„Dysonans”
Okładka książki „Dysonans”
  • Autor: Ewa Stachniak
  • Tytuł: Dysonans
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
  • Liczba stron: 336
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • ISBN: 978-83-247-1156-7
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 27 listopada 2009 A- A A+
Cudowna, nadzwyczajna, zjawiskowa. Właśnie taka jest najnowsza powieść Ewy Stachniak. Opowiadający o burzliwej miłości Delfiny Potockiej i Zygmunta Krasińskiego Dysonans jest tak doskonały, jak wcześniejsza powieść pisarki, uwielbiany przeze mnie Ogród Afrodyty. To przepiękna historia romantyczna, rozgrywająca się w jednym z najbardziej malowniczych momentów historii. Najznamienitsze polskie rody, eleganckie pałacyki, w tle – muzyka Chopina. Zaś w samym sercu romans pomiędzy hrabiną a poetą. Historia, jakiej się nie zapomina.

Poznali się w 1838 roku w Neapolu. Ona – hrabina Delfina Potocka, synowa pięknej bitynki, Zofii Potockiej, a zarazem żona Mieczysława, pana na Tulczynie – i on – poeta romantyczny, chrześniak Napoleona I, wyswatany przez ojca z Elizą Branicką, wnuczką Franciszka Branickiego i Stanisława Szczęsnego Potockiego. Zakochani w sobie bez pamięci. Przez wiele lat żyjący w miłosnym wielokącie. Ewa Stachniak opowiada w Dysonansie ich niezwykłą, a co dla czytelnika najważniejsze, prawdziwą historię. Napisała ją w oparciu o setki listów wysłanych przez Zygmunta do Delfiny, wydanych w 1975 roku w trzech tomach pod redakcją Zbigniewa Sudolskiego. Pisarka tak mówi w Posłowiu wieńczącym książkę o znalezionych przez nią dokumentach: Listy Delfiny Potockiej do Zygmunta Krasińskiego nie zachowały się. Dzięki niestrudzonej, wieloletniej pracy Z. Sudolskiego polski czytelnik może sięgnąć także po tomy listów poety do ojca, do przyjaciół, a także do oficjalistów i plenipotentów. Są to dokumenty bezcenne dla pisarza starającego się odtworzyć XIX-wieczne realia życia Polaków. Niektóre z tych listów zainspirowały sceny „Dysonansu”, choć interpretacja wydarzeń pozostała moja. Jednak granica między prawdą historyczną a fikcją nie jest wyczuwalna. Autorka niezwykle umiejętnie, z ogromnym wyczuciem, połączyła ze sobą zebrane informacje w jedną niesamowitą historię. Bo ta powieść jest niesamowita – z jednej strony delikatna i subtelna, z drugiej – melancholijna i wzruszająca, z trzeciej – pełna pasji… To wspaniała proza, którą naprawdę aż chce się czytać.

Uwielbiam język Ewy Stachniak. Jej umiłowanie detalu, zdolność do tworzenia zapadających w pamięć krajobrazów, a nade wszystko niepospolitych bohaterów. Portretowane przez nią kobiety odznaczają się urodą, wewnętrzną siłą, charakterem. Nie poddają się wyrokom nieodgadnionego losu. Zwłaszcza Delfina – bita i upokarzana przez męża, dotknięta śmiercią wszystkich urodzonych przez nią dzieci, pomimo dramatycznych przeżyć, stara się nie zatopić w niemijającym bólu i czerpać ile się tylko da z życia. A zwłaszcza z miłości Zygmunta. Bezgranicznej, bezbrzeżnej, nie do zastąpienia.

Delfina ma tytuł, urodę, czar, wdzięk i wiele talentów, a wśród nich ten najważniejszy – przepiękny głos. Eliza Branicka w porównaniu ze swą ciotką na pozór nie ma żadnych szans – nie jest światową kobietą, dopiero wkracza na salony; nie olśniewa urodą, dowcipem, obyciem. Równocześnie nie chce stać się salonową gąską, której jedynym zadaniem jest komplementować mężczyzn. Nie chce być bezduszną salonową lalką, ubieraną wieczorem w satynę i koronki, wystawianą na pokaz i osąd wszystkich. Bale ją nudzą, poszukiwania dobrej partii konfundują. Choć bardzo młoda, Eliza jest wykształcona i oczytana. Trwa w swoim zdaniu na każdy temat. Noszący niecodzienne, żółte rękawiczki Krasiński intryguje dziewczynę. Choć mężczyzna próbuje zniechęcić ją do siebie, Eliza upiera się w swoim wyborze. Chce z nim być, nawet jeśli on nigdy nie będzie w stanie jej pokochać. Nawet jeśli o Delfinie nie będzie w stanie zapomnieć.

Delfina, Eliza, Zygmunt… We troje żyją w osobliwym trójkącie. Dwa tony niezgodne ze sobą, pogodzone trzecim. Dysonanse i harmonie, (…) przelotne formy wiecznej prawdy. Miłości.

Jednak nie tylko pierwszoplanowi bohaterowie fascynują. Ewa Stachniak uczuciem obdarza również tych, znajdujących się na drugim i trzecim planie. Wspaniale nakreślony obraz epoki ubogaca niezrównanym portretem Chopina, epizodem z udziałem Ary Scheffera czy opowieściami o Balzaku. To wszystko sprawia, że Dysonans się chłonie. Wchłania w siebie wszystkimi zmysłami. W moim osobistym rankingu to jedna najważniejszych powieści mijającego roku. Jedna z tych, której nie można przegapić.

Komentarze
  • 1
    montgomerry 27 listopada 2009 | 23:04:19

    Jak XIX wiek to dla mnie jak znalazł:) Pozdrawiam

  • 2
    mary 28 listopada 2009 | 12:17:59

    o jezu.. ale mnie zachęciłaś... :)

  • 3
    Orianka 28 listopada 2009 | 20:00:53

    Okładka wygląda rewelacyjnie! No i do tego Delfina Potocka i Zygmunt Krasiński... Chyba dorzucę ją do mojego stosiku... O ile mój budżet na to pozwoli... ;)

  • 4
    Annie 30 listopada 2009 | 17:08:55

    A zatem: mission completed ;) Ta powieść tak bardzo mi się podobała, że będę ją zachwalać na każdym kroku. Jest taka "moja", jakby pisarka napisała ją specjalnie podług moich pragnień i potrzeb. Bardzo mi się spodobała i mam nadzieję, że wiele się będzie o niej mówić, bo naprawdę zasługuje na rozgłos. Orianko, koniecznie dorzuć. Tym bardziej, że jednym z jej bohaterów jest Chopin ;)

  • 5
    Mariah 20 grudnia 2009 | 19:31:50

    Bardzo chcę to przeczytać, zresztą jak i inne powieści Stachniak. Zastanawiam się tylko dlaczego dopiero "Dysonans" utwierdził mnie w przekonaniu, że powinnam się zaznajomić i z poprzednimi pozycjami, przecież to też były "moje klimaty". No cóż, lepiej później niż wcale.
    Pozdrawiam z mroźnej i białej Łodzi :)

  • 6
    Annie 26 grudnia 2009 | 21:17:40

    O, to koniecznie, Mariah, nadrabiaj zaległości! Powieści pani Ewy są naprawdę warte poznania :) U Ciebie mroźno i biało, a u mnie już zielono i wietrznie - ale się ta pogoda zmienia ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję