- Autor: Shan Sa
- Tytuł: Brama Niebiańskiego Spokoju
- Tytuł oryginału: Porte de la Paix Célesle
- Język oryginału: francuski
- Liczba stron: 128
- Rok wydania: 2003
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 130 x 205 mm
- ISBN: 83-7079-458-0
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Plac Niebiańskiego Spokoju drży wstrząsany wybuchami i stukotem obcasów żołnierskich butów uderzających o bruk. Krew studentów, dzieci nowych Chin pełnych ideałów. Ulotne poczucie wolności, czekającej niczym jabłko na zerwanie z drzewa, zabite przez komunistyczną rzeczywistość. Tysiące studentów eskortowanych przez żołnierzy powoli napływało w stronę alei Wiecznego Pokoju. Plac Niebiańskiego Spokoju, aleja Wiecznego Pokoju… W obliczu nocnej masakry, nie ma już sił na ironiczny uśmiech…
Ta niespokojna noc otwiera Bramę Niebiańskiego Spokoju; powieść, która wręcz zdumiewa swoją lekkością w świetle tragedii, którą przyszło jej opisywać. Baśniowa i magiczna. Te dwa słowa dobrze oddają dalekowschodnią rzeczywistość, którą odmalowuje na kartach książki kobieta, która właściwie stanowi ucieleśnienie siły i determinacji swojej głównej bohaterki.
Shan Sa urodziła się w Pekinie w roku 1972. Dla zaznaczenia swojej samodzielności zmieniła prawdziwe imię i nazwisko – Yan Ni-Ni (oznaczające po chińsku dziewczynkę) – na Shan Sa (szum gór), mające wskazywać na jej silną osobowość i dążenie do dojrzałości. Pierwsze teksty pisała już jako dziecko. Jako nastolatka wydała kilka zbiorków poezji. W wieku piętnastu lat stała się najmłodszą w historii członkinią Pekińskiego Związku Pisarzy. To właśnie w Pekinie zastał ją rok 1989.
Po wydarzeniach na Placu Tiananmen zdecydowałam się odrodzić. Na miejsce swojego nowego życia Shan Sa wybrała Paryż. I to właśnie tu zaczęła realizować się jako pisarka. W 1997 roku opublikowała swój debiut literacki we Francji, Bramę Niebiańskiego Spokoju, która przyniosła jej uznanie krytyki wyrażone w licznych stypendiach debiutanckich.
Brama Niebiańskiego Spokoju wymyka się jednoznacznym określeniom. Na pierwszy rzut oka, to opowieść o dwojgu nieznanych sobie zupełnie ludziach, którzy w tragiczną noc stali po dwóch różnych stronach barykady. Żołnierz Zhao, produkt reżimu – beznamiętny wojskowy i zapalony komunista – rusza śladem młodej opozycjonistki, Ayamei. Dziewczyna, przerażona śmiercią swoich przyjaciół, zmuszona jest do ucieczki. Ucieka nie tylko przed reżimem, który tropi ją jako jedną ze współorganizatorek buntu. Ucieka przed bólem, który rośnie w niej na myśl, że będąc tą, która wzywała bliskich jej ludzi do pójścia na pewną śmierć, przeżyła. Wolna. Ayamei opuszcza Pekin i przebywa setki kilometrów przez mongolskie stepy, aby dostać się do wiosek rybackich, leżących z dala od dramatycznych wydarzeń; żyjących od lat swoim własnym, niezmiennym życiem. Jednak Zhao niestrudzenie ją śledzi, a jego zawziętość zmusza dziewczynę do ukrycia się we wzbudzających przerażenie górach. Wtem, ślepo i bezgranicznie wierzący w reżim żołnierz, odkrywa dziennik Ayamei. I to właśnie w tym momencie powieść, zdawałoby się realistyczna, ucieka w świat baśni. Kontakt z rzeczami należącymi do Ayamei zmienia Zhao. Piękno i poezja uwrażliwiają go na świat. Zasiewają wątpliwości, pobudzają do życia dawno przygaszone emocje. Obraz subtelnie rozwijającej się duszy Zhao Shan Sa przeplatuje z historią przepięknej, szczerej, bezwarunkowej, ale i tragicznej przyjaźni Ayamei i Mina. Te dwie historie miłosne – Zhao do Ayamei i Ayamei do Mina – są zupełnie niecodzienne. Ulotne jak motyle o wielobarwnych skrzydełkach, tańczą, hasają ponad nieruchomą taflą wody, a później nikną wysoko w obłokach, pozostawiając za sobą delikatną smugę przeszywającego serce ciepła.
Język Shan Sy jest niezwykle poetycki i cudownie ujmujący. Zresztą sama egzotyka Chin sprawia, że przywoływane na kartach powieści przypowieści urzekają swoim urokiem. I zdają się być jeszcze bardziej zaczarowane i metafizyczne. Cudownie, lirycznie nierzeczywiste.
- … Czy wiecie, że w tych górach króluje duch? Opowiadał mi o nim mój dziadek, kiedy byłem mały, a on z kolei dowiedział się o tym od swojego dziadka. Ten duch podobny jest do młodej kobiety: jej czarne długie włosy opadają aż do stóp. Ma czarne oczy, bardzo skośne. Nigdy się nie uśmiecha, bo uśmiech jeszcze ją upiększa, a pod działaniem jej uroku góry mogłyby się zawalić! Ubiera się w pnące rośliny, które kwitną o każdej porze roku. Kiedy idzie, wznieca pachnący wietrzyk, który unosi płatki o cudownych barwach. Dosiada lamparta, a kiedy zmienia miejsce pobytu, towarzyszy jej orszak dzikich zwierząt. Pewnego dnia, gdy kąpała się w rzece, dostrzegła w wodnym odbiciu, że ktoś ją obserwuje. Na jej rozkaz lampart natychmiast złapał omdlałego ze strachu nieszczęśnika i przyniósł go do stóp swej pani.
Od pierwszego wejrzenia duch zakochał się w swej zdobyczy. Zmoczyła palce w wodzie i z czułością przetarła piękną twarz. Młodzieniec ocknął się. Opowiedział, że zabłądził w lesie, a teraz musi odejść do chorej matki. Obiecał, że wróci. Umówili się na szczycie góry za miesiąc, w dzień święta Księżyca. Duch polecił lampartowi odprowadzić młodzieńca.
Nadszedł dzień święta Księżyca. Tego wieczora była pełnia. Z włosami ustrojonymi najpiękniejszymi kwiatami, przytulony do lamparta, który służył za poduszkę, w otoczeniu dzikich kotów duch czekał na oblubieńca na szczycie góry Z głębokich dolin unosiła się mgła, szeptał wiatr, cały świat zastygł w oczekiwaniu. Słońce było coraz niżej, dzień gasł. Młody człowiek się nie zjawiał. „Dlaczego nie przychodzi? Czy zatrzymała go inna kobieta?”. W chwili gdy duch popadał w smutek, uderzył piorun; błyskawica rozdarła chmury; wiatr wyrwał drzewa; zwierzęta legły na ziemi i zaczęły wyć. Młodzieniec nigdy nie powrócił. Od tego czasu, kiedy jest brzydka pogoda, kiedy huczy wiatr, a morze szaleje, mówią, że duch płacze dlatego, że został opuszczony. Kiedy jest ładna pogoda, świeci słońce, a niebo jest czyste, mówią, że duch ma jeszcze nadzieję i szykuje się do spotkania…
- Młodzieniec miał może jakiś wypadek! – krzyknął, któryś z żołnierzy.
- Możliwe też, że nie chciał żyć samotnie w górach – dodał inny.
- Złożył obietnicę duchowi, powinien dotrzymać słowa. Sądzę, że to raczej jakieś nieszczęście nie pozwoliło mu wrócić.
- Obiecał jej, bo się jej bał.
- Jak można się bać kobiety, która cię kocha?
Inne recenzje książek Shan Sa:
Naga cytra

|
|
|

-
1
szamanka30 2008-8-12 17:50:36 Bardzo się cieszę ,że proza Shan Sa Ci sie spodobała. :)Tej książki nie czytałam, ale podobne wrażenie wywarły na mnie opowiadania"Cztery życia wierzby".
-
2
Lilithin 2008-8-12 20:55:12 I pomyśleć, że usunęłam "Bramę Niebiańskiego Spokoju" z koszyka...
Fragment, który przytoczyłaś ewidentnie pokazuje, że było to błędem.
Ano, widzę, że się ostro wzięłaś do pisania po powrocie z wakacji :) Miło jest znajdować tutaj tak często nowe recenzje :) -
3
chiara76 2008-8-12 23:08:14 myślę, że ta książka musi być bardzo interesująca...
-
4
Annie 2008-8-13 14:42:06 Szamanko, właśnie dlatego, że tak Ci się opowiadania spodobały, Shan Sa trafiła u mnie na czubek listy książek do przeczytania :D Mam nadzieję, że uda mi się upolować inne jej powieści, bo naprawdę mnie zauroczyła. Powieść, a właściwie ze względu na niewielką objętość, powiastka jest niezwykle interesująca - Lilithin, Chiaro, gorąco Wam ją polecam!
PS Dziękuję Lilithin :) Na czas wakacji nie zabierałam ze sobą laptopa i teraz nadrabiam pisanie zaległych recenzji. Zostało mi ich jeszcze tylko... 12 ;) Dziś, późnym wieczorem pojawi się kolejna - 'Historii Cage'a' Cartera Colemana (skądinąd, rewelacyjna książka ;)

Koniec niewinności
Enjo kosai – płatne spotkania nastolatek ze starszymi mężczyznami, zwane eufemistycznie kompensacyjnymi randkami, są jednym z najbardziej zniesławionych fenomenów japońskiego społeczeństwa...

Tomasz Mann pisał lepiej, ale ja nie palę podczas pisania – wywiad z Nicolasem Reminem
Zadebiutował w 2004 roku i od tego czasu wydaje nieprzerwanie, niemal rokrocznie ofiarowując swoim czytelnikom kolejny tom przygód commissario z San Marco. Seria, której głównym bohaterem jest wenecki komisarz, Alvise Tron...

„Niesamowita podróż”. Filmowa biografia Mary Bryant
Ten film obejrzałam właściwie przypadkiem. Byłam w trakcie lektury Dziewczyny z Botany Bay, kiedy natknęłam się na niego na jednym z kanałów filmowych. Był środek nocy – na zegarze pierwsza albo druga. Tak naprawdę szykowałam się do snu...

Śladami Marleny de Blasi. San Casciano dei Bagni i Orvieto
– „Ce l’abbiamo fatta, Chou-Chou. Zrobiliśmy to – mówi, nazywając mnie wymyślonym przez siebie imieniem. Ręce zaciska na kierownicy starego bmw, łokcie ma lekko uniesione, zupełnie jakby to były skrzydełka...

Na plebanii w Haworth
Spotkanie z prozą sióstr Brontë prowadzi niechybnie każdego do Haworth, skromnego probostwa w hrabstwie Yorkshire. Anna Przedpełska-Trzeciakowska, w swojej biografii poświęconej utalentowanym pisarkom...




