„Brama Niebiańskiego Spokoju”
Okładka książki „Brama Niebiańskiego Spokoju”
  • Autor: Sa Shan
  • Tytuł: Brama Niebiańskiego Spokoju
  • Tytuł oryginału: Porte de la Paix Célesle
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 128
  • Rok wydania: 2003
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 83-7079-458-0
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 12 sierpnia 2008 A- A A+
Plac Niebiańskiego Spokoju drży wstrząsany wybuchami i stukotem obcasów żołnierskich butów uderzających o bruk. Krew studentów, dzieci nowych Chin pełnych ideałów. Ulotne poczucie wolności, czekającej niczym jabłko na zerwanie z drzewa, zabite przez komunistyczną rzeczywistość. Tysiące studentów eskortowanych przez żołnierzy powoli napływało w stronę alei Wiecznego Pokoju. Plac Niebiańskiego Spokoju, aleja Wiecznego Pokoju… W obliczu nocnej masakry, nie ma już sił na ironiczny uśmiech…

Ta niespokojna noc otwiera Bramę Niebiańskiego Spokoju; powieść, która wręcz zdumiewa swoją lekkością w świetle tragedii, którą przyszło jej opisywać. Baśniowa i magiczna. Te dwa słowa dobrze oddają dalekowschodnią rzeczywistość, którą odmalowuje na kartach książki kobieta, która właściwie stanowi ucieleśnienie siły i determinacji swojej głównej bohaterki.

Shan Sa urodziła się w Pekinie w roku 1972. Dla zaznaczenia swojej samodzielności zmieniła prawdziwe imię i nazwisko – Yan Ni-Ni (oznaczające po chińsku dziewczynkę) – na Shan Sa (szum gór), mające wskazywać na jej silną osobowość i dążenie do dojrzałości. Pierwsze teksty pisała już jako dziecko. Jako nastolatka wydała kilka zbiorków poezji. W wieku piętnastu lat stała się najmłodszą w historii członkinią Pekińskiego Związku Pisarzy. To właśnie w Pekinie zastał ją rok 1989.

Po wydarzeniach na Placu Tiananmen zdecydowałam się odrodzić. Na miejsce swojego nowego życia Shan Sa wybrała Paryż. I to właśnie tu zaczęła realizować się jako pisarka. W 1997 roku opublikowała swój debiut literacki we Francji, Bramę Niebiańskiego Spokoju, która przyniosła jej uznanie krytyki wyrażone w licznych stypendiach debiutanckich.

Brama Niebiańskiego Spokoju wymyka się jednoznacznym określeniom. Na pierwszy rzut oka, to opowieść o dwojgu nieznanych sobie zupełnie ludziach, którzy w tragiczną noc stali po dwóch różnych stronach barykady. Żołnierz Zhao, produkt reżimu – beznamiętny wojskowy i zapalony komunista – rusza śladem młodej opozycjonistki, Ayamei. Dziewczyna, przerażona śmiercią swoich przyjaciół, zmuszona jest do ucieczki. Ucieka nie tylko przed reżimem, który tropi ją jako jedną ze współorganizatorek buntu. Ucieka przed bólem, który rośnie w niej na myśl, że będąc tą, która wzywała bliskich jej ludzi do pójścia na pewną śmierć, przeżyła. Wolna. Ayamei opuszcza Pekin i przebywa setki kilometrów przez mongolskie stepy, aby dostać się do wiosek rybackich, leżących z dala od dramatycznych wydarzeń; żyjących od lat swoim własnym, niezmiennym życiem. Jednak Zhao niestrudzenie ją śledzi, a jego zawziętość zmusza dziewczynę do ukrycia się we wzbudzających przerażenie górach. Wtem, ślepo i bezgranicznie wierzący w reżim żołnierz, odkrywa dziennik Ayamei. I to właśnie w tym momencie powieść, zdawałoby się realistyczna, ucieka w świat baśni. Kontakt z rzeczami należącymi do Ayamei zmienia Zhao. Piękno i poezja uwrażliwiają go na świat. Zasiewają wątpliwości, pobudzają do życia dawno przygaszone emocje. Obraz subtelnie rozwijającej się duszy Zhao Shan Sa przeplatuje z historią przepięknej, szczerej, bezwarunkowej, ale i tragicznej przyjaźni Ayamei i Mina. Te dwie historie miłosne – Zhao do Ayamei i Ayamei do Mina – są zupełnie niecodzienne. Ulotne jak motyle o wielobarwnych skrzydełkach, tańczą, hasają ponad nieruchomą taflą wody, a później nikną wysoko w obłokach, pozostawiając za sobą delikatną smugę przeszywającego serce ciepła.

Język Shan Sy jest niezwykle poetycki i cudownie ujmujący. Zresztą sama egzotyka Chin sprawia, że przywoływane na kartach powieści przypowieści urzekają swoim urokiem. I zdają się być jeszcze bardziej zaczarowane i metafizyczne. Cudownie, lirycznie nierzeczywiste.

- … Czy wiecie, że w tych górach króluje duch? Opowiadał mi o nim mój dziadek, kiedy byłem mały, a on z kolei dowiedział się o tym od swojego dziadka. Ten duch podobny jest do młodej kobiety: jej czarne długie włosy opadają aż do stóp. Ma czarne oczy, bardzo skośne. Nigdy się nie uśmiecha, bo uśmiech jeszcze ją upiększa, a pod działaniem jej uroku góry mogłyby się zawalić! Ubiera się w pnące rośliny, które kwitną o każdej porze roku. Kiedy idzie, wznieca pachnący wietrzyk, który unosi płatki o cudownych barwach. Dosiada lamparta, a kiedy zmienia miejsce pobytu, towarzyszy jej orszak dzikich zwierząt. Pewnego dnia, gdy kąpała się w rzece, dostrzegła w wodnym odbiciu, że ktoś ją obserwuje. Na jej rozkaz lampart natychmiast złapał omdlałego ze strachu nieszczęśnika i przyniósł go do stóp swej pani.
Od pierwszego wejrzenia duch zakochał się w swej zdobyczy. Zmoczyła palce w wodzie i z czułością przetarła piękną twarz. Młodzieniec ocknął się. Opowiedział, że zabłądził w lesie, a teraz musi odejść do chorej matki. Obiecał, że wróci. Umówili się na szczycie góry za miesiąc, w dzień święta Księżyca. Duch polecił lampartowi odprowadzić młodzieńca.
Nadszedł dzień święta Księżyca. Tego wieczora była pełnia. Z włosami ustrojonymi najpiękniejszymi kwiatami, przytulony do lamparta, który służył za poduszkę, w otoczeniu dzikich kotów duch czekał na oblubieńca na szczycie góry Z głębokich dolin unosiła się mgła, szeptał wiatr, cały świat zastygł w oczekiwaniu. Słońce było coraz niżej, dzień gasł. Młody człowiek się nie zjawiał. „Dlaczego nie przychodzi? Czy zatrzymała go inna kobieta?”. W chwili gdy duch popadał w smutek, uderzył piorun; błyskawica rozdarła chmury; wiatr wyrwał drzewa; zwierzęta legły na ziemi i zaczęły wyć. Młodzieniec nigdy nie powrócił. Od tego czasu, kiedy jest brzydka pogoda, kiedy huczy wiatr, a morze szaleje, mówią, że duch płacze dlatego, że został opuszczony. Kiedy jest ładna pogoda, świeci słońce, a niebo jest czyste, mówią, że duch ma jeszcze nadzieję i szykuje się do spotkania…
- Młodzieniec miał może jakiś wypadek! – krzyknął, któryś z żołnierzy.
- Możliwe też, że nie chciał żyć samotnie w górach – dodał inny.
- Złożył obietnicę duchowi, powinien dotrzymać słowa. Sądzę, że to raczej jakieś nieszczęście nie pozwoliło mu wrócić.
- Obiecał jej, bo się jej bał.
- Jak można się bać kobiety, która cię kocha?

Komentarze
  • 1
    szamanka30 12 sierpnia 2008 | 17:50:36

    Bardzo się cieszę ,że proza Shan Sa Ci sie spodobała. :)Tej książki nie czytałam, ale podobne wrażenie wywarły na mnie opowiadania"Cztery życia wierzby".

  • 2
    Lilithin 12 sierpnia 2008 | 20:55:12

    I pomyśleć, że usunęłam "Bramę Niebiańskiego Spokoju" z koszyka...
    Fragment, który przytoczyłaś ewidentnie pokazuje, że było to błędem.

    Ano, widzę, że się ostro wzięłaś do pisania po powrocie z wakacji :) Miło jest znajdować tutaj tak często nowe recenzje :)

  • 3
    chiara76 12 sierpnia 2008 | 23:08:14

    myślę, że ta książka musi być bardzo interesująca...

  • 4
    Annie 13 sierpnia 2008 | 14:42:06

    Szamanko, właśnie dlatego, że tak Ci się opowiadania spodobały, Shan Sa trafiła u mnie na czubek listy książek do przeczytania :D Mam nadzieję, że uda mi się upolować inne jej powieści, bo naprawdę mnie zauroczyła. Powieść, a właściwie ze względu na niewielką objętość, powiastka jest niezwykle interesująca - Lilithin, Chiaro, gorąco Wam ją polecam!

    PS Dziękuję Lilithin :) Na czas wakacji nie zabierałam ze sobą laptopa i teraz nadrabiam pisanie zaległych recenzji. Zostało mi ich jeszcze tylko... 12 ;) Dziś, późnym wieczorem pojawi się kolejna - 'Historii Cage'a' Cartera Colemana (skądinąd, rewelacyjna książka ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję