„Szkice węglem”
Okładka książki „Szkice węglem”
  • Autor: Henryk Sienkiewicz
  • Tytuł: Szkice węglem
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 60
  • Rok wydania: 1982
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 165 x 235 mm
  • ISBN: 83-207-0560-6
  • Wydawca: Iskry, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Iskry, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 31 lipca 2020 A- A A+
W grudniu 1895 roku Henryk Sienkiewicz napisał nowelę pod tytułem Żórawie. Po niemal dwudziestu latach powrócił w swoich rękopisach na amerykańskie Południe, nad brzeg Oceanu Spokojnego. W owym czasie, w skutej mrozem Warszawie, zatęsknił za słoneczną Kalifornią tak ogromnie, jak niegdyś w owej słonecznej Kalifornii zatęsknił za ziemiami polskimi. We wspomnieniach powrócił do tego dnia, kiedy owładnęła go nieznośna tęsknota za domem; kiedy ogarnęło go nagłe poczucie, że się jest jakby liściem oderwanym od dalekiego a kochanego drzewa. I w takich chwilach, człowiek albo musi wracać, albo, jeśli ma trochę wyobraźni — tworzyć.* Z melancholii powstały Żórawie. Ich bohaterem jest sam autor – czuły narrator, w tamtej chwili zjednoczony z otaczającą go naturą, kontemplujący piękno amerykańskiej przyrody. Sienkiewicz z zachwytem przypatruje się bezkresowi oceanu, bajecznym zachodom słońca czy olbrzymim lwom morskim, wygrzewającym się na nadmorskich skałach. Wtem głośny klangor żurawi burzy jego spokój, nieoczekiwanie przypominając mu o rodzinnych stronach. W myśli przesuwały mi się obrazy kraju: to las sosnowy, to pola szerokie z Maćkowemi gruszami na miedzach, to chałupy chłopskie, to wiejskie kościoły, to białe domy w gęstwie sadów. Tęskniłem za podobnym widokiem całą noc. Wyszedłszy nazajutrz, jak zwykle, na osypiska, uczułem, że ten ocean i niebo, i step, i wydmy brzegowe, i skały, na których prażą się w słońcu foki — to są rzeczy dla mnie bezwzględnie obce, które tak nie mają nic wspólnego ze mną, jak ja z niemi. Wczoraj jeszcze włączałem się w to otoczenie i sądziłem, że tętna moje biją zgodnie z tętnami tej olbrzymiej przyrody; dziś zadawałem sobie pytania: co ja mam tu do roboty i dlaczego nie wracam? Poczucie spokoju i słodyczy życia pierzchło bez śladu. Czas, który dawniej tak cicho i kojąco odmierzały mi przypływy i odpływy morskie, wydał mi się nieznośnie długi. Zacząłem myśleć o kraju, o tem, co w nim zostało i co zmieniło się z biegiem czasu. Ameryka i podróż przestały mnie całkowicie zajmować, a natomiast w głowie roił mi się coraz gęstszy tłum widzeń, złożonych wyłącznie ze wspomnień. Nie mogłem się od nich oderwać, chociaż nie sprawiały mi one radości. Przeciwnie! było w nich dużo smutku, a nawet i gorycz, wynikająca z porównywania ospałego i bezradnego życia naszej wsi z bujnem życiem amerykańskiem. Ale im bardziej wydawało mi się nasze bezradnem i ospałem, tem więcej opanowywało mi duszę, tem było mi droższe i tem więcej za niem tęskniłem. Przez następne dni widzenia stawały mi w oczach coraz jaśniej, a wreszcie wyobraźnia poczęła je rozwijać, porządkować, oświecać i układać w jeden artystyczny pomysł. Począłem tworzyć sobie swój świat. W tydzień zaś później, gdy pewnej nocy Norwegowie wyjechali na morze, zasiadłem w swoim alkierzu — i z pod pióra wyszły mi następne słowa: »We wsi Barania Głowa, w kancelaryi wójta gminy, cicho było, jak makiem siał......«  I w taki to sposób, za przyczyną żórawi, nad brzegiem oceanu Spokojnego, powstały: »Szkice węglem«.**

Henryk Sienkiewicz ukończył Szkice węglem we wrześniu 1876. Pisał je w niewielkiej osadzie Anaheim-Landing, pomieszkując u Maxa Neblunga, prowadzącego jedyną w miejscowości karczmę. To w niej zapełniał kolejne strony, nękany przez uporczywe moskity. Tu także napisał inne swoje utwory: dramat w pięciu aktach pt. Na przebój, Selima Mirzę oraz pięć listów z podróży do Ameryki. W Warszawie będą pewni, że większość tego napisał w lasach, kanionach, wśród Indian.***

Sienkiewicz w początkowym okresie swej drogi pisarskiej związany jest z hasłami pozytywistycznymi, jakie zapanowały w Polsce po roku 1863. (…) W artykułach głosił konieczność oświaty dla wszystkich, domagał się ulepszenia rolnictwa, uprzemysłowienia kraju, walczył z wadami społeczeństwa, z jego „arystokratyzmem”. Wspominając ten okres swej działalności, napisze później Sienkiewicz, jak wespół z (Bolesławem – przyp. red.) Prusem – „namawialiśmy ludzi… do zakładania straży ogniowych, szkół, ochronek, jedwabnictwa, muzeów i resurs rzemieślniczych, ogrodów zoologicznych, spółek, banków, regulowania brzegów Wisły, kanalizacji, giełd zbożowych. Nie dawaliśmy nikomu spokoju…”**** W takim to duchu napisał Szkice węglem – ponury obrazek z życia polskiego chłopstwa.

Akcja noweli dzieje się we wsi Barania Głowa. Gminny pisarz próbuje nakłonić wójta, aby zamiast wójtowego syna umieścić na liście rekrutów jednego z miejscowych chłopów. Zołzikiewicz smali cholewki do Marysi Rzepowej i poprzez powołanie jej męża do wojska, chce się pozbyć Wawrzona raz na zawsze ze wsi. Jednak wójt w obawie przed konsekwencjami, odmawia pisarzowi. Zagniewany Zołzikiewicz wychodzi z urzędu. Po drodze postanawia jednak zajrzeć do Marysi i – znalazłszy ją w domu samą – siłą postanawia ją pocałować. Dziewczyna wzbrania się na tyle głośno, że na ratunek przybywa jej wierny pies, Kruczek, który targa pisarzowi spodnie na pośladkach. Zołzikiewicz zapowiada Rzepowej zemstę i na skutek fortelu doprowadza do podpisania przez Wawrzona zgody na dobrowolny pobór do wojska. Zrozpaczona Marysia postanawia poszukać ratunku i sprawiedliwości – wpierw przed sądem gminnym, następnie u księdza i u ziemianina, aż wreszcie w powiecie. Niestety, wszyscy odprawiają ją z kwitkiem. W końcu, za namową Szmula, udaje się do samego pisarza z prośbą o anulowanie umowy, a ten skwapliwie korzysta z okazji i – obiecując zniszczenie umowy – gorliwie ją bałamuci. Kiedy po powrocie do domu dziewczyna opowiada o tym, co się stało, swojemu mężowi, ten zabija ją i podpala zabudowania dworskie. Tymczasem okazuje się, że podpisany przez Wawrzona dokument od początku nie był wiążący…

Szkice węglem to smutny zapis niezawinionej ciemnoty chłopstwa, która rujnuje spokojne życie młodego małżeństwa, wplątanego w intrygę bezwzględnego pisarza gminnego. Wawrzon – wykorzystany i do głębi zraniony – zabiera życie swojej żonie, która posunęła się do ostateczności, aby uratować go przed poborem do wojska. W gruncie rzeczy oboje są ofiarami reformy z 1864 roku, kiedy to władze carskie uwłaszczyły chłopów i powołały do życia samorząd gminny, oraz późniejszej, z 1 lipca 1876 roku, która ustanowiła sądy gminne. Rząd carski pragnął uwłaszczonego chłopa oderwać od jego poprzedniego właściciela, ziemianina, ukazując mu go jako wyzyskiwacza – wroga, a równocześnie ziemianinowi temu zamknął możliwość ingerowania w sprawy jego byłych poddanych. Chłop ten, do niedawna kierowany przez księdza i „pana”, obecnie pozostawiony samemu sobie, stawał się ofiarą administracji carskiej lub jej narzędzi, takich jak Zołzikiewicz.***** Sienkiewicz stanowczo potępiał zasadę nieinterwencji, wyraźnie ukazując w noweli skutki samowoli urzędników i rzeczywistą rolę pisarza gminnego. Był rozczarowany postawą ziemiaństwa, jak i działaniem sądów gminnych. Urzędnicy i sędziowie orzekający w sprawach nie znali przepisów, działali poza prawem i wymierzali kary z nim niezgodne. Wyroki przeczyły logice, a sprawiedliwość miała swoją dość konkretną cenę. Sienkiewicz bezwzględnie zdiagnozował problem społeczny i miażdżąco skrytykował stosunki panujące w pouwłaszczeniowej wsi. Był wrażliwy na niedolę włościan, chciał poprawić ich sytuację i zawezwać rodaków do wspólnej transformacji tej trudnej dla chłopstwa rzeczywistości. Zależało mu, aby otrzymali wsparcie, gdyż zdaniem pisarza ich wina była niezawiniona. A jednak spotkał się z ogromną krytyką.

Rozpętała się burzliwa polemika. Sienkiewicza odsądzano od czci i wiary głównie za to, że odszedł od romantycznego wyobrażenia chłopa i ziemianina. Odarł ich ze szlachetności, a kulturę ludową – z przypisywanej jej mądrości narodowej. Przedstawiając realia polskiej wsi, posłużył się postaciami, które opisał kąśliwie. Jak wymieniał „Przegląd Tygodniowy”, w Szkicach węglem chłop to bezmyślny pijak, ziemianin – safanduła, jego córka – głupia gęś, a ksiądz – niedołęga i idiota.****** Ostre „Szkice węglem” zjeżyły obrońców szlacheckiego panowania na wsi polskiej. Cenzura redakcyjna usunęła mu zbyt wyraźne oskarżenia carskiej przemocy na wsi (przemycić chciał nawet scenkę z Powstania), by w ogóle tekst uratować, potem cenzura urzędowa wycinała, a i tak rzecz w „Gazecie” brzmiała dosadnie. Krytyków zwymyśla tylko w liście do swego kolegi Zglińskiego, też miarkując słowa, by cenzura listu nie zatrzymała. „Kto mi zarzuca nieobywatelskość, niech mnie… Biję jak młotem w to, że są niezdrowe stosunki społeczne, że stan rzeczy rozpaczliwy jest, zły, niemoralny i nienaturalny, za co odpowiedzialność spada nie na społeczeństwo, ale na urządzenia od społeczeństwa niezależne i w ręku społeczeństwa nie będące… mam wreszcie odwagę pisać o rzeczach, o których nikt nie pisał dotąd – daję pierwszy powieść chłopską, w której występuje, nie idealny kmiotek, ale chłop prawdziwy i jego życie, a ci mnie nie rozumieją… O ileż głupsza wydaje mi się ta parszywa klika »przyjaciół literatury«, ta klika półgłówków i zasrańców wrzeszcząca wniebogłosy, że ktoś gdy wypadkiem nie wyidealizuje głupiego szlachcica, to już zdradził swojskość, ojczyznę itd. O parszywcy! o łby baranie!”*******

Szkice węglem w podtytule Henryk Sienkiewicz żartobliwie nazwał epopeją pod tytułem: Co się działo w Baraniej Głowie, tworząc efekt heroikomiczny. Pisarz naigrywa się z Zołzikiewicza, opisując go patetycznym i górnolotnym językiem, właściwym dla portretowania herosów. Gminny gryzipiórek jest nie tylko karykaturalnym przedstawieniem pouwłaszczeniowego urzędnika, ale nade wszystkim stanowi krzywe zwierciadło wielkich idei romantyzmu i pozytywizmu. Szkice węglem są osobliwą epopeją – to, co wydarzyło się w Baraniej Głowie, rzeczywiście okazało się momentem przełomowym dla całego narodu. Bystre oko Sienkiewicza dostrzegło problem, a jego odwaga i kunszt pisarski pomogły mu go ubrać w arcyciekawą formę.


* Sienkiewicz Henryk, Żórawie, https://polona.pl/item/pisma-henryka-sienkiewicza-t-37-zorawie-sen-musze-wypoczac-na-olimpie-na,NDk4NDY0Njc/10/#info:metadata, data dostępu: 20.07.2020.
** Tamże.
*** Szczublewski Józef, Sienkiewicz. Żywot pisarza, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006, s. 52.
**** Jakubowski Jan Zygmunt, Henryk Sienkiewicz, Wydawnictwo Popularno-Naukowe „Wiedza Powszechna”, Łódź 1946, s. 3.
***** Krzyżanowski Julian, Twórczość Henryka Sienkiewicza, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1970, s. 81.
****** Kuisz Jarosław (red.), Wąsowicz Marek (red.), Prawo i literatura. Szkice, Wydawnictwo Naukowe „Scholar”, Warszawa 2015, s.195.
******* Szczublewski Józef, Sienkiewicz. Żywot pisarza, dz. cyt., s. 102.


Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję