„Sprawa „Czarnej Wdowy””
Okładka książki „Sprawa „Czarnej Wdowy””
  • Autor: Jerónimo Tristante
  • Tytuł: Sprawa „Czarnej Wdowy”
  • Tytuł oryginału: El caso de la viuda negra
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Maria Raczkiewicz-Śledziewska
  • Liczba stron: 392
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 120 x 170 mm
  • ISBN: 978-83-7392-330-0
  • Wydawca: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Noir Sur Blanc, Oficyna Literacka
Recenzja
Data publikacji: 10 października 2010 A- A A+
Víctor Ros czytał gazetę przy kominku, a jego teściowa, doña Ana Escurza, opiekowała się dziewczynką raczkującą po podłodze. Był wieczór wigilijny i w domu na ulicy San Marcos ciągle coś się działo, ktoś wchodził, ktoś wychodził, prawdziwe zamieszanie. Część gości była długo wyczekiwana. Część jednak przybyła zupełnie nieoczekiwanie. Ot, choćby Demóstenes López, grabarz z madryckiego Cmentarza Południowego. Mężczyzna właśnie został zwolniony z pracy. To dlatego, że jeden z nieboszczyków, których miał pilnować, został okaleczony. Ktoś obciął zmarłemu palec ozdobiony cennym pierścieniem. Jak tego dokonał i kiedy — nie sposób dociec, gdyż ciało było przechowywane w ściśle strzeżonej kostnicy na cmentarzu. Inspektor Ros ma zagwozdkę. Jeśli nie pomoże Lópezowi, mężczyzna nie odzyska pracy. A jak pomóc, nie wie. Jednak to nie koniec rewelacji. Nazajutrz z tego samego cmentarza nieznani sprawcy wykradają zwłoki bezimiennego, rudego żebraka. Na pierwszy rzut oka nic tych incydentów nie łączy, a jednak zbieg okoliczności wydaje się zbyt duży, by detektyw Víctor Ros mógł spać spokojnie. Śledztwo komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w jego ręce wpada korespondencja między wspólnikiem mordercy pułkownika a pewną piękną, młodą i bajecznie bogatą damą. Zostaje też odnaleziona niepozorna notatka, z której wynika, że sprawa ma coś wspólnego z Zakonem Różokrzyżowców…

Sprawa „Czarnej Wdowy” to drugi tom cyklu kryminałów poświęconych śledztwom najmłodszego inspektora w dziejach madryckiej policji, Víctora Mendéza Rosa. Jerónimo Tristante opublikował tę powieść w tym samym roku, co Tajemnicę domu Arandów. Akcja powieści rozpoczyna się w zaledwie kilka miesięcy po tym, jak don Víctor zakończył swoje brawurowe śledztwa.

Najmłodszy funkcjonariusz policji przy Puerta del Sol uznawany jest w całej Hiszpanii za najlepszego detektywa Brygady Stołecznej. Jest sławny, a dzięki tej sławie dużo bardziej pewny siebie. Częściej zdaje się na intuicję. Zaczyna ufać wewnętrznym przeświadczeniom. Ćwiczy pamięć i zmysł obserwacji. Ani na chwilę nie traci czujności. Víctor wierzy w równość wszystkich według prawa. To przeświadczenie wiedzie go nieraz do podejmowania na pozór ryzykownych działań. Na pozór, gdyż Ros zdaje się mieć wszystko pod kontrolą. Wie, jak funkcjonuje hiszpańskie społeczeństwo – poznał i jego mentalność, i krępujące je układy. To dlatego z taką śmiałością detektyw polemizuje z kościelnymi dostojnikami i kordobańskimi notablami.

Inspektor nabiera więc doświadczenia. Przeobraża się w dojrzałego policjanta. Wie, czego chce, czego może żądać i co, dzięki swoim działaniom, może uzyskać. Zwiększaniu jego skuteczności sprzyja korespondencja, jaką Ros prowadzi z detektywami z innych krajów – z Köemem Lubbersem z Brukseli czy z Owenem Bownesem ze Scotland Yardu.

- I naprawdę przydaje ci się wymiana korespondencji z tymi obcokrajowcami?
- Tak sądzę. Wymieniamy się informacjami. Opowiadają mi o najbardziej znaczących sprawach, a ja przedstawiam im naszą, tutejszą panoramę kryminalną. Nie uwierzysz, ale nawet w tej dziedzinie jesteśmy opóźnieni. U nas wszystko jest proste: machanie nożem, trochę drobnych oszustw. W Zjednoczonym Królestwie to dopiero są przestępcy! A tutaj, mówię ci, rzeźnicy i amatorzy.


Jednak sprawy, które przychodzi mu prowadzić, odznaczają się na tle tych, z którymi zazwyczaj zmaga się stołeczna policja. Zbrodnie są wyrafinowane, ewentualne motywy nie do końca jasne, a w roli sprawców zwykle można obsadzić wielu podejrzanych.

Wśród podejrzanych po raz kolejny Tristante obsadza bliskie detektywowi osoby. Utrudnia tym samym jego pracę, a śledztwo nabiera prywatnego charakteru. Inspektor miota się pomiędzy poczuciem obowiązku a lojalnością wobec żony; powinnością a konwenansami. Dochodzenie się komplikuje. Prywatne życie inspektora Rosa także.

Jerónimo Tristante po raz kolejny przenosi czytelników do Madrytu końca XIX wieku. Tym razem jest on jeszcze bardziej zagoniony – właśnie trwają tu przygotowania do królewskiego ślubu. Jednak hiszpańska stolica nie jest jedynym miejscem, jakie tym razem odwiedzamy. Víctor podróżuje po Półwyspie Iberyjskim. Z Madrytu trafia wprost do Kordoby. Miasto, podobnie jak stolica, ulega nieuchronnej industrializacji. Proces ten jest jednak dużo powolniejszy. Po ulicach wciąż spacerują panowie w kapeluszach z szerokim rondem i pelerynach, od beczek z winem unosi się zapach montilla-moriles, a Cyganie śpiewają flamenco przy dźwiękach gitar i klaszczących dłoni. Kordobańczycy są chinche.

- Co to znaczy?
- Tak się określa nasz kordobański sposób bycia. Nie jesteśmy równie weseli jak inni Andaluzyjczycy. Może to przez wspomnienie utraconego splendoru. Mieszkańcy Kordoby są bardziej melancholijni, milczący i wrażliwi, a przynajmniej tak o nas mówią. Siedzi sobie taki przy dzbanie montilla-moriles, nic nie mówi, a jak już się odezwie, to wygłasza historyczne zdanie, rozumiesz?


Jerónimo Tristante, Murcyjczyk z urodzenia, na szczęście nie zamierza milczeć. Już niebawem nakładem Noir Sur Blanc ukaże się Zagadka ulicy Calabria, trzecia część tego świetnego cyklu.
Komentarze
  • 1
    mary 10 października 2010 | 20:13:04

    faaaaajnie sie o tym czyta. nie znam 1 ani 2 czesci. w ogole. jak bede miec okazje to na pewno sięgnę :)

  • 2
    Annie 10 października 2010 | 20:16:31

    I fajnie się też to czyta :) Polecam, polecam :) Jak zdążę, to jeszcze dziś wrzucę recenzję drugiej fajnej książki (muszę się spieszyć z czytaniem/recenzowaniem, bo za mniej niż miesiąc targi - ale będą zakupy! :D

  • 3
    mary 11 października 2010 | 19:44:33

    mówisz o Krakowie? Ja sie chyba nie wybieram, za drogo z dojazdem dla mnie, a poza tym jakoś nie lubie tłumów. Ostatnio w Warszawie nie było jakichś specjalnie ciekawych promocji. A najbardziej wnerwiało mnie przepychanie się miedzy spoconymi ludzmi ;)) no tak juz mam. POczekam sobie tylko chyba na promocje w Merlinie, bo zawsze robią jakieś ciekawe z okazji Targów :)

    ps czekam z niecierpliwoscia na recenzje ksiazki K. Januszewskiej, bo lubię jej prozę, a tej nowej nie mam

  • 4
    Annie 13 października 2010 | 23:21:09

    Tak, tak, o Krakowie :) Ja się już nie mogę doczekać, choć ludzi w bród, to jednak lubię klimat targowy. I choć fajnych promocji faktycznie ostatnio nie było, to znając siebie, wiem, że się obłowię ;) Przez ostatnie dni przeglądałam zapowiedzi na najbliższy czas i interesują mnie, bagatela, 62 książki :P A promocje w księgarniach będą na pewno - w zeszłym roku w większości było -20, -25% (więc najwyżej pójdę na targi, a kupię w necie - zaopatrzę się tam, gdzie mi się więcej zmieści do koszyka w obrębie ustalonej kwoty :D

    PS "Ostatnia kwadra Księżyca" to moje pierwsze spotkanie z piórem Krystyny Januszewskiej i powiem krótko: podoba mi się bardzo, bardzo, bardzo. Przejmująca, dojrzała, wrażliwa proza. A Ty co czytałaś, co polecasz? :)

  • 5
    mary 14 października 2010 | 20:34:47

    :) 62 ksiazki - mam podobnie jak nie więcej :D

    co do Januszewskiej - bardzo polecam "Niebo ma kolor zielony" do dostania na allegro za dość niską kwotę. Piękna, optymistyczna książka. Czytałam też kiedyś "Przytulać kamienie" przejmująca, pięknie napisana, dosć smutna, ale również polecam :)
    Znajac te dwie, bardzo jestem ciekawa tej "Ostatniej kwadry księżyca".

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję