Majowo-czerwcowe stosy
Data publikacji: 26 czerwca 2011 A- A A+
Czerwiec w zasadzie jeszcze się nie skończył, ale już teraz mogę się pokusić o książkowe podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy. Dwóch miesięcy, które okazały się dość zaskakujące. Myślałam, że z tygodnia na tydzień coraz mniej książek będzie trafiać do mojej biblioteki. Tymczasem stało się wręcz odwrotnie. Wszystko za sprawą tanich książek i tego, że do większości z nich właśnie spłynęły nowe tytuły. W efekcie udało mi się zdobyć powieści, które od lat znajdowały się na mojej liście książek do zdobycia. Ot, choćby Brzemię Jeanette Winterson z „mitologicznej” serii Znaku czy Gra Dorothy Parker. Jak zapewne łatwo zauważyć, wydane przed laty książki zdominowały moje stosy. To dlatego, że po tym, jak od początku roku wzrosły ceny nowości, coraz bardziej żal mi wydawać na nie pieniądze. I chociaż serce się kraje, staram się przechodzić obok nowych tytułów obojętnie i kupować książki tylko tych autorów, do których mam największą słabość (i których powieści są akurat na -25%-owej przecenie ;)

Największe rozczarowanie dwóch ostatnich miesięcy? Połączenie Świata Książki z KDC w ramach Weltbildu. Teraz zamiast katalogu renomowanego wydawnictwa otrzymuję do domu spis inwentaryzacyjny chińskiego jarmarku. Żenujące. Jeszcze w maju kupiłam w księgarni tylko nową Shamsie i nowego Shteyngarta, z wiadomych przyczyn bardzo bliskich mi autorów, i od tego czasu już nigdy więcej tam nie zajrzałam. I już nie zamierzam. Za to zamierzam zaglądać do najnowszej publikacji Agory, a mianowicie magazynu „Książki”. I choć promowanie weń zaprzyjaźnionych wydawnictw jest nieco irytujące, nadzwyczaj dobrze się go czyta (o wiele lepiej od „Bluszcza”, z którym pewnie za niedługo rozstanę się na dobre ;)








Komentarze
  • 1
    Book-erka 26 czerwca 2011 | 14:50:16

    Po prostu: "wow"!!!:)

  • 2
    izusr 26 czerwca 2011 | 15:51:10

    Ślinka leci! :)

  • 3
    mary 26 czerwca 2011 | 19:13:08

    masakra!!!
    Wieringa i Kimchi - to swietne ksiązki
    Januszewską też lubię - przytulac kamienie to smutna ale bardzo dobra proza
    Andrew Taylor tez na półce, po "Zaułku diabła" stwierdzilam ze musze zdobyc wszystkie ksiazki :)) polecam tez "Amerykańskiego chłopca" ktorego zaczełam i juz mi sie ogromnie podoba.
    Reszta - mniej wiecej znam, ale chyba mniej. Llosa czeka. Zazdroszcze tych wszystkich ksiazek, ech.... Pozdrawiam i miłej lektury.

  • 4
    kalio 26 czerwca 2011 | 19:15:06

    zgodzę się z Tobą, że połączenie Świata Książki z KDC to totalny niewypał. Został mi do kupienia ostatni tom cyklu Diany Gabaldon w subskrypcji i żegnam się z księgarnią. Z tych samych powodów, co Ty - albo ma to być księgarnia, albo sklep z pierdółkami.
    Szkoda. Ale na pewno chodzi o kasę, bo jak nie wiadomo, o co chodzi... A tak lubiłam Świat Książki.

  • 5
    Jabłuszko 26 czerwca 2011 | 21:26:02

    Co do opinii o połączeniu Świata Książki z KDC - mam takie same uczucia, bo księgarnia jako sklep z książkami obok tandetnego mydła i powidła mierzi okrutnie. Niemniej, rezygnować z zakupów tam nie zamierzam: wszak chodzi mi wyłącznie o książki, a w stronę półek i stołów jarmarcznych nawet nie patrzę. Interesujący mnie tytuł jestem w stanie wyszperać wszędzie :) Przykre jest tylko to, że idea księgarni jako miejsca estetycznej sublimacji ducha w tym akurat przypadku zdewaluowała się w sposób zgoła obrzydliwy. No, ale skoro asortyment książkowy dawno już stał się integralną częścią asortymentu hipermarketowego i mało kto widzi w tym coś nienormalnego, trudno oczekiwać, że oto nagle podobnej proweniencji zabiegi Weltbildu poruszą sumienia swoich decydentów.

  • 6
    Annie 27 czerwca 2011 | 0:16:50

    Mary, "Amerykańskiego chłopca" czytałam (http://www.dziennik-literacki.pl/recenzje/T/174,Taylor-Andrew,Amerykanski-chlopiec), "Zabójcze powietrze" także (http://www.dziennik-literacki.pl/recenzje/T/175,Taylor-Andrew,Zabojcze-powietrze). Obie książki tak mi się spodobały, że stwierdziłam, że MUSZĘ poznać osobiście pisarza i chyba byłam na tyle w tym entuzjastyczna, że spotkanie skończyło się wywiadem ;) "Cztery rzeczy ostatnie" to ostatnia z wydanych po polsku książek Taylora, której nie miałam (ale już mam! ;)

    Dzięki, dziewczęta, za miłe słowa pod adresem stosów. Miło mi słyszeć, że wybrane przeze mnie lektury cieszą się Waszą przychylnością :) I, choć to może zabrzmi przewrotnie, cieszę się, że nie jestem odosobniona w swojej niechęci do Weltbildu. Księgarnia jest dla mnie niczym świątynia, a książki, które przez wieki uchodziły za swoiste sacrum, nie powinny być bezczeszczone ordynarnymi przedmiotami bynajmniej nie związanymi z czytaniem. Inna rzecz, że jeśli już doszło do takiej fuzji, to miło by było, gdyby dyskomfort kupowania w księgarni o charakterze hipermarketu był niwelowany atrakcyjnymi rabatami. A tu ani promocji, ani miłej atmosfery.

  • 7
    ktrya 27 czerwca 2011 | 10:18:52

    Uwielbiam oglądać Twoje stosy... Ja już mam za sobą lekturę czterech z pokazanych książek (głównie wyd. Znak + Oskarżony pluszowy M. - który jest wyjątkową książką). No dobra Tajemniczy ogród też kiedyś przeczytałam :)
    A mam smaka na Córkę heretyczki i Smak Północnej Italii :) A większości przyznam się, że nie znam.
    Zatem życzę udanej lektury!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję