Sekrety karkonoskiego domku. „Błędne siostry” znowu w sprzedaży!
Data publikacji: 2 października 2017 A- A A+
Już 10 października na księgarniane półki trafi wznowienie bestsellera Renaty L. Górskiej, powieści Błędne siostry. To opowieść o Karoli, młodej Polce od wielu lat mieszkającej za granicą. Dziewczyna wydaje się wieść tam szczęśliwe, uporządkowane życie, jednak od dawna cierpi na silne bóle migrenowe, które są niezwykle uciążliwą dolegliwością. Lekarz zaleca kobiecie tymczasowy powrót do ojczyzny, gdyż być może znajomy klimat poprawi jej samopoczucie. Nieoczekiwanie koleżanka z pracy udostępnia jej swój domek w Karkonoszach, położony wśród urokliwych gór i lasów z dala od hałaśliwej cywilizacji. Kobieta przystaje na tę propozycję, bierze półroczny urlop i przyjeżdża na ustronne odludzie. Jeszcze nie wie, że ta nieoczekiwana podróż otworzy zupełnie nowy rozdział w jej życiu.

Patronat nad książką objął Dziennik Literacki.

Fragment książki:

Wróciłam do domu wyziębiona do kości. Niespełna godzinę później świat otuliła ciemność. Posilona późnym obiadem słuchałam muzyki z radia, urywała się czasem na kilka sekund, być może wskutek wichury.
Patrzyłam na obraz, który zawisł wreszcie na ścianie, z lewej strony kominka, pomiędzy nim a żeliwnym kinkietem imitującym świecznik. Pełznące na boki światło rozjaśniało fragment malowidła z obrzeżem lasu. Przypomniałam sobie nagle sugestię antykwariusza, iż pośród drzew kryją się sarny.
Mogły tam być, choć ich zarysy najkorzystniej ujawniały się z pewnej odległości; z bliska zlewały się z plamą lasu. Podobnie działo się, gdy usiłowałam rozpoznać sylwetkę kobiety w oknie, dopiero gdy stanęłam jakiś metr przed obrazem, jej wizerunek nabierał ostrości. Nie wiedziałam, czy to celowy efekt twórcy, czy normalna malarska reguła, w każdym razie, choć może nie było to wielkie dzieło, obraz wciąż mnie przyciągał.
Znałam go już prawie na pamięć, lecz zdawało się mi, że jednak coś przeoczyłam. Teraz też szukałam nie wiadomo czego, zbliżyłam się do obrazu i skoncentrowałam na domu. I nagle rzeczywiście dostrzegłam coś nowego – rosnący tuż przy ścianie krzak częściowo skrywał małe, piwniczne okienko. Skupiwszy się na nim zamarłam, z niedowierzaniem patrząc na swoje odkrycie. W okienku dopatrzyłam się bowiem konturu męskiej głowy z trochę jaśniejszą plamką twarzy w półprofilu!
Wróciłam na fotel i zaczęłam rozmyślać o ludziach żyjących kiedyś w tym domu. Szkoda, że nie zapytałam antykwariusza o ich imiona, a na pewno były wymienione w listach. Te dotyczyły dwóch mężczyzn i kobiety, dokładnie jak trójka osób w moich wizjach, czyżby dom miał w sobie tajemnicę związaną właśnie z nimi?
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję