Okładka książki: Nie ma o czym mówić
  • Autor: Szarejko Marta
  • Tytuł: Nie ma o czym mówić
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 118
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 124 x 194 mm
  • ISBN: 978-83-929229-5-7
  • Seria: Krótkie Formy
  • Wydawca: Amea, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Liszki
  • Logo wydawnictwa: Amea, Wydawnictwo
A- A A+

N.N. Nomen nominandum. Nazwisko nieznane. I takie, którego wcale nie chce się poznawać. Bo najczęściej określa tych, o których wolelibyśmy nic nie wiedzieć, aby przypadkiem nie stali się nam bliscy. Tych, którym nie powiodło się w życiu. Tych, którzy są potrzebujący i samotni. I wreszcie tych, o których szkoda mówić, bo… nie ma o czym mówić.

Martę Szarejko niektórzy czytelnicy mogli kojarzyć jeszcze przed wydaniem jej literackiego debiutu. Z zawodu dziennikarka, blisko związana i z „Bluszczem”, i z „Dużym Formatem”, od lat bawi się słowem, a zbiór opowiadań wydawał się naturalną kontynuacją jej poczynań. Kiedy się ukazał, wzbudził ogromne zainteresowanie. Nie tylko wśród czytelników, którzy polecali sobie książkę, przekazując jej tytuł z ust do ust, ale także wśród krytyków. Ci ostatni właśnie zadecydowali o nominowaniu Nie ma o czym mówić do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2011.

Angelusem nagradzane są te książki, które podejmują tematy najistotniejsze dla współczesności, zmuszają do refleksji oraz pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur. Nie ma o czym mówić niemal doskonale spełnia wszystkie te wymagania. Szarejko bowiem oddaje w swoim zbiorze głos tym ludziom, których nawoływania zazwyczaj nikt nie słyszy. Bo i nie chce słyszeć. Bohaterami zbioru są ludzie wykluczeni ze społeczeństwa, znajdujący się poza głównym nurtem życia. Pisarka stawia więc czytelnika w najtrudniejszej z możliwych sytuacji. Zmusza go do obcowania z tymi, z którymi nie chce mieć on żadnego kontaktu. Każe mu ich słuchać. Ich brudnego języka i trudnych historii. Warszawskiej kloszardki, bezdomnej Nory, opowiadającej piękne sny cyganki czy dona Iva w sycylijskim płaszczu nasączonym sycylijskim światłem. Kilkudziesięciu bohaterów opowiada o sobie, a każdy z nich robi to w tylko sobie znanym języku. Bez kropek, bez przecinków lub za pośrednictwem powtórzeń. To obszernie, to zwięźle. Poprawnie bądź mając za nic zasady gramatyki. To sprawia, że język jest osobnym bohaterem opowieści, ale też jest ich narratorem. On bowiem najlepiej odwzorowuje świat, z którym nikt nie chce mieć nic wspólnego, a do którego zakradła się Marta Szarejko.

Pisarka ani nie moralizuje, ani nie poucza. Nie kończy każdej opowieści puentą. Jakby niechcący czasem tylko nadmienia, że czasami warto bliżej przyjrzeć się przestrzeni miejskiej i przestać udawać, że niektóre jej części wcale nie istnieją. Morał to zwieńczenie opowieści, a Szarejko koniec jako taki wcale nie interesuje. Pisarka sprawia wrażenie zawiedzionej, kiedy któraś z jej opowieści się kończy. Słowa zastępuje wówczas cisza, a przecież to, co jest najważniejsze, to język – żywy i niepokorny.

Szarejko uczłowiecza odczłowieczonych. Opowiada o pragnieniach i tęsknotach tych, których jak się wydaje pozbawiono prawa do tych najbardziej podstawowych z ludzkich emocji. Do kochania, do cierpienia, do płaczu. Jej bohaterowie są w wiecznym ruchu, bo poszukują choćby namiastki normalności. Nieprzypadkowo spotykamy ich na ulicach, na dworcach, na zajezdniach autobusowych. W różnych środkach lokomocji – w pociągu, w tramwaju, w autobusie, w windzie. W różnych częściach świata, bo wykluczenie nie zna granic, a warszawska kloszardka jest tylko jedną z setek tysięcy jej podobnych. Bohaterowie Szarejko podróżują nawet w snach.

W zamykającej tom etiudzie Szarejko pisze: Dwa miesiące temu przypadkowo zatrzymała się w moim mieszkaniu nieznana mi kobieta. Dziś mogłabym ją sparafrazować. Parę tygodni temu przypadkowo zatrzymała się w moim mieszkaniu nieznana mi autorka. Na szczęście! Niebanalna lektura, polecam.

Komentarze
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Sól i szafran

Sól i szafranKto pierwszy zdecydował, że coś tak skomplikowanego jak emocje można zamknąć w słowa? Choć pytanie brzmi intrygująco, nie znam i nie chcę znać nań odpowiedzi...

Poważnie pisać nie umiem... taka ułomność... - wywiad z Małgorzatą Żurakowską

Poważnie pisać nie umiem... taka ułomność... - wywiad z Małgorzatą Żurakowską Nieczęsto zdarza mi się porozmawiać z pisarzem przed premierą jego książki. Niemniej jednak tym razem ta sztuka mi się udała. O tremie, muchach i innych dramatach opowiada dziś Dziennikowi Literackiemu debiutująca na polskim rynku książki...

Sherlock Holmes okiem Guy’a Ritchiego

Sherlock Holmes okiem Guy’a RitchiegoJest inteligentny, intrygujący i przystojny. A przy tym honorowy, temperamentny i silny. Byłby idealny, gdyby nie jedna wada – został wymyślony. Sherlock Holmes nigdy wcześniej nie był taki atrakcyjny. I taki… akuratny. Gdyby nie to...

Śladami Marleny de Blasi. San Casciano dei Bagni i Orvieto

Śladami Marleny de Blasi. San Casciano dei Bagni i Orvieto – „Ce l’abbiamo fatta, Chou-Chou. Zrobiliśmy to – mówi, nazywając mnie wymyślonym przez siebie imieniem. Ręce zaciska na kierownicy starego bmw, łokcie ma lekko uniesione, zupełnie jakby to były skrzydełka...

Po Światowym Dniu Książki (stosik)

Po Światowym Dniu Książki (stosik) Choć Światowy Dzień Książki dla wielu minął niezauważalnie, na moich półkach jak co roku pozostawił znaczący ślad w postaci kilkudziesięciu książek. Co ważne, książek wyjątkowych, bowiem starannie wybranych, wyczekanych i wyśnionych...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone