"Cień znad jeziora" Adam Zalewski (fragment)
6 maj 2009 | 21:30
| A- | A | A+ |
Już 22 maja ukaże się kolejna powieść Adama Zalewskiego, Cień znad jeziora, która zostanie wydana nakładem wydawnictwa Grasshopper. Cień znad jeziora to mroczna historia, stanowiąca kontynuację Białej Wiedźmy – debiutu Adama Zalewskiego. W tej typowej dla autora mieszance thrillera i horroru, spotkamy także bohatera innej książki Zalewskiego – Jerry’ego Noonana „Rowerzystę”. Znani Czytelnikowi bohaterowie ponownie muszą stawić czoła duchom jeziora i własnej przeszłości. Życie niewinnych mieszkańców znów jest zagrożone, a przerażająca siła odradza się znacznie potężniejsza. Budując akcję Cienia..., autor dokonał zabiegu, o który wcześniej pokusili się tylko nieliczni, przekonując Czytelnika, że w życiu może przydarzyć się wszystko. Przy lekturze tego dreszczowca nikt nie będzie się nudził. Czytelnika czeka prawdziwa lawina nieprzewidzianych zwrotów akcji, a także mocno zarysowanych scen grozy. Jak zwykle u Zalewskiego, nie zabraknie też wątków obyczajowych. Ta książka jest dla wszystkich, którzy polubili prozę Adama Zalewskiego oraz niepowtarzalny klimat wielkiego kraju za oceanem. Dla tych, którzy przeczytali Białą Wiedźmę i Rowerzystę, to lektura obowiązkowa.
Patronat nad książką objął Dziennik Literacki.
Nasza recenzja
Usłyszał nieokreślony dźwięk z dosyć daleka, gdzieś za plecami. Obejrzał się w stronę wzgórza.
Jeszcze raz odetchnął. Jakieś sto jardów za nim ścieżką z góry schodził strażnik. John zgasił papierosa i wcisnął go butem w piasek. Nie chciał mieć kłopotów ze strażą leśną. Siedział nadal. Chciał jeszcze parę minut odpocząć. Słyszał coraz wyraźniej zbliżające się kroki.
Strażnik minął go w odległości paru stóp.
– Dzień dobry! – rzucił przez ramię. – Poranny spacerek?
– Dokładnie. Mamy piękną pogodę.
– Trochę za sucho. – Strażnik przystanął i odwrócił się twarzą do niego. Był dość młody, choć spod ronda kapelusza John widział zaledwie część jego oblicza. Nie znał go. Gość pewnie pracował tutaj od niedawna. Musiał być niezłym służbistą. Dźwigał na ramieniu sztucer. – Hola! Kogo my tu mamy? – Spod ronda kapelusza błysnęły białe zęby. – Przecież to John Adams we własnej osobie!
Nic bardziej naturalnego i nawet miłego. A jednak skóra Johna zareagowała dreszczem niepokoju. Nie kojarzył tego człowieka, a wyglądało na to, że tamten uważa go za dobrego znajomego. Zapytał ostrożnie:
– My się znamy?
– Na swój sposób. Mówiąc wprost: ja znam ciebie, ty nie znasz mnie. Ale poznałeś moją rodzinę. – Strażnik zdjął kapelusz. John spojrzał w ogorzałą twarz, w szare, zimne oczy. Widział je już przedtem. Nie pamiętał tylko u kogo. I nagle przyszło olśnienie.
– Czy Henry Jones... – zaczął. Uśmiech zniknął z ogorzałej twarzy. Była teraz jak te wodniste oczy: zimna i beznamiętna.
– Henry był moim wujem, Johnie Adams. Słyszałem, że ktoś go wykończył. Leśne ptaki śpiewają, że wiesz coś o tym.
– Boże! – szepnął John. Machinalnym ruchem sięgnął po papierosa. – Czego pan chce? – zapytał. – Szuka pan zwady?
– Nie, John. Szukam zemsty. Nie rozumiesz czy udajesz? – Zsunął winchester z ramienia.
John wyprostował przygarbione plecy.
Więc to dziś – pomyślał. – Biedna Becky.
Trzask w zaroślach po lewej. Na ścieżkę wypadł obsypany igliwiem Standfield. O mało nie przewrócił Johna.
– Bogu dzięki! Zdążyłem. O co chodzi, John?
– Zapytaj jego. – Adams splunął w trawę strużką białej piany. – Wiesz może, kto to?
Spojrzenia szeryfa i strażnika skrzyżowały się w powietrzu.
– Wiem. Aż za dobrze – szepnął Jeff.


Zagadka ulicy Calabria
Początkowo policja myślała, że zwiał z jakąś pensjonarką. Tymczasem don Gerardo zniknął, bo został porwany. Na zrehabilitowanie nie musiał czekać długo. Dobre imię przywrócił mu niepozorny liścik. Wysłany dwa tygodnie po zaginięciu Borrása...

Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna...

Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki Miller
Prywatne życie Pippy Lee to film w reżyserii Rebecki Miller, opierający się na scenariuszu Rebecki Miller, który powstał na podstawie powieści Rebeki Miller. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to prawda. Obraz powstał w rok po tym...

Śladami Trylogii Awiniońskiej
Posiwiały, lekko zgarbiony mężczyzna niespiesznie zamknął wrota bramy otwierającej się na Rue Jacob. Bertrand de Comminges przystanął i otarł czoło grzbietem dłoni. Nie wiedział dokąd pójść. Nie wiedział, skąd zacząć swoją wyprawę do przeszłości...

Miejskie Czytanie czas zacząć ;) (wyzwanie)
Na dniach rusza kolejne wielkie wyzwanie czytelnicze, Miejskie Czytanie. Jego tematem są książki, których akcja toczy się w rzeczywistych miastach i jest integralnie z tymi miastami związana. Cztery miasta, trzy miesiące. Miejsc dziesiątki...
