Świat jest wciąż pełen nierozwiązanych tajemnic... - wywiad z Gertem Nygårdshaugiem
1 luty 2009 | 0:01
| A- | A | A+ |

Skandynawski Umberto Eco. Jeden z najwybitniejszych norweskich twórców kryminałów. Poeta, prozaik, autor książek dla dzieci, zasłynął kreacją gastronomicznego detektywa-amatora, Fredrica Druma. Pisarz, którego pasje znajdują odbicie na kartach jego powieści – podróże po Ameryce Południowej, starożytne kultury, archeologia, wędkarstwo muchowe, dobre jedzenie i jeszcze lepsze wina... O tym, co kocha, co lubi, a czego nie znosi, specjalnie dla Dziennika Literackiego, opowiada Gert Nygårdshaug.
Anna Kutrzuba: Jesteś uważany za jednego z najlepszych norweskich autorów kryminałów. Twój zindywidualizowany język i ekscytujące intrygi kryminalne przysporzyły Ci liczną grupę fanów. W jaki sposób udało Ci się tak oczarować czytelników?
Gert Nygårdshaug: Być może dlatego, że zanim zacznę pisać, spędzam wiele czasu podróżując i dokonując różnych badań. Tak naprawdę około 60-70% czasu, jaki poświęcam na stworzenie powieści, to nie pisanie jej, ale myślenie, czytanie i prowadzenie badań.
A.K. Co stanowi inspirację dla Ciebie przy pisaniu kolejnych powieści?
G.N. Jak pewnie zauważyłaś, bardzo interesuję się starymi kulturami i archeologią. Pisząc, próbowałem umieścić Fredrica Drum w pewnej sytuacji, w pewnym zakątku świata, w którym sam chciałbym się znaleźć. Następnie wybierałem się w dane miejsce, przeprowadzałem konieczne badania i planowałem intrygę, która – oczywiście – obejmowała również zbrodnie i morderstwo.
A.K. A jak długo prowadzisz badania?
G.N. W przypadku powieści z Fredrikiem Drumem trwały one zazwyczaj około roku, z czego przez 70% podróżowałem, zaś przez pozostałe 30% - pisałem.
A.K. A w jaki sposób powstaje Twoja powieść? Czy pisząc, wracasz do tekstu i uzupełniasz go o, dajmy na to, drobne wskazówki?
G.N. Nie, zanim zacznę pisać, mam już w głowie gotowy pomysł na powieść. Znam wszystkie jej szczegóły – całą historię, od samego jej początku aż do końca. Dlatego też proces pisania nie jest dla mnie zbyt ekscytujący, raczej nudny...
A.K. A jak pracujesz?
G.N. Kiedy jestem w trakcie pisania powieści: od około dziewiątej rano do czternastej, po czym przygotowuję obiad dla mojego piętnastoletniego syna, który razem ze mną mieszka. Po obiedzie czytam materiał przygotowany podczas dnia – najczęściej pięć-siedem stron – dokonuję pewnych poprawek, przygotowuję tekst do pracy na następny dzień i popijam wino.
A.K. Jak wiele powieści z Fredrikiem Drum jest jeszcze w Tobie? Czy Czerwona Strefa jest faktycznie ostatnią z nich?
G.N. Tak, Czerwona Strefa jest ostatnia. Od samego początku w 1984 roku planowałem napisanie dziesięciu książek. Każda z nich jest kompletną powieścią kryminalną, lecz wszystkie dziesięć – czytane od pierwszej do ostatniej – zmuszają do zastanowienia się nad dwiema ważnymi kwestiami: czym jest czas i czym jest świadomość? Dziesiąty tom cyklu, Czerwona Strefa, może być czytany jako pierwsza książka serii. Koło się zamyka, cykl jest kompletny.
A.K. W Polsce jesteś znany właśnie jako autor powieści kryminalnych, których bohaterem jest rozmiłowany w gotowaniu detektyw-amator, Fredric Drum. Skąd pomysł na tę serię?
G.N. Wszystko zaczęło się w 1984 roku, kiedy wybrałem się do St. Emilion, aby nauczyć się sztuki robienia wina i enologii. Zaplanowałem przygotowanie dziesięciu kryminałów, które odnosiłyby się do meta-aspektów dotyczących czasu i świadomości. Jako że uwielbiam gotowanie, dobre jedzenie i wino, i interesuję się starymi kulturami, postanowiłem, że mój detektyw-amator, Fredric Drum, będzie podzielał moje zainteresowania. Dzięki temu mogłem spełnić niektóre z moich marzeń.
A.K. Jak widać, znakomicie Ci się to udało. Muszę przyznać, że byłam zachwycona po lekturze Palca Kasandry. Uczyniłeś bowiem w swojej książce niemożliwe możliwym. Co skłoniło Cię do wyboru akurat takiego scenariusza?
G.N. Zazwyczaj zaczynam tworzenie fabuły od wątku, który jawi się, jako niemożliwy do rozwiązania (jak to bywa na przykład w opowieściach Johna Dickinsona Carra). Następnie zmuszam się do znalezienia rozstrzygnięcia, które byłoby i logiczne, i poprawne. Czasem mi się udaje, zaś czasem może bywa ono nieco zbyt spekulatywne...?
A.K. Twoja droga literackiej kariery jest niezwykle oryginalna i fascynująca. Sześć zbiorków poezji, dwa zbiory opowiadań, dziesięć kryminałów i niezliczona liczba powieści... Kochasz pisać? Możesz powiedzieć o sobie: scribo ergo sum?
G.N. Nie kocham pisać, ale jestem bardzo ciekawym życia człowiekiem i kocham podróżować i poznawać odmienne kultury. Świat jest wciąż pełen nierozwiązanych tajemnic i uwielbiam się w nich zagłębiać. Ale sam proces pisania powieści, siedzenie przed komputerem... W ogóle tego nie lubię. To strasznie nużące!
A.K. A książki – wyrosłeś w lubującej się w czytaniu rodzinie czy książki są wyłącznie Twoją pasją?
G.N. Dorastałem na niewielkiej farmie w górach w środkowej Norwegii. Nie było tam żadnych książek, moi rodzice nie czytali żadnych powieści. Dlatego nie umiem powiedzieć, dlaczego zacząłem czytać i pisać. To wielka tajemnica. Czytałem wiele różnych rzeczy – powieści, książki naukowe, magazyny, Kaczora Donalda itp. Moimi ulubionymi autorami są ci, wywodzący się z południowoamerykańskiej tradycji realizmu magicznego: Borges, Allende, Márquez. I oczywiście Umberto Eco i laureat literackiej Nagrody Nobla, Portugalczyk, José Saramago (on także pisząc, bardzo często używa średnika i po znaku zapytania stosuje małą literę).
A.K. A czy są jakieś podobieństwa pomiędzy Tobą a Twoimi bohaterami? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak – te same zainteresowania: wędkarstwo muchowe, archeologia, starożytne kultury...
G.N. Tak, ja i Fredric Drum jesteśmy podobni. Jednak on, w przeciwieństwie do mnie, pija dużo droższe wina; takie, na które ja nie mogę sobie pozwolić.
A.K. A co z dobrym jedzeniem? Też jesteś smakoszem?
G.N. Lubię gotować i lubię kosztować dobre wina, ale jest to stanowczo za drogie dla biednego norweskiego pisarza!
A.K. Chciałeś, żebyście byli do siebie tacy podobni?
G.N. Tak, zaplanowałem to.
A.K. I zaplanowałeś także, że Twoi bohaterowie, podobnie jak bohaterowie innych kryminałów, mają raczej nieszczęśliwe życie miłosne. Dlaczego?
G.N. Ależ wcale nie! Mają! Nie chcę jednak mieszać ich prywatnego życia z intrygą kryminalną. Czy wiemy wiele o prywatnym życiu Herkulesa Poirota czy panny Marple? Nie. Właśnie w tym sensie piszę „klasyczne” powieści kryminalne, nie powieści-hybrydy w stylu Mankella czy Lizy Marklund, gdzie problemy z życia osobistego bohaterów zdławiają kryminalny wątek.
A.K. Czyli mają szczęśliwe życie prywatne i mają także Kirkegaardowskie poczucie humoru, które u nich absolutnie uwielbiam. Czy ironia jest Twoją receptą na życie?
G.N. Tak, oczywiście. Miło mi, że to zauważyłaś!
A.K. Twoje powieści są dynamiczne, pełne zaskakujących zwrotów akcji. Odzwierciedlają tempo Twojego życia?
G.N. Moje codzienne życie jest raczej regularne i normalne. Ale wiele moich wypraw badawczych było pełne różnorakich turbulencji. W Amazonii zostałem postrzelony przez bandidos (na szczęście kula drasnęła jedynie moją nogę), zaś w Turcji musiałem spędzić kilka dni w więzieniu, ponieważ miałem ze sobą wykrywacz metali...
A.K. To chyba ciężko byłoby Ci podczas wakacji usiedzieć spokojnie na plaży i delektować się promieniami słońca?
G.N. (śmiech) Nie, oczywiście, że umiem odpoczywać podczas wakacji. Wbrew pozorom naprawdę jestem bardzo spokojną osobą, która lubi dobre jedzenie, wino i leniwe dni na plaży.
A.K. Urodziłeś się w Tynset. Tam też rozgrywa się akcja jednej z Twoich powieści, w Laleczce. Jednak przede wszystkim piszesz o Oslo. Jak się w nim odnajdujesz? Czy to Twoje Shangri-La?
G.N. Oslo nie jest moim Shangri-La, ale natura, błękitne jeziora i rzeki z moich rodzinnych stron. Tynset i łowienie pstrągów zainspirowały moje pisanie i moje pojęcie romantyczności.
A.K. Czyli dobrze Ci tam wracać. A z tego, co powiedziałeś, kiedy portretujesz dalekie kraje, takie jak Izrael, Meksyk, Włochy czy Francję, piszesz o miejscach, które odwiedziłeś i do których często podróżujesz.
G.N. Tak, zawsze spędzam wiele czasu w miejscach, które opisuję w swoich powieściach. Nie umiem odnaleźć zapachów i smaków przez internet. Podczas pisania Matki Wszystkich Huraganów spędziłam prawie rok na Półwyspie Jukatan, w Meksyku.
A.K. A teraz będziesz podbijał Hollywood. Południowoafrykańska firma producencka, Lithium Entertainment, przygotowuje już ekranizacje czterech Twoich powieści. Jednak żadna z nich nie jest powieścią z Twojego cyklu kryminalnego. Chciałbyś zobaczyć Fredrica na wielkim ekranie?
G.N. Tak. To mogłoby być zabawne. Zresztą już są nawet pewne plany...
A.K. O których pewnie nie możesz mówić ;) Dlatego chociaż zdradź, proszę, nad czym teraz zamierzasz pracować?
G.N. Obecnie pracuję nad nową powieścią, która zostanie opublikowana jesienią tego roku. Moje plany na przyszłość nie obejmują już jednak pisania żadnych powieści kryminalnych. Dziesięć wystarczy, mój projekt związany z postrzeganiem czasu i świadomości został ukończony. Czy Fredric Drum jest tą samą osoba co Skarphedin? Kto jest kim i co z dziadkiem Skarphedina, który również nazywał się Fredric Drum?
A.K. Pozostaje zatem nam, czytelnikom, poszukać teraz odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytania. I trzymać kciuki, aby inne Twoje powieści również zostały przetłumaczone na język polski. Dziękuję za wywiad!
[link][link_url]index.php?dzial=2&aut=85&nazw=Godeng-Gert-(wlaśc.-Nygårdshaug-Gert)[/link_url][link_name]Recenzje książek Gerta Nygårdshauga na Dzienniku Literackim[/link_name][/link]

-
1
Lilithin 2009-2-1 12:29:03 A ja to zawsze myślałam, że pisarze tworza pod wielkim natchnieniem z obłędem w oczach ;) Bardzo ciekawy wywiad. Widzę, że przygotwania do tych kryminałów naprawdę zostały doskonale przeprowadzone. Rok na Jukatanie! Ja teraz czekam, aż na allegro pojawi się wszystkie 10 tomów i kupuję za jednym zamachem :D
-
2
dededa 2009-2-1 17:36:19 Przeczytałam wywiad z dużym zainteresowaniem, Gert Godeng to chyba bardzo miły człowiek. Podsyciłaś moją ciekawość i chyba sięgnę od razu po kolejne tomy z serii Krew i wino.
-
3
Magrat 2009-2-1 19:36:41 Bardzo ciekawy wywiad, gratuluję. Jednak zawsze proces tworzenia wyobrarzałam sobie, jako cichy domek w środku lasu, maszyna do pisania i wena twórcza. Cóż... Nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam serię.
-
4
Annie 2009-2-1 23:18:44 Dziękuję, bardzo się cieszę, że wywiad przypadł Wam do gustu :) Ogromna w tym zasługa mojego rozmówcy - muszę przyznać, że jest przesympatycznym, niezwykle interesującym, a nade wszystko, pomimo swojego imponującego dorobku literackiego, skromnym człowiekiem. Cieszę się, że miałam okazję go poznać, a rozmowa z nim stanowiła dla mnie znakomite zwieńczenie moich spotkań z Fredrikiem Drum :) Mam nadzieję, że i Wam spodobają się powieści Gerta Nygårdshauga. Miłej lektury! :)

Córka łupieżcy
Erudycyjne science-fiction. Chyba tak można najzgrabniej ująć charakter pisarstwa Jacka Dukaja. Gargantuiczna w warstwie fabularnej, choć objętościowo minimalistyczna...

Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem
Po sukcesie Komisarza Maciejewskiego Marcina Wrońskiego, wydawnictwo Red Horse przedstawiło czytelnikom nowy cykl znakomitych czarnych kryminałów. Ich autorem jest Philip Kerr...

Ekranizacja „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla
Lewis Carroll jest szczęściarzem. Jego Alicja w Krainie Czarów doczekała się wielu znakomitych ekranizacji. Najnowsza z nich, w reżyserii jednego z najbardziej oryginalnych i ekscentrycznych reżyserów Hollywood, niedawno weszła do kin...

Śladami "Aniołów i demonów"...
Z powietrza Rzym wyglądał jak ogromny labirynt starożytnych ulic wijących się wokół budynków, fontann i rozsypujących się ruin. Robert Langdon z ciekawością przyglądał się miastu. Jego wzrok natknął się na ruiny rzymskiego Koloseum...

Przekręty w Dworku Białoprądnickim
Dworek Białoprądnicki i Wydawnictwo Znak zapraszają na ostatnie przed wakacjami spotkanie z cyklu
Czytasz ? Czytam! Czytamy!
Inspiracją spotkania są przekręty z książki Michała Rusinka Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci...
