„Spalona żywcem”
Okładka książki „Spalona żywcem”
  • Autor: Souad
  • Tytuł: Spalona żywcem
  • Tytuł oryginału: Brulée vive
  • Język oryginału: francuski
  • Liczba stron: 184
  • Rok wydania: 2004
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 150 x 210 mm
  • ISBN: 83-7391-240-1
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 3 stycznia 2009 A- A A+
Powiedzmy to sobie wprost, tej książki nie czyta się dla walorów językowych, bo takowych tu nie ma i nie będzie. Nie czyta się dla poznania piękna cisjordańskiego krajobrazu czy unikalności wytworów palestyńskiej kultury, gdyż piękno jako takie w tej książce zupełnie nie istnieje. A mimo to posunęłabym się do stwierdzenia, że jest to książka, którą należy przeczytać; że jest to lektura obowiązkowa.

Konsekwentnie i do znudzenia będę powtarzać słowo książka, gdyż Spalona żywcem nie jest powieścią opartą na fikcji, a świadectwem prawdziwej kobiety, które czyta się z rosnącym przerażeniem i zafascynowaniem. Spalona żywcem to przejmujący reportaż z miejsca, w którym kobieta jest mniej warta od bydła domowego i w którym rządzą okrutne prawa stworzone przez jeszcze okrutniejszych mężczyzn. To pierwsze na świecie świadectwo ofiary „zbrodni honorowej”, a zarazem wezwanie do zerwania tabu milczenia wobec brutalnej praktyki stosowanej wobec ofiar prawa mężczyzn, opartego na opacznie rozumianym pojęciu „honoru”.

Jestem dziewczyną, a dziewczyna musi chodzić szybko, z głową pochyloną ku ziemi, tak jakby miała liczyć własne kroki. Nie może podnosić wzroku, nie powinna nigdy spoglądać na prawo czy lewo, bo gdyby jej oczy napotkały spojrzenie jakiegoś mężczyzny, cała wiosna uznałaby ją za „charmuta”. (…) Urodzić się w mojej wiosce dziewczyną oznaczało klątwę, nieszczęście. Jedynym spełnieniem marzenia o wolności może być małżeństwo. Opuścić rodzinny dom, przenieść się do domu męża i nigdy już nie wrócić, choćby na nowym miejscu miało się być bitą.

Siedemnastoletnia Souad z utęsknieniem wyczekuje na kandydata na męża, który pozwoliłby jej wyrwać się z rodzinnego domu i spełnić jedyny sen, o jakim mają prawo śnić cisjordańskie nastolatki. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z kawalerów z wioski rozmawia z jej ojcem na jej temat. Rozsadzana niecierpliwością i ciekawością zaczyna podglądać mężczyznę, przez którego została wybrana. Jednak jej droga do małżeństwa jest daleka – choć już dziś jest dużo starsza od swojej pierwszej siostry, kiedy ta wyszła za mąż, Souad musi poczekać aż rodzice zaślubią jej drugą starszą siostrę. Ku rozpaczy dziewczyny, nikt o Kaïnat nawet się nie chce starać. Tymczasem Souad podpatrując każdego dnia swojego przyszłego narzeczonego, zaczyna się zatracać w miłości do swojego przyszłego męża. Mężczyzna, zorientowawszy się w stanie jej uczuć, zaczyna pokątnie umawiać się z dziewczyną, a ta, pewna, że do ich ślubu i tak dojdzie, jak tylko Kaïnat wyjdzie za mąż, postanawia oddać się mu przez złożeniem przysięgi małżeńskiej. Romans trwa, a jego kres następuje, kiedy Souad zachodzi w ciążę. Kandydat na męża znika, zaś brzemienna dziewczyna nie jest w stanie długo ukrywać swojej ciąży przed rodzicami. Jednak w jej wiosce w Cisjordanii miłość przedmałżeńska to synonim śmierci. „Zhańbiona” rodzina wyznacza więc szwagra dziewczyny do wykonania na niej wyroku. Zajęta robieniem prania na podwórzu domu, Souad zostaje oblana benzyną przez swojego szwagra. Mężczyzna zapala zapałkę, zaś dziewczyna staje w ogniu. Bohater dokonał „zbrodni honorowej” – ku radości rodziny, satysfakcji sąsiadów i… w majestacie prawa.

SURGIR to szwajcarska fundacja, która stara się pomóc zniewolonym kobietom na całym świecie, ofiarom zbrodniczych tradycji, umęczonym na ciele i duszy, a także ich dzieciom i walczy z obyczajową niesprawiedliwością, która niszczy te kobiety. To właśnie jedna z przedstawicielek SURGIR pomogła uratować życie Souad, która cudem uniknęła śmierci i, potwornie poparzona, przeżyła podpalenie. Według danych fundacji rokrocznie odnotowuje się na świecie ponad pięć tysięcy przypadków „zbrodni honorowej”. Prawdopodobnie drugie tyle (jak nie więcej) nigdy nie zostało i nie zostanie ujawnione. Mężczyźni wymierzający absurdalnie rozumianą sprawiedliwość nic nie ryzykują, gdyż rzadko toczy się przeciwko nim jakiekolwiek śledztwo, a jeszcze rzadziej zostają skazani. Wyrastając na lokalnych bohaterów, stoją na straży moralności kobiet. Stają się ich katami, gdyż z jednej strony to właśnie oni są przyczyną nieszczęść kobiet, z drugiej – nie poczuwając się do jakiejkolwiek odpowiedzialności – są pierwszymi do wymierzania im sprawiedliwości.

Spalona żywcem to wstrząsające świadectwo kobiety, której życie zostało naznaczone cierpieniem. Tym bardziej dojmującym, iż tak bardzo nieludzkim i tak bardzo niepotrzebnym, wynikającym li i jedynie z ludzkiej bezmyślności. Jako kulturoznawca rozumiem konieczność kultywowania tradycji, nakaz zachowania odmiennych obyczajowości i zakaz europocentryzmu w badaniu obcych kultur. Jednak nauka nauką, a uczucia uczuciami. Nie godzę się na takie traktowanie drugiego człowieka i uważam, że zachowanie odrębności kultury muzułmańskiej nie jest warte setek tysięcy istnień kobiet. Skala tego typu zjawisk jest ogromna i od wieków, nieustannie, pochłania kolejne bezsensowne ofiary…

Souad zdecydowała się opowiedzieć światu o barbarzyństwie, jakie ją spotkało, pomimo grożącego jej niebezpieczeństwa, gdyż wyrok rodziny nigdy nie ulega przedawnieniu. Ukryta za maską, zraniona nie tylko na ciele, ale i na duszy, próbuje poskładać swoje roztrzaskane życie w jeden sensowny kawałek. Jednak czy można myśleć o osiągnięciu szczęścia, żyjąc z takimi wspomnieniami, ranami i w permanentnym strachu przed rodziną dążącą do wymierzenia sprawiedliwości?

A to dążenie jest straszliwe. Bodaj najbardziej wstrząsającą sceną świadectwa Souad, nie była ta, kiedy nastolatka stanęła w ogniu, ale kiedy potwornie poparzona, została pozostawiona sama sobie. Dogorywająca, łapiąca łapczywie powietrze, płacząca z bólu, nie mogła liczyć na pomoc. Gest matki wykonany w jej kierunku ograniczał się jedynie do propozycji przyjęcia przez nią trucizny. Nie dla ukrócenia cierpień Souad, tylko dla ratowania honoru zhańbionej rodziny. Wstrząsające i okrutne.

Opowiedziałam moje życie, po raz pierwszy starając się wydobyć z pamięci nawet najbardziej ukryte sprawy i wydarzenia. To było bardziej dotkliwe niż opowiadanie przed publicznością, niż odpowiadanie na pytania moich dzieci. Mam nadzieję, że ta książka przemierzy cały świat i trafi aż do Cisjordanii, a mężczyźni jej tam nie spalą. W naszym domu będzie stała na honorowym miejscu w biblioteczce i wreszcie wszystko zostanie opowiedziane raz na zawsze i do końca. Każę ją oprawić w piękną skórę i ozdobić złotymi literami, aby się nie zniszczyła. Dziękuję.

To ja dziękuję, Souad.
Komentarze
  • 1
    2 września 2012 | 23:00:34

    Też zgadzam się z autorem, że taka kultura i tradycja nie jest warta zachowania. Nie jest to zresztą żadna kultura i tradycja, tylko zwyczajne barbarzyństwo.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję