„Absurdystan”
Okładka książki „Absurdystan”
  • Autor: Gary Shteyngart
  • Tytuł: Absurdystan
  • Tytuł oryginału: Absurdistan
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 392
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 140 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-60159-18-7
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 1 kwietnia 2009 A- A A+
To jest książka o miłości. Każdą z jej kolejnych 388 stron pragnąłbym zadedykować, z prawdziwie rosyjską wylewnością, uchodzącą za serdeczność, mojemu ukochanemu Tacie, miastu Nowy Jork, mojej słodkiej a ubogiej narzeczonej z południowego Bronksu oraz United States Immigration and Naturalization Service (INS).

Właśnie tak zaczyna się powieść, która wgniotła mnie w fotel, okazując się prawdziwym literackim objawieniem. Gary Shteyngart jest rozkosznie niepoprawny politycznie, a swój dystans do świata okrasza genialnie przewrotnym poczuciem humoru. Jego proza jest zabawna i wybuchowa, a przy tym bezustannie zbija z tropu. To satyra na współczesność – na mityczną Amerykę, na judaizm, na wielokulturowość, na zdążającą za Zachodem Rosję. Pisarz szydzi ze świata, ubierając swoje nierzadko trafne obserwacje w wyśmienity język. Do tej pory nie wierzyłam, że talent literacki może być dziedziczony z pokolenia na pokolenie. Tymczasem Gary Shteyngart udowodnił, że da się i wyłuskał z genów swojego prapradziadka, Mikołaja Gogola, wszystko to, co najlepsze.

Misza Borysewicz Vainberg, rosyjski Żyd, syn 1238 z listy najbogatszych Rosjan, po kilku latach nieobecności w Sankt Petersburgu, wraca do Rosji. To, co go charakteryzuje, to trzysta dwadzieścia pięć funtów wagi, kolorowe dresy Pumy, miłość do Stanów Zjednoczonych i wielokulturowości oraz do pochodzącej z południowego Bronxu Latynoski. Mężczyzna pragnie wrócić do Nowego Jorku, jednak na przeszkodzie staje mu amerykański Urząd Imigracyjny, który nie chce przyznać mu wizy, a to dlatego, że ojciec Miszy zabił swego czasu pewnego biznesmena z Oklahomy. Misza tkwi więc w znienawidzonej przez siebie Rosji i obmyśla plan, jak się dostać do ukochanej krainy. Wkrótce dowiaduje się, że droga do Ameryki wiedzie przez niewielki, niepozorny, zapomniany kraj, Absurdystan, i postanawia z tej wiedzy skorzystać…

Gary Shteyngart zadebiutował w 2002 roku powieścią Podręcznik rosyjskiej debiutantki. Krytycy piali z zachwytu, porównując młodego nowojorczyka do takich pisarzy, jak Martin Amis, Saul Bellow, Joseph Heller czy Vladimir Nabokov. Okrzyknięto go, obok Jonathana Safrana Foera i Nicole Krauss, wschodzącą gwiazdą amerykańskiej sceny literackiej. Faktem jest, iż Shteyngart zachwyca. Ma swój niepowtarzalny styl, którego esencją jest wyostrzony dowcip i ironia. Jest piekielnie inteligentny i niezwykle spostrzegawczy, co w połączeniu z nieokiełznaną wyobraźnią i talentem do snucia ciekawych opowieści, przekłada się na naprawdę interesującą prozę. Czerpiąc z dorobku rosyjskiej i amerykańskiej literatury, stworzył zupełnie nową jakość – współczesną powieść rosyjsko-amerykańską, która stanowi kompilację uwspółcześnionego Paragrafu 22 z Dostojewskim i Turgieniewem.

Absurdystan to druga powieść Shteyngarta, z 2006 roku. Choć fabularnie podobna jest do Podręcznika rosyjskiej debiutantki, to mimo to zaskakuje swoją oryginalnością. Shteyngart ponownie sięga w niej do swoich imigranckich doświadczeń – wątek emigracji zdeterminował jego życie, co w sposób dość oczywisty przełożyło się również na jego twórczość. Shteyngart urodził się w 1972 roku w Leningradzie. W wieku siedmiu lat wyemigrował wraz z rodzicami do Stanów Zjednoczonych, a z czasem, wzorem swoich bohaterów literackich, związał się z Nowym Jorkiem. To właśnie w „Wielkim Jabłku” osiedla się Misza Vainberg – nieudacznik, obżartuch, melancholik – i to właśnie tu przyswaja sobie wszystkie „najważniejsze” ideały Zachodu: hołubienie wielokulturowości, otwartości na Obcych, kapitalizmowi i globalizacji. Znaczenie tych wątków dla powieści wyostrza zaburzona tożsamość głównego bohatera: zamerykanizowany Rosjanin, Żyd, syn mafiosa, rozdarty pomiędzy różnymi tożsamościami kulturowymi i etnicznymi. Czuje się obco w każdym miejscu: dla Rosji jest zbyt „zachodni”, dla Amerykanów jest li tylko kolejnym imigrantem, a dla chasydów – ateistycznym Żydem. Każda jego cecha kulturowa to nie element jego tożsamości, a pewna narośl (a nawet stygmat) zaburzająca jego własną koncepcję samego siebie.

Tożsamość Miszy jest zglobalizowana. Wyzbywszy się wszystkich swoich kulturowych znaczników, mężczyzna staje się pusty, przemieniając w człowieka bez właściwości. Za to pełen różnych właściwości jest świat, który przyszło mu zamieszkiwać. Tęskni za rozmytą kulturowo amerykańską metropolią, gdyż nie może sobie poradzić z rozoranym etnicznie rosyjsko-absurdyjskim poletkiem. Tęskni za Obłomowym rajem.

Związek Sowiecki upadł, a granice są otwarte i można je przekraczać swobodnie, jak nigdy dotąd. A jednak kiedy Rosjanin przemieszcza się z jednego świata do drugiego, widnieje poczucie czegoś nieodwracalnego, bo myśl o tym, że w cywilizowanym świecie istnieje taki twór jak Rosja, wydaje się absurdalna i trudno uwierzyć, że nad Ann Arbor w Michigan pojawia się to samo niebo, co nad, dajmy na to, Władywostokiem. To jak te równania matematyczne, których nigdy nie mogłem pojąć w liceum: jeśli Rosja istnieje, to Zachód jest złudzeniem; i odwrotnie: jeśli Rosja nie istnieje, to Zachód jest prawdziwy i realny. Nic dziwnego, że młodzi emigranci mówią o „wyjeździe poza kordon”, tak jakby Rosję otaczał jakiś potężny kordon sanitarny. Masz do wyboru: zostać wśród trędowatych albo wydostać się na szeroki świat. Ale wtedy możesz przypadkiem roznieść zarazę.

W 2009 roku mija 200 lat od urodzin Mikołaja Gogola. Ukraiński klasyk w swoich opowiadaniach niejednokrotnie opisywał sceny z życia ludu ukraińskiego i barwnie wykorzystywał jego folklor. Shteyngart, podobnie jak jego pradziad, wykorzystuje rosyjski folklor, jednak w zupełnie odmiennym celu. Pisarz tworzy kolorową, ale niezwykle zjadliwą satyrę na idealistycznych nowojorskich intelektualistów, zakompleksionych Rosjan, pozornie zasymilowanych imigrantów, złudny kosmopolityzm i na niosący sztandar demokracji korporacjonizm. Jest świetny w tym, co robi i mam nadzieję, że w jego kolejnej powieści, której premiera już niebawem, nadal będzie roznosić zarazę znakomitej literatury…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję