„Zgubne kłamstwa”
Okładka książki „Zgubne kłamstwa”
  • Autor: Frank Tallis
  • Tytuł: Zgubne kłamstwa
  • Tytuł oryginału: Fatal Lies
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Beata Hrycak
  • Liczba stron: 336
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-245-8695-0
  • Seria: Kryminał współczesny
  • Wydawca: Dolnośląskie, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Wrocław
  • Logo wydawnictwa: Dolnośląskie, Wydawnictwo
  • Logo serii: Kryminał współczesny
Recenzja
Data publikacji: 22 października 2009 A- A A+
Dobrze napisany kryminał retro to rzadkość. A jednak z zalewu beletrystycznej literatury, która aspiruje do tego miana, czasem da się wyłuskać rzeczywiście ciekawą powieść. Zgubne kłamstwa Franka Tallisa to książka, którą pochłonęłam w ciągu jednego wieczora. Interesująca, wciągająca i z niezwykłymi bohaterami w rolach głównych.

Wiedeń, 1903 rok. W laboratorium chemicznym szkoły wojskowej w Aufkirchen zostaje odnalezione ciało piętnastoletniego kadeta, Thomasa Zelenki. Podczas przeprowadzonej sekcji zwłok badający ciało lekarz nie znajduje żadnego dowodu, który by świadczył, iż do śmierci chłopca przyczynił się ktoś trzeci. Opinia brzmi: śmierć z powodów naturalnych. Jednak detektyw-inspektor Oskar Rheinhardt nie daje wiary zapewnieniom medyka. Jego uwagę przykuwają bowiem ślady po ranach na ciele Zelenki, znajdujące się na klatce piersiowej, na tułowiu pod lewym ramieniem oraz wysoko na udzie chłopca. Pamiątka po rytuale inicjacyjnym czy dowody prześladowania? Choć oficjalne śledztwo w sprawie śmierci kadeta ma zostać niebawem zamknięte, Rheinhardt postanawia prowadzić dalsze dochodzenie na własną rękę, ramię w ramię z wiedeńskim psychiatrą, doktorem Maksem Liebermannem. Wkrótce obaj wpadają na trop przestępcy, wiedzeni słodkim zapachem migdałów…

Zgubne kłamstwa to trzeci tom „Zapisków Liebermanna”, serii książek pióra Franka Tallisa, której głównymi bohaterami są detektyw-inspektor Oskar Rheinhardt oraz uczeń Freuda, zwolennik psychoanalizy, a przy tym wiedeński psychiatra, doktor Max Liebermann. Pisarz, będący zarazem praktykującym psychologiem klinicznym, pierwszą powieść cyklu, Śmiertelną intrygę, napisał w 2005 roku. Od tego czasu w Polsce ukazały się trzy jego powieści, a kolejne trzy zapewne przed nami, gdyż autor pracuje obecnie nad szóstym tytułem serii. Bardzo mnie to cieszy, bo jego kryminały są nie dość, że frapujące, to niezwykle eleganckie. Idealne na miarę secesyjnego Wiednia.

Wiedeń przełomu XIX i XX wieku to obok Rheinhardta i Liebermanna trzeci bohater książki. Rozmuzykalniony, roztańczony, bogaty i szczęśliwy. Zamieszkiwany przed dwa miliony obywateli stanowi perłę na kulturalnej mapie Europy. To miejsce, do którego ściągają wszyscy: Francuzi, Anglicy, Węgrzy, Polacy, Czesi… Zza rozświetlonych ciepłym światłem okien dobiegają dźwięki kompozycji Straussa i Liszta. W cichych rozmowach prowadzonych na salonach mężczyźni opowiadają sobie o Freudzie i Nietzschem. Noszące suknie z krepdeszynu panie smakują najwspanialsze wiedeńskie ciastka i słodkie przysmaki: kandyzowaną skórkę, marcepanowe zwierzątka, czekoladowe rurki, rachatłukum, Vanillekipferl, bezy, słoiczki malinowego kremu, karynckie bułeczki cynamonowe i całe krążki tortów, oblanych gęstą, ciemną czekoladą…

Zbrodnia wydaje się jakby nie na miejscu. A jednak zostaje dokonana. Idąc tropem przestępcy, prowadzący dochodzenie Inspektor Rheinhardt kieruje się swoim policyjnym nosem i wieloletnią praktyką detektywa wiedeńskiej służby bezpieczeństwa. Doktor Liebermann zaś psychoanalizą i logiką.

Max Liebermann jest zafascynowany badaniami profesora Freuda. Jest on jego mentorem, od którego pragnie on cały czas się uczyć. Uczęszcza na jego wykłady, czyta jego prace, radzi się go w trudniejszych przypadkach. W swojej praktyce psychiatrycznej odnosi się do psychoanalizy. W swojej działalności detektywistycznej zaś korzysta również z siły dedukcji. Liebermann sprawia wrażenie wszystkowiedzącego. Często zaskakuje inspektora, wypowiadając za niego puentę jego wypowiedzi czy zdradzając nazwisko nowego podejrzanego. To nie przeczucia. Liebermann wysnuwa wnioski na podstawie faktów, opowieści Rheinhardta i własnych obserwacji zachowań podejrzanych osób. Słucha ich przejęzyczeń, interpretuje ich skojarzenia i gesty. Wierzy, że psychologia i psychiatria są kluczem do rozwiązania nawet najtrudniejszych policyjnych spraw. Jak się okazuje, ma rację – ku irytacji detektywów służby bezpieczeństwa, jest bardzo skuteczny.

Obaj bohaterowie Tallisa są niezwykle sympatyczni. Dzięki swojemu intelektowi i klasie znakomicie wtapiają się w kreślony przez autora obraz secesyjnego Wiednia. Elegancję stolicy Austro-Węgier podziela również tempo akcji powieści – jest niespieszne, acz zaskakujące. Przypomina utwór muzyczny, jest bardzo rytmiczne. Brzmi pięknie.

Jestem pod ogromnym wrażeniem kryminału Franka Tallisa. Nie dlatego, że to powieść bez wad. To po prostu dokładnie taka książka, jakie najbardziej lubię. Myślę, że wielu miłośnikom dobrych kryminałów przypadnie do gustu. Liebermanna i Rheinhardta nie da się po prostu nie polubić.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję