Wiktoria ma wiele moich cech – rozmowa z Lucyną Olejniczak
Data publikacji: 5 listopada 2019 A- A A+
Od lat cieszy się ogromną sympatią czytelników. Najpierw podbiła ich serca Wypadkiem na ulicy Starowiślnej, a następnie hipnotyzującą sagą o kobietach z krakowskiej ulicy Grodzkiej. Zaledwie kilka dni temu Lucyna Olejniczak opublikowała ostatni tom swojego bestsellerowego cyklu pt. Aleksandra. Z tej okazji w rozmowie z Dziennikiem Literackim autorka pokusiła się o krótkie podsumowanie swojej przygody z potomkiniami Franciszka Bernata. Czy zdradziła jakieś tajemnice? Oczywiście! I dlatego czym prędzej zapraszamy do lektury wywiadu z pisarką!




  • Anna Kutrzuba: Historia kobiet z ulicy Grodzkiej dobiega końca. Właśnie ukazał się ostatni tom sagi pt. „Aleksandra”. Według Pani pierwotnego zamysłu cykl miał liczyć cztery tomy. Tymczasem rozrósł się do sześciu. Czyżby potomkinie Franciszka Bernata przejęły kontrolę nad sytuacją?

  • Lucyna Olejniczak: Trochę tak właśnie było. Kończąc czwarty tom, miałam już w głowie dalsze losy Weroniki, tym razem w powojennym Krakowie. No i szkoda mi było rozstawać się z tą rodziną. Poza tym czytelniczki wyraźnie sugerowały, iż oczekują dalszego ciągu.

  • A.K. Jak wspomina Pani pracę nad tą sagą?

  • L.O. To była wspaniała przygoda. Odtwarzanie świata, który już nie istnieje, i zaludnianie go postaciami zrodzonymi w mojej wyobraźni sprawiało mi ogromną frajdę. Doszło nawet do tego, że w pewnej chwili zaczęłam traktować swoich bohaterów niczym członków rodziny.

  • A.K. Klątwa Hanki, która naznaczyła losy Franciszka Bernata i jego potomków, była inspirowana autentycznymi wydarzeniami z dziejów Pani rodziny. Jakie jeszcze wątki napisało życie? Czy jacyś bohaterowie mają swoje pierwowzory? A może to wszystko wyłącznie fikcja literacka?

  • L.O. Oczywiście, że mają. Niemal wszyscy moi bohaterowie są wzorowani na prawdziwych postaciach. Ale pozwolę sobie na odrobinę tajemniczości i nie będę nikogo wpuszczać za kulisy. Niech działa magia.

  • A.K. Rozstanie z którą z postaci było dla Pani najtrudniejsze? A może, po tylu latach pracy nad tym cyklem, wszystkich swoich bohaterów pożegnała Pani bez żalu?

  • L.O. Odejście każdej z tych postaci było dla mnie trudne. Jeśli jednak miałabym wybierać, to najciężej było mi się rozstać z Wiktorią, ponieważ dałam jej dużo swoich własnych cech, a jej śmierć była przedwczesna. Czytelniczki chyba się ze mną zgodzą, bo niektóre z nich chciały mnie za ten pomysł zamordować …

  • A.K. Wydaje mi się, że oprócz Franciszka Bernata, ikoniczną postacią tej sagi jest właśnie jego córka Wiktoria. Jej imię – w kontekście jej historii i niezłomnego charakteru – nabiera szczególnego znaczenia. Miałam jednak wrażenie, że jej doskonałość kładła się cieniem na pozostałe bohaterki sagi. Trudno im było doścignąć ideał, mimo że z upływem czasu odkrywały w sobie coraz więcej cech swojej protoplastki.

  • L.O. No cóż, ideał jest jeden. Ona miała najtrudniej, jej potomkinie podążały już przetartym szlakiem, mając ją za wzór. Dlatego musiała zejść ze sceny, żeby ich nie przyćmiewać.

  • A.K. Co jest najtrudniejsze dla pisarza w pisaniu tego typu sagi?

  • L.O. Mówiąc nie do końca serio, trzymanie się dat i zapamiętywanie imion postaci pobocznych. A na poważnie, utrzymanie odpowiedniej temperatury i napięcia na przestrzeni kilku tomów.

  • A.K. Bardzo skrupulatnie odwzorowała Pani Kraków lat minionych – z całym bogactwem jego smaków, zapachów, zwyczajów. To wymagało ogromnej kwerendy!

  • L.O. Tak, ale to jest właśnie najprzyjemniejsza część tej pracy. Takie szperanie w materiałach źródłowych, przeróżnych pamiętnikach, zakurzonych książkach z antykwariatu - to dopiero jest zabawa! Wprawdzie większość moich czytelników to kobiety, ale zdarzają się też panowie, i oni właśnie znają chyba ten rodzaj przyjemności, kiedy pracowicie sklejają modele samolotów, okrętów czy czołgów.

  • A.K. Czy są jakieś wątki lub postaci, które początkowo miały zaistnieć w powieściach, ale z których Pani koniec końców zrezygnowała? A jeśli tak, to z jakiego powodu?

  • L.O. Tak, było parę wątków i postaci, które w pierwszych szkicach upominały się o swoje prawa, ale w trakcie pisania uznałam je za zbędne. Dużą rolę odegrał tu surowy redaktor, mój syn, który czuwał nad całością, i nie pozwalał mi na utratę kontroli nad fabułą. A pomysły, muszę teraz przyznać, miewałam co najmniej dziwne… Próbowałam, nie udało się, tak więc zniszczyłam dowody, że w ogóle próbowałam.

  • A.K. Z jednej strony mówimy o końcu sagi, z drugiej już teraz możemy zdradzić, że „Aleksandra” nie jest ostatecznym pożegnaniem z rodem Bernatów. Obecnie pracuje Pani nad powieścią, która poprzedza „Hankę” i ma opowiadać o wcześniejszych losach Franciszka Bernata, w tym o powstaniu apteki „Pod Złotym Moździerzem”. Do tej pory pisała Pani o silnych kobietach, a tu bohaterem będzie słaby mężczyzna…

  • L.O. Nie do końca tak jest, bo ten słaby mężczyzna nie wziął się znikąd. Ale nie będę tu zdradzać fabuły. Mogę tylko obiecać, że na pewno pojawi się silna kobieta, i to ona będzie postacią pierwszoplanową…

  • A.K. W swoich powieściach często wraca Pani do przeszłości. Skąd ten sentyment do dziejów minionych? A może współczesność jest dla Pani jako pisarki po prostu rozczarowująca?

  • L.O. Pisałam też książki dziejące się współcześnie, ale prawdą jest, że chętnie uciekam do przeszłości. Zwłaszcza tej wymyślonej przeze mnie, gdzie mam niemal absolutną władzę nad światem. Zdaję sobie sprawę, że XIX wieczny i przedwojenny Kraków to wcale nie była bajka ani sielanka, zwłaszcza dla kobiet. No ale od tego jest literatura, żeby opowiadać piękne baśnie.

  • A.K. Zbliżając się do końca naszej rozmowy nie mogę nie zapytać Pani o lektury, które w ostatnich miesiącach zrobiły na Pani szczególne wrażenie. Czy wśród niedawno wydanych książek znalazła Pani jakąś, która zostanie w Pani na dłużej?

  • L.O. Moje lektury to ostatnio biografie, wspomnienia, listy, opracowania. Powroty do XIX wiecznej klasyki. Proszę mi uwierzyć, to całe stosy książek. Niewiele energii starcza na czytanie najnowszej beletrystyki. Kiedy mam ochotę na szybką fabułę, włączam wieczorem laptopa w łóżku i wtedy namiętnie oglądam seriale. My, młodzi, tak już mamy…

  • A.K. A kiedy znajdziemy na księgarnianych półkach kolejne, nowe powieści Lucyny Olejniczak? Jakie ma Pani plany na najbliższą przyszłość? Nad czym Pani pracuje?

  • L.O. Pracuję teraz nad pierwszym tomem „Apteki pod Złotym Moździerzem”. Powinien się on ukazać na jesieni przyszłego roku. Co do innych planów, za wcześnie o nich mówić.

  • A.K. Bardzo dziękuję za rozmowę!

  • L.O. Ja również bardzo dziękuję!


  • Recenzje książek Lucyny Olejniczak na Dzienniku Literackim



    Zdjęcia: Marcin Stanisławski
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję