„Mały Książę”
Okładka książki „Mały Książę”
  • Autor: Joann Sfar
  • Tytuł: Mały Książę
  • Tytuł oryginału: Le Petit Prince
  • Język oryginału: francuski
  • Przekład: Jan Szwykowski
  • Liczba stron: 110
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 230 x 310 mm
  • ISBN: 978-83-240-1256-5
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 30 listopada 2009 A- A A+
Jak wygląda Mały Książę? Ma zielone ubranko, czerwoną muszkę albo żółty szaliczek. Włosy w kolorze pszenicy. Wiecznie zdziwiony wyraz twarzy. Jest maleńki, delikatny, eteryczny. Pastelowy. Jak jego portrety. Te sprzed niemal siedemdziesięciu lat, namalowane akwarelami przez Antoine de Saint-Exupéry’ego. Joann Sfar podjął się na pozór karkołomnego zadania. Postanowił stworzyć własną interpretację jednej z najważniejszych w światowej literaturze baśni. Ze starego Małego Księcia pozostało jedynie pudełko mieszczące baranka. Nie ma pewności, co do tego, co stało się z samym barankiem…



Nowy Mały Książę jest inny od tego, do którego mieliśmy okazję przywyknąć. Ma ogromne błękitne oczy, które to uśmiechają się wraz z nim, to płaczą. To w nich odbijają się wszystkie emocje towarzyszące małemu chłopcu. Książę nosi zielone ubranko, jednak jego szal, który powiewa na wietrze, zamiast żółcić się, zieleni. Nie ma odcienia złota. Złote są za to włosy Małego Księcia. Przypominają kolorem dojrzałe łany pszenicy.



Nadal jest delikatny i subtelny, lecz nie przypomina już eterycznego duszka. Jest małym chłopcem przepełnionym energią. Być może kolegą z paczki Mikołajka?



Nie mniej uwagi Sfar poświęca drugiemu bohaterowi powieści. Po raz pierwszy czytelnicy mają okazję zobaczyć postawnego arystokratę-lotnika, Antoine de Saint-Exupéry’ego. Z początku surowy i niedostępny, w towarzystwie Małego Księcia łagodnieje. Oswojony, wzrusza swoim przywiązaniem do gwiezdnego chłopca.



Wzrusza również piękna róża, zrodzona na asteroidzie B 612. Jest wyjątkowa – szarożółta, blada, w odcieniu écru. A przy tym niezwykle kobieca, pewna siebie, dumna. Stanowi cudowne połączenie delikatności i siły.




Rysunki Sfara są pełne intensywnych kolorów. Jego kreska jest grubsza, bardziej wyrazista od subtelnego piórka Saint-Exupéry’ego. Jednak jego grafiki, choć okraszone wieloma barwami, nie są radosne i beztroskie. Są niepokojące, nawet nieco szkaradne i odstręczające. Opływający w gronostaje król jest nie jest surowy, ale jowialny i dziwacznie wyglądający. Przypomina karykaturę samego siebie. Zresztą, niewiele tu ugładzonych postaci. Nawet Mały Książę bywa demoniczny. To wszystko sprawia, że chociaż Joann Sfar przywołuje na kartach swojego komiksu znanych bohaterów, czytelnicy mogą odkryć ich zupełnie na nowo.




Joann Sfar, nadając Małemu Księciu formę powieści graficznej, stworzył zupełnie nową interpretację książki Saint-Exupéry\'ego, nie zmieniając jednak zupełnie oryginalnego tekstu (w polskim wydaniu w klasycznym przekładzie Jana Szwykowskiego). Uwypuklił jednak najistotniejszy element powieści – obecność autora, będącego narratorem powieści, który w oryginalnym Małym Księciu usadawiał siebie na drugim planie. Saint-Exupéry nigdy siebie nie namalował. Po niemal siedemdziesięciu latach ten brak wypełniają rysunki Sfara, wzorowane na prawdziwych zdjęciach francuskiego prozaika.

Joann Sfar podjął się ryzykownego przedsięwzięcia. Zmierzył się z legendą. Jednak zwyciężył, gdyż zamiast rywalizować z Saint-Exupéry\'m o prawo do ukazania jego bohatera, oddał hołd pisarzowi i stworzonej przez niego postaci. Zrobił to we wspaniały sposób. Zakończenie książki jest odmienne od oryginalnego, a przez to szalenie wzruszające. Wiedząc, co spotkało Saint-Exupéry\'ego u progu jego życia, Sfar postanowił opowiedzieć o tym w swojej historii. Granatowe niebo, niespokojne morze, szum fal… i Antoine de Saint-Exupéry w spokojnym locie ku śmierci.


Komentarze
  • 1
    Agnes 30 listopada 2009 | 21:35:12

    Jestem zaskoczona, że coś takiego powstało. A sądząc z recenzji, nie tylko powstało, ale i się udało.

  • 2
    Annie 3 grudnia 2009 | 23:55:52

    Komiks powstał z okazji 65. urodzin książki. I przynajmniej mi się podobał - dodał jej trochę współczesności, koloru, świeżości :)

  • 3
    Agnes 5 grudnia 2009 | 20:08:12

    Wrzucam do schowka. Dzięki!

  • 4
    Annie 6 grudnia 2009 | 23:47:56

    Cała przyjemność po mojej stronie :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję