„Dom tysiąca nocy”
Okładka książki „Dom tysiąca nocy”
  • Autor: Maja Wolny
  • Tytuł: Dom tysiąca nocy
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 200
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7648-481-5
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 20 października 2010 A- A A+
Olga Tokarczuk nazwała prozę Mai Wolny wrażliwym pisarstwem wysokiej próby. Ja dodałabym, że jest ona ulotnie poetycka, szalenie zmysłowa, a nawet ultrasensytywna. Niepozorna objętościowo powieść, otulona przepiękną okładką, przyciągała mnie do siebie jak magnes. Uległam jej. I zostałam nagrodzona. Przepięknym peanem na cześć życia.

Malwina, pięćdziesięcioletnia Polka, wyjeżdża na południe Włoch, by podjąć pracę jako pomoc domowa. Kobieta, dotkliwie dotknięta przez los, chce zapomnieć o przeszłości i rozpocząć zupełnie nowe życie. Ma nadzieję, że zmiana otoczenia pomoże jej uporać się z tragedią, której niedawno doświadczyła. Nowym domem Malwiny staje się willa należąca do Carli Russo – niegdyś bezkompromisowej rewolucjonistki. Nadal dumna i samodzielna, Carla nie chce i nie umie zaufać Malwinie. Oczkiem w głowie staruszki jest wnuk Brunon – niedowidzący mężczyzna obdarzony talentem literackim. Chłopiec spędza w Sorrento ostatnie dni lata, zanim uda się na studia do Bolonii. Na prośbę Carli do momentu wyjazdu chłopaka Malwina ma opiekować się także mieszkaniem Brunona. Z czasem pomiędzy nią a młodym mężczyzną zaczyna nawiązywać się fascynująca relacja…

Dom tysiąca nocy to druga książka w literackim dorobku Mai Wolny – pisarki, doktora nauk humanistycznych, absolwentki Wydziału Polonistyki oraz Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Studiowała w Krakowie, Warszawie i Brukseli. W Delfach odebrała prestiżowy dyplom europejskiego menadżera kultury. W latach 1998-2002 była publicystką i recenzentką tygodnika „Polityka”. Od 2003 roku mieszka w Belgii, gdzie przez siedem lat prowadziła fundację promującą kultury Europy Wschodniej, a obecnie pełni funkcję dyrektora Muzeum Morskiego. W tym ogromnie obowiązków autorka znajduje jednak czas na pisanie. Maja Wolny debiutowała napisaną wspólnie z Piotrem Sarzyńskim Kroniką śmierci przedwczesnych – zbiorem esejów o przedwcześnie i tragicznie zmarłych artystach. W 2009 roku ukazała się jej pierwsza powieść pt. Kara, która spotkała się z uznaniem krytyki i czytelników. Teraz do naszych rąk trafia druga powieść, Dom tysiąca nocy.

Z tych milionów Europejczyków właśnie one dwie zostały wybrane do pary, los je połączył, zamieszkały razem pod jednym dachem. To jednak jeszcze za mało, żeby sobie zaufać. Różnice są ogromne. Tysiące dni, tysiące domów, tysiące nieznanych słów dzieliło Carlę od Malwiny.

Bohaterkami Domu tysiąca nocy są dwie kobiety, które różni niemal wszystko. Malwina, choć właśnie rozpoczęła drugie półwiecze życia, wciąż wygląda młodo.

Już dawno przestałam wierzyć w moją datę urodzenia, kochany. Mam pięćdziesiąt lat, ale moje nogi są wciąż zgrabne i szczupłe, jak u młodej dziewczyny. Nie zdradza mnie skóra szyi. Nie mam rdzawych plamek na dłoniach, które mogłyby mi dyskretnie przypominać o nieuchronności śmierci. To pomyłka na moją korzyść, pomyłka fizjologii i genów, pomyłka Wielkiego Zegarmistrza, „Orologiaio Grande”.

Życie Malwiny też wydaje się być ciągiem pomyłek Wielkiego Architekta. Kobieta została mocno doświadczona przez los. Maja Wolny skrupulatnie przytacza fakty z życia swojej bohaterki, a obraz, jaki wyłania się z przytaczanych historii, jest poruszający.

Carla Russo jest o dwadzieścia lat starsza od Malwiny. Niegdysiejsza bojowniczka lewicowych Czerwonych Brygad, poświęciła rodzinę dla walki o sprawę. Opuściła męża i nowo narodzone dziecko, podporządkowując swoje życie potrzebie wolności i utopijnym ideałom. Po latach, odpokutowuje popełnione błędy, opiekując się opuszczonym przez córkę wnukiem. Brunon to jedyna i bodaj ostatnia już radość jej życia. Ostatnia szansa na udowodnienie sobie, że jej życie było cokolwiek warte.

Malwina, Carla i Brunon to nie jedyni bohaterowie Mai Wolny. Dom tysiąca nocy to także opowieść o (wyimaginowanym?) romansie Fryderyka Nietzschego i Malwidy von Meysenbug. Ona – córka surowego barona, pisarka, tłumaczka, feministka, socjalistka. On – filozof, filolog, poeta. Ona – kobieta dojrzała. On – wiele młodszy mężczyzna. Razem w Sorrento.

Na portrecie z tego okresu widać niezbyt już gęste włosy i lekko zmęczone spojrzenie. Strój raczej skromny, wąsko zaciśnięte usta, mocno zarysowane kości policzkowe. Jej suknia zapięta jest pod samą szyję, nie można stwierdzić, czy podniesione gorsetem piersi kogoś jeszcze wyczekują, czy talia domaga się objęcia wpół, czy na styku szyi i ramion parują gorące pocałunki.

Malwina staje się współczesną Malwidą, a Brunon – nowym Fryderykiem. Wydaje się, że związek, jaki ich połączył, był nieunikniony. Każde z nich ucieleśniało potrzeby i pragnienia tego drugiego. Matka, która straciła dziecko; dziecko, które straciło matkę. Dojrzała kobieta zbierająca na chusteczkę ostatnie okruchy młodości i młody mężczyzna, dopiero napoczynający bochenek dojrzałości.

W tle powieściowych romansów gorące Sorrento. Sorrento. Wypadło jej z ust jak kawałek brzoskwini. Zapamiętałam tę nazwę z jej błękitem, żółcią i głęboką zielenią, tę obietnicę gorąca za niewielką sumę pieniędzy.

Spójrz, jak morze słodko wzdycha/ szafirowe snując tonie/ jakby w jego modrym łonie/ drżała skarga rzewna, cicha.Wróć do Sorrento, Anna German śpiewała przed laty. Bajecznie błękitna Zatoka Neapolitańska, groźnie pomrukujący Wezuwiusz i pamiątki po Torquacie Tasso, piewcy renesansowych rycerzy. Przybądź do Sorrento i zobacz raj, kusi Maja Wolny. Nie zostawiaj mnie/ krainę szczęścia świętą!/ Zostań w Sorento.
Komentarze
  • 1
    kayot 21 października 2010 | 12:53:29

    Ciekawe w jakim wieku jest autorka. Odważyła się wejść w rolę dojrzałej, aż nadto, kobiety. Ciekawa propozycja, chyba warto sięgnąć po książkę.

  • 2
    Annie 21 października 2010 | 13:17:45

    Zdecydowanie warto! A Maja Wolny urodziła się w 1976 roku, więc jeśli zaczęła pisać tę powieść wkrótce po tym, jak opublikowała "Karę", to pisząc ją miała 33-34 lata ;)

  • 3
    mary 21 października 2010 | 18:14:45

    chciałabym to przeczytać...

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję