„Śmiertelne zespolenie”
Okładka książki „Śmiertelne zespolenie”
  • Autor: Frank Tallis
  • Tytuł: Śmiertelne zespolenie
  • Tytuł oryginału: Deadly Communion
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Beata Hrycak
  • Liczba stron: 278
  • Rok wydania: 2012
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-245-9087-2
  • Seria: Kryminał współczesny
  • Wydawca: Dolnośląskie, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Wrocław
  • Logo wydawnictwa: Dolnośląskie, Wydawnictwo
  • Logo serii: Kryminał współczesny
Recenzja
Data publikacji: 9 stycznia 2013 A- A A+
Jej twarz była interesująca, atrakcyjna i zmysłowa, lecz nie konwencjonalnie piękna. Śmiertelny spoczynek naznaczył ją wyrazem pogardliwej obojętności – czy wręcz okrucieństwa. (…) Inspektor uklęknął obok kobiety i przetrząsnął jej kieszenie w poszukiwaniu jakiegoś dokumentu tożsamości, lecz znalazł jedynie kilka drobnych monet, chusteczkę i dwa klucze. Kapelusz ofiary leżał nieopodal na ziemi, obok czegoś, co wydało się detektywowi częścią bielizny.
– Nie została ugodzona nożem ani zastrzelona – stwierdził, rozpinając płaszcz kobiety. Nie dostrzegł żadnych śladów krwi na prostej sukni.
– Uduszona? – zapytał Haussmann.
Rheinhardt zmienił pozycję i spojrzał na szyję ofiary.
– Nie wydaje mi się. Ewentualnie przyduszona…
Inspektor wstał, otrzepał spodnie i ruszył po porzuconą część garderoby. Gdy ukazała mu się w pełnej krasie, jego podejrzenia się potwierdziły. Trzymał w ręku czerwone bawełniane majtki.


Młoda kobieta pada ofiarą mordercy. Jest pierwszą z wielu, które tracą życie w nietypowy sposób. Zabójca zadaje śmiertelny cios poprzez wepchnięcie pomiędzy górnym kręgiem kręgosłupa a czaszką szpilki do włosów bezpośrednio do mózgu. Śmierć przychodzi nagle, jednak w każdym przypadku poprzedza ją akt seksualny. Tymczasem kolejne sekcje zwłok wykluczają gwałty – badania jednoznacznie wskazują, że wszystkie kobiety odbyły stosunek z mordercą całkowicie dobrowolnie. Prowadzący śledztwo inspektor Oskar Rheinhardt zdaje się bezradny. Z zeznań świadków wyłania się obraz mężczyzny o smoliście czarnych włosach, błękitnych oczach i szpitalnym zapachu, jednak ta krótka charakterystyka mordercy nie przybliża go do niego ani o krok. To dlatego detektyw zwraca się z prośbą o pomoc do swojego wieloletniego przyjaciela – wiedeńskiego psychiatry, ucznia Freuda – doktora Maxa Liebermanna. Ma nadzieję, że psychoanalitykowi uda się przeniknąć do umysłu niezwykłego zabójcy. Jednak czy teorie profesora Freuda wystarczą, by rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw?

Śmiertelne zespolenie (2010) to już piąty tom „Zapisków Liebermanna”, serii kryminałów, której głównymi bohaterami są detektyw-inspektor Oskar Rheinhardt oraz doktor Max Liebermann. Ale to zarazem pierwsza książka cyklu, w której psychoanaliza odgrywa niemal pierwszoplanową rolę. Wszystko za sprawą sylwetki mordercy. Akt seksualny stanowi dla niego podstawę dla sekwencji czynów prowadzących do śmierci partnerki. Wyczerpuje tym samym klasyczną definicję zabójstwa na tle seksualnym. Pierwsze wzmianki o tego typu przestępstwie można odnaleźć w wydanej w 1886 roku Psychopathia Sexualis autorstwa Richarda von Krafft-Ebinga – austriacko-niemieckiego seksuologa i kryminologa, profesora Uniwersytetu w Wiedniu. Książka, pomyślana jako dzieło kryminologiczne dla lekarzy i sędziów, zawierała obszerne przedstawienie różnych dewiacji seksualnych, w tym zabójstwa o tego typu podłożu. Bliski związek pomiędzy seksualnością a śmiercią dostrzegali nie tylko kryminolodzy. To napięcie wyczuwali także poeci. W jednym z nieukończonych poematów T.S. Eliot pisał: Kobieta zawsze jest w niebezpieczeństwie. (…) Znałem faceta co załatwił dziewczynę. / Każdy by facet mógł załatwić dziewczynę / Każdy ma mus, ma potrzebę, ma chęć / Raz w życiu jakąś załatwić dziewczynę.*

Max Liebermann próbuje zgłębić psychikę tajemniczego mordercy. Niepokoi go jednak także jeden z jego pacjentów. Mężczyzna uważa, że widział doppelgängera, swojego sobowtóra, i że w związku z tym czeka go nieunikniona śmierć. Oba te przypadki młody psychiatra konsultuje ze swoim autorytetem, profesorem Freudem. Frank Tallis, prywatnie praktykujący psycholog kliniczny, wiele miejsca poświęca opisom procesów psychologicznych, które kierują bohaterami jego książki. Niemal każda z wykreowanych przez niego postaci to studium przypadku. Jednak Brytyjczyk interesuje się także innymi obszarami nauki. Na kartach Śmiertelnego zespolenia zaznajamia czytelników z najnowszymi w owych czasach metodami kryminalistyki: oznaczaniem grupy krwi poprzez obserwowanie pod mikroskopem wzorów aglutynacji czy wykorzystywaniem hematoksyliny do potwierdzania gwałtu.

Choć tematyka Śmiertelnego zespolenia jest mroczna, sama książka nie jest napisana bez humoru. Jej pogodniejsze oblicze to twarz inspektora Rheinhardta, niemal notorycznie umorusana owocowym nadzieniem lub cukrem pudrem. Detektyw to stały bywalec wiedeńskich kawiarni, bez pardonu pałaszujący wszystkie dostępne słodkości: Zastanawiał się, czy wypieki żony (których nigdy nie skąpiła i które pojawiały się w niezwykle hojnych porcjach) zdradzały choć odrobinę jej wewnętrzną naturę. Wedle Liebermanna to, co zwykle uchodzi za nieistotne (na przykład wybór kształtu foremki do ciasteczek), często dostarcza najbogatszego materiału do psychoanalizy. Rheinhardt wziął ciasteczko i dumał nad jego rozmiarami, wiele mówiącym kształtem oraz rozrzutnym użyciem lukru i dżemu. To niekwestionowane oznaki wielkoduszności, pomyślał. Ogarnęło go wzruszenie, potem jednak roześmiał się na głos. „Objaśnianie marzeń sennych” profesora Freuda miało mieszane recenzje. A jak świat przyjąłby „Objaśnianie wyglądu ciasteczek”? Może lepiej pozostawić psychoanalizę Liebermannowi.

Cesarski Wiedeń to kawiarnie, restauracje i teatry. To przestrzeń, w której stale się bywa, aby być na bieżąco z wszelakimi nowinkami. Nie tylko tymi natury naukowej. Pierwsze lata XX wieku to czas, kiedy Wiedenki zrzucają gorsety i zastępują dwuczęściowe stroje luźnymi sukniami, dającymi nieznaną im dotąd swobodę. To także okres, kiedy wyemancypowane kobiety coraz chętniej sięgają po profesje do tej pory dostępne jedynie dla mężczyzn. Na szklanym suficie pojawiają się pierwsze rysy. Choć jeszcze lata miną, zanim pojawią się poważne pęknięcia.

Podobnie jak to miało miejsce w przypadku wcześniejszych części cyklu, elegancję stolicy Austro-Węgier podziela również niespieszne tempo akcji. Sympatyczni śledczy mozolnie, acz konsekwentnie prowadzą swoje dochodzenie. Intryga kryminalna dopracowana jest w najmniejszych szczegółach, miłośnicy dedukcji będą w pełni ukontentowani. Choć ja byłabym szczęśliwsza, gdybym już miała w ręku polski przekład szóstego, ostatniego jak dotąd, tomu „Zapisków Liebermanna”. Powieść Death and the Maiden ukazała się 1 września 2011 roku. Mam nadzieję, że na jej tłumaczenie polscy czytelnicy nie będą musieli długo czekać.



* Thomas Stearns Eliot, Świniey Agonistes, [w:] „W moim początku jest mój kres”, Świat Książki, Warszawa 2007, s. 127.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję