„Niewidzialne Miasto”
Okładka książki „Niewidzialne Miasto”
  • Autor: Emili Rosales
  • Tytuł: Niewidzialne Miasto
  • Tytuł oryginału: La ciutat invisible
  • Język oryginału: kataloński
  • Liczba stron: 256
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: twarda
  • ISBN: 978-83-247-0102-5
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 20 czerwca 2008 A- A A+
Niewidzialne miasto to powieść quasi-historyczna, z niewielkim wątkiem sensacyjnym, w stylu prozy Pedro Mendozy (Tajemnica Vivaldiego). Na okładce zachwala ją Carlos Ruiz Zafón jako uwodzicielską mieszankę intrygi, sztuki i tajemnej historii Europy, aczkolwiek ja w przeciwieństwie do twórcy Cienia wiatru, aż tylu dobrych słów pod adresem katalońskiego pisarza bym nie napisała.

Powieść podzielona została na piętnaście rozdziałów. Akcja połowy z nich rozgrywa się w czasach współczesnych głównemu bohaterowi, Emili Rossellowi (zważywszy na imię i nazwisko autora powieści, nader oryginalne ;) Pozostałe rozdziały obejmują tekst starego manuskryptu, którego tłumaczenia, w miarę rozwoju fabuły, dokonuje stopniowo sam Rossell. Manuskrypt spisany, przez młodego architekta z XVIII wieku, Andreę Rosellego, zawiera w sobie kilka opowieści. Opowiada bowiem o życiu jego autora, o wybitnym malarzu tamtego okresu – Giambattiście Tiepolo oraz o budowie tytułowego niewidzialnego miasta, Sant Carles de la Rapita. Miasta, mającego stanowić kataloński odpowiednik Sankt Petersburga; wybudowanego na cześć wielkiego władcy – Karola III. Emili Rossell to właściciel barcelońskiej galerii sztuki, urodzony w Sant Carles i zainteresowany historią i losami rodzinnego miasta. Początkowo pragnie jedynie dowiedzieć się czy legendy opowiadane mu w dzieciństwie na temat miejsca jego zamieszkania, jego królewskiego przeznaczenia, są prawdziwe. Jednak wraz ze zdobywaniem kolejnych informacji pragnie rozwikłać już nie tylko zagadkę Sant Carles, ale i zaginionego obrazu Giambattisty Tiepolo.

Ten wątek historyczny jest bogato opisany. Ale oprócz niego w powieści pojawiają się liczne wątki miłosne, gangsterskie porachunki, obszerne opisy doliny Ebro czy też opowieści dotyczące życia samego głównego bohatera.

Bardzo drażnił mnie na początku sposób prowadzenia przez Rosalesa narracji i przedstawiania różnych zdarzeń. Przeszłość miesza z teraźniejszością, i niby sięga do retrospekcji, ale czasami nie wiadomo w ogóle po co, bo opowiada o czymś, co ani nie składa się na pełniejszy obraz głównego bohatera, ani na charakterystykę otaczającego go świata. Tak jakby stwierdzał, że chce o czymś w danym miejscu napisać i to robił. Bez ładu i składu. Podobnie, trochę nieudolnie, Rosales bawi się niedopowiedzeniami. Chciał stworzyć aurę tajemniczości i wywołać zaciekawienie u czytelnika. Jednak, w niektórych miejscach powieści, wyszła mu zamiast tego chaotyczna paplanina, nieciekawa i odrzucająca. Bo jak czytać coś w czym nie wiadomo o co już tak naprawdę chodzi? Po przeczytaniu powieści zaczęłam na nowo czytać pierwsze jej rozdziały i stały się one dla mnie bardziej przejrzyste. Bo już wiedziałam kto, z kim i dlaczego. Tylko... Chyba nie tak to powinno wyglądać. Autor powinien udzielać pewnych informacji, poszlak, powinien sugerować, ale umiejętnie, żeby później czytelnikowi poskładało się to wszystko w zgrabną układankę. A ja po tym co mi zaserwował Rosales, miałam wrażenie, że z puzzli mających przedstawiać złotą rybkę, złożyłam zmutowanego rekina. I to tylko przy użyciu połowy z dostępnych kawałków ;)

Podsumowując, dobre czytadło na wieczór, w miarę lektury można się przyzwyczaić do stylu autora, wciągające i interesujące (zwłaszcza jego kontekst historyczny). Ale nie doskonałe. Dlatego można tę książkę przeczytać, ale na pewno nie trzeba.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję