„Las cieni”
Okładka książki „Las cieni”
  • Autor: Franck Thilliez
  • Tytuł: Las cieni
  • Tytuł oryginału: Le forêt des ombres. Roman
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 360
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-7435-831-6
  • Seria: Dobry kryminał
  • Wydawca: Zielona Sowa, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Zielona Sowa, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 15 sierpnia 2008 A- A A+
Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Szkoda tylko, że w przypadku prozy Thillieza skończyło się tak szybko. Na fali zainteresowania jakie wzbudził we mnie Pokój umarłych, sięgnęłam po Las cieni. I to był błąd. Duży błąd.

Las cieni to klasyczny thriller, nie kryminał. Powieść demoniczna i psychodeliczna. Thilliez lubuje się w makabrze, a rzeczy, które go fascynują, poprzez swój odrażający charakter jawią się jako abstrakcyjne i odrealnione, zupełnie nierzeczywiste. Tak jest od pierwszych stron powieści. David Miller zajmuje się tanatopraksją – balsamowaniem zwłok. Niczym potomek syna nocy, Tanatosa, przygotowuje zmęczonych życiem ludzi do wiecznego snu. W wolnych chwilach zajmuje się pisaniem. Jego talent literacki intryguje dwie osoby: Miss Hyde, która zasypuje go listami miłosnymi przyprawiając o zawrót głowy żonę Millera i tajemniczego Arthura Doffre, milionera. Bogacz proponuje balsamiście napisanie powieści na podstawie jego własnych notatek i pomysłów. Powołując do życia postać perwersyjnego seryjnego mordercy, niepełnosprawny Doffre pragnie się odrodzić. Dzięki książce chce wyjść poza swoje kalectwo. Ramię, przedramię, biceps, triceps, mięsień nawrotny, zginacz… to wszystko, co mu zostało. Ostatnia śruba rozkręconej maszyny. Maszyny, która po raz ostatni chciałaby zostać wprawiona w ruch. Miller, wbrew wszelkiej logice, podejmuje się zadania i wyrusza razem ze swoją żoną i malutką córką do Schwarzwaldu. W sercu niemieckiego lasu znajduje się chatka, w której ma znaleźć inspirację do pracy. Odcięta od świata, zamiast stać się źródłem natchnienia, przemienia się w najkoszmarniejsze więzienie, a Miller szybko zaczyna rozumieć, że spotkanie milionera zamiast przynieść mu przewidywane szczęście, stanie się jego przekleństwem…

Podobnie jak w przypadku Pokoju umarłych, tym, co nakręca fabułę jest sekret, który za nic w świecie nie może zostać ujawniony. Każda z postaci Thillieza kryje mroczne tajemnice, a te wpisują się w ponury obraz nękanego złem świata, w którym szczęśliwe zakończenia należą do absolutnej rzadkości. Wizja tworzonej przez pisarza rzeczywistości jest koherentna. Wynika to bez wątpienia z niezwykłej dbałości Thillieza o detale. Precyzja i konkret - chyba tak najłatwiej scharakteryzować charakter stylu pisarza. Drobiazgowe opisy w połączeniu z krótkimi, niemal sprawiającymi wrażenie urwanych, zdaniami nadają niezwykłą dynamikę powieści. Fascynacja szczegółem i świetne merytoryczne przygotowanie pisarza w zakresie opisywanych zagadnień bez wątpienia zapisują się na plus prozy Thillieza. Niemniej jednak, w ostatecznym rozrachunku Las cieni rozczarowuje. Przede wszystkim dlatego, że jest przewidywalny – wyświechtane schematy, dające się przewidzieć rozwiązania intryg – przeciętność zamiast niezwykłości tajemnicy. Ale Las cieni rozczarowuje również dlatego, że jest… wykrzyczany. Dominującym w nim znakiem interpunkcyjnym jest wykrzyknik. Nazbyt ekspresyjny styl, zamiast wzniecać w czytelniku przerażenie, męczy. Nie można się oprzeć wrażeniu, że brak pomysłu na zwiększenie napięcia, pisarz próbował tuszować stylistycznymi niuansami. Niestety, nieudanie. Słowem, wiele obiecywałam sobie po tej powieści, lecz spotkał mnie ogromny zawód. Thilliezowi, parafrazując słowa jednego z bohaterów Lasu cieni, nie udało się mnie literalnie zablefować. Żałuję, ale pomimo złego doświadczenia z tą powieścią, Pokój umarłych nadal będę polecać. I cicho będę żywić nadzieję, że Las cieni był chwilową niedyspozycją pisarską Thillieza, niczym więcej ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję