Pisarz naiwny i sentymentalny w Krakowie. Relacja ze spotkania z Orhanem Pamukiem
Data publikacji: 25 października 2012 A- A A+
Potrzebnych było zaledwie kilka chwil, aby aula Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego wypełniła się po brzegi. W końcu takie spotkanie jak to nie zdarza się co dzień.



24 października do Krakowa zawitał z jednodniową wizytą Orhan Pamuk. Noblista był gościem czwartej edycji literackiego Festiwalu Conrada. Na spotkanie z nim organizatorzy przygotowali 1,2 tys. bezpłatnych wejściówek. Wszystkie rozeszły się w ciągu kilku godzin.



Wybór Pamuka na tę specjalną okazję nie był przypadkowy. W twórczości tureckiego prozaika można bowiem odnaleźć wiele odniesień do twórczości Josepha Conrada. Ot, choćby Śnieg, pierwszą przetłumaczoną na język polski książkę Noblisty, otwiera epigraf z W oczach Zachodu, zdanie: Jako człowiek Zachodu, zaniepokoiłem się. Było to jedno z wielu zdań, jakie Pamuk podkreślił w tekście podczas lektury powieści Polaka. Jak zdradził, często robi notatki na marginesach czytanych książek. Zwłaszcza tych, które go zaintrygują, a w przypadku tej powieści intrygowało go wszystko, począwszy od samego tytułu. Pisarz przyznał, że podziwia Conrada. Jednak nie tego kolonialnego, opowiadającego o dalekich morzach i dalekich krainach (jak w Jądrze ciemności, Nostromo czy opowiadaniach), a tego europejskiego, znajdującego się pod przemożnym wpływem Dostojewskiego. Conrad z Tajnego agenta czy W oczach Zachodu to moralista, opisujący konsekwencje dokonywanych przez ludzi wyborów; opowiadający o dramatach i tragediach, problemach i dylematach, relacjach Wschodu z Zachodem. To człowiek nerwowy, podirytowany swoją tożsamością, analizujący zagadnienie tożsamości narodowej. Pamuk bardzo lubi tego Conrada miejskich opowieści. Podoba mu się jego zakłopotanie, pragnienie przynależenia do innego świata. On sam bowiem takie pragnienie w sobie posiadał.



Każdy z zamieszczonych przez Pamuka epigrafów ma więcej niż jedną funkcję: otwierają, dodają dodatkową warstwę znaczeniową i wprowadzają tematy, które dana książka opisuje. To, co charakteryzuje wszystkie powieści tureckiego prozaika, to współistnienie w nich tradycji literatury tureckiej z tradycjami literatury Zachodu. Pamuk przyznaje, że jego przejście w stronę literatury europejskiej było stosunkowo łatwe. Popatrzmy na geografię – mówił. – Turcja jest w środku, między Europą a Azją, Wschodem a Zachodem. Ale to nie tylko geografia, to także kultura. Jak zaznaczył, sztuka i literatura perska była dla elit imperium osmańskiego modelem od wieku XIII do początków wieku XIX, dopiero potem przesunięto wzrok na kulturę francuską i szerzej na kulturę europejską. Dla pokolenia mojego dziadka i ojca naturalne było szukanie modeli kulturowych w Europie. Sztuka powieści to europejski wynalazek i jeśli jestem pisarzem to naturalne, że będę sięgał po Balzaka czy Dickensa. Europa jest w jego ocenie tym miejscem, skąd powieść zatacza koncentryczne kręgi. Dzisiaj komunikacja literacka całej ludzkości odbywa się przede wszystkim przez powieść, która zmarginalizowała wszelkie inne formy literackie: poezję i dramat. Mój wydawca z Szanghaju mówi: „słuchaj, spada na nas deszcz rękopisów. Wszyscy chcą być wydawani w Chinach”. Wszędzie na świecie ludzie piszą powieści.

Mustafa Kemal Atatürk mówił o Europie jako o cywilizacji współczesności. Turcja nigdy nie była skolonizowana, więc nie mieliśmy poczucia winy, że zdradzamy swoją kulturę, jak Indie czy Afryka. Początek Republiki Turcji nie był niczym innym jak samonarzuceniem sobie zapomnienia o wpływie arabskim i tureckim; o starych elementach, tekstach sufickich. A ja powróciłem do tych książek. Łączyłem klasyczne opowieści islamskie z postmodernistyczną techniką pisania powieści i starałem się na tej podstawie stworzyć swoje dzieła. Właśnie to legło u podstaw Białego zamku czy Czarnej księgi.



Inaczej niż Joseph Conrad, Vladimir Nabokov czy Vidiadhar Surajprasad Naipaul, Orhan Pamuk nie byłby w stanie pisać swoich powieści w innym języku niż jego ojczysty. Jest wielu pisarzy, którzy są w stanie zmienić kulturę, cywilizację, kontynenty, poruszać się w różnych językach. W porównaniu z nimi, ja muszę pozostać w pewien sposób w tym samym miejscu, w jednym mieście, na tej samej ulicy. Pisząc „Stambuł. Wspomnienia i miasto”, chciałem to wyrazić. Ta książka to moja reakcja na gloryfikację wielokulturowości i swobody przemieszczania się. Mówiąc to, Noblista przyznał także, że był czas, kiedy przez piętnaście lat właściwie w ogóle nie wyjeżdżał ze Stambułu.

Orhan Pamuk mówi o sobie, że jest podobny do postaci Meddaha z powieści Nazywam się Czerwień – opowiadacza historii, który stara się zdobyć uwagę publiczności. Ja też staram się zdobyć zainteresowanie publiczności, moich czytelników. Ja też jest takim Meddahem, opowiadam historię. Historie Pamuka zaś nie tyle opowiadają o świecie, co pokazują go za pomocą pojawiających się w nich postaci. To właśnie bohaterowie pokazują czytelnikowi, co się dzieje w otaczającej ich rzeczywistości. Dla Noblisty pisanie powieści to opisanie świata czyimiś oczami.

We wszystkich swoich powieściach Pamuk pojawia się in propria persona, we własnej osobie. Jednak prozaik zaznacza, że nie chce w ten sposób sygnować swoich książek, tak jak Alfred Hitchcock podpisywał swoje filmy poprzez występowanie w nich. Chcę jedynie w ten sposób stworzyć pewne ramy – wyjaśnia. I przypomnieć, że książka jest czymś sztucznym. Bertolt Brecht mawiał: zobaczcie, to jest powieść!



Dla Orhana Pamuka pisanie powieści nigdy się nie kończy. Nigdy nie mam uczucia, że skończyłem powieść. Zawsze można jeszcze wszystko poprawić, ale w pewnym momencie – jak mówią ekonomiści – spada mi produktywność. Zwrot jest niewielki. To właśnie wtedy pisarz kończy pracę nad jedną książką i przeskakuje do innej powieści, pomimo że efekt jego pracy go nie zadowala. Żartobliwie wyznaje: Myślę, jakim idiotą jestem. Co ze mnie za pisarz! Nigdy nie powiedziałem: super, napisałem fajną książkę. Parę lat później, w swojej próżności, mogę jednak tak pomyśleć – śmieje się.

Ostatnie pytanie do pisarza dotyczyło jego przypuszczeń, co do tego, jaką książkę próbuje czytać Anna Karenina, podczas swojej podróży pociągiem. Pamuk zdradził, że podpytywał o to badaczy twórczości Tołstoja i sądzą, że mogła być to jedna z powieści Anthony'ego Trollope'a. On sam uważa, że to musiała być nudna książka: gdyby miała w ręku naprawdę dobrą książkę, nie patrzyłaby na śnieg i nie widziałaby Wrońskiego, ale wtedy nie byłoby tej powieści. Gdyby mógł, pewnie poleciłby jej Dostojewskiego, Manna, Prousta, ale tego Anna ani nie czytałaby, ani nie mogłaby przeczytać. Gdyby zaś miał polecać jej jedną ze swoich książek, byłaby to Nazywam się Czerwień. „Śnieg” odłożyłaby na bok, ponieważ ma zbyt wiele wątków politycznych. „Muzeum niewinności” też mogłaby odrzucić, bo jest tam dużo męskiego spojrzenia – wyliczał ze śmiechem.

Spotkanie z Noblistą trwało zaledwie godzinę. Drugą pisarz poświęcił na podpisywanie książek. W kolejce po podpis ustawiło się kilkaset osób. Na szczęście jeden udało mi się zdobyć. Po spotkaniu mam i autograf, i apetyt na kolejne powieści tureckiego prozaika. Ta najnowsza już wkrótce. Pisarz już pracuje nad kolejną książką. Jej ukończenie autor planuje jeszcze w tym roku. Polski przekład A Strangeness in My Mind zapowiedziany jest na rok 2013.



A czy Wy czytaliście już książki Orhana Pamuka? ;)


Komentarze
  • 1
    nutta 25 października 2012 | 21:11:30

    Dobra relacja. Zazdroszczę autografu. Na razie odłożyłam czytanie Pamuka, ale wrócę, bo parę nieczytanych książek mam na półce.
    Serdeczności:)

  • 2
    montgomerry 25 października 2012 | 21:46:27

    Dziękuję za relację:) Ja próbowałam powieści, ale nie wyszło. Za to podobają mi się Jego eseje:)
    pozdrawiam

  • 3
    Annie 28 października 2012 | 23:25:30

    Cała przyjemność po mojej stronie :) I powiem Wam, że chętnie wybrałabym się na takie spotkanie jeszcze raz ;) Moc pozdrowień!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję