„Trucicielka i inne opowiadania”
Okładka książki „Trucicielka i inne opowiadania”
  • Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
  • Tytuł: Trucicielka i inne opowiadania
  • Tytuł oryginału: Concerto à la memoire d'un ange
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Agata Sylwestrzak-Wszelaki
  • Liczba stron: 248
  • Rok wydania: 2011
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-240-1619-8
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 28 marca 2011 A- A A+
Marie Maurestier ma siedemdziesiąt pięć lat. Miejscowi wołają na nią na kilka sposobów. „Trucicielka z Saint-Sorlin”, „Diablica z Bugey”, „Messalina z Saint-Sorlin-en-Bugey”. Kobieta niegdyś zamordowała swoich trzech mężów. Teraz zaś zagięła parol na młodziutkiego Gabriela – nowego księdza proboszcza. Greg ma czterdzieści lat i pracuje na statku. To właśnie na morzu zastaje go wiadomość o śmierci jednej z czterech córek. Nie wie tylko której. Przerażony uświadamia sobie, że nie wszystkie kocha równie mocno. Chris i Axel kochają muzykę. Dramatyczny wypadek, do którego dochodzi na letnim obozie, na zawsze odmienia życie obojga. Opatrzność rozpisuje na nowo przypowieść o Kainie i Ablu. A tymczasem Catherine Morel, pierwsza dama Francji, zapisuje w jednym z apartamentów Pałacu Elizejskiego kolejne kartki papieru. W pustych ścianach wytwornej rezydencji toczy się dramat samotnej, umierającej kobiety. Smak życia którego z nich doprawia gorycz trucizny?

Trucicielka i inne opowiadania to zbiór, który został opublikowany we Francji w 2010 roku. Krytyka szybko uhonorowała go Nagrodą Goncourtów, uznając za najlepszą książkę mijającego roku. I słusznie, bo na to szczególne wyróżnienie zapracowały dwa naprawdę dobrze napisane opowiadania. Cały zbiór liczy je cztery, choć składa się on z pięciu części. Tą ostatnią jest fragment pamiętników autora, w którym Schmitt dzieli się swoimi uwagami na temat poruszanych w Trucicielce i innych opowiadaniach tematów, opisuje inspiracje i zdradza tajniki warsztatu. Co ciekawe, pierwszym opowiadaniem, jakie powstało i które dało początek niniejszemu zbiorowi wcale nie było opowiadanie tytułowe. Z chaosu zrodził się pomysł. Z pomysłu – temat. Z tematu – Koncert „Pamięci anioła”.

Jaka to myśl? Pewien mężczyzna w młodości zlekceważył to, że inny mężczyzna znalazł się w niebezpieczeństwie, i nie uratował go. W wyniku tego czynu zbrodniarz dostrzega swoją potworność, czuje do siebie żal i radykalnie się zmienia. Staje się wspaniałomyślnym altruistą. Dwadzieścia lat później odnajduje go ofiara. Ale drugi mężczyzna też przeszedł metamorfozę: jego cierpienie sprawiło, że jest teraz zawzięty, rozgoryczony, okrutny… Droga, jaką przeszli obaj mężczyźni, doprowadziła do zamiany miejsc: ofiara jest katem, a zabójca zachowuje się jak dobry człowiek. Odkupienie wobec potępienia… Co się wydarzy? Gdy tylko zapisałem tę myśl, niespodziewanie zjawiły się jej siostry. Temat przemiany różnych osób w następstwie ich wyborów lub traum przyniósł mi inne historie. Dziś mam ich już osiem lub dziewięć. Z radości nie czuję zmęczenia.

Ostatecznie w zbiorze znalazły się cztery, a wspomniany Koncert „Pamięci anioła” wcale nie jest najlepszym z nich. Nawet ośmieliłabym się powiedzieć, że jest najsłabszym tekstem, choćby dlatego, że jest dość przewidywalny. Bezapelacyjnie najlepszym opowiadaniem jest tytułowa Trucicielka. Mroczna, przewrotna, pełna pasji. Jeśli Schmitt mówi, że chce pisać proste historie o złożonych emocjach, powinien ubierać je w podobne historie. Mój numer dwa zaś to zamykająca tom Elizejska miłość (choć tu mierzi odrobinę łzawe zakończenie). Dlaczego akurat te dwa przypadły mi do gustu? Bo odbiegają stylem od innych opowieści Schmitta. Te kawałki prozy są bardziej złożone, bo jak nigdy Francuz nie stara się ich na siłę upraszczać. Zwraca baczniejszą uwagę na emocje, delektuje się szczegółem. Stara tradycja francuska, która nazywa miecz „klingą”, a statek „żaglem”. To się nazywa synekdocha – mówienie o części zamiast o całości – i obok zastosowania jej jako elementu stylistycznego rozciągam ją na dramaturgię, na proces narracyjny. Efekt? Wyśmienity.

Trucicielka i inne opowiadania to nie tylko opowieści o przemianie. To nade wszystko opowieści o obsesji i to wbrew pozorom ona właśnie jest tytułową trucicielką, a nie Marie Maurestier. Obsesja ma w opowieściach wiele twarzy: daje początek, czasami prowokuje do walki, jednak zawsze doprowadza do zagłady. Nigdy nie jest sojusznikiem bohatera, a balastem, który prędzej czy później unicestwi jego bądź jemu najbliższych. Obsesja jest więc wspólnym tematem wszystkich opowiadań. Tym, co jeszcze je łączy, jest obecność w nich świętej Rity. Czy to w nazwie kliniki usytuowanej w zielonym departamencie Loiret, czy też w opowieściach młodego proboszcza Gabriela. To opiekunka bohaterów spisanych przez Schmitta historii – patronka od spraw trudnych i beznadziejnych. Święta już za życia – jako piętnastolatka pojednała rodzinę swojego męża i rodzinę zabójcy, który brutalnie zasztyletował jej męża. Nienawiść wyparła miłością, małostkowość – przebaczeniem. I to dzięki niej Trucicielka i inne opowiadania to nie tylko zbiór o obsesji, ale i o umiejętności wybaczania nawet najstraszliwszych zbrodni.
Komentarze
  • 1
    Samash 29 marca 2011 | 17:13:46

    Chociaż nie lubię książek, które są pisane w formie kilku opowiadań, to jednak mam słabość do tego autora ;) Z pewnością po nią sięgnę xD. /recensione-libretto.blogspot.com/

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję