„Hakawati. Mistrz opowieści”
Okładka książki „Hakawati. Mistrz opowieści”
  • Autor: Rabih Alameddine
  • Tytuł: Hakawati. Mistrz opowieści
  • Tytuł oryginału: The Hakawati
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Anna Gralak, Maria Makuch, Mateusz Borowski
  • Liczba stron: 664
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda w obwolucie
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-1241-1
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 3 listopada 2009 A- A A+
Słuchaj. Będę teraz twoim bogiem. Pozwól, że zabiorę cię w podróż poza kres twej wyobraźni. Pozwól, że opowiem ci historię. Zaufaj mi. To najlepsze, co może Ci się przydarzyć. Jestem mistrzem opowieści. Ostatnim hakawatim.

Osama al-Charrat, mieszkający w Los Angeles informatyk libańskiego pochodzenia, wraca do rodzinnego Bejrutu, aby pożegnać się z ciężko chorym ojcem. Kolejne spotkania z dawno niewidzianymi krewnymi wywołują u niego falę wspomnień. Mężczyzna przypomina sobie różne anegdoty i barwne opowieści, jakimi od dzieciństwa karmił go ukochany dziadek. Był on mistrzem opowieści. Jednym z największych libańskich hakawatich.

Hakawati to ten, który opowiada historie, mity i baśnie („hekayȃt”). Gawędziarz, artysta. Ktoś w rodzaju trubadura, człowiek, który zarabia na życie, mamiąc ludzi snuciem opowieści. Podobnie jak słowo „hekayeh” (historia, baśń, wiadomość), hakawati pochodzi od libańskiego słowa „haki” oznaczającego „rozmowę” lub „konwersację”. Sugeruje to, że dla Libańczyków sam akt mówienia jest opowiadaniem historii. (…) Liban to ojczyzna hakawatich i nikogo nie trzeba prosić dwa razy, by opowiedział jakąś historię. W zasadzie większości Libańczyków wcale nie trzeba o to prosić. Także Alameddine’owi powiadanie historii przychodzi z ogromną łatwością. Ma niesamowicie lekkie pióro, niczym nieograniczoną wyobraźnię i niezwykłą umiejętność snucia pasjonujących opowieści. Z jednej strony – ogromny talent, z drugiej – zdolność do słuchania świata i czerpania z niego pełnymi garściami, pozwalają pisarzowi powoływać do życia niesłychane historie. Rabih Alameddine nawiązuje do arabskich podań ludowych, Księgi tysiąca i jednej nocy, Metamorfoz Owidiusza, Koranu i Starego Testamentu, dramatów Szekspira, powieści Italo Calvino… To bogactwo inspiracji zaowocowało powstaniem dzieła, które, to pewne, trafi do kanonów współczesnej literatury.

Hakawati. Mistrz opowieści to piąta powieść w literackim dorobku Rabiha Alameddine’a – libańskiego pisarza i malarza, uhonorowanego w ubiegłym roku przez Amerykańską Akademię w Rzymie prestiżową nagrodą Rome Prize. Na jej fabułę składają się trzy historie: dzieje rodu al-Charrat, opowieść o walecznym chłopcu Bajbarsie oraz baśń o Fatimie, egipskiej niewolnicy, która stała się kochanką demona. Pozornie od siebie niezależne, przenikają się i splatają, ostatecznie łącząc w wielkim finale. Razem tworzą piękną przypowieść, którą zaludniają dżinny i ifryty, demony o biblijnych imionach, latające dywany, mówiące zwierzęta, mali książęta, wojownicy, potwory… Świat realny miesza się z baśniowym, teraźniejszość z przeszłością, prawda z fikcją. Gubi się rozsądek. Odrzuć potrzebę rozumienia czegokolwiek – radzi Alameddine – W tym świecie i w świecie opowieści ta potrzeba jest niczym innym jak przeszkodą.

Świat Rabiha Alameddinego jest pełen niesamowitości. Baśniowy, magiczny, nierzeczywisty kusi czytelników swoją cudownością. Choć tak naprawdę czytelnik nie czyta powieści. On jej słucha. Przemienia się w słuchacza. Zamyka na chwilę oczy, po czym otwiera je, lecz zamiast znajomych ścian własnego mieszkania widzi ściany kawiarni, w której najważniejszym miejscem jest podest, gdzie spoczywa fotel gawędziarza. Alameddine z niezwykłą sprawnością miesza wątki z dzieł kultury Zachodu, opowieści biblijnych i koranicznych, ludowych podań. Nie tylko opowiada o znaczeniu hakawatich dla tradycji Wschodu, ale sam przemienia się w takowego, aby ukazać, jak arabscy gawędziarze naprawdę funkcjonowali i na czym polegała magia ich przekazu. Pisarz łączy obraz współczesnego Libanu ze światem baśni. Opowiada jednak o jaśniejszej stronie Bejrutu – pokojowym obliczu islamu i bogatej tradycji miasta. Udowadnia, że nazwa Liban mająca swoje źródło w semickich słowach oznaczających biel czy mleko, nie wiąże się wyłącznie z pokrytymi śniegiem Górami Libanu, ale również z delikatną i piękną kulturą zamieszkującego go narodu.

Dlatego bądź moim bogiem, zabierz mnie w podróż poza kres wyobraźni, opowiedz mi historię. Ufam Ci. Jesteś mistrzem opowieści. Ostatnim hakawatim. Jednym. Najlepszym.
Komentarze
  • 1
    mary 3 listopada 2009 | 18:00:55

    mrrr... pięknie :)

  • 2
    Annie 3 listopada 2009 | 21:01:47

    Bo to piękna książka była ;) A Ty kiedy planujesz lekturę swojego egzemplarza? ;)

  • 3
    lucyolejniczak 4 listopada 2009 | 10:33:41

    Muszę to mieć :)

  • 4
    awita 4 listopada 2009 | 16:37:59

    Mój egzemplarz (nie mogłam się oprzeć!) wabi mnie niesamowicie niebieściutką okładką :-). Taki kolor w ogóle nie występuje na okładkach - brawa dla Znaku za kolejną świetną edytorsko pozycję. Czuję, że będzie to czytelnicza uczta (podczytywałam już troszkę). A spróbowałaś zamknąć oczy i posłuchać jakiegoś pięknego męskiego głosu, który czyta Ci jakiś fragment? Po tym, co napisałaś chciałabym zamienić się (choćby na chwilę) w słuchacza mistrza hawakatiego. Może książka zostanie również wydana jako audiobook (najlepiej byłoby posłuchać fragmentów również po arabsku...). Pisarz jest również malarzem? Zapewne więc ma to odzwierciedlenie w spisanych opowieściach, prawda? Na razie delektuję się samą perspektywą, uruchomiłaś moją wyobraźnię ;-)

  • 5
    mary 4 listopada 2009 | 20:09:45

    o matko.. ja nie mam teraz czasu zeby sie porządnie po tyłku podrapać, a co dopiero taką cegłę czytać... stos mam z biblioteki jeszcze i w ogole..
    Ale okładka jest za to cudowna.. pieknie wygląda poki co na półce :)))

  • 6
    Annie 4 listopada 2009 | 22:27:30

    Pani Lucyno, gorąco polecam :) Powtórzę za Amy Tan: "To wspaniałe, niezwykłe arcydzieło" :)

    Awito, książki Znaku są pięknie wydawane - czy to serie (50 na 50), czy też autonomiczne tytuły. Już samo trzymanie ich w rękach dostarcza wiele przyjemności :) Co zaś się tyczy audiobooku, byłoby fantastycznie, gdyby takowy został wydany. Na razie na stronie wydawnictwa zostały zamieszczone fragmenty nagrań, na których Rafał Królikowski czyta wyjątki z książki. Nie wiem, czy akurat tego aktora widziałabym w roli mojego hakawatiego, chociaż, jak się wsłuchać, w sumie wychodzi mu to nawet całkiem dobrze ;) Ja chyba jednak preferowałabym głos niższy, który nie tyle czytałby, co snuł tę opowieść. Niestety, nie mam na podorędziu żadnego kandydata, który mógłby mi tak poczytać, ale... trzeba poszukać do domowego użytku jakiś piękny męski głos ;)

    Tak, pisarz jest malarzem. Spotkałam się z informacją na jednej ze stron, że "namalował 270 autoportretów na podstawie jednego zdjęcia, mając nadzieję, że w ten sposób udoskonali swój warsztat malarski." Udało mu się osiągnąć mistrzostwo, bo wspaniale portretuje świat za pomocą słów. Bardzo podoba mi się jego poetyka :)

    Mary, to nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci duuużo wolnego czasu. Książka obszerna, czcionka malutka, więc spędzisz nad nią wiele godzin. Ja czytałam ją długo, bo potraktowałam ją jako baśń do czytania przed zaśnięciem. Ehh, jak miło mi się później śniło ;))

  • 7
    kolmanka 9 listopada 2009 | 19:44:25

    rewelacja! Widziałam ją w księgarni i z trudem się powstrzymałam. Jednak przy najbliższych zakupach muszę się mocno zastanowić, czy nie ulec pokusie:)

  • 8
    Annie 9 listopada 2009 | 21:38:23

    Koniecznie, Kolmanko, koniecznie :) Podczas targów wszystkich znajomych na nią namawiałam :)

  • 9
    ja-madzik 21 listopada 2009 | 17:55:18

    To należy przeczytać :D Biegnę w poniedziałek do księgarni...

  • 10
    Annie 21 listopada 2009 | 23:56:52

    Zdecydowanie! Ta powieść jest cudowna i powinna być dla każdego miłośnika dobrej literatury wręcz obowiązkowa :) Miłej lektury!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję