„Martwy punkt”
Okładka książki „Martwy punkt”
  • Autor: Izabela Szolc
  • Tytuł: Martwy punkt
  • Język oryginału: polski
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7386-382-8
  • Wydawca: Nowy Świat, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Nowy Świat, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 12 maja 2010 A- A A+
Neurotyczna, niespokojna, zgorzkniała. Właśnie taka jest bohaterka kryminalnego cyklu Izabeli Szolc. Na polskim podwórku zaczyna roić się od detektywów. Zwłaszcza od tych w spódnicy. Choć po prawdzie, Anna Hwierut to kobieta z jajami. Trudno wyobrazić sobie ją inaczej niż w spodniach.

Warszawa. Praga. W chaszczach nad dzikim brzegiem Wisły zostaje znaleziony zalany krwią samochód. Wkrótce zostaje odnalezione również ciało. Ofiarą jest kobieta, młoda prostytutka. Jednak patolog ma kłopot z dokładnym określeniem godziny jej śmierci. Ciało dziewczyny zostało umyte w płynie do mycia naczyń. Jest niezwykle blade. Stężenie pośmiertne nastąpiło później niż zwykle. Okazuje się, że w zwłokach jest za mało zakwaszonej krwi.

Luiza odsunęła matowe i odbarwione platynowe włosy pokazując przecięte gardło. A później ślady więzów na kostkach stóp.
- Spuścił z niej krew.
- Zupełnie jak halal – burknął Szelig.
- Rzeczywiście.


Komisarz Anna Hwierut rozpoczyna śledztwo, lecz szybko utyka ono w martwym punkcie. Policjantka zaczyna kluczyć wśród poszlak, bez pomysłu na to, co dalej. Jakby tego było mało, kobieta wciąż zmaga się z niezaleczonymi traumami po ostatniej sprawie i pogłębiającą się samotnością. Nieoczekiwanie, pomocne okażą się dawne znajomości i… lektura tekstów Oriany Fallacci.

Martwy punkt to druga część kryminalnej trylogii Izabeli Szolc, poświęconej śledztwom warszawskiej komisarz Anny Hwierut. Cykl zapoczątkowała książka pt. Cichy zabójca, opublikowana w 2008 roku. Martwy punkt to moje pierwsze spotkanie z tą pisarką. Do tej pory znałam ją wyłącznie z jej drobniutkich tekstów zamieszczanych w „Bluszczu”. Izabela Szolc pisała bowiem w obrębie gatunku, za którym szczerze nie przepadam – autorka upodobała sobie fantastykę.

Izabela Szolc zadebiutowała w 2003 roku powieścią Wszystkiego najlepszego, nagrodzoną w konkursie wydawnictwa Zysk i S-ka. Od tego czasu wydała kilka powieści i zbiorów opowiadań. Jedną z ciekawszych pozycji w jej dorobku jest Ciotka małych dziewczynek – zbeletryzowana historia seryjnych mordów na kobietach na granicy Meksyku i USA. W kryminałach Szolc trup nie ściele się tak gęsto jak we wspomnianej pozycji, tym niemniej są one równie krwawe i już choćby przez to zasługują na uwagę.

Przede wszystkim jednak kryminały Izabeli Szolc to powieści społeczne. Bardzo gorzkie w wyrazie. Stawiana przez pisarkę diagnoza współczesnego społeczeństwa jest bowiem dość przygnębiająca. Czy trafna? Na pewno nie w stu procentach. Podczas lektury książki miałam wrażenie, że skala brutalności rzeczywistości jest dostosowywana do aktualnych potrzeb i konkretnych tez. Niemniej jednak, wiele spostrzeżeń jest na tyle ciekawych, że bez wątpienia wzbogacają one powieść o intrygujące wątki. Mniej intryguje sama bohaterka – jest papierowa i taka… nijaka.

Na pozór wszystko powinno być w porządku. Anna Hwierut nie ma udanego życia osobistego, jest mocno poturbowana przez los, pełna wątpliwości i rezygnacji… Pisarka wyposażyła ją w zestaw cech i doświadczeń godnych każdego szanującego się detektywa. A jednak ta postać nie przekonuje. Zwłaszcza jeśli porówna się ją do innych, podobnych do niej bohaterów. Bodaj wspomnieć Harry’ego Hole’a, komisarza z powieści Jo Nesbø, o których zdarzyło mi się obszernie pisać ostatnimi czasy.

Pomiędzy norweskim policjantem, a jego nadwiślańską koleżanką jest przepaść. Póki co, nie do zniwelowania. Też dlatego, że pisarka nie do końca miała pomysł na strukturę samej powieści. Martwy punkt przypomina kolaż scen, które nie są zespolone żadnym spoiwem. Fabuła jest chaotyczna; na tyle nieuporządkowana, że sprawia wrażenie niedbale prowadzonej; upstrzona ozdobnikami, które prócz ukazania szerokich zainteresowań autorki, ani jej bohaterce, ani jej czytelnikom zwyczajnie nic nie dają.

Anna Hwierut to postać z potencjałem. Być może w ostatniej części trylogii pisarce uda się ją nie tylko uczłowieczyć, ale też urealnić i naprawdę powołać do życia. Na razie jednak Martwy punkt pozostaje książką nie tyle przeciętną, co mało wyrazistą. Taką, o której po lekturze szybko się zapomina.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję