„Kolekcjoner dźwięków”
Okładka książki „Kolekcjoner dźwięków”
  • Autor: Fernando Trías de Bes
  • Tytuł: Kolekcjoner dźwięków
  • Tytuł oryginału: El coleccionista de sonidos
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Pola Sobaś-Mikołajczyk
  • Liczba stron: 289
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-631-4
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 18 kwietnia 2009 A- A A+
Związek Niemiecki, II połowa XIX wieku. W jednej ze znamienitych monachijskich rodzin przychodzi na świat niemowlę obdarzone niezwykłym talentem. Chłopiec posiada dar rozpoznawania i zapamiętywania najdrobniejszych dźwięków. Dorasta, słuchając świata i kolekcjonując zasłyszane brzmienia. Stwarza własną kolekcję współbrzmień, które z czasem zaczyna wyśpiewywać, stając się jednym z najważniejszych śpiewaków Związku Niemieckiego. Jednak Ludwig Schmitt von Carlsburg wie, że jego śpiew nie jest perfekcyjny. Wciąż brakuje mu jednego dźwięku do pełni doskonałości, tego najważniejszego – dźwięku muzyki miłości. Kiedy jej doświadcza, ku swemu przerażeniu, dowiaduje się, że zamiast spełnienia przynosi mu ona li i jedynie cierpienie. Każda kolejna kochanka umiera w trakcie miłosnego aktu. Ludwig, dziedzic Tristana, postanawia jednak zwalczyć swoje przeznaczenie. Czy miłość okaże się silniejsza od siły śpiewu?

Dziewiętnastowieczne, rodzące się Niemcy – świat opery i wielkich dzieł muzyki klasycznej. Właśnie do takiego świata wprowadza nas książka nieobecnego dotychczas na polskim rynku wydawniczym hiszpańskiego autora. Ni to thriller, ni to kryminał, ni to powieść obyczajowa. Ponoć plagiat Pachnidła Süskinda. Ale czy rzeczywiście?

Fernando Trías de Bes urodził się w 1967 roku w Barcelonie. Ekonomista, ekspert w dziedzinie marketingu lateralnego (współautor popularnej pozycji poświęconej temu zagadnieniu), a przy tym – pisarz. Zadebiutował w 2004 roku zbiorem opowiadań La buena suerte. W 2006 roku napisał Palabras bajo el mar, pierwszą powieść trylogii, która w zamierzeniu autora miała łączyć w jedno miłość i muzykę. Rok później powstał drugi tom unikalnego cyklu, Kolekcjoner dźwięków.

Nie da się ukryć, że podczas lektury powieści myśli czytelnika bezustannie odpływają w kierunku sztandarowego dzieła Patricka Süskinda. Ludwig Schmitt von Carlsburg przypomina Jana Baptystę Grenouille’a – obaj są szkaradnymi geniuszami; bezlitosnymi mordercami, którzy odbierają życie niewinnym, by zaspokoić swoje żądze. Niemniej jednak, wszechobecna miłość do muzyki i blichtr operowego świata pozwalają zapomnieć o tych podobieństwach i dają czytelnikom szansę na cieszenie się intrygującą prozą.

Kolekcjoner dźwięków ma formę powieści szkatułkowej. Serce utworu, składające się z trzech zeszytów z zapisem spowiedzi wielkiego tenora, poprzedza słowo od znalazcy sekretnych zapisków, zakonnika, Jürgena zur Lindena. Autor przenosi czytelnika z początku XX wieku do II połowy wieku XIX, z Beuron wprost do Monachium, w świat dźwięków.

We wszystkich sprzętach kryją się uśpione frazy melodyczne. Symfonie, arie, soaty, preludia i uwertury unoszą się tam w powietrzu i kryją po kątach, chowają za zasłonami i ślizgają po gablotach. Oddycha się tam muzyką. Zapach drewna, metalu i strun instrumentów otacza człowieka i tworzy eteryczną i tańczącą orkiestrę. W powietrzu wiszą pięciolinie i ósemki…

W tym spowitym brzmieniami świecie wypełnia się przeznaczenie dziedziców Tristana i Izoldy. Trías de Bes, wykorzystując dzieje burzliwej miłości legendarnych kochanków, opisuje losy tenora i sopranistki, naznaczonych klątwą wiecznej miłości. Tę dość nieprawdopodobną fabułę pisarz stara się uwiarygodnić wtrętami z różnych dokumentów – cytatami z listów czy wspomnień Ryszarda Wagnera, a także odniesieniami do rzeczywistych zdarzeń czy miejsc. Przybliża znajomość Wagnera z Ludwigiem Sch. – Ludwigiem Schnorrem von Carolsfeldem – i jego małżonką, sopranistką, Malwiną Garrigues. To właśnie te postaci stanowią pierwowzór, a raczej inspirację, powieściowego Ludwiga i jego małżonki, Marianne Garr.

Kolekcjoner dźwięków nie jest powieścią biograficzną, acz w świetny sposób przybliża tę tak malowniczą epokę. I chyba właśnie to połączenie historii z muzyką stanowi o sile tej powieści. Sama historia jest odrobinę wtórna, pozbawiona pasji, a przez to nie tak szalenie wciągająca, jak to bywa w przypadku tego typu powieści, tym niemniej stanowi naprawdę ciekawą lekturę na jeden wiosenny wieczór.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję