„Patynozielone!”
Okładka książki „Patynozielone!”
  • Autor: Dag Solstad
  • Tytuł: Patynozielone!
  • Tytuł oryginału: Irr! Grønt!
  • Język oryginału: norweski
  • Przekład: Dorota Polska
  • Liczba stron: 200
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 145 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-62122-13-4
  • Seria: Kontynenty
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Logo serii: Kontynenty
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 21 listopada 2010 A- A A+
Brak partii dialogowych, sprawozdawczy ton, bezlik powtórzeń i połączenie stylu wysokiego z niskim. Inspiracja Gombrowiczem, groteską i teatrem absurdu. Zamiast gąb i pup, maski oraz starcy. Wśród nich demaskator. Geir Brevik – bohater jednej z najgłośniejszych powieści norweskich.

Geir Brevik, młody Norweg, na różne sposoby próbuje uciec od roli młodego człowieka oraz od narzuconej przez starość formy, jaka kryje się za tym określeniem. Kiedy spotyka sekretarkę, Benedikte Vik, która z premedytacją gra rolę Kobiety Perfekcyjnej, to chociaż jest nią urzeczony (a może właśnie dlatego?), wypowiada wojnę formie, która według niego jest źródłem wszelkiego zła i zniewolenia. Geir wykorzystuje najlepszą przyjaciółkę Benedikte, Brit Winkel – szarą i nieciekawą dziewczyną – jako narzędzie, usiłując zedrzeć maskę z twarzy Benedikte i ośmieszyć ją jako symbol, a w rezultacie odebrać jej przewagę. Czy jest to jednak możliwe? Co skrywa maska Benedikte? Co kryje się pod maską gracza, kiedy gra jest jedynym znanym sposobem na życie?

Dag Solstad – prozaik, dramaturg, uznawany za jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy norweskich – urodził się 16 lipca 1941 roku w Sandefjord, w południowo-wschodniej Norwegii. Zadebiutował w 1965 roku zbiorem opowiadań pt. Spiraler. Od tego czasu wydał już blisko trzydzieści książek, za które odebrał szereg nagród. Dag Solstad jest jedynym norweskim powieściopisarzem, którzy trzykrotnie otrzymał najważniejszą nagrodę literacką kraju – The Norwegian Critics Prize for Literature (w 1969, 1992 i 1999 roku). Po raz pierwszy właśnie za Patynozielone!, swój debiut powieściowy.

Patynozielone (1969) to powieść sytuująca się w nurcie egzystencjalno-psychologicznym. Solstad popełnił kilka tego typu utworów (wśród nich znajduje się także Noc profesora Andersena, którą polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać już wkrótce). Jednak co ważne, Patynozielone to nade wszystko powieść, która jest hołdem złożonym Witoldowi Gombrowiczowi. To opowieść o człowieku w niewoli formy, w której nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka*.

Józio Gombrowicza oraz Freddy Durkee Sinclaira Lewisa wpędzani byli w powrotne dziecięctwo. Geir Brevik, bohater Solstada, wpędzany jest zaś w młodość, której wcale nie chce. W poczuciu, że nie jest w stanie być młodym, odrzuca młodość na dobre i uznaje swojego wewnętrznego starca. Dla Geira bowiem młodość nie jest niczym innym jak maską. Młodzi ludzie nie są młodzi piękną młodością. Mają niedotwarze i niedociała. Są cali niegotowi, dopiero się formują, wyrabiają sobie tożsamość. Głównie poprzez żarliwe studiowanie. Biblioteczna czytelnia staje się u Solstada symbolicznym miejscem przemiany młodzieży.

Tu siedzieli i gromadzili kapitał, najosobistszy kapitał Osobowości. Tu siedzieli, wysysając książki, i podobnie jak wszyscy inni kapitaliści stawali się więźniami wyssanego, tu wysysali i dawali się zassać, bo sami w sobie nikim nie byli, więc to, co zassali, stawało się nimi, a zassane samo ich przy tym zasysało. Przysysali do siebie słowo po słowie, zdanie po zdaniu, książkę za książką i kawałek po kawałku stawali się, rośli w sobie, najpilniejsi zasysali sto stron dziennie, sto stron kreacji.

Dla Geira młodość młodych jest wyłącznie ich maską. Młodość to rola, odgrywana przez młodych dla tych, którzy oczekują od nich beztroski, nonszalancji, witalności. Jednak gdy młodzież jest młodzieżą, kłamie w zapamiętaniu: wiedział o tym, wiedział doskonale, że wszyscy, których znał, tak jak i on mieli starucha tam w środku, pod młodą twarzą i w młodym ciele, starca, którego się bali i którego pragnęli, i którego chcieli ukryć przed światem. Geir pragnie więc ich wszystkich zdemaskować. Mężczyzna staje się demaskatorem, lecz nie jedynym. Jest jednym z wielu. U Solstada demaskuje bowiem każdy, a demaskuje się wszystko. Ot, choćby liście, gdy jesienią tracą swój kolor. Zieleń, podówczas wyblakła, zostaje złamana. Nawet ona bywa tu demaskowana.

Tytułowy patynozielony to kolor Europy. Zdaniem Solstada to jedyna prawdziwa barwa Starego Kontynentu, którą może spostrzec każdy wędrujący po europejskich drogach podróżny. Osiadła na posągach rycerzy i wieżycach katedr – patynozieleń. Prawdziwy europejski kolor, który na sam koniec, gdy podróż dobiega kresu, osiada na siatkówce jak plamka. Patyna! Zielona!

W starcu Geirze tli się młodzieńczy żar do walki z maskami, jednak i jego koniec końców zaczyna okrywać patyna. W świecie Solstada demaskatorzy są skazani na porażkę, bo młodzi ludzie są wzorami młodości nie do uniknięcia. Młodość czeka na człowieka, gdziekolwiek on się uda; tam leżą wzory, gotowe, żeby w nie wdepnąć i – nawet jeśli nieostrożnie, beztrosko – powlec ślicznie za sobą. Człowiek autentyczny nie istnieje – każdy nosi bowiem jakąś maskę; każdy trzyma się w ramach, które dlań naszkicowano. Choć mimo to każdy się zmienia, bo człowiek u Solstada, tak jak i u Gombrowicza, nie jest raz na zawsze określony. On się zmienia, z wielu powodów: czy to pod wpływem kontaktów z innymi ludźmi, czy to na skutek lektur poznawanych w procesie wyrabiania swojej tożsamości. Mimo, że nie jest z góry określony, jest z góry skazany na porażkę. W walce o zachowanie autentyczności.


* Gombrowicz W., Ferdydurke, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 264.
Komentarze
  • 1
    mary 21 listopada 2010 | 12:40:53

    No nie będzie to łatwa lektura :)

  • 2
    Annie 21 listopada 2010 | 12:45:52

    Nie da się ukryć, Mary ;) Książka intrygująca, choć wymagająca - moim zdaniem najtrudniejsza z całej serii Kontynenty. I tak, jak w przypadku poprzednich, miałam pewność, że wszystkim przypadną do gustu, tak tu raczej nie zaryzykowałabym tej tezy ;)

  • 3
    Mary 21 listopada 2010 | 13:04:40

    przyznaję, że się nieco obawiam :)))
    a do tego powinnam ją czytać w wiekszym skupieniu o które ostatnio u mnie trudno, dlatego czytam lżejsze rzeczy:)

  • 4
    Annie 21 listopada 2010 | 13:10:56

    Nie bój (patynozielonej) żaby :D Nie jest łatwo, ale też nie jest tak, że jest nie do przejścia ;) Choć skupienie zdecydowanie zalecane (swoją drogą, u mnie ostatnio też tak dziwnie, skupić się na niczym nie mogę, nawet jak czytam kryminały ;)

  • 5
    Mary 21 listopada 2010 | 19:32:54

    :)) dam radę.
    A czytasz Seghers'a? widziałam dzisiaj nową ksiązke "Partytura śmierci" to tak a propos kryminałów. Ech.. Skąd na to wszystko brac...

  • 6
    Annie 21 listopada 2010 | 19:44:18

    A wiesz, że nawet o nim nie słyszałam? ;) Zaraz sobie przejrzę, co ten pan popełnił, bo ta "Partytura śmierci" zapowiada się interesująco. O 'skądbraniunaksiążki' nic mi nawet nie mów - choruję na dwa brakujące tomy z serii 50 na 50 ("Sonata Kreutzerowska", "Kobieta z wydm"), "Niedotykalnego" Banville'a, "Jak ryba w wodzie" Llosy (która zaraz wyjdzie) i 90% kryminałów z Czarnej Serii Czarnej Owcy (zwłaszcza na Camillę Lackberg, której mam tylko jedną książkę), a do tego wciąż mi się marzy uzbieranie Mankella, Marininy, Grimes czy Indriðasona... :P

  • 7
    mary 21 listopada 2010 | 20:32:53

    aaaaaaaaaj nie mów nawet.
    Seghers jest wydawany przez Czarne, podobnie jak Johan Theorin i Lars Kepler. Seria "ze strachem" - swietne kryminały, oj świetne:)

    Co do Lackberg teraz robią pakiery (pewnie z myśla o Gwiazdce) w Empiku np. Ładnie to wyglada ale cenowo troche nie teges.

  • 8
    mary 21 listopada 2010 | 20:33:36

    PAKIETY miało być :)

  • 9
    Annie 21 listopada 2010 | 23:26:09

    Z tej serii Czarnego mam tylko "Zmierzch" Theorina, ale jeszcze nieczytany (swoją drogą podobają mi się okładki tych książek - fajnie graficznie opracowane ;)

    No właśnie cenowo to na razie nigdzie nie ma rewelacji, ale liczę, że przed świętami ceny trochę stopnieją. Na pewno wyprzedaż będzie w internetowej księgarni Znaku i kiedy już wszystkie tytuły z listy powychodzą, złożę sobie tam obszerne zamówienie. A reszta... się zobaczy (w końcu prędzej czy później i tak to, co chcemy wpada w nasze ręce :P

  • 10
    mary 22 listopada 2010 | 20:31:35

    no ja juz sobie obiecuje ze w tym roku nic nie kupie, ale.. wiadomo jak to z obietnicami bywa
    A Zmierzch czytaj bo swietny, podobnie jak Nocna zamiec: )

  • 11
    Annie 23 listopada 2010 | 0:23:45

    To zaraz go wciągnę na listę :) Na razie czytam przewodniki Anny Marii Goławskiej (Boże, ile bym dała, żeby znaleźć się teraz w słonecznej Italii :D

  • 12
    mary 24 listopada 2010 | 19:56:45

    ja tez/ tym bardziej ze dzisiaj spadł śnieg :))
    Czytałam ostatnio "Rzymskie dolce vita" taka lekka i przyjemna, nic rewelacyjnego, ale nic nie poradze ze lubie takie ksiazki szczególnie taką porą jak teraz.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję