„Sezon migracji na Północ”
Okładka książki „Sezon migracji na Północ”
  • Autor: At-Tajjib Salih
  • Tytuł: Sezon migracji na Północ
  • Tytuł oryginału: Mausim al-hidżra ila asz-szimal
  • Język oryginału: arabski
  • Przekład: Jacek Stępiński
  • Liczba stron: 136
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-62122-04-2
  • Seria: Kontynenty
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Logo serii: Kontynenty
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 19 maja 2010 A- A A+
Sezon migracji na Północ to powieść, która znacząco różni się od Wesela Zajna: bohaterami, problematyką, atmosferą. To, co łączy obie książki, to szczególne miejsce akcji i niesamowita swada, z jaką autor snuje obie opowieści. Piękny język, pełen metafor, zachwyca w Sezonie…, debiutanckim dziele Saliha. Zresztą trudno w przypadku tej powieści ograniczyć się do zachwytów nad jednym jej elementem. Książka jest tak doskonała, że wymaga naprawdę obszernej recenzji.

Kiedy młody mężczyzna wraca po wielu latach studiów do swojej rodzinnej wioski w Sudanie, odkrywa, że wśród znanych twarzy jest ktoś zupełnie obcy – enigmatyczna postać o nazwisku Mustafa Sa\'id. Jednak szybko początkowa nieufność zostaje przełamana, a obaj mężczyźni zaprzyjaźniają się. Mustafa opowiada młodszemu koledze poruszającą historię o swoim pobycie w Londynie w latach 20. XX wieku, tuż po I wojnie światowej. O tym, jak rozrywany towarzysko i pożądany przez kobiety jako egzotyczna błyskotka, dokonał brutalnego rewanżu na dekadenckim Zachodzie…

Po tym jak Salih opublikował Sezon migracji na Północ (1966), okrzyknięto go współczesnym arabskim geniuszem prozatorskim. A zarazem prowokatorem. Powieść wywołała prawdziwą burzę w środowisku arabskim. W Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat (utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny). W krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal jest utrzymywany. Mimo wszystkich tych kontrowersji w 2001 roku Sezon migracji na Północ został uznany przez Akademię Literatury Arabskiej w Damaszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku. Jak dotąd powieść przetłumaczono na ponad 20 języków. Rozeszła się ona po świecie w milionach egzemplarzy. Szczególnie ciekawa jest historia tych przekładów. Szeroko opowiada o nich At-Tajjib Salih w przedmowie, poprzedzającej polskie wydanie książki.

Ta powieść jest szczególna dla kariery Saliha. Jest także dla niego bardzo osobista. Można w niej odnaleźć silne wątki autobiograficzne. Życiorys narratora przypomina bowiem w dużej mierze biografię pisarza.

At-Tajjib Salih studiował na Uniwersytecie w Chartumie na wydziale nauk ścisłych. Po dwóch latach zrezygnował jednak ze studiów – odkrył w sobie pasję do literatury, lecz regulamin uczelni nie pozwalał mu na przeniesienie się na wydział humanistyczny. Zaczął więc pracować jako nauczyciel w szkole średniej, po czym wyemigrował do Londynu i przez kilka lat pracował w Radiu BBC jako spiker arabski. Później przez chwilę mieszkał w Chartumie, w Katarze, następnie znowu w Londynie. Na emigracji pisał – to poza granicami Sudanu powstało większość jego dzieł.

At-Tajjib Salih w przedmowie do angielskiego wydania z 2003 roku, tak wspomina moment ukazania się jego debiutanckiej książki: Gdy w 1966 roku ukazało się pierwsze wydanie mojej powieści, w Sudanie panowała gorąca atmosfera polityczna i kulturalna. (…) W roku 1967 Izrael zadał nam miażdżącą klęskę, która wstrząsnęła podstawami wielu rzeczy, w tym także wiarą w aktualne ideologie polityczne. Coraz więcej ludzi otwarcie pytało i wyrażało swoje wątpliwości. Moja książka stała się w pewnym sensie częścią tego procesu poszukiwań intelektualnych. Ludzie zaczęli dostrzegać w niej treści, których dotychczas nie widzieli bądź nie chcieli widzieć. Wydaje się, że przewijające się tam uczucie beznadziejności i przygnębienia wpisało się w nastrój zniechęcenia dominujący wszędzie wśród inteligencji arabskiej, a zwłaszcza w Egipcie.

Rzeczywiście ten dekadencki nastrój i senna atmosfera są już od pierwszych stron odczuwalne w książce. Widoczna jest także ogromna miłość, jaką Salih darzy Sudan. Prof. Jolanta Kozłowska zauważa, że większość jego utworów odzwierciedla jego przeżycia związane z zetknięciem się z kulturą europejską, z Europejczykami, z europejskimi kobietami, albo też obrazują życie mieszkańców rodzinnej wioski autora, które tęsknota za krajem idealizuje, zabarwia sentymentem. Tak jest i tu, Mustafa Sa\'id jest zagubiony w kulturze zachodu, tęskni za ojczyzną. Ale nie zamyka się na to, co europejskie, pozwala nowemu środowisku wpływać na swoją tożsamość. Równocześnie, zamiast ukazać Europejczykom swoje prawdziwe „ja”, gra przed nimi. Wchodzi w rolę, jakiej od niego oczekują. Sa\'id gra zwłaszcza przed kobietami – przemienia swoje mieszkanie w mały kawałek Afryki; ofiarowuje swoim kochankom czystą zmysłowość, tajemniczość, egzotykę.

Jednak najciekawszy wątek to ten, dotyczący więzi, jaka rodzi się pomiędzy narratorem i Mustafem Sa\'idem. Ci bohaterowie przypominają mi nieco postaci z Białego zamku Orhana Pamuka, Wenecjanina i Hodżę. Salih nieśmiało korzysta z koncepcji sobowtóra – jego bohaterowie się przenikają, z biegiem czasu stają się jednością.

Zbliżanie się obu tych bohaterów do siebie jest ciekawe z jeszcze jednego powodu. Narrator to rdzenny mieszkaniec sudańskiej wioski, który po siedmiu latach nieobecności powraca w rodzinne strony. Z kolei Sa\'id to człowiek znikąd; ktoś, kto dopiero próbuje wkupić się w łaski mieszkańców wsi. Paradoksalnie jednak, to narrator traktowany jest jako „ten obcy”. Mustafa Sa\'id jest „swój”. To odwrócenie ról naprawdę intryguje.

Umiejscowienie akcji na sudańskiej prowincji daje At-Tajjibowi Salihowi pretekst do skrupulatnego opisania codzienności zamieszkujących Sudan Afrykańczyków. Prozaik kreśli portret lokalnej społeczności, która w zasadzie żyje w kolektywie. Opowiada o ich zmaganiach, o ich tradycjach i zwyczajach. Przedstawia hierarchię panującą w wiosce i katalogi praw, jakimi cieszą się poszczególni mieszkańcy wsi. Po raz kolejny wprowadza więc nas do świata, o którym nie mieliśmy zielonego pojęcia. Staje się naszym przewodnikiem po czarnej Afryce i pozwala nam ją oglądać własnymi oczami, podług tego, co sam o niej pamięta…
Komentarze
  • 1
    Samash [recensione-librett.blo 21 maja 2010 | 20:37:34

    Słyszałam już wiele razy o tym autorze lecz jakoś nie mogę się do niego przekonać.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję