„Numerator”
Okładka książki „Numerator”
  • Autor: Margaret Todd
  • Tytuł: Numerator
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 187
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 120 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-60383-75-9
  • Wydawca: Replika, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Zakrzewo
  • Logo wydawnictwa: Replika, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 24 sierpnia 2008 A- A A+
Choć śmierć na wizji przeważnie cieszy stacje telewizyjne, to tylko wtedy, kiedy jest zaplanowana. W innym wypadku nie zwiastuje niczego dobrego. Nagła śmierć prezenterki prowadzącej talk show przerywa program i otwiera serię tajemniczych zgonów, którym towarzyszą równie tajemnicze kartki z cyframi odnajdywane przy ciałach zabitych. Zagadkowe numery, zakończone przynoszącą pecha trzynastką, nie dają się nijak wytłumaczyć i z dnia na dzień stają się wizytówką mordercy, szybko okrzykniętego mianem Numeratora. To już było? Wcale nie! Niepozorna, bo ledwie dwustustronicowa powieść obfituje w zdarzenia, których inni pisarze nie zmieściliby nawet na kilkuset stronach. Georges Simenon w spódnicy? A i owszem. Panie i Panowie, oto Margaret Todd!

Margaret Todd urodziła się w 1940 roku w Warszawie. Jej debiut literacki przypadł na rok 1979, kiedy to na łamach Przekroju ukazało się jej pierwsze opowiadanie – Magia i komputer. Dopiero w 1986 roku wydała dwa obszerniejsze teksty – powieść pt. Kocham ryzyko i zbiór opowiadań Spór o czarownice. Te pierwsze tomiki autorskie ukazywały się pod nazwiskiem Małgorzata Kondas. Od 1991 roku pisarka wydaje swoje książki jako Margaret Todd.

Autorka sytuowana jest w nurcie polskiej fantastyki naukowej. Przyglądając się jej dorobkowi nie da się nie zauważyć, że science fiction jest tym, co fascynowało ją najbardziej. Równocześnie, obserwując rozwój literacki pisarki można zaobserwować jej ciągłe poszukiwania odpowiedniego dla niej gatunku. Popełniwszy powieść sensacyjną (Mój pierwszy milion), a także zbiór opowiadań o miłości (Ostatnia romantyczna przygoda), sięgnęła po nową dla niej literacką formułę – kryminał. I trzeba przyznać, że się w niej sprawdziła.

Numerator to powieść o wartkiej i precyzyjnie skonstruowanej akcji kryminalnej. Jednakże fabuła książki zdecydowanie się do niej nie ogranicza. Numerator to podróż po współczesnej Warszawie – po Łomiankach, Żoliborzu, parku Żeromskiego; barwna wyprawa po mieście, w którego krajobrazie dominują monumentalny Pałac Kultury i Nauki oraz, strzegący bezpieczeństwa mieszkańców stolicy, Pałac Mostowskich. A kim są mieszkańcy tego miasta? Z jednej to strony sieroty po poprzednim ustroju – karierowicze, dorobkiewicze, dawni ubecy, malwersanci. Todd wyciąga na światło dzienne wszystkie nieprzyjemne zwyczaje pozostałe w niektórych Polakach po czasach PRL-u i one, niczym łyżka dziegciu w beczce miodu, psują przyjemną policyjną rzeczywistość. Bo ta rzeczywistość jest naprawdę miła. Dochodzeniowa ekipa Todd wzbudza sympatię – przystojny prokurator Boruta, który, wbrew nazwisku, diabelsko bezkompromisowy jest jedynie wobec przestępców; rozmiłowana w książkach asystentka komisarza i jego poszukujący miłości podkomendny… Te postaci ocieplają kryminalny świat książki. Raz rzeczowi, innym razem nieco naiwni, nie prowadzą żadnej prywatnej vendetty. Ich intencje są czyste, a stanowisko jasne – ma zagościć sprawiedliwość. I już.

Jednak czytając powieść nie można pozbyć się wrażenia, że sama pisarka taką swoją małą vendettę prowadzi. Todd rozlicza się na kartach Numeratora ze środowiskiem dziennikarzy zarzucając mu nie tylko fałszowanie rzeczywistości poprzez kreowanie newsów, ale wręcz zwykłe padlinożerstwo. Dziennikarze Todd, niczym hieny, gotowi są rozszarpać innych w pogoni za najgorętszą informacją. I nie wahają się tworzyć gwiazd ekranu z ludzi o wątpliwym kręgosłupie moralnym, żeby nie powiedzieć wprost – do bólu zdeprawowanych. To ostra i bezkompromisowa krytyka, dodająca jednak pikanterii dialogom drugoplanowych postaci. Zresztą w ogóle dialogi są dla tej powieści kluczowe. To przez nie poznajemy bohaterów i to one pomagają w rozwikłaniu zagadki. A samo rozwiązanie stylem przypomina te poirotowskie – jeden pokój, wszyscy podejrzani i detektyw, któremu przestępca na pewno już się nie wywinie…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję