„Gra Anioła”
Okładka książki „Gra Anioła”
  • Autor: Carlos Ruiz Zafón
  • Tytuł: Gra Anioła
  • Tytuł oryginału: El Juego del Ángel
  • Język oryginału: hiszpański
  • Liczba stron: 608
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-600-0
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 1 grudnia 2008 A- A A+
Kiedy czytam książki Carlosa Ruiza Zafóna, mam wrażenie, jakby pisarz pisał wyłącznie dla mnie. Zafón szepta opowieści i zdradza skrywane w nich tajemnice. Każe je przechwytywać, uwięzione na papierze, i opowiadać o nich każdemu, kto kiedykolwiek zechce ich wysłuchać. Gra Anioła to pantagrueliczny raj dla złaknionych literackich smaków czytelników. Nie tylko dla miłośników prozy Katalończyka.

Pisarz nigdy nie zapomina dnia, w którym po raz pierwszy przyjmuje pieniądze lub pochlebstwo w zamian za opowieść. Nigdy nie zapomina tego momentu, kiedy po raz pierwszy słodka trucizna próżności zaczyna krążyć mu z żyłach, wierząc, że jeśli zdoła ukryć swój brak talentu, sen o pisarstwie zapewni mu dach nad głową, ciepłą strawę pod wieczór i ziści jego największe marzenie: ujrzy swoje nazwisko wydrukowane na nędznym skrawku papieru, który zapewne go przeżyje. Pisarz skazany jest na wieczne wspominanie tej chwili, bo właśnie wtedy został zgubiony na zawsze, a za jego duszę już wyznaczono cenę.

Właśnie tak zaczyna się nowa, długo oczekiwana powieść Hiszpana, którego pojawienie się kilka lat temu na rynku wydawniczym wzburzyło tumany kurzu na pokrytych srebrzystym pyłem księgarnianych półkach. Jego Cień wiatru zaskarbił sobie sympatię czytelników na całym świecie – przetłumaczony na 40 języków, wydany w ponad 50 krajach, sprzedany w ilości 14 000 000 egzemplarzy – i pozostawił ich z nieznośną koniecznością cierpliwego czekania na kolejny tom barcelońskiej tetralogii. Pisarz podjął się iście Herkulesowego zadania, wraz z premierą Cienia wiatru zapowiedział bowiem napisanie czteroksięgu, w którym poszczególne tomy łączyłyby trzy ogniwa – Barcelona, Cmentarz Zapomnianych Książek i rodzina Sempere.

David Martín, młody dziennikarz barcelońskiego dziennika „La Voz de la Industria”, choć marzy o zostaniu prawdziwym pisarzem, musi zadowalać się drobnymi pracami w redakcji. Nieoczekiwanie, z rekomendacji Pedra Vidala – gwiazdy dziennika, a zarazem mentora Davida – chłopiec otrzymuje zlecenie napisania opowiadania w zastępstwie za innego redakcyjnego pisarza. Czytelnicy, zachwyceni tekstem nieznanego im autora, chcą więcej i redaktor naczelny postanawia Davidowi dać szansę. Chłopiec, wspierany przez przyjaciela, zaczyna publikować Tajemnice Barcelony, swoją pierwszą powieść w odcinkach. Pewnego dnia młody dziennikarz otrzymuje list od Andreasa Corellego, tajemniczego właściciela paryskiego wydawnictwa Éditions de la Lumière, który, zauroczony opowieścią Davida, postanawia mu złożyć pewną propozycję. W ten sposób droga enigmatycznego wydawcy o mefistofelicznej aparycji i młodziutkiego, ale już doświadczonego przez los, literata, przecinają się i, jak to bywa w przypadku prozy Zafóna, ich spotkanie uruchamia lawinę zaskakujących zdarzeń…

Życie Davida Martína osnute jest wokół książek. Woń starego papieru i farby drukarskiej towarzyszy chłopcu od najmłodszych lat i stanowi ucieleśnienie wszystkich marzeń młodego Katalończyka. Fascynacja Wielkimi nadziejami Karola Dickensa, walka o uratowanie książki przed zakusami nienawidzącego jej ojca, przyjaźń z księgarzem Sempere, praca w redakcji, pierwsze publikacje… Przestrzeń wypełniona słowem stanowi symboliczny dom Davida – początkowo redakcja dziennika, później księgarnia „Sempere i synowie” przy Santa Ana – gdyż tylko w jej ramach czuje się on pewnie i bezpiecznie. Paradoksalnie, śmierć ojca nie stanowi dla Davida takiego szoku, jak odkrycie, że książki są tylko pozornie przyjazne i że ściągają nań niebezpieczeństwa. Podczas wizyty Davida na Cmentarzu Zapomnianych Książek, w barcelońskiej bibliotece Babel, dobitnie ujawnia się ich siła. To Lux Aeterna wybiera Davida, nie David Lux Aeternę. Znamienne, że nawet po zniszczeniu wybranej książki, kiedy mężczyzna ponownie przekracza próg Cmentarza Zapomnianych Książek, którejkolwiek książki by nie otworzył, każda okazuje się być tą jedną jedyną, mu przeznaczoną. Książka wybiera Davida, i tak jak powieść Caraxa determinowała życie Daniela w Cieniu wiatru, tak tu Lux Aeterna przewraca życie Davida do góry nogami. Tajemnicza księga wprowadza go w świat metafizyczny, ezoteryczny, lecz co najważniejsze – niezwykle niebezpieczny.

Grę Anioła odróżnia od Cienia wiatru odmienna paleta emocji, których doświadcza się podczas lektury powieści. Jest ona mroczna i niepokojąca, wzbudza grozę. Niczym bluszcz oplata myśli, zniewala, wzbudzając równocześnie i zachwyt, i przerażenie. Podobnie jak przedstawiana na kartach powieści Barcelona lat 20. XX wieku – przestrzeń groźna, naznaczona krwią, ale kuriozalnie oszałamiająca.

W owych latach przemoc i krew na ulicach Barcelony stawały się czymś powszednim i normalnym. Był to czas ulotek i bomb pozostawiających po sobie dygocące i dymiące szczątki ciał ludzkich na ulicach Ravelu, bojówek, które pod osłoną nocy siały śmierć, procesji i przemarszów świętych i generałów cuchnących obłudą i agonią, płomiennych przemówień, w których wszyscy kłamali i wszyscy mieli rację. (…) Były to lata, kiedy dojrzewało się szybko, a dzieci, które ledwo odrosły od ziemi, miały już spojrzenie starych ludzi.

Carlos Ruiz Zafón nie kryje, że jest miłośnikiem Fiodora Dostojewskiego, Lwa Tołstoja czy Karola Dickensa. Uwielbia powieści dziewiętnastowiecznych prozaików, a jego umiłowanie wiktoriańskiego monumentalizmu znajduje odzwierciedlenie na kartach jego powieści. Gra Anioła jest gargantuiczna w formie. Pisarz sięgnął po wszystkie tradycje literackie XIX wieku i stworzył wielowątkowy, synkretyczny tekst, który wymyka się jednoznacznym gatunkowym kategoryzacjom. Gra Anioła to i romans, i powieść obyczajowa, i powieść gotycka, i powieść grozy, i thriller, ale także powieść kryminalna. Wielowątkowa, wielowarstwowa czerpie i z dorobku wielkich klasyków literatury, i z utworów twórców literatury brukowej. Monumentalizm powieści ściera się w niej z charakterystycznym klimatem powieści drukowanych w odcinkach. Tak naprawdę, Gra Anioła przypomina mi neogotycko-mauretańską architekturę Gaudiego – jest mroczna, niepokojąca, biomorficzna, lecz przede wszystkim fantastyczna i niepowtarzalna. Poprzez misterium tajemnej wiedzy słów, daje nam klucz do świata bez granic – świata wyobraźni.

Nie da się żyć zbyt długo w realnym świecie. W każdym razie istota ludzka nie potrafi. Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie.
Komentarze
  • 1
    Lilithin 1 grudnia 2008 | 20:16:30

    Nareszcie recenzja "Gry anioła" :D Nie ukrywam, że już nie mogłam się jej doczekać ;) Już nie mogę się doczekać jak w święta pogrążę się w lekturze... Pod ciepłym kocykiem, sącząc czekoladę na gorąco wśród zapachów świątecznych wypieków... To będzie dopiero uczta! Jeszcze parę tygodni, a póki co, Twoja recenzja nastraja mnie optymistycznie - że czas spędzony z Zafonem nie będzie czasem straconym.

  • 2
    nutta 2 grudnia 2008 | 9:14:41

    Po Twojej recenzji znać, że autor nie spija śmietanki z popularności pierwszej książki i znakomicie panuje nad fabułą. Prawdę powiedziawszy podchodziłam nieco nieufnie do tej książki, a widać, że jednak trzeba sobie ją sprezentować:)

  • 3
    Annie 2 grudnia 2008 | 12:35:40

    Dziewczyny, powiem krótko - przeczytałam Grę Anioła w jeden dzień. 600 stron pochłonęłam w mgnieniu oka, a o tym, że czas upływa mówiło mi jedynie powoli zachodzące za oknem słońce. Zatraciłam się w tej powieści bez reszty i tak, jak po Cieniu wiatru zakochałam się w prozie Zafóna, tak teraz na jej punkcie całkowicie oszalałam. GENIALNA, tyle mogę dodać :) I życzyć Wam fantastycznej lektury :)

  • 4
    szamanka30 2 grudnia 2008 | 17:37:39

    "Cien wiatru" mnie zauroczył ; cieszy wiec ,że nastepna powieśc Zafona jest równie dobra, jesli nie ;lepsza. Od kiedy dowiedziałam sie o wydaniu powieści , wiedziałam,że bedzie moim prezentem świątecznym. Widzę,ze z lilithin będziemy czekały niecierpliwie na świąteczny czas. :)

  • 5
    mary 2 grudnia 2008 | 20:59:00

    nie moge sie doczekac kiedy zaczne czytac. a co do Yamady - pisalam u siebie i tez uznalam ze to haiku to kwintesencja calej pwiesci :)

  • 6
    chiara76 3 grudnia 2008 | 17:28:03

    jak miło, że i Tobie się podobała;) Ja też już po lekturze i zazdroszczę tym, przed którymi książka, że będą mieć takie smakowitości;)

  • 7
    carlos 3 grudnia 2008 | 19:46:05

    Aż dziw, że takie recenzje pojawiają się właściwie tylko w internecie, bo w prasie - z tego, zo zdołałem wyłuskać - albo źle, albo okrakiem. Nie ulega wątpliwości, że "Gra" pisana była trochę pomimo "Cienia", bo C.R.Z. zdawał sobie sprawę, że część - może nawet większość - czytelników, oczekiwać będzie bezpośredniego nawiązania. A tu jest, ale "obok". Nawet temperatura powieści jest inna. "Gra" dla mnie jest zaskakująca w każdym szczególe - jeszcze nie wiem czy do końca ją rozumiem. Odnoszę wrażenie, że jest to m.in. (to "m.in" jest ważne, bo wydaje mi się, że jest kilka pięter lektury) opowieść o pisarzu, który zaczyna żyć w świecie własnych powieści, stąd przeróżne przerysowania, stylistyczne powtórzenia, kiczowatości, puszczanie oka (np. rozmowy Corellego z bohaterem jako swoiste nawiązanie do podobnych rozmów u Dostojewskiego). Twoje recenzja w każdym razie wzmocniła mnie w opinii, że wcale "gra" nie jest cieniem cienia.

  • 8
    Annie 4 grudnia 2008 | 18:11:35

    Zdecydowanie nie jest cieniem cienia i dlatego cały czas niepomiernie się dziwię, że Zafón jest tak dyskredytowany w recenzjach 'profesjonalnych' krytyków. Cieszę się, że czytelnicy doceniają wartość jego prozy. Choć nie ma czemu się dziwić, jego książki bronią się same, wystarczy dać im szansę ;)

    Gra Anioła jest powieścią niejednoznaczną i faktycznie - niezwykle zaskakującą. Wiem, że na pewno spędzę z nią jeszcze niejeden wieczór. Niech tylko skończę ponowną lekturę Cienia wiatru. Barcelona strasznie wciąga ;)

  • 9
    germini 6 grudnia 2008 | 2:10:53

    Oddycham z ulgą, gdy czytam takie recenzje "Gry...". A "profesjonalnych krytyków" słuchać nie zamierzam i tyle, o! ;)

  • 10
    Annie 7 grudnia 2008 | 0:10:01

    I słusznie. Nie wiedzą, co piszą ;)

  • 11
    Izabela 14 grudnia 2008 | 20:47:35

    Kupiłam tę książkę mojemu ukochanemu. Czytał ją sącząc powoli jak dobre stare wino by nie uronić nic z jej niezwykłości>Potem czytał mi fragmenty i opowiadał> to było cudowne i niezapomniane przeżycie. Czytajcie ją razem a pojmiecie w czym ukryta jest jej niesamowitość.

  • 12
    kasia 23 grudnia 2008 | 1:14:15

    wczoraj skończyłam czytać książkę, która postanowiłam sobie podarować na Święta - nie byłam cierpliwa ;)i dobrze ;)książka jest nadal ze mną, w tym świątecznym zgiełku przygotowań wracam do niej i wiem ,że jeszcze raz do niej wrócę,bo nie wszystko przeczytałam;)

  • 13
    ela 30 grudnia 2008 | 19:00:05

    A ja znalazłam artykuł o Zafonie tutaj: www.pan-slawista.pl Polecam fanom Cienia wiatru :)

  • 14
    wylegarniapomyslow 15 stycznia 2009 | 22:18:28

    Na kolejną powieść Zafona czekałam tak długo, że aż "Cień wiatru" zdążył się rozmyć w mojej pamięci. Ale było warto. A swoją drogą pięknie napisana recenzja, aż chce się sięgnąć po tą książkę :-)

  • 15
    Annie 16 stycznia 2009 | 14:19:11

    Dziewczęta, niezmiernie miło mi słyszeć, że i Wam ta powieść przypadła do gustu!

    Elu, dziękuję za link - bardzo ciekawy tekst!

    Wylęgarniopomysłów, dziękuję :) Cieszę się, że udało mi się oddać ducha powieści Zafóna :)

    Moc pozdrowień!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję