„Grecki skarb”
Okładka książki „Grecki skarb”
  • Autor: Irving Stone
  • Tytuł: Grecki skarb
  • Tytuł oryginału: The Greek Treasure. A Biographical Novel of Henry and Sophia
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 664
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 190 mm
  • ISBN: 978-83-7495-507-2
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 6 października 2008 A- A A+
Zaprawdę pieśń ta serce do głębi przeszywa,
I ten pieśniarz cudownie, ni bóg jaki, śpiéwa.
Do wielkich też rozkoszy życia ja to liczę,
Gdy u ludu tchnie szczęściem wesołe oblicze,
Gdy w zamku godowników zasiada rząd długi
I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się sługi
Z mięsiwami i chlebem, a leją cześniki
Z krużów wino, roznosząc między biesiadniki.
Ma to dla mnie, jak rzekłem, powab niezrównany.
*

Grecki skarb Irvinga Stone’a utkany jest ze słów, które brzmią niczym najpiękniejsze dźwięki wygrywane na gęśli. Raz ostre i skoczne, raz liryczne i niezwykle poruszające, pobudzają wyobraźnię, przenosząc czytelnika do utraconego starożytnego świata. Przewodnikiem po tym raju jest, przypominający nieco Dantowskiego Wergiliusza, Henryk Schliemann. Zaś muzą – piękniejsza od Beatrycze Greczynka, Sofidion.

Irving Stone zasłynął napisaniem szeregu znakomitych biografii najwybitniejszych postaci świata kultury i nauki. Bodaj wspomnieć najważniejsze z jego powieści: Pasje utajone opowiadające o Zygmuncie Freudzie, Udrękę i ekstazę o Michale Aniele czy Pasję życia o Vincencie van Goghu. Muszę przyznać, że, obok Pierra La Mure, Stone jest jednym z moich ulubionych biografów. Oczywiście biografów rozumianych nieco z przymrużeniem oka. Spod piór obu pisarzy wychodzą bowiem zbeletryzowane biografie i sięgając po ich powieści trzeba mieć świadomość, że ożywiane na ich kartach postaci są tylko echem rzeczywistych bohaterów, a nie ich perfekcyjnie odwzorowanymi sylwetkami. Niemniej jednak nie są li i jedynie wytworem literackiej wyobraźni. Materiał na jakim opiera się Stone, pisząc swoje powieści, robi imponujące wrażenie. Listy, dokumenty, manuskrypty, wyprawy po świecie… Miliony informacji podane z zapierającej dech formie. W przypadku Greckiego skarbu jest podobnie. Cudownie.

- „Iliadę” nazywa się czasem „Gniewem Achillesa” – dodała Zofia, kładąc się na piasku obok męża. – Czy będę beznadziejną romantyczką, jeśli ci powiem, że jestem ogromnie rada, iż fabuła pierwszej i najpiękniejszej powieści na świecie mówi w dużej mierze o miłości między mężczyzną a kobietą?
- Oboje jesteśmy romantykami – szepnął łagodnie Henryk. – To romantycy nadają kształt temu światu. Realiści zadowalają się pełnymi brzuchami.


Henryk Schliemann zapisał się na kartach historii jako postać wielobarwna i wyjątkowa. Słynny i kontrowersyjny odkrywca Troi oraz królewskich grobów w Mykenach. Jeden z największych archeologów dziewiętnastego stulecia, żeby nie powiedzieć – ojciec nowożytnej archeologii. Genialny samouk, walczący ze skostniałym środowiskiem akademików o uznanie prawdziwości jego znalezisk. A przy tym znający kilkanaście języków obywatel świata, miłośnik Homera, bogacz i… poszukiwacz greckiej żony. Swoją barwną biografią przyćmił równie barwną biografię swojej małżonki. Nawet o tyle ciekawszą, że jako kobieta, Zofia Engastromenos musiała zmagać się z wieloma przeciwnościami. Dzięki wrodzonemu uporowi, konsekwencji i bystrości umysłu, udało jej się przeobrazić z żony w partnerkę, pierwszą kobietę-archeologa.

Grecki skarb nazywany jest biografią Henryka Schliemanna, tak jakby nikt nie spoglądał na tytuł powieści nadany jej przez samego jej autora. A to właśnie on wskazuje na to, co w opisywaniu przełomowych dla archeologii wykopalisk było dla Stone’a najważniejsze – uwiecznienie roli obojga ich bohaterów – i Henryka, i jego żony, Zofii. Z tego powodu Stone rozpoczyna historię Henryka od jego pierwszego spotkania z przyszłą małżonką. Historię jego życia poznajemy z retrospektywnych obrazów, przywoływanych w różnych okolicznościach przez różne wydarzenia.

Kolonos, 1869 rok. Do niewielkiej podateńskiej wioski przyjeżdża na zaproszenie swojego przyjaciela, przyszłego biskupa, czterdziestosiedmioletni Henryk Schliemann. Obywatel amerykański niemieckiego pochodzenia, miliarder zbijający majątek w carskiej Rosji, wychowanek holenderskich kupców. Mężczyzna poszukujący żony. Greckiej żony.

Przez otwarte okno słyszała gwar blisko trzydziestu głosów. Wszyscy zbiegli się z różnych zakątków Kolonos, by ujrzeć na własne oczy tajemniczego i słynnego milionera, który zjechał w konkury do Zofii.
„Niezupełnie! – pomyślała i zachichotała cichutko. – Pan Schliemann chce się ożenić z całą Grecją”.


Henryk i Zofia pobrali się wkrótce potem. Ich małżeństwo było trudne, ale szczęśliwe. Oboje zdawali sobie sprawę, że miłości muszą dopiero się nauczyć. On – bogacz, mogący wybawić jej biedniejącą rodzinę z finansowych kłopotów. Ona – młodsza o trzydzieści lat przepiękna dziewczyna. Furiat i perypatetyk oraz niemająca doświadczenia, skromna żona. Burzliwa mieszanka charakterów znalazła ujście we wspólnej pasji – nauce. Uczyniwszy z Zofii swoją uczennicę, Henryk zapoznał ją z tym, co ukochał sobie najbardziej. Opowiadał jej o swoich marzeniach o odkryciu trzech złotych miast – skarbu Priama, grobowców mykeńskich i Orchomenos. Opowiadał o starożytnych bogach i boginiach, przedstawiając całą mitologię za pomocą homeryckich strof. Opowiadał o swoim życiu, porażkach i sukcesach. A Zofia, z dnia na dzień, coraz bardziej piękniała, stając się jedną z najważniejszych kobiet nauki swoich czasów.

Stone lubi przedstawiać kobiety nie jako żony swoich mężów, ale jako ich równorzędne partnerki – kochanki i powiernice. Tak było w Pasjach utajonych, kiedy opisywał urokliwą postać Marty Freud. Tak było też w Greckim skarbie, którego bohaterką, a zarazem główną narratorką, uczynił Zofię. To, co odróżnia te dwie kobiety, to niesamowita niezależność kirii Schliemann. Zofia jawi się jako bohaterka wyemancypowana, choć na pozór spętana jest konwenansami jej czasów, nakazami religii prawosławnej i greckiej tradycji. Krocząc ramię w ramię u boku męża, stała się współodkrywczynią najcenniejszych pamiątek spuścizny antycznej: greckiej i hellenistycznej. Kobietą, której zasługi nauka doceniła. Podczas prowadzenia wykopalisk w Mykenach, Zofia jako pierwsza kobieta na świecie pisała artykuły do prasy z prowadzonych przez siebie badań. Katalogowała zbiory, opisywała je, a dzięki swojej intuicji odkryła grobowiec Klitajmestry, który przez długi czas po jego ujawnieniu, nazywany był przez światową opinię publiczną Skarbcem Pani Schliemann. Tak jak Henryk stał się ojcem archeologii, ona stała się jej matką. Jej niebywałą rolę w historii usankcjonowali już jej współcześni, uhonorowując ją w jednogłośnym głosowaniu dyplomem i honorowym członkostwem Królewskiego Instytutu Archeologicznego Wielkiej Brytanii i Irlandii, na którego podium przemawiała jako pierwsza w historii tejże instytucji kobieta. Zafascynowała mnie jej postać – jej siła, jej talent i jej niebywała uroda. Dlatego też nie mogłam się oprzeć i nie zamieścić jej fotografii – pięknej kirii Schliemann ozdobionej diademem i innymi złotościami wydobytymi z zaginionego pod koniec II wojny światowej trojańskiego skarbu Priama.

Irving Stone przeprowadza czytelnika w Greckim skarbie nie tylko przez fascynujące dzieje małżeństwa Schliemannów, ale i przez wielobarwną kulturę Greków i Turków. Jego powieść to istna podróż literacka po malowniczych krajobrazach krajów basenu Morza Śródziemnego. Dziesiątki antycznych miast wypełnionych cudownymi skarbami – Troada z trojańskim wzgórzem Hisarlik, Ateny, Mykeny, Konstantynopol… A do tego zachodnioeuropejskie metropolie – Paryż, Londyn czy też starożytne Włochy. Stone jest mistrzem detalu – jego opisy są niezwykle drobiazgowe, a przez to szalenie realistyczne. Czytając je, ma się wrażenie nawet nie tyle spoglądania na pocztówkę, co spacerowania po dziewiętnastowiecznych uliczkach miast. Podobnie rzecz się ma z czytaniem o odkrywanych skarbach – kolejne gliniane skorupy wyłaniają się z kart książki i rosną w dłoniach, czerwieniąc się wypaloną gliną i czerniąc misternie nałożonym barwnikiem.

Poprzez wzniosłość dzieła Schliemannów, sztuka nabiera w powieści niemal mistycznego charakteru. Tchnie nieśmiertelnością, ucząc o nieprzemijalności dzieł naprawdę wielkich. Jej siła staje się podstawą, na której Henryk Schliemann postanowił wznieść swój pomnik trwalszy niż ze spiżu. Dla siebie i dla swojej niezwykłej żony. Na wieki. Pytanie czy mu się to udało jest pytaniem retorycznym. Oboje zajęli zasłużone miejsce w historii nauki, choć nie da się ukryć, że po dziś dzień postać Zofii jest nieco marginalizowana. Dlatego tę recenzję chciałabym poświęcić jej. Sofidion Schliemann. Greckiemu skarbowi.

* Homer, Odyseja

Komentarze
  • 1
    chiara76 7 października 2008 | 15:03:05

    mam w planach, jednak ze względu na wysoką cenę zamierzam zażyczyć sobie na prezent;)

  • 2
    nutta 8 października 2008 | 16:00:23

    Czytałam parę biografii Schliemanna, ale jestem ciekawa, jak literacko opracował ją Stone. Dobra książka na prezent, jak napisała Chiara:)
    Włożyłaś wiele serca w napisanie recenzji.

  • 3
    Lilithin 13 października 2008 | 20:14:20

    Aniu, wybacz, że piszę tutaj, ale gdzieś mi zniknęły komentarze z głównej strony. Nie ma już w ogóle takiej możliwości, czy coś mi szwankuje przeglądarka?
    Zaczęłam czytać "Porwanie Jane E." i nie mogę się oderwać! Już planuję błagać koleżankę, aby przywiozła mi pozostałę części ze Szkocji. Odwiedziłam też polską stronę Fforde'a i jest tam informacja, że trzeci tom już wkrótce zostanie wydany! Nie wiem tylko, czy dawać temu wiarę, bo przecież pisałaś do wydawnictwa i odpowiedzieli, że nie planują nic ponad dwie pierwsze części. Obawiam się, że tamta strona nie jest zbyt często aktualizowana i studzę swój zapał jak tylko się da :|

  • 4
    nutta 14 października 2008 | 20:13:43

    Miałam wrażenie, że tam pojawiał się za swoimi wpisami jakiś troll.

  • 5
    Annie 14 października 2008 | 20:42:19

    Chiaro, Nutto - gorąco polecam. Ja wpadłam w tę powieść całkowicie i do tej pory pozostaję pod urokiem Zofii Schliemann. Chyba już dawno tyle nie googlowałam, jak po skończeniu 'Greckiego skarbu' - musiałam wszystkie te cuda zobaczyć i popodziwiać ;)

    Lilithin, informacja o 'Studni...' pojawiła się zaraz po opublikowaniu drugiego tomu. Ja napisałam do wydawnictwa bodajże w pół roku-rok później. Stąd informacja jest 'świeższa' od tego, co wisi na stronie. Ale... Zawsze możesz spróbować i Ty zapytać, a nuż przez te lata plan wydawniczy uległ zmianie? :)

    Shoutbox zniknął, tak jak wspominała Nutta, z powodu permanentnego śmiecenia w nim jakiejś osoby. Teraz troll śmieci dalej tyle, że... w komentarzach. I śmieszno, i straszno ;)

    Buziaki Dziewczęta!

  • 6
    be.el 19 października 2008 | 22:52:35

    Ja podobnie jak Chiara mam zamiar sobie zażyczyć ją na urodzinki albo pod choinkę. cena strrrrraszna:)

  • 7
    gość 16 czerwca 2014 | 21:04:20

    kupilem bo Zeglarz na koniu wywarł na mnie wielkie wrażenie

  • 8
    Waljol 7 marca 2017 | 8:08:07

    Wspaniała książka, trudno się oderwać. Po powrocie z Grecji odczuwalam Ubuntu niedosyrt wiedzy o ogladanych przeze mnie zabytkach i miejscach. Ogromnie się cieszę, że trafiłam na te pozycję. Rola Zofii opisana wspaniale. Niezwykłe życie zwykłej dziewczynki.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję