„Cień znad jeziora”
Okładka książki „Cień znad jeziora”
  • Autor: Adam Zalewski
  • Tytuł: Cień znad jeziora
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 504
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-61725-03-9
  • Seria: Mroczny Świat
  • Wydawca: Grasshopper, Wydawnictwo Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Lublin
  • Logo wydawnictwa: Grasshopper, Wydawnictwo Sp. z o.o.
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 9 maja 2009 A- A A+
Beztroskie życie mieszkańców Cedar Peak zakłócają mrożące krew w żyłach wydarzenia. W tragicznych okolicznościach giną kolejni członkowie lokalnej społeczności, a miejscowy szeryf zaczyna przypuszczać, że ich śmierć wiąże się z dawną mroczną indiańską legendą. Życie niewinnych ludzi jest znowu, tak jak przed laty, w ogromnym niebezpieczeństwie. Jednak tym razem przerażająca moc zła i nienawiści, pachnący szlamem i szuwarami cień Białej Wiedźmy, odradza się znacznie potężniejsza…

Cień znad jeziora to trzecia powieść, która wyszła spod pióra Adama Zalewskiego. Nie jest to jednak powieść fabularnie autonomiczna – stanowi swoistą kontynuację Białej Wiedźmy i Rowerzysty, w której splatają się losy bohaterów obu wcześniejszych powieści. Podobnie jak poprzednie utwory, Cień znad jeziora łączy w sobie elementy thrillera, horroru i fantastyki. I podobnie jak one opowiada o miłości, przyjaźni, zemście i o strachu przed bestialstwem, jakie jest w stanie wyrządzić drugiemu człowiekowi inny człowiek.

Adam Zalewski mówi, iż stara się budować fabuły swoich powieści opierając się o rzetelność i autentyzm. Jednak świat jego powieści to świat dość schematycznych, jednowymiarowych bohaterów. Mężczyźni są silni i bezwzględni, zaś kobiety – ciepłe i uległe. Wszyscy poddają się prawom natury, nie zaś normom prawnym. Klarowne zasady prawa nie znajdują bowiem zastosowania w Cedar Peak i Eltonville. Władzę sprawują tu kierujący się intuicją i własną moralnością szeryfowie i ich zastępcy. Nawet jeśli są prawi, są brutalni i nie wahają się nadużyć władzy do osiągnięcia własnych celów. Ta dwubiegunowa wizja świata, rządzonego przez dobro i zło, nieco odbiera wiarygodność powieści. Wszyscy bohaterowie okazują się być bowiem tacy sami – nie tylko nie odróżniają ich od siebie ich zachowania, ale również sposób bycia. Pisarz nie różnicuje ich sposobów wypowiadania się – preferuje krótkie zdania, niemal żołnierskie hasła. A jeśli już pojawiają się dłuższe wypowiedzi, wszystkie postaci wyrażają się w taki sam sposób. Ten zabieg odbiera autentyzm postaciom – i młodzik, i starzec wypowiadają się w ten sam sposób, co w rzeczywistym świecie jest raczej nie do pomyślenia. Co więcej, młodzi bohaterowie Zalewskiego nie zdobywają swojego bagażu mądrości i doświadczenia – jest im on dany. Zachowują się przeto jak ludzie dojrzali, nie zaś jak, czego by się po nich oczekiwało z racji ich wieku, dwudziestolatkowie. Ten brak psychologizacji i zindywidualizowania postaci wraz z lapidarnością dialogów rzuca się w oczy. Razi również chaotyczność fabuły Cienia znad jeziora. Przynajmniej dla mnie miejscami była ona zupełnie nieczytelna. Zwłaszcza w tych fragmentach, w których odnosiła się bezpośrednio do nieznanej mi jeszcze Białej Wiedźmy. Niejakie zrozumienie następowało albo kiedy pojawiały się opisy związane z codziennością w Cedar Peak, albo nawiązania do znanego mi Rowerzysty. Lecz i tak nie zawsze. Postacie odnoszą się do zdarzeń minionych – czy to w krótkich rozmowach, czy we wspomnieniach. Jeśli się nie zna szczegółów, ma się wrażenie, jakby rozmawiały szyfrem, a co za tym idzie, siłą rzeczy część radości z lektury powieści nieobeznanemu czytelnikowi umyka (dlatego nie polecam lektury wszystkim tym, którzy nie znają wcześniejszej twórczości autora).

Umyka tym łatwiej, gdyż tempo akcji jest iście zawrotne – kolejne wydarzenia następują po sobie niemal lawinowo. Dziesiątki ludzi zostają uśmiercane zupełnie niepostrzeżenie, jeśli nie przez klątwę cienia Białej Wiedźmy, to w wyniku zemsty czy osobistych porachunków. Łatwość zabijania bohaterów Adama Zalewskiego sprawia, że trup w jego powieści ściele się gęsto. Trudno o wiarygodność takiego świata, dlatego trudno też jest mi zgodzić się ze stwierdzeniem, że jego powieści trącą realizmem. Pisarz nie opisuje wyimaginowanego życia w Ameryce, ale tworzy własną wariację na temat tego kraju, powołując do życia zupełnie alternatywne od rzeczywistych Stany Zjednoczone. Jednak co ważne, opisuje tło obyczajowe z niezwykłą dbałością o detal, przez co jego proza ma moc, aby przenieść czytelnika do mrocznej, przeklętej, choć nieistniejącej rzeczywistości.

Cień znad jeziora to poprawnie napisany thriller, który może przypaść do gustu miłośnikom gatunku. Na pewno spodoba się tym czytelnikom, którzy już mieli okazję zapoznać się z twórczością Adama Zalewskiego. Towarzyszy mu intrygujący nastrój, gęsta atmosfera i zabójcza tajemnica. Miłośnicy powieści z dreszczykiem nie powinni więc czuć się zawiedzeni.
Komentarze
  • 1
    Rolling Stone 11 maja 2009 | 12:25:20

    Autorkę recenzji odsyłam do twórczości króla horroru Stephena Kinga, u którego nawet dziecięcy bohaterowie wykazują się niezwykłą dojrzałością. A poza tym młody człowiek przeżywszy traumę bardzo szybko poważnieje i nie jest to nic niezwykłego.

  • 2
    Annie 11 maja 2009 | 12:46:18

    Znam twórczość Stephena Kinga i zgadzam się, że młody człowiek przeżywszy traumę bardzo szybko poważnieje. Tym niemniej, kiedy każdy młody bohater powieści zostaje ciężko doświadczony, a co za tym idzie każdy przedwcześnie staje się poważny, cały zabieg w moim odczuciu traci na wiarygodności. Tworzy się bowiem społeczeństwo starych i młodych starych, których prócz metryki nic nie różni. Jest to społeczeństwo szare i bez wyrazu. Dla mnie piękno ludzi i bohaterów literackich tkwi w tym, że każdy z nich jest na swój sposób unikalny, gdyż każdy z nich nosi w sobie wiele różnych cech, wiele barw. Postacie kreowane przez Adama Zalewskiego niestety mnie nie przekonują - są w moim odczuciu sztuczne, nieautentyczne. I niemal wszystkie takie same.

  • 3
    kot 12 maja 2009 | 8:45:16

    Cóż, jeśli z założenia Cień... jest kontynuacją Białej Wiedźmy, to zarzut chaotyczności fabuły, skoro Autorka recenzji nie zna części pierwszej - jest bezsensowny. To tak jakby przeczytać tylko ostatnią część Trylogii Tolkiena i mieć pretensje do autora, że się nie wie, co było na początku. Pozdrawiam!

  • 4
    Annie 12 maja 2009 | 10:18:23

    Zgadzam się, ale najwidoczniej nie do końca precyzyjnie się wyraziłam - fabuła generalnie jest chaotyczna, nawet kiedy operuje zdarzeniami ze znanej mi książki. Wynika to zapewne również z samej struktury powieści - rozdziały są obszerne, dwa pierwsze nie są integralne ze sobą. Rozdział drugi kończy się na 177 stronie. Dla czytelnika jawią się więc przez długi czas jako autonomiczne historie, nie zaś większa całość. Ponadto nawet kiedy się zazębiają, nie wynika z tego nic, o czym wcześniej pisarz by nie pisał w swoich książkach. Jakby sama historia prócz tego, że główni bohaterowie się ze sobą spotykają i następują w ich życiu pewne (wyrażę się enigmatycznie, żeby nie zrobić spoilera) zdarzenia, nie wnosi niejako do tego świata nic nowego. Zdaje mi się wręcz, że to zlepek opisów, wydarzeń, wyjaśnień, na które brakło miejsca w poprzednich książkach. Stąd to skonfundowanie - wiele pojawiających się w powieści elementów dla rozwoju fabuły wcale potrzebnych nie jest. Sama opowieść też dąży donikąd - czyta się, ale brak tu puenty. To jakby kolejny odcinek z życia mieszkańców Eltonville. Ktoś ginie, ktoś się przeprowadza, ot kronika codzienności. Nie zarzucam więc chaotyczności fabuły z powodu, iż nie przeczytałam "Białej Wiedźmy, bo to by było absurdalne (co najwyżej informuję, że czytelnicy, którzy nie mieli do czynienia z żadną z powieści pisarza poczują się w "Cieniu..." zagubieni), ale z powodów, które przytoczyłam powyżej.

  • 5
    gość 26 lutego 2013 | 18:28:42

    Dzięki temu autorowi i jego książkom po 15 latach wróciłem do książek i tyle w temacie. Dla mnie geniusz taki polski Masterton

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję