„I odpuść nam nasze winy”
Okładka książki „I odpuść nam nasze winy”
  • Autor: Romain Sardou
  • Tytuł: I odpuść nam nasze winy
  • Tytuł oryginału: Pardonnez Nos Offenses
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 320
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7391-090-4
  • Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 21 marca 2009 A- A A+
Debiutancka powieść Romaina Sardou jest tak makabryczna, jak zdobiąca jej okładkę reprodukcja obrazu Hieronima Boscha. A przy tym gęsta, zawiła i nieco dziwaczna. Choć wpisuje się w nurt thrillerów historycznych zapoczątkowany przez Dana Browna, niemal w niczym ich nie przypomina – nieprzewidywalna fabuła, osobliwe postaci i wyjątkowo mroczny nastrój tworzą powieść, której bohaterowie, uwięzieni w wiosce wśród mokradeł, muszą zmierzyć się z przerażającymi legendami i dramatycznymi wydarzeniami, aby odkryć wstrząsającą prawdę.

Zima, 1284 rok. Do położonej na bagnach małej osady Draguan w hrabstwie Tuluzy przybywa młody kapłan, Henno Gui, by objąć parafię Heurteloup. Na miejscu zastaje nielicznych mieszkańców, sparaliżowanych strachem po serii makabrycznych morderstw. Rok temu wyłowiono bowiem z rzeki spływające jej nurtem fragmenty ludzkich ciał – rozczłonkowane zwłoki mężczyzny i dwójki dzieci – ofiar okrutnego mordu. To właśnie podczas śledztwa w tej sprawie, biskup Draguan, Romée de Haquin, odkrył istnienie zagubionej w nieprzebytych lasach osady Heurteloup, którą przed laty uznano za wymarłą podczas epidemii dżumy. To, co pozostało po niej, to zaledwie kilkanaście chat i kościółek bliski ruiny. I niewiedza co do tego, jaki los spotkał jej mieszkańców…

Romain Sardou urodził się w Île-de-France w 1974 roku. Dzięki bogatym rodzinnym tradycjom artystycznym, już w wieku dziesięciu lat odkrył w sobie zamiłowanie do opery. Miłość do twórczości Wagnera przywiodła go do zainteresowania teatrem, a następnie – literaturą. W 2002 roku Sardou zadebiutował powieścią I odpuść nam nasze winy, która odniosła niebywały sukces. W samej Francji rozeszła się w nakładzie ponad trzystu tysięcy egzemplarzy, zaś prawa do jej tłumaczenia zostały sprzedane do czternastu krajów. Dwa lata później, w 2004 roku, wydał swoją drugą powieść, Okruchy Boga. Dziś Romain Sardou ma w swoim dorobku już osiem publikacji.

I odpuść nam nasze winy jest lekturą ciekawą przede wszystkim przez niezwykły nastrój, jaki tworzy mroczna przyroda w połączeniu z budzącymi grozę zdarzeniami i nietuzinkowymi postaciami. Jest trochę surrealistyczna, nieodgadniona… i makabryczna. Scena gotowania ciała martwego biskupa czy tortur naprawdę wzbudza wstręt. Nie jest to więc ugrzeczniony bestseller i ta odmienność niewątpliwie działa na korzyść książki. Podobnie jak wciągająca fabuła z bardzo zaskakującym rozwiązaniem i umiejętne i sprawne połączenie wielowątkowej historii w jedną całość. Owszem, bywają też słabsze momenty – niezdarna stylizacja językowa, nierówne tempo akcji i nawiązanie do teorii spiskowych, mających swoje źródło w Stolicy Apostolskiej – ale nie ujmują one powieści tej makabrycznej świeżości, która naprawdę wzbudza zainteresowanie. I choć mam bardzo ambiwalentne uczucia wobec tej książki, to muszę powiedzieć, że w ostatecznym rozrachunku powieść mi się podoba. Jest elektryzująca (a właśnie o to, w tego typu pozycjach chodzi ;)
Komentarze
  • 1
    germini 21 marca 2009 | 13:35:40

    O, a mi się ta książka nie podobała. Wynudziłam się na niej przeokrutnie :|

  • 2
    kalio 21 marca 2009 | 21:34:18

    od momentu ukazania się tej książki polowałam na nią, ale jakoś nigdy nie wpadła mi w ręce. Natomiast pieniędy na nią wydać nie chciałam. Teraz zapytam wprost: warto kupować?

  • 3
    kultur-alnie 22 marca 2009 | 9:48:20

    mnie też się nie podobała, choć lubię takie klimaty;
    podobnie miałam z "Tajemnicą Vivaldiego"

  • 4
    Annie 22 marca 2009 | 10:18:12

    A to mi nawet nawet, może właśnie przez taki nieco psychodeliczny charakter ;)

    Kalio, jeśli mam być szczera, to nie. Jeśli ustrzeliłabyś ją na jakiejś promocji, to owszem, ale tak to... szkoda pieniędzy ;)

  • 5
    szamanka30 22 marca 2009 | 11:38:35

    Mnie również lektura niezbyt przypadła do gustu:(

  • 6
    chiara76 22 marca 2009 | 20:48:37

    czytałam i nawet mi się też podobała;)

  • 7
    Annie 23 marca 2009 | 8:48:43

    Chiaro, wygląda na to, że jesteśmy w mniejszości :D

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję