„Niewidzialny strażnik”
Okładka książki „Niewidzialny strażnik”
  • Autor: Dolores Redondo
  • Tytuł: Niewidzialny strażnik
  • Tytuł oryginału: El guardián invisible
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Karolina Krzysztofik
  • Liczba stron: 408
  • Rok wydania: 2013
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 135 x 210 mm
  • ISBN: 978-83-7554-710-8
  • Seria: Czarna Seria
  • Wydawca: Czarna Owca, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Czarna Owca, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 28 czerwca 2015 A- A A+
Kiedy się było w środku tego lasu, nietrudno było uwierzyć w istnienie magicznych postaci, których historie splatały się z historiami ludzi zamieszkujących ten region. Wszystkie lasy są potężne, niektóre budzą trwogę głębią i tajemniczością, inne są ciemne i złowrogie. Las w Baztán jest magiczny. Bije od niego spokojne, pradawne piękno, które przypomina ludziom o jego najbardziej ludzkim obliczu, wiecznym i dziecięcym, tym, które wierzy w lamie, wróżki o kaczych nogach, żyjące w lesie, śpiące w dzień, a wychodzące tylko nocą, żeby czesać swoje długie, złociste włosy złotym grzebieniem, mającym moc spełniania życzeń swego właściciela, a którego one używały do spełniania próśb mężczyzn, którzy, zwiedzeni ich pięknem, nie odstępowali ich na krok, nic sobie nie robiąc z ich kaczych kończyn. Amaia wyczuwała czyjąś obecność tak wyraźnie, że łatwo jej było zrozumieć historie o druidach i władzy drzew nad ludźmi i wyobrazić sobie czasy, kiedy w całej dolinie więź między istotami magicznymi i ludźmi była religią. W końcu izena duen guztia omen da. Wszystko, co posiada nazwę, istnieje…*

Północna Hiszpania, prowincja Nawarra. W dolinie rzeki Baztán zostaje znalezione nagie ciało bardzo młodej dziewczyny. Szybko okazuje się, że to jedno z wielu. Zabójca pozostawia ofiary w ustronnych miejscach, nagie, makabrycznie upozowane. Ubrania dziewczynek są podarte, ich włosy łonowe ogolone i rozrzucone wokół zwłok, zaś dłonie złożone w charakterystycznym geście. Wszystkie dziewczęta zostały uduszone. I wszystkie noszą na sobie podpis mordercy. Zabójca pozostawia bowiem na wygolonych łonach ofiar txatxingorris – słodkie ciastka, wypiekane według tradycyjnej baskijskiej receptury. Niepokój narasta, a wśród miejscowej ludności zaczynają rozbrzmiewać głosy, że za śmiercią nastolatek stoi basajaun, czyli mityczny Pan Lasu. To dlatego do poprowadzenia sprawy szybko zostaje wyznaczona inspektor Amaia Salazar. Kobieta pracowała w siedzibie FBI w Quantico u boku najlepszych profilerów. Ma największe doświadczenie, ale też wyjątkową intuicję. Dodatkowo pochodzi z Elizondo, w dolinie rzeki Baztán. Amaia wraca w rodzinne strony, jednak uwagę od skomplikowanego śledztwa, odwracają jej problemy rodzinne. Demony z przeszłości, przed którymi przed laty uciekła do Pampeluny, dopadają ją. Podobnie jak mityczny basajaun.

Dolores Redondo Meira urodziła się w hiszpańskim San Sebastián w 1969 roku. Studiowała prawo i gastronomię. Po studiach przez kilka lat prowadziła własną restaurację. Przygodę z pisarstwem rozpoczęła od napisania opowiadań i bajek dla dzieci. W 2009 roku wydała swoją pierwszą powieść – Los privilegios del ángel. Jej miejsce urodzenia z biegiem czasu zainspirowało ją do napisania trylogii kryminalnej „Dolina Baztán”, która przyniosła jej światową sławę. Niewidzialny strażnik, pierwszy tom tego cyklu, został opublikowany w 2013 roku. San Sebastián (po baskijsku Donostia) to stolica hiszpańskiej prowincji Guipúzcoa w Kraju Basków. To właśnie tu szczególnie często używa się języka euskera – zna go blisko 60% ludności, a posługuje się nim aż jedna trzecia baskijskiego społeczeństwa.

Baskowie to najstarsza grupa etniczna na Półwyspie Iberyjskim, a zarazem jeden z najbardziej zagadkowych ludów Europy. Dużą część powierzchni Kraju Basków zajmują góry, z którymi silnie związana jest baskijska mitologia. Najwyższe szczyty – Gorbea (1482 m n.p.m.) i Anboto (1331 m n.p.m.) – uważano ze siedziby najważniejszej bogini, Mari, ukazującej się najczęściej pod postacią młodej, jasnowłosej kobiety. Tym niemniej, Baskowie nie znali pojęcia jedynego, najwyższego Boga. Ich system religijny był politeistyczny, aczkolwiek zupełnie niezinstytucjonalizowany. Baskowie ani nie budowali świątyń, ani nie powoływali kapłanów. Cześć bogom oddawali poprzez oddawanie czci przyrodzie. Szczególną rolę w ich wierzeniach odgrywali Panowie Lasu – mityczne olbrzymy o ogromnej silne fizycznej, którzy strzegli porządku natury. Baskijska ludność nazywała ich basajaunami. Co ciekawe, mitologia Basków nie zakładała istnienia ani kary, ani piekła. A mimo to, jeśli dochodziło do zabójstwa, popełniali je zazwyczaj obcy.** U Dolores Redondo jest inaczej. I ofiary, i morderca są Baskami. A kolejnym tragediom nie jest w stanie zapobiec nawet wszechpotężny Niewidzialny Strażnik.

Elizondo to baskijskie Twin Peaks. Miasteczko spowite mroczną, niepokojącą atmosferą, doświadczające wielu dziwacznych i trudnych do wytłumaczenia zdarzeń, zamieszkiwane przez kampowe postaci. To nie nadużycie, bohaterowie powieści naprawdę zachowują się melodramatycznie. Wśród nich prym wiedzie Amaia Salazar. Ta wieloletnia funkcjonariuszka wydziału zabójstw Policji Regionalnej Nawarry jest jednym z najbardziej irytujących śledczych, jakich kiedykolwiek spotkałam podczas moich literackich peregrynacji.

Detektyw Amaia Salazar cieszy się nieposzlakowaną opinią. Przełożeni cenią ją za instynkt, przenikliwość, bystry umysł i doświadczenie, które zdobyła podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Koledzy po fachu ją lubią, choć nie wszyscy za nią przepadają – typowi machistas najchętniej zagoniliby ją z powrotem do garów. Starsi wiekiem funkcjonariusze mają jej za złe szybki awans – nie chcą wykonywać poleceń kobiety, która nie zjadła zębów na policyjnej robocie. Współpracy nie ułatwia także charakter Amai. Salazar jest raczej typem wolnego strzelca. Ani nie umie pracować w zespole, ani nim zarządzać. Jej konfliktowe relacje interpersonalne tylko komplikują i tak już niełatwe śledztwo. Jednak cieniem kładą się na nim przede wszystkim wewnętrzne dramaty głównej bohaterki powieści.

Powrót do Elizondo to dla Amai powrót do dzieciństwa, które było naznaczone bólem i cierpieniem. Traumatyczne wydarzenia odcisnęły na niej ogromne piętno i mimo upływu czasu kobieta wciąż nie jest w stanie przepracować w sobie tego, co ją spotkało. Jej spokojny sen raz po raz przerywają koszmary, które w miarę postępów śledztwa stają się coraz bardziej natrętne i dojmujące. Redondo opowiada o przemocy w rodzinie i toksycznym rodzicielstwie w bardzo obrazowy i przejmujący sposób. Ten wątek w powieści jest zdecydowanie najlepszy, aczkolwiek wcale nie świadczy o kunszcie prozatorskim autorki. Hiszpanka zupełnie nie radzi sobie z innymi aspektami życia swojej bohaterki. Problemy małżeńskie Amai, niemożność zajścia w ciążę, konflikt z siostrami… To, co w prawdziwym życiu stanowi dramat, na kartach książki przemienia się w tragifarsę. Rzekomo dojrzała kobieta myśli, mówi i zachowuje się jak niezrównoważona emocjonalnie nastolatka. Ze strony na stronę Amaia jest coraz bardziej nie do zniesienia. Co więcej, z rozdziału na rozdział zaczyna także narastać w czytelniku przekonanie, że wszelkie komplementy pod jej adresem są mocno przesadzone. Salazar to policjantka jak każda inna. Daleko jej do Maxa Liebermanna, Nero Wolfe’a czy Harry’ego Hole’a.

Kuleją umiejętności Amai, kuleje także intryga kryminalna. Krótkie rozdziały sprzyjają dynamizowaniu akcji, jednak jakiekolwiek napięcie jest skutecznie zabijane przydługimi opisami przeżyć wewnętrznych inspektor Salazar oraz bliskich jej osób. Najbardziej rozczarowuje jednak zakończenie powieści. Sztampa, sztampa i jeszcze raz sztampa!

Niewidzialny strażnik to książka łącząca w sobie elementy kryminału, thrillera i fantastyki. To zarazem pierwsza znana mi powieść, która osadzona jest w baskijskiej tradycji i mitologii. Szkoda, że pisarka nie wykorzystała także tego – mimo licznych wtrętów językowych, Baskonii jest tutaj jak na lekarstwo i niewiele można się dowiedzieć ani o Baskach, ani o ich potomkach. Na domiar złego Redondo bywa momentami wręcz żenująco mistyczna. Sprawia wrażenie, jakby za wszelką cenę chciała udowodnić, że wiara jest koniecznością, a jej brak zawsze zostanie przepłacony karą. Tymczasem ja zastanawiam się, co takiego złego zrobili Baskowie, że zasłużyli na taką powieść. Niewidzialny strażnik to książka z zupełnie niewykorzystanym potencjałem. Oj, mam nadzieję, że Olentzero*** nie przyniesie mi na Gwiazdkę Świadectwa kości, drugiego tomu trylogii z Baztán.



* Powiedzenie baskijskie.
** Jorge Ruiz Lardizabal, Mity, wierzenia i obyczaje Basków, Oficyna Wydawnicza „Rewasz”, Prószków 2002.
*** W baskijskiej tradycji, węglarz przynoszący prezenty w Święta Bożego Narodzenia.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję