„Nie ma o czym mówić”
Okładka książki „Nie ma o czym mówić”
  • Autor: Marta Szarejko
  • Tytuł: Nie ma o czym mówić
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 118
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 124 x 194 mm
  • ISBN: 978-83-929229-5-7
  • Seria: Krótkie Formy
  • Wydawca: Amea, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Liszki
  • Logo wydawnictwa: Amea, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 4 lipca 2011 A- A A+
N.N. Nomen nominandum. Nazwisko nieznane. I takie, którego wcale nie chce się poznawać. Bo najczęściej określa tych, o których wolelibyśmy nic nie wiedzieć, aby przypadkiem nie stali się nam bliscy. Tych, którym nie powiodło się w życiu. Tych, którzy są potrzebujący i samotni. I wreszcie tych, o których szkoda mówić, bo… nie ma o czym mówić.

Martę Szarejko niektórzy czytelnicy mogli kojarzyć jeszcze przed wydaniem jej literackiego debiutu. Z zawodu dziennikarka, blisko związana i z „Bluszczem”, i z „Dużym Formatem”, od lat bawi się słowem, a zbiór opowiadań wydawał się naturalną kontynuacją jej poczynań. Kiedy się ukazał, wzbudził ogromne zainteresowanie. Nie tylko wśród czytelników, którzy polecali sobie książkę, przekazując jej tytuł z ust do ust, ale także wśród krytyków. Ci ostatni właśnie zadecydowali o nominowaniu Nie ma o czym mówić do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus 2011.

Angelusem nagradzane są te książki, które podejmują tematy najistotniejsze dla współczesności, zmuszają do refleksji oraz pogłębiają wiedzę o świecie innych kultur. Nie ma o czym mówić niemal doskonale spełnia wszystkie te wymagania. Szarejko bowiem oddaje w swoim zbiorze głos tym ludziom, których nawoływania zazwyczaj nikt nie słyszy. Bo i nie chce słyszeć. Bohaterami zbioru są ludzie wykluczeni ze społeczeństwa, znajdujący się poza głównym nurtem życia. Pisarka stawia więc czytelnika w najtrudniejszej z możliwych sytuacji. Zmusza go do obcowania z tymi, z którymi nie chce mieć on żadnego kontaktu. Każe mu ich słuchać. Ich brudnego języka i trudnych historii. Warszawskiej kloszardki, bezdomnej Nory, opowiadającej piękne sny cyganki czy dona Iva w sycylijskim płaszczu nasączonym sycylijskim światłem. Kilkudziesięciu bohaterów opowiada o sobie, a każdy z nich robi to w tylko sobie znanym języku. Bez kropek, bez przecinków lub za pośrednictwem powtórzeń. To obszernie, to zwięźle. Poprawnie bądź mając za nic zasady gramatyki. To sprawia, że język jest osobnym bohaterem opowieści, ale też jest ich narratorem. On bowiem najlepiej odwzorowuje świat, z którym nikt nie chce mieć nic wspólnego, a do którego zakradła się Marta Szarejko.

Pisarka ani nie moralizuje, ani nie poucza. Nie kończy każdej opowieści puentą. Jakby niechcący czasem tylko nadmienia, że czasami warto bliżej przyjrzeć się przestrzeni miejskiej i przestać udawać, że niektóre jej części wcale nie istnieją. Morał to zwieńczenie opowieści, a Szarejko koniec jako taki wcale nie interesuje. Pisarka sprawia wrażenie zawiedzionej, kiedy któraś z jej opowieści się kończy. Słowa zastępuje wówczas cisza, a przecież to, co jest najważniejsze, to język – żywy i niepokorny.

Szarejko uczłowiecza odczłowieczonych. Opowiada o pragnieniach i tęsknotach tych, których jak się wydaje pozbawiono prawa do tych najbardziej podstawowych z ludzkich emocji. Do kochania, do cierpienia, do płaczu. Jej bohaterowie są w wiecznym ruchu, bo poszukują choćby namiastki normalności. Nieprzypadkowo spotykamy ich na ulicach, na dworcach, na zajezdniach autobusowych. W różnych środkach lokomocji – w pociągu, w tramwaju, w autobusie, w windzie. W różnych częściach świata, bo wykluczenie nie zna granic, a warszawska kloszardka jest tylko jedną z setek tysięcy jej podobnych. Bohaterowie Szarejko podróżują nawet w snach.

W zamykającej tom etiudzie Szarejko pisze: Dwa miesiące temu przypadkowo zatrzymała się w moim mieszkaniu nieznana mi kobieta. Dziś mogłabym ją sparafrazować. Parę tygodni temu przypadkowo zatrzymała się w moim mieszkaniu nieznana mi autorka. Na szczęście! Niebanalna lektura, polecam.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję