„Wesele Zajna”
Okładka książki „Wesele Zajna”
  • Autor: At-Tajjib Salih
  • Tytuł: Wesele Zajna
  • Tytuł oryginału: Urs az-Zajn
  • Język oryginału: arabski
  • Przekład: Jolanta Kozłowska
  • Liczba stron: 92
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-62122-09-7
  • Seria: Kontynenty
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Logo serii: Kontynenty
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 18 maja 2010 A- A A+
Tej recenzji nie wypada nie zacząć od fragmentu przedmowy prof. Jolanty Kozłowskiej. Kiedy ją bowiem po raz pierwszy przeczytałam, oniemiałam. W swoim europocentryzmie nawet nie przypuszczałam, że tradycja piśmiennictwa mogła wyewoluować gdziekolwiek na świecie tak późno. A tu, niespodzianka. Wybitna orientalistka mówi bowiem: o literaturze sudańskiej wiemy niewiele, z kilku artykułów, znanych tylko arabistom, które ukazały się w czasopismach o profilu orientalnym, dowiadujemy się, że jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku dominowała w Sudanie literatura ustna. (…) W latach czterdziestych i pięćdziesiątych zaczęły się ukazywać, głównie w czasopismach, pierwsze opowiadania o charakterze wspomnieniowym, biograficznym, proste, żeby nie powiedzieć prymitywne. I oto w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia na tej prawie jałowej ziemi literackiej pojawia się grupa pisarzy, którzy od razu zyskują rozgłos w świecie arabskim. I oto pojawia się on. At-Tajjib Salih.

At-Tajjib Salih (1929-2009) – jeden z najbardziej znanych pisarzy sudańskich na świecie. Studiował w Chartumie i w Londynie, pracował w radiu i telewizji, pisał także felietony do prasy. Sławę zdobył powieścią Sezon migracji na Północ (1966), która w 2001 roku została uznana przez Akademię Literatury Arabskiej w Damaszku za najważniejszą powieść arabską XX wieku. Mimo olbrzymiego zainteresowania powieścią na świecie (przetłumaczono ją na ponad 20 języków) w Egipcie umieszczono ją na indeksie i objęto zakazem druku na prawie 30 lat. Utwór uznano za bluźnierczy i pornograficzny. Co ciekawe, w krajach Zatoki Perskiej i w Sudanie zakaz nadal obowiązuje.

Wesele Zajna to powieść, która powstała w trzy lata po tym, jak opublikowano pierwsze egzemplarze Sezonu migracji na Północ, a więc w 1969 roku. Ta drobniutka objętościowo powieść uznawana jest przez wielu za najwybitniejszą w twórczości At-Tajjiba Saliha. Sama muszę przyznać, że podobała mi się dużo bardziej od debiutanckiej powieści tego sudańskiego prozaika. Może dlatego, że sytuuje się w obrębie realizmu magicznego, choć niewątpliwie w odmienny sposób, aniżeli powieści pisarzy iberoamerykańskich.

Tytułowy bohater, Zajn, jest odmieńcem, będącym przedmiotem żartów swoich sąsiadów i znajomych, głównie z powodu swego kochliwego usposobienia – zakochuje się często, lecz bez wzajemności, zawsze w najpiękniejszych dziewczętach. Plotki o jego weselu poruszają wszystkich mieszkańców wioski, każdego jednak z innych powodów – tyle warstwy fabularnej. Niby nie dzieje się nic, a jednak akcja powieści obfituje w mnóstwo zdarzeń.

Jak wiadomo, noworodki witają życie krzykiem, ale jeśli wierzyć matce Zajna i kobietom, które były obecne przy porodzie, Zajn, kiedy tylko poczuł, że jest na ziemi, wybuchnął śmiechem. I tak śmiał się przez całe życie.

Zajn jest na pozór typowym wioskowym głupkiem. Roześmiany, beztroski, przez nikogo nie jest traktowany poważnie. Może przebywać, ile zechce, w towarzystwie kobiet; może mówić, co mu się żywnie podoba. Nikt go nie gani za niewłaściwe zachowanie. Ma na nie ciche zezwolenie. Bo wszyscy lubią Zajna za jego prostolinijność i dobroduszność. A zwłaszcza za dobroć wobec tych, którzy z różnych powodów zostali wykluczeni z lokalnej społeczności.

Zajna łączyła przyjaźń z wieloma osobami tego rodzaju. Ludzie z wioski nazywali ich odmieńcami. Należała do nich głucha Aszmana, kulawy Musa, szpetny Bachit, który urodził się bez górnej wargi i ze sparaliżowaną lewą stroną ciała. Zajn litował się nad nimi. (…) Mieszkańcy wioski patrzyli na uczynki Zajna i ich podziw dla niego wzrastał. Może to nowy prorok Al-Chidr, myśleli, a może anioł, którego Bóg zesłał na ten ludzki padół, aby przypomnieć jego sługom, że wielkie serce może bić nawet w zapadniętej piersi i śmiesznej posturze.

Bo i Zajn nie grzeszy urodą. Ma dwa zęby, pociągłą twarz. Co tu dużo mówić, jest szkaradny. Jednak brak urody nie odejmuje mu animuszu. Mężczyzna wciąż zakochuje się po uszy w miejscowych dziewczętach.

Cokolwiek jednak ludzie gadali o tym zakochiwaniu się Zajna, uznawali jego dobry gust, bo zakochiwał się zawsze w najpiękniejszej, najlepiej wychowanej i najbardziej elokwentnej, gotowej do małżeństwa dziewczynie we wsi.

Jednak żadna nigdy nie została mu oddana za żonę. Według mieszkańców wioski, Zajn nie nadaje się na męża. Ale na adoratora - jak najbardziej. Zajn bowiem dzięki swojej atencji zwraca uwagę innych mężczyzn na wybraną przez siebie dziewczynę. Z czasem matki, które chcą wydać córki za mąż, zaczynają wręcz zabiegać o względy Zajna. To dlatego wieść o tym, że mężczyzna się żeni elektryzuje całą wieś. Zajn? Ten Zajn? Ale jak to? Niemożliwe! A z kim? Naprawdę? Niesłychane!

Podobno postać Zajna jest typowa dla społeczności Północnego Sudanu. Reprezentuje on tzw. „świętych Boga”, wybrańców Boga, których się szanuje, ale z których się czasami pokpiwa. Drugim bohaterem charakterystycznym dla tego rodzaju wspólnoty ma być wędrowny sufi, Al-Hunajn. Prof. Kozłowska podkreśla, że także dziś są oni otaczani czcią przez mieszkańców wiosek, którzy uważają ich za swoich opiekunów i wierzą, że ci przynoszą im szczęście.

At-Tajjib Salih przenosi więc czytelników do małej sudańskiej wioski, leżącej u brzegu Nilu. Przedstawia nam jej mieszkańców, opowiada o ich codziennym życiu, ich radościach, bolączkach, zwyczajach. Nieco idealizuje sudańską prowincję, jednak ta szczypta mitologizacji tylko ociepla wizerunek bohaterów książki. I sprawia, że od lektury powieści wprost nie można się oderwać.
Komentarze
  • 1
    naturegirl 18 maja 2010 | 20:16:25

    Świetna książka, szkoda, że taka krótka. Zrecenzowałam ją też u siebie na: http://mojabiblioteczka.blox.pl

  • 2
    mary 18 maja 2010 | 20:40:55

    kurde kusisz :)

  • 3
    Annie 19 maja 2010 | 0:05:42

    Nature Girl, to już zerkam, żeby porównać wrażenia :)

    Mary, właśnie wrzuciłam recenzję drugiej jego książki - kuszenia ciąż dalszy ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję