Krakowskie święto literatury iberoamerykańskiej (relacja)
Data publikacji: 11 października 2009 A- A A+
Wczoraj, 10 października, w krakowskim Teatrze Zależnym odbyło się niezwykłe spotkanie w ramach Festiwalu 4 Pory Książki. Gośćmi wieczoru zamykającego Porę Prozy byli bowiem znakomici prozaicy iberoamerykańscy: Leonardo Padura, Pablo De Santis i Susana Fortes. Spotkanie prowadził jeden z najbardziej znanych polskich tłumaczy literatury hiszpańskojęzycznej, Tomasz Pindel. Jego tematyka nie dotyczyła wyłącznie książek wymienionych autorów, ale nade wszystko relacji pomiędzy literaturą hiszpańską i latynoamerykańską oraz kondycji literatury iberoamerykańskiej w ogóle.

Trzech pisarzy i trzy zupełnie różne charaktery: Leonardo Padura – wspaniały gawędziarz, kończący każdą anegdotę smakowitym bon motem; Susana Fortes – znająca swoją wartość indywidualistka oraz Pablo De Santis – najbardziej onieśmielony z całej trójki, trzymający się z boku, acz posiadający niezwykłą wiedzę intelektualista. Chyba nie tak wyobrażałam sobie autorów, sugerując się ich książkami.

Niesamowitym zaskoczeniem była dla mnie skromność Argentyńczyka i przebojowość kubańskiego prozaika. To właśnie Leonardo Padura nadawał ton rozmowie. Zapytany, czy słusznym jest nazywanie literatury hiszpańskiej i latynoamerykańskiej wspólnym mianem literatury hiszpańskojęzycznej, powiedział, że dużo trafniejszym określeniem jest literatura iberoamerykańska. Zaznaczył, że to temat bardzo złożony – dla Europejczyków literatura latynoamerykańska to jedność, podczas gdy w rzeczywistości jest bardzo zróżnicowana w zależności od kraju pochodzenia pisarza czy rzeczywistości, w której żyje. Owszem, relacje łączące literaturę latynoamerykańską z hiszpańską i portugalską są istotne, ale nie można ich traktować jako jedności. Pisarz dodał, że można powiedzieć, że więź kulturowa między Hiszpanią a Ameryką Łacińską istnieje od 1492 roku. Tym niemniej faktycznie powstała ona w czasie hiszpańskiej wojny domowej z 1936 roku. Wtedy to wielu hiszpańskich pisarzy-emigrantów pisało i publikowało w krajach Ameryki Południowej. XX wiek to także okres, kiedy hiszpańscy wydawcy zaczęli zauważać literatów zza Oceanu i wydawać ich prozę w Hiszpanii. Zdaniem Leonardo Padury, hiszpański rynek książki jest trudny i bezwzględny dla pisarzy, nie tylko dla tych, wywodzących się z Ameryki Łacińskiej, ale również dla samych Hiszpanów. Tym niemniej warto się starać na nim zaistnieć, bo zapewnia wspaniałą możliwość komunikowania się z czytelnikiem. Jako element wspólny dla więzi kulturowych pomiędzy Hiszpanią a Ameryką Łacińską, Pablo De Santis dodał jeszcze jedną rzecz, a mianowicie wpływ, jaki na literaturę tych krajów wywarł „Don Kichote”. To symbol, wręcz biblia języka hiszpańskiego. Jednak Tomasz Pindel zauważył, że jest jeszcze coś, co łączy zaproszonych pisarzy i co daje się zauważyć również u innych prozaików iberoamerykańskich. To częste sięganie po gatunkowe konwencje – u Susany Fortes po romans gotycki, Leonardo Padury – miejski kryminał, kryminał noir – a u Pabla de Santisa – fantastykę, powieść grozy, kryminał – i to nie w celu ich obśmiania, a przedstawienia za ich pomocą swoich konceptów. Leonardo Padura podkreślił, że w jego odczuciu jednym z przywilejów bycia pisarzem jest możliwość naruszania istniejących kodeksów. Literatura latynoamerykańska żywi się wielowiekową tradycją – milionami kanonów, zasad, nad którymi pisarze mogą pracować, a które nade wszystko mogą naruszać. Dla Padury napisanie powieści kryminalnej, o tym, że była zbrodnia, było śledztwo i że sprawca został złapany, nie ma sensu. On chce osiągnąć inne cele – stworzyć powieść obyczajową, rodzaj kroniki społeczeństwa kubańskiego. Choć inspiruje się powieściami Chandlera, Vargasa Llosy czy „Hrabią Monte Christo”, jego głównym celem jest zachowanie poczucia wolności tworzenia dzieła literackiego. W jego odczuciu Agatha Christie, pisarka, która napisała rekordową liczbę powieści kryminalnych, musiała być kobietą nieszczęśliwą. Ustanowiła bowiem swój własny kodeks. Susana Fortes odpowiedziała na to pytanie w podobnym tonie. Stwierdziła, że kiedy pisarz przyswaja sobie jakiś jeden styl – umiera. Według niej należy bezustannie się uczyć, rozwijać się. Pablo De Santis ocenił, że upodobania literackie w gruncie rzeczy ugruntowują się w dzieciństwie. Przyrównał ten proces do deseru – podczas gdy z obiadem eksperymentujemy, próbując kuchni włoskiej, francuskiej, chińskiej, desery zawsze wybieramy te same, te które od zawsze nam smakowały. Choć brzmi to niedorzecznie, to w dzieciństwie kształtuje się pisarz i idea jego literatury. Dlatego dla Pabla De Santisa każda jego nowa książka to powrót do jakiejś lektury z młodości.

Na spotkaniu nie mogło także zabraknąć pytania o najbardziej znanego bohatera powieści Leonarda Padury, Maria Conde. Zapytany, skąd się wziął, pisarz odparł: Na karaweli Kolumba przybył Mario Conde. Na pytanie, dlaczego wciąż myślami żyje w przeszłości, nie zaś w teraźniejszości, odparł, że Mario wciąż zastanawia się, w jakim to momencie Peru tak się skurwiło, nawiązując tym samym do jednego ze zdań otwierających „Rozmowę w ‘Katedrze’” Mario Vargasa Llosy. Bowiem to właśnie do tego pytania sprowadza się problem Maria Conde – chce wiedzieć, kiedy jego życie straciło znaczenie. To właśnie wokół tych rozważań osnuta jest fabuła powieści wchodzących w skład cyklu „Cztery Pory Roku”. Padura zażartował, że te rozmyślania nad sensem życia wiążą się również z tym, że pisarz ma problem ze swoimi postaciami – bywa, że zmusza ich do robienia czegoś, na co nie mają ochoty. Na przykład, przed przystąpieniem do pisania swojej pierwszej powieści, Leonardo Padura chciał, aby jej główny bohater popełnił samobójstwo. Opowiadał: Zdobyłem dla niego pistolet, sznur, truciznę. A mimo to nie chciał z nich skorzystać! Podobnie rzecz się miała z Mariem Conde. Nie chce być policjantem, pomimo, że Paudra chce widzieć go w tej roli. Jest nawet anty-policjantem. I to, tak na marginesie, jest jedyna cecha, w której najbardziej podobny jest do autora.

Innym ciekawym wątkiem w opowieści Leonarda Padury był ten, dotyczący seksizmu w powieściach o Mario Conde. Przed ośmiu laty powstała bowiem jedna z prac, traktująca na wyżej wspomniany temat. Ta pani naukowo wykazała, że jestem gównianym seksistą, machistą. Tylko dlatego, że relacje między Mariem a kobietami wyglądają tak, a nie inaczej. Leonardo Padura zdaje sobie sprawę, że w jego literaturze jego kultura wychodzi na wierzch nawet wtedy, gdy nie jest on tego świadomy. Żyje w kulturze machismo i stąd też obraz tej kultury na kartach jego powieści. Nic więcej.

Pablo De Santis stwierdził, że teorie dotyczące literatury, które opierają się na feminizmie (np. podział na literaturę kobiecą, bo pisaną przez kobiety, i męską, jeśli przez mężczyzn), są błędne. Literatura jest językiem symbolicznym, ambiwalentnym. Kobiety nie są kobietami, starcy nie są starcami, a dzieci – dziećmi. Jednym z uroków literatury jest to, w ocenie Pabla De Santisa, że możemy się identyfikować z postaciami, które są nam zupełnie niepodobne.

Czy tak jest w istocie warto przekonać się samemu, sięgając po książki autorstwa gości tegorocznej Pory Prozy.


Komentarze
  • 1
    awita22 11 października 2009 | 23:46:00

    A ja z kolei byłam na spotkaniu z Padurą i De Santisem w Instytucie Cervantesa w Warszawie :-). Rzeczywiście Padura nadawał ton rozmowie, łatwo wyobrazić go sobie w Hawanie, z cygarem w ustach. Jestem ciekawa bohatera jego książek, bo zapewne ma wiele cech pisarza ;-). Pablo de Santis natomiast pokazał się jako pisarz bardziej uniwersalny, nie tak związany z Argentyną czy Buenos Aires, jak Padura z Kubą, sprawiał wrażenie wyciszonego intelektualisty, przez co wydawał się bardzo interesujący. Skusiłam się na dwie książki - Gorączkę w Hawanie i Przekład - i również mam dedykacje obu autorów zaczynające się "Para Anna ..." :-). Ciekawa jestem, jak odbiorę ich książki, jestem bowiem miłośniczką realizmu magicznego, którego pewnie niewiele w książkach Padury i Santisa... Pozdrawiam ciepło

  • 2
    Annie 12 października 2009 | 12:25:41

    Awito, masz rację, co do Padury - przez całe spotkanie miałam wrażenie, że za chwilę wyjmie z kieszeni cygaro, a butelkę wody mineralnej zamieni na szklankę rumu. W ogóle bardzo podobał mi się jego głos i jego akcent, mogłabym go słuchać godzinami ;) Pabla De Santisa również, ale na innym, bardziej kameralnym spotkaniu. Tu miałam wrażenie, że czuje się ogromnie skrępowany. Nie mógł sobie znaleźć miejsca, trzymał się z boku. Wyrazem jego onieśmielenia było również to, że nawet kiedy mówił, zasłaniał usta. Trochę przykro mi się zrobiło, kiedy ze wszystkich osób byłam praktycznie jedyną osobą, która poprosiła go o autograf. Kolejka ustawiła się do Padury i Fortes, a Pablo De Santis widząc, że nikt się do niego nie kwapi, zaczął wstawać od stołu. Szkoda, że ten naprawdę dobry pisarz nie jest u nas tak znany.

    Ale wracając, do Twojego wpisu - koniecznie sięgnij po "Gorączkę w Hawanie"! Nie zaryzykowałabym tezy, że Mario Conde to alter ego Padury, ale... mają wiele wspólnego. Więcej niż pisarz byłby skłonny przyznać ;) Realizmu magicznego nie ma ani w cyklu Padury, ani w powieściach De Santisa za grosz, ale mimo to sądzę, że Ci się spodobają, bo to tak dobra literatura, że broni się sama :)

    A tymczasem przesyłam mojej imiennicze dużo ciepłych pozdrowień z deszczowego Krakowa! :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję