„Koniec niewinności”
Okładka książki „Koniec niewinności”
  • Autor: Ami Sakurai
  • Tytuł: Koniec niewinności
  • Tytuł oryginału: Inosento Warudo
  • Język oryginału: japoński
  • Liczba stron: 128
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 125 x 195 mm
  • ISBN: 978-83-60159-08-8
  • Seria: Z trąbką
  • Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Vesper, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 23 listopada 2008 A- A A+
Enjo kosai – płatne spotkania nastolatek ze starszymi mężczyznami, zwane eufemistycznie kompensacyjnymi randkami, są jednym z najbardziej zniesławionych fenomenów japońskiego społeczeństwa. Koniec niewinności Ami Sakurai to nie tylko powieść wskazująca na jego istnienie. To historia dziewczyny, która w pogoni za łatwymi pieniędzmi, decyduje się prostytuować, opowiadana przez dziewczynę, która jako nastolatka występowała w japońskich adult-video – filmach pornograficznych z elektronicznym retuszem. To opowieść oparta na faktach, której siła tkwi w świadomości czytającego, iż poznawana historia stanowi wyznanie realnej, a nie wymyślonej kobiety. Też Ami. Ami Sakurai – dziś dziennikarki i reporterki, kiedyś – nastolatki, wplątanej w japońskie podziemie porno.

Młodociana prostytucja stanowi dla japońskich nastolatek najprostszy sposób na sfinansowanie swoich markowych marzeń. Torby sygnowane nazwiskiem Louis Vuitton, sukienki z logo Chanel, pachnące fiołkami kosmetyki Guerlain… Czym są dwie godziny zabawy dla pięćdziesięciu tysięcy jenów? Grupa przedsiębiorczych licealistów wpada na pomysł założenia pornospółdzielni, Dymaksu. Znudzeni, wygłodniali pieniędzy i dążący do finansowej niezależności, zaczynają parać się biznesem, który nie różni się dla nich w niczym od choćby sprzedawania hamburgerów w McDonaldzie. Kupczenie ciałem nie nosi dla nich jakiegokolwiek znamienia skalania i zbrudzenia. Za to stanowi świetne wypełnienie wolnego czasu. Świetne i dochodowe. A skoro świat nie oferuje niczego, czego nie można by kupić, czy można chcieć czegoś więcej?

Ukucnęłam na brzegu chodnika i patrzyłam na ludzi przechodzących obok. Szum ulicy unosił się i opadał i nagle poczułam, że od tłumu odgradza mnie przezroczysta bariera. Ktoś nadepnął mi na palce u nogi, ale ból pozostawał na zewnątrz moich zmysłów.
Od czasu do czasu świat i ja odpływaliśmy od siebie w ten sposób.


Jednak w rzeczywistości Ami żyje stale obok świata, zatopiona we własnym jestestwie. Ciało jest dla niej rekwizytem; elementem, z którym dziewczyna zupełnie się nie utożsamia. Prawdziwa Ami to Ami zbudowana z myśli i z doznań, nie zaś więźniarka ludzkiej cielesności. Uprzedmiotowienie własnej fizyczności i zdolność uciekania od bólu we środek samej siebie pozwalają jej być tym kim jest – siedemnastolatką parającą się enjo kosai, matką dziecka kazirodczego związku, ofiarą zbiorowego gwałtu. Ami zdaje się niczego nie przeżywać, a jej ucieczka przed bólem staje się ucieczką przed przeżywaniem jakichkolwiek emocji. Jest beznamiętna i nieczuła na bodźce świata. Jest nihilistką, która neguje nie tylko sens istnienia rzeczywistości, lecz przede wszystkim sens istnienia samej siebie.

Tak jak i świat pozostaje na zewnątrz jej zmysłów, tak Ami zdaje się pozostawać na zewnątrz swego wnętrza. Nie wierzy w nic i na nic nie ma nadziei. Jej socjalizacja realizuje się poprzez seks i przemoc, a te nieodzownie prowadzą ją do samozagłady, którą dziewczyna w pełni akceptuje jako zasłużoną konieczność i niezbędny etap jej dalszej egzystencji. Jest bierna, jej działania inercyjne, lecz to zobojętnienie nie jest absolutne. Znika, kiedy pojawia się jej brat, Takuya.

Moja więź z Takuyą była (…) silna. Nie myślałam o nim nawet jak o przedstawicielu płci przeciwnej. Moje uczucia były bardziej unitarne. Kochałam tkwiący we mnie pierwiastek chłopięcy, jednoczyłam się z drugą połową niepodzielnej, androginicznej istoty. (…) Jak gdyby przywołując (…) swoje drugie ja.

Przywoływanie swojego drugiego ja, budowanie własnej tożsamości i poszukiwanie sensu życia, którego brak zakłada wszechogarniający nihilizm, wyznaczają ramy przestrzeni, w której porusza się bohaterka Sakurai. Poza nią nie ma niczego. Pisarka destabilizuje całą przestrzeń powieściowej Ami, dezintegrując to, co przeważnie daje oparcie w świecie i poczucie pewnej przynależności chroniącej przed chaosem. Niszczy rodzinę.

- Moja rodzina zawsze była w rozsypce. Próbowaliśmy się jakoś posklejać, ale pewnych rzeczy nie da się naprawić.
Jednak jak tylko to powiedziałam, pomyślałam, nie, moja rodzina przecież nigdy nawet nie istniała. To była tylko grupa ludzi, która pod pewnymi względami zachowywała się jak rodzina.
Brat upośledzony umysłowo, nienawidząca go matka; ojciec, który okazuje się nie być prawdziwym ojcem… Sakurai rozbija w proch najważniejszą jednostkę społeczną – rodzinę. I wskazuje na jej rozpad jako na najważniejszą przyczynę upadku całego japońskiego społeczeństwa.

W jej powieści nie istnieją szczęśliwi ludzie. Radość życia jawi się jako coś tak abstrakcyjnego, że właściwie nikt o niej nie myśli. Japonia Sakurai to świat bez zasad etycznych i moralnych, świat wszechogarniającej pustki i jednostkowego myślenia. Nie indywidualizmu, samotności.

Koniec niewinności to powieść, która wzbudziła we mnie bardzo ambiwalentne uczucia. Z jednej strony podoba mi się pewna bezceremonialność autorki w ukazywaniu sytuacji japońskich nastolatek. Bez pruderii pisze ona o nowoczesnych lolitach, jednak czasami ten brak pruderii przemienia się w zwykłą wulgarność. Luke Sutherland w Gdyby Wenus była chłopcem również wskazywał na seks, jako motor działań swojego bohatera, ale miało to swoje uzasadnienie w fabule i faktycznie prowokowało do snucia rozważań nad treścią powieści. U Sakurai momentami to fabuła staje się uzupełnieniem opisów seksu, doprowadzając tym samym do bagatelizowania podnoszonych przez nią kwestii. Enjo kosai, rozpad więzi międzyludzkich, dezintegracja rodziny, upadek norm, rozszczepienie fizyczności z duchowością w budowaniu własnej tożsamości… Wiele problemów rodzących wiele pytań. A wśród nich jedno, najważniejsze. Czy życie Ami faktycznie świadczy o końcu niewinności? Czy może ta niewinność nigdy w niej nie istniała? Czy mogła w ogóle istnieć? I czy należy wierzyć w niewinność nastolatki, która bardziej niż pączkującą różę przypomina usychający kwiat wiśni?...
Komentarze
  • 1
    chiara76 23 listopada 2008 | 18:39:52

    czytałam, ale przyznaję, że jakoś mega mnie nie zachwyciło...

  • 2
    mary 23 listopada 2008 | 19:15:12

    czytałam, mimo iż wielu osobom sie nie podobalo z tego co kojarzę, to musze powiedzieć ze to ksiazka ktora jest dobra. mnie sie podobala, nawet dlatego ze zbyt wul\garna, brutalna i zbyt obrazowa. zycie ma wiele odcieni a nie o wszystkim da sie pisac "przyjemnie' w kazdym razie wazne jest to ze stawia ona wiele pytań, ze porusza sporo problemów i daje do myslenia.

  • 3
    germini 25 listopada 2008 | 0:58:20

    Muszę w końcu zdobyć tę książkę. Mam wrażenie, że mi się spodoba (w przeciwieństwie do "Gdyby Wenus była chłopcem" - jakoś tak czuję, że nie dla mnie ona).
    Btw, masz zamiar przyłączyć się do wyzwania historyczneczytanie.blox.pl?

  • 4
    Annie 25 listopada 2008 | 19:33:07

    To nie tak, że książka mi nie przypadła do gustu, bynajmniej. Tylko należy do tych nielicznych tytułów, co do których nie jestem w stanie jednoznacznie się określić. Bez dwóch zdań to bardzo oryginalna proza, unikalna jeśli chodzi o temat i ciekawa jeśli chodzi o jego realizację. Tylko pewnie dlatego, że nie jest to poetyka, w której zwykłam się literacko poruszać, w mojej recenzji było więcej skonfundowania niż euforii ;)

    Ger, dziękuję za info o wyzwaniu, ale raczej się go nie podejmę. 9 grudnia mam przedstawić szczegółowy plan pracy magisterskiej i pasowałoby ją wreszcie zacząć pisać ;) Pozostanę więc przy jednym wyzwaniu, tym wizażowym. Bo choć serce by chciało, to rozsądek sprowadza na ziemię i mówi: no way ;)

  • 5
    germini 28 listopada 2008 | 16:58:19

    No szkoda :(, ale siła wyższa to siła wyższa. Trzymam kciuki za Twoją pracę (chociaż to w sumie niepotrzebne, bo i tak sobie z nią świetnie poradzisz - nie ma szans, żeby było inaczej :))

  • 6
    Annie 30 listopada 2008 | 21:45:31

    Nie-dziękuję :) Mam nadzieję, że na następne, wiosenne, już się załapię :)

  • 7
    Magdalena 3 grudnia 2008 | 19:14:53

    Trochę nie na temat, ale... "I love Your blog" :-) Po szczegóły zapraszam na moją stronkę: http://zacisze-wysnione.blogspot.com/ Pozdrawiam, M.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję