- Autor: Schlink Bernhard
- Tytuł: Lektor
- Tytuł oryginału: Der Vorleser
- Język oryginału: niemiecki
- Liczba stron: 168
- Rok wydania: 2009
- Oprawa: twarda
- Wymiary: 150 x 210 mm
- ISBN: 978-83-7495-645-1
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Kiedy ktoś wyłamuje się z mainstreamu, to, co robi, niechybnie wywoła powszechne wzburzenie. Tak się stało w 1995 roku, kiedy Bernhard Schlink opublikował niepozorną powieść pt. Lektor, w której poruszył najboleśniejszą kwestię XX-wiecznej historii europejskiej – tragedię Holocaustu – i zmusił naród niemiecki nie tylko do zmierzenia się, ale przede wszystkim do rozliczenia się z własną przeszłością. Stworzył powieść, w której nawiązał do dziedzictwa pokolenia rewolucji z 1968 roku, które oskarżyło pokolenie swoich ojców o współodpowiedzialność za nazistowskie zbrodnie, ale w której, pomimo przynależności do tego pokolenia, nie utożsamił się z postulatami młodych. Napisał powieść, której głównym bohaterem uczynił młodego mężczyznę odwracającego się od ojca-antyfaszysty, lecz zakochanego w nazistowskiej zbrodniarce. Przekora i kontradyktoryjność rządzą strukturą fabuły powieści – Schlink przeciwstawia w niej wszystko wszystkiemu i wszystkich wszystkim: sprawiedliwość etyce, ofiary oprawcom, rodziców dzieciom. Lektor staje się przez to znakomitą powieścią, która opowiada o generacji sprawców, obserwatorów niczego niewidzących, tolerujących i akceptujących, o ich niegodzących się z historią rodziców dzieciach i o żarliwej, namiętnej, zakazanej miłości, która zamiast przynosić ukojenie, doprowadza do zguby…
Hanna Schmitz – piękna, trzydziestosześcioletnia, samotna kobieta – przypadkowo poznaje ponad dwadzieścia lat młodszego od siebie Michaela Berga i wkrótce nawiązuje z nim romans. Chłopiec zakochuje się bez pamięci w ponętnej kochance, która odkrywa przed nim arkana sztuki miłości. Jednak obok smaku seksu, Michael poznaje również smak intymności. Ta szczególna bliskość pojawia się wówczas, kiedy chłopiec czyta Hannie na głos książki. Jest więc jej kochankiem, lektorem… lecz wtem okazuje się, że to dla niej za mało – kobieta nieoczekiwanie znika bez śladu. Po ośmiu latach Michael spotyka ją ponownie – równie przypadkowo – na sali sądowej, w której ławach zasiada jako oskarżona…
Bernhard Schlink – niemiecki profesor prawa, powieściopisarz, laureat wielu nagród literackich - urodził się 6 lipca 1944 roku w Bielefeld. Absolwent prawa Uniwersytetu w Heidelbergu oraz Wolnego Uniwersytetu Berlina. Doktoryzował się w 1975 roku, a tytuł jego rozprawy doktorskiej („Rozwaga w prawie konstytucyjnym”) koresponduje z jego zainteresowaniami w obrębie nauk prawnych. To, co interesuje Schlinka to prawa podstawowe jednostek w wymiarze międzynarodowym, cena sprawiedliwości oraz problem denuncjacji i zdrady (badany od średniowiecza aż po czasy współczesne). Bohater Lektora stanowi więc w pewnym sensie alter ego pisarza, zaś sama powieść stanowi zbiór rozważań, które mogą odzwierciedlać wnioski, do jakich na przestrzeni lat doszedł sam autor, poruszając się w obrębie dwóch dziedzin: filozofii i prawa. Lektor to pean na cześć jednostki – jej niezbywalnego prawa do wolności i godności. Ale to również rozprawa nad tym, jak się ma godność ludzka do sprawiedliwości, jaką wartość ma sprawiedliwość i jaką cenę podporządkowanie się, bądź niepodporządkowanie się jej, może nieść ze sobą dla jednostki.
Powieść Lektor (1995) została przetłumaczona na 39 języków i była pierwszą niemiecką książką na liście bestsellerów „New York Timesa”. Nie jest to pierwsza powieść w dorobku literackim Schlinka – autor swoje pierwsze teksty zaczął pisać bardzo wcześnie, już w wieku 8 lat stworzył pierwszy dramat. Lata dorastania to lata poetyckich eksperymentów (ich echa można odnaleźć w Lektorze, kiedy bohater powieści, przytacza pod koniec jednego z rozdziałów inspirowany poezją Rilkego i Benna wiersz miłosny). Dopiero w 1987 roku Schlink napisał wraz z Walterem Poppem pierwszą powieść, Selb Justiz, opowiadającą o zmuszonym do konfrontacji z własną przeszłością 68-letnim detektywie. Jednak Gerhard Selb nie jest jedynym bohaterem powieści Schlinka postawionym na moście łączącym teraźniejszość z przeszłością. W tym samym punkcie na linii czasu, pisarz stawia również bohatera Lektora, Michaela Berga.
Warstwy naszego życia leżą tak gęsto jedna na drugiej, że w tym, co później stale nas spotyka, jest coś, co było wcześniej, i co nie jest zakończone i załatwione, ale współczesne i nadal żywotne. Rozumiem to. A rozumiejąc, Bernhard Schlink chce swoim czytelnikom tę zależność pokazać, tak, aby i oni nauczyli się rozumieć…
Muszę przyznać, że szalenie podoba mi się najgłośniejsza jak dotąd powieść Schlinka. Lektor jest niejednoznaczny, skomplikowany, momentami gorzki. Zawiera całe mnóstwo bardzo trudnych pytań, na które próżno szukać odpowiedzi. Schlink opowiada o relatywizmie etycznym i o tym, jak trudno zachować moralność w zobojętniałym na człowieczeństwo świecie. Wprawia tym w zakłopotanie, tym bardziej, iż poprzez sylwetkę oprawcy – Hanny – ukazuje nieświadomość Niemców, którzy wzięli udział w nazistowskich mordach. Skala zbrodni faszystowskich i ich prawomocność, uczyniły z nich element „normalności”. Ich okrucieństwo i potworność zostały zagłuszone przez prozaiczność codzienności i wszechogarniające znieczulenie. A to ostatnie było konieczne, gdyż tylko zobojętnienie na świat pozwalało w nim dalej żyć. W tym kontekście analfabetyzm Hanny i jej późniejsza walkę z niepiśmiennością można odczytać jako metaforę tej nieświadomości. Kiedy kobieta uczy się czytać, sięga po książki, takich autorów jak Primo Levi, Elie Wiesel, Tadeusz Borowski… Literatura ofiar obok autobiograficznych zapisów Rudolfa Hössa, raportu Hannah Arendt o Eichmannie w Jerozolimie i naukowych opracowań na temat obozów koncentracyjnych. To właśnie z tych książek Hanna uczy się przeszłości, dowiadując się przy tym, kim tak naprawdę jest.
Postać Hanny intryguje nie tylko poprzez jej metaforyczny wymiar. Hanna jest piękna, ciepła, opiekuńcza, ale przy tym prymitywna, władcza, momentami brutalna. Skupia w sobie wykluczające się cechy – Michael cały czas zastanawia się nad tym, czy jest ona dobra, czy zła, lecz poprzez swą niejednoznaczność postać Hanny wymyka się jakiejkolwiek kategoryzacji. Podobnie nieuchwytny jawi się obraz powojennego pokolenia Niemców. Ogrom dokonanego zła obciąża ich sumienia, wina za zbrodnie zdaje się nie jednostkowa a kolektywna, ale czy z drugiej strony można za tragedię II wojny światowej obciążać cały naród?
Niejako w kontraście do trudnej tematyki powieści stoi jej język – przystępny, pozornie lekki, powściągliwy – który jednak znakomicie wpisuje się w jej charakter. A sama powieść zdumiewa, okazując się nie tyle opowieścią o zakazanym romansie, co frapującą historią o przeszłości, która odmieniła życie dwojga ludzi.

|
|
|

-
1
Lilithin 2009-3-24 21:22:17 Gdzie się nie ruszę, tam recenzja "Lektora" ;) I każda pozytywna. Chyba nie ma wyjścia, trzeba iść na zakupy ;)
-
2
Annie 2009-3-24 21:37:04 Koniecznie, bo powieść jest niesamowita. Jutro idę do kina na film, więc wieczorem spiszę dodatkowo wrażenia z ekranizacji :)
-
3
germini 2009-3-25 0:55:14 Cieszę się, że spodobała Ci się ta książka (choć "spodobała" nie wydaje mi się tutaj odpowiednim słowem, szczerze mówiąc). Ale nie wyobrażam sobie, żeby mogła się komuś nie "spodobać".
Btw, nabawiam się przy Tobie kompleksów. Skąd Ty znasz takie długie i mądre słowa jak "kontradyktoryjność"? ;) -
4
kultur-alnie 2009-3-25 9:08:54 faktycznie "Lektor" wypływa z każdego blogu i na każdym jest chwalony; książki nie czytałam i muszę to szybko nadrobić; film oglądałam, niestety, bo wolałabym najpierw poczytać, ale mam nadzieję, że nie zepsuje mi to przyjemności z lektury
-
5
Annie 2009-3-25 11:04:29 Ger, właśnie to miałam na myśli, mówiąc kiedyś o destrukcyjnym dla mojego umysłu wpływie uczelni - kiedy słyszę "proces", zaraz przypomina mi się cała teoria do wstępu do prawoznawstwa/prawa międzynarodowego publicznego/prawa amerykańskiego... Stąd ta kontradyktoryjność (która, nota bene, jest jedną z podstaw rzetelnego procesu sądowego blablabla... :D
Książka bez cienia wątpliwości jest warta lektury. Dziś idę do kina na ekranizację. Mam nadzieję, że się nie zawiodę... ;)

Last Minute
Zwykło się na nie mówić hurghadowe związki, choć tak naprawdę powstają nie tylko w Egipcie. Także w Maroku, Tunezji i innych krajach Maghrebu. Gdziekolwiek, dokąd jeżdżą na wakacje samotne kobiety. Scenariusz zazwyczaj jest podobny. Zamożna...

Tomasz Mann pisał lepiej, ale ja nie palę podczas pisania – wywiad z Nicolasem Reminem
Zadebiutował w 2004 roku i od tego czasu wydaje nieprzerwanie, niemal rokrocznie ofiarowując swoim czytelnikom kolejny tom przygód commissario z San Marco. Seria, której głównym bohaterem jest wenecki komisarz, Alvise Tron...

Ekranizacja "Hańby" J.M. Coetzee'ego
Podobno John Maxwell Coetzee przez lata odmawiał reżyserom zgody na ekranizację swojej najsłynniejszej powieści. Jednak Steve Jacobs otrzymał od noblisty zielone światło. To zasługa Anny Marii Monticelli...

Cień Barcelony. Śladami Carlosa Ruiza Zafóna (I)
Pablo De Santis w Kaligrafie Woltera napisał, że w trakcie podróży łatwo kreślić plany i podejmować jednoznaczne decyzje; z daleka miasta są jakby budowane przez dzieci z klocków: wszystko jest łatwe, bliskie i możliwe...

Noc Muzeów w Iskrach
Wydawnictwo Iskry zaprasza 15 maja 2010 w godz. 19.00–21.00 na Smolną 11 w Warszawie do Salonu Boya.
Wydawnictwo Iskry mieści się w dawnym mieszkaniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Zapraszamy wszystkich do odwiedzenia salonu...




