„Marina”
Okładka książki „Marina”
  • Autor: Carlos Ruiz Zafón
  • Tytuł: Marina
  • Tytuł oryginału: Marina
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
  • Liczba stron: 304
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 135 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-7495-770-0
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 6 grudnia 2009 A- A A+
Marina, czyli jeszcze nowszy Prometeusz – zważywszy na treść najnowszej powieści Carlosa Ruiza Zafóna ta parafraza wcale nie jest nie na miejscu. Dziwne przypadki atrofii i medycznych osobliwości, przeklęte stwory, niesamowite fiolki… Wychodząc od klasycznej powieści gotyckiej, pisarz wprowadza czytelników do zupełnie nowej literackiej rzeczywistości. Marina to powieść sytuująca się na styku Frankensteina i Cienia wiatru, która łączy w sobie młodzieńczą miłość z tajemniczością śmierci, upiorność ludzi z magią Barcelony. Zagadkowa, złowieszcza, niesamowita…

Barcelona, lata 80. XX wieku. Piętnastoletni Óscar Drai, wychowanek miejscowej szkoły z internatem, chcąc oderwać się od smutnej codzienności, spaceruje wśród podupadających secesyjnych pałacyków, które otaczają zamieszkiwaną przez niego placówkę. Pewnego dnia chłopiec postanawia zajrzeć do jednego z opuszczonych domów. Ku jego zaskoczeniu, okazuje się on zamieszkany. Jego właścicielem jest wybitny portrecista, Germán Blau, który zamieszkuje weń z kotem Kafką i piękną córką o imieniu Marina. Pomiędzy dwojgiem młodych ludzi nawiązuje się przyjaźń. Pragnąc przeżyć przygodę, nastolatkowie postanawiają śledzić tajemniczą czarną damę, która w ostatnią niedzielę każdego miesiąca odwiedza zapuszczony cmentarz w dzielnicy Sarriá. Dlaczego kobieta zawsze pozostawia na bezimiennym grobie, którego płytę zdobi jedynie obraz motyla o rozłożonych czarnych skrzydłach, czerwoną różę? I kim jest tajemnicza nieznajoma? Właśnie tak, od niepozornego zdarzenia, rozpoczyna się ta niezwykła historia…

Marina to trzecia wydana w Polsce powieść Carlosa Ruiza Zafóna. Chronologicznie, jest to czwarta książka w jego dorobku pisarskim. Po raz pierwszy ukazała się w 1999 roku. Swoją reedycję miała ona osiem lat później, w 2007 roku, jednak nawet to wydanie nie jest tym, które do rąk otrzymują polscy czytelnicy. Polski przekład powieści poprzedza bowiem list od autora z czerwca 2008 roku. Jest on o tyle ciekawy, że pisarz wypowiada się w nim wyłącznie na temat niniejszej książki. Nazywa ją swoją ulubioną. Zdradza, że czuje się z nią szczególnie związany. Choć jak sam kokieteryjnie stwierdza, z powodów dziwnych i niejasnych.

Marina to utwór przełomowy dla twórczości Zafóna. To ostatnia z czterech powieści dla młodzieży, jaka wyszła spod jego pióra. To zarazem książka, która jest wprawką dla Hiszpana do napisania jego późniejszych bestsellerów, Cienia wiatru i Gry anioła. Jednak więzi emocjonalne, jakie łączą go z Mariną nie ograniczają się wyłącznie do doświadczeń literackich. Dla Zafóna pożegnanie z powieściami dla młodzieży było symbolicznym pożegnaniem się z własną młodością: Napisałem ją w Los Angeles w latach 1996 i 1997. Liczyłem sobie wówczas niespełna trzydzieści trzy lata i zaczynałem podejrzewać, iż to, co ktoś w przypływie natchnienia nazwał pierwszą młodością, zaczyna mi się wymykać z rąk z prędkością krążownika. W swoim dorobku miałem trzy powieści dla młodzieży i ledwo znalazłem się na pokładzie „Mariny”, ogarnęła mnie pewność, że będzie to ostatnia powieść z tego gatunku. W trakcie pisania wszystko w opowiadanej przeze mnie historii stawało się jednym wielkim pożegnaniem, a kiedy już ją kończyłem, narastało we mnie wrażenie, że coś bardzo mojego, coś, czego do dziś nie potrafię nazwać, ale czego mi ciągle brakuje, zostało tam na zawsze.

To, że to powieść dla młodych czytelników, da się wyczuć od pierwszej strony. Zafón nie operuje jednak stylistyką młodzieżową. Stroni również od dydaktyzmu. Jego bohaterowie, choć są nastolatkami, są nad wyraz dojrzali. Pisarz odnosi się do nich z szacunkiem, z uwagą słucha sądów przez nich wygłaszanych. Hiperbolizuje jednak otaczający ich świat i wypełnia go zawartością, która odpowiada potrzebom grupy młodych odbiorców. Czytana z perspektywy dorosłego czytelnika, powieść wydaje się przez to dość naiwna, absurdalna i groteskowa. Tym niemniej, mając w pamięci to, do kogo była ona adresowana, należy uznać, że wcale nie jest dziwna, ale właśnie BARDZO dobra.

Pasjonująca, porywająca fabuła, świetnie nakreśleni bohaterowie i żywy język – to największe atuty pisarstwa Hiszpana. Zafón ze swadą snuje wielowątkową opowieść o teraźniejszości i przeszłości jego ukochanego miasta. Ukazuje czytelnikom stolicę Katalonii swoimi oczyma. Niczym jeden z bohaterów powieści, opowiada o tajemnicach Barcelony, jej magicznych zakątkach, nastroju jej ulic. Opowiedział mi o nich tysiąc i jedną baśń. Zawędrowaliśmy w zaułki Barrio Gótico i starówki. (…) Zdawał się wiedzieć wszystko: kto kiedy mieszkał w którym domu, jakie w nich popełniono zbrodnie i jakie przeżyto romanse. Znał nazwiska wszystkich architektów, rzemieślników czy mniej znanych twórców tej niezwykłej scenerii. Wydawało mi się, że jestem pierwszą osobą, której to mówi. Zafón sprawia, że czytający jego powieść czuje się wyjątkowo. Że jest dla pisarza kimś szczególnym. W podobny sposób autor konstruuje swoich bohaterów – są wielobarwni, unikalni, a przy tym złowieszczy. Każda z postaci osnuta jest nimbem tajemnicy. Wiele z nich kryje mroczne, przerażające sekrety. Są pełni niesamowitości, a równocześnie w swoim szaleństwie – niezwykle prawdziwi. Tak przekonywujący, że cała opowieść nabiera cech prawdziwości. A jednak, to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni (…). Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.
Komentarze
  • 1
    Orianka 7 grudnia 2009 | 9:25:23

    Przeczytałam "Cień wiatru", nie miałam ochoty na "Grę anioła", ponieważ słyszałam, że jest dużo słabsza, a nie chciałam psuć sobie rewelacyjnych przeżyć przy czytaniu pierwszej części... Aniu, recenzja jest świetna i bardzo, bardzo zachęcająca :) Pewnie teraz się skuszę...zwłaszcza że "Marinę" umieszczę pod choinką dla kogoś mi bliskiego... Pozdrawiam z deszczowej i szarej stolicy ;)

  • 2
    Lilithin 7 grudnia 2009 | 12:31:02

    Czyli lektura w sam raz na ponure jesienne popołudnie :)

  • 3
    nutta 7 grudnia 2009 | 18:16:31

    A ja już otworzyłam "Grę anioła", by nadrobić zaległości. Jeżeli chodzi o "Marinę", miałam podobne odczucia.

  • 4
    Annie 7 grudnia 2009 | 20:46:59

    Orianko, myślę, że świetnie nada się na prezent, zwłaszcza dla kogoś, kto już wcześniej z twórczością Zafóna miał coś wspólnego. Przynajmniej mi powieść bardzo się podobała i już powędrowała w ręce mojej mamy, która również za książkami tego hiszpanskiego prozaika przepada :)

    Lilithin, zdecydowanie. Do pochłonięcia w jeden wieczór :) Nutto, przemiłej lektury! Mam nadzieję, że "Gra anioła" również przypadnie Ci do gustu :)

  • 5
    Magrat 14 grudnia 2009 | 11:05:34

    "Marina" mnie zachwyciła. Dlatego w końcu sięgnę po dwie pierwsze książki Zafona ;). Tak się złożyło, że "Cień wiatru" czeka i czeka na swoją kolej.

  • 6
    Annie 15 grudnia 2009 | 12:15:17

    Mam nadzieję, że Ci się spodoba :) Mi odrobinę (ale tylko odrobinę!) bardziej podobają się 'dojrzałe' powieści Zafóna. Liczę, że na trzeci tom tetralogii barcelońskiej pisarz nie będzie kazał nam zbyt długo czekać :)

  • 7
    Kamil 24 grudnia 2009 | 21:15:52

    Marinę udało mi się pochłonąć w kilka dni (co i tak jest dobrym rezultatem, jak na mnie), jest dużo oszczędniejsza, akcja dzieje się to ślamazarnie, to pod koniec autor stara się wszystko wyjaśnić na 10 stronach, trochę to dziwne jak na Zafona. Pięknej Barcelony jest troszeczkę, ale nie za dużo. Serdecznie polecam Marine wszystkim fanom Zafona. Teraz na święta czytam sobie Grę anioła i tam rzeczywiście jest dużo podobieństw do Cienia..., jak na razie czyta się bardzo dobrze.

  • 8
    ... 24 września 2010 | 21:06:43

    Marina powstała przed Cieniem Wiatru!

  • 9
    Annie 25 września 2010 | 7:54:18

    Owszem, i tak też, drogi Anonimie, jest napisane w recenzji. Czytaj ze zrozumieniem ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję