o niepomierne zdumienie i skutkuje otwarciem się jego ust w okrąglutkie „o”. Wędrując, zauważa bowiem kropeczkę, z której się zrobił punkt, z którego się zrobiła plama, z której się zrobiła sylwetka, z której się zrobił wychudzony chłopiec o ciemnych, zapadniętych oczach, noszący pasiastą piżamę. Nieoczekiwane spotkanie zamienia się w niemal rytualne pogawędki, dzięki którym pod kolczastym ogrodzeniem zaczyna rosnąć przyjaźń, która już wkrótce stanie się najcenniejszym skarbem Brunona i Szmula…

Przekazanie narracji w ręce dziecka nie jest zabiegiem nowym – już w latach 60. XX wieku Harper Lee w kultowym już Zabić drozda opisała amerykańskie południe lat 30. z perspektywy Smyk. Boyne odświeżył ten sposób prezentowania fabuły i wykorzystał go w przedstawieniu zagadnienia niezwykle bolesnego i wstrząsającego, które rzadko kiedy było ujmowane z perspektywy dziecka, a już zwłaszcza z perspektywy dziecka nie będącego ofiarą reżimu faszystowskiego. Bruno nie ma świadomości bycia synem komendanta obozu koncentracyjnego – drewniane domki za siatkowym ogrodzeniem przypominają mu farmę, zaś obozowe pasiaki – piżamy w jego ulubionym wzorze. Chłopiec filtruje rzeczywistość nie tylko przez własną wyobraźnię, bajkowo animizując niektóre jej elementy, ale przede wszystkim przez własne wyobrażenie o świecie – proste, nieskomplikowane, przyczynowo-skutkowe. Nie ogarnia jej jako całości, nie interpretuje w szerszej perspektywie, gdyż zwyczajnie nie umie tego robić. Dla niego istnieje jedynie Tu i Teraz, obłożone siatką nakazów i zakazów, które oddziałuje na niego i na jemu najbliższych. Nie czuje się częścią Historii. Ta „dzieje się” tylko na szkolnych zajęciach. Dopiero spotkanie z Szmulem ukazuje mu złożoność świata – zaczynają trapić go ambiwalentne uczucia, wywoływane z jednej strony przez chęć bycia posłusznym nakazom ojca, zakazującego mu kontaktów z Żydami, z drugiej – przez sympatię i przywiązanie do żydowskiego chłopca. Bruno musi nagle wybierać pomiędzy szeroko rozumianą rodziną, a przyjacielem. Dla dziewięciolatka to nie lada wyzwanie. Brak koherentności życia w Po-Świeciu zmusza go do odkrywania i interpretowania otaczającego go świata; świata przedzielonego ogrodzeniem z kolczastego drutu. Pogawędka z rówieśnikiem przeradza się więc nie tylko w rytuał spotkań, ale i w lekcję przekraczania granic i uczenia się rozpoznawania prawdy. Owszem, może odrabianą nieco nieudolnie, gdyż po dziecięcemu, ale co najważniejsze – stale z niezwykłą gorliwością, chęcią i zainteresowaniem.

Recenzenci częstokroć wskazują na podobieństwo w charakterze prozy Boyne’a i autora Oskara i pani Róży, i faktycznie coś jest na rzeczy. Obie powieści sytuują się na pograniczu dobrej prozy obyczajowej, a pustej literatury quasi-pięknej.Chłopiec w pasiastej piżamie nie jest jednak aż takim wyciskaczem łez – to, że wzrusza, wynika bardziej z tematyki powieści, niż, jak to bywa u Erica-Emmanuela Schmitta, z rozwoju samej fabuły. Porusza więc, jednak przede wszystkim dlatego, że przeciwstawia naiwność chłopca naszej narastającej świadomości. A chyba nie ma nic bardziej okrutnego, niż pozostawić bezsilnym czytelnika, który w przeciwieństwie do młodziutkiego bohatera wie, co się dzieje, ale nijak nie może mu pomóc.

Boyne dotyka więc spraw trudnych i bolesnych, lecz czyni to w sposób niezwykle subtelny. Posługując się nieświadomością dziecka i jego prostotą w postrzeganiu świata, tworzy rozczulającą opowieść, która urzeka swoją autentycznością. Te słowa w kontekście historii o hitlerowskich zbrodniach i obozach koncentracyjnych brzmią zapewne pozornie niestosownie, niemniej jednak taki jest Chłopiec w pasiastej piżamie - ujmujący. Czerpiąc z najlepszych tradycji, Boyne powołuje do życia współczesną baśń, skądinąd niezwykle alegoryczną. Między wierszami stawia się bowiem na miejscu Brunona i pyta czy my, pokolenie nie znające wojny, naprawdę możemy powiedzieć o sobie, że jesteśmy świadomi skali i rozmiaru dramatu tamtego nieszczęścia?...
Komentarze
  • 1
    gość 13 stycznia 2014 | 20:29:56

    Czy mogę poznać imię i nazwisko autora tej recenzji? Zależy mi na szybkiej odpowiedzi, chcę umieścić to w bibliografii maturalnej. Dane autora są konieczne.

    Z góry dziękuję i pozdrawiam :)

  • 2
    Annie 14 stycznia 2014 | 1:13:08

    Autorem wszystkich recenzji jest jedna i ta sama osoba - http://www.dziennik-literacki.pl/oautorce/ :) Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia na maturze! :)

  • 3
    gość 14 stycznia 2014 | 18:58:07

    Dziękuję bardzo! ;)
    Bardzo mi się to przyda :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję