„Istny raj”
Okładka książki „Istny raj”
  • Autor: Ross Raisin
  • Tytuł: Istny raj
  • Tytuł oryginału: God's Own Country
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Tomasz Bieroń
  • Liczba stron: 268
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 135 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7506-494-0
  • Wydawca: Zysk i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Poznań
  • Logo wydawnictwa: Zysk i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 5 kwietnia 2011 A- A A+
Atmosfera jak w powieściach Cormaca McCarthy’ego, bohaterowie rodem z książek Anthony’ego Burgessa i niepokojące krajobrazy niczym wyjęte z Wichrowych Wzgórz Emily Brontë. Chyba tak pokrótce można by scharakteryzować debiutancką powieść Rossa Raisina. Tytułowy istny raj to nie tyle niebiańska kruchta, co przedsionek piekła, ukryty gdzieś na bezkresnych połaciach hrabstwa Yorkshire, a zamieszkiwany przez mięśniaków, matołów i bleblary. Zadeptywany tłumnie przez bezmyślnych turystów, jest domem nastoletniego Sama Marsdyke’a. Chłopca, który jest przekonany, że zwrócił się przeciwko niemu cały świat. Nastolatek nienawidzi przyjezdnych, nienawidzi także osiedlających się w okolicy miejscowych, którzy przenoszą się na wieś i przeobrażają okolicę – kupują farmy jako drugie domy i zabudowują dolinę snobistycznymi barami i sklepami.

Wycieczkowicze. Francowate gnojki w różowych i zielonych czapkach. A nie było wcale zimno. Szli wężykiem przez pola jak banda pijaków, naćpanych powietrzem, ziemią i zapachem gnoju. Patrzyłem na nich ze wzgórza, ich lśniące głowy wyzierały z mgły. Siedziałem na kamieniu i pozwoliłem światu się krzątać. (…) Wycieczkowicze mnie nie widzieli. Minęli farmę i niczego nie zauważyli, ani mnie, ani ojca, który spędzał owce z wrzosowiska. Ej, wycieczkowicze, miałem ochotę krzyknąć, po kiego grzyba do tej owcy gadacie? Myślicie, że ona ma ochotę dać się przelecieć? A oni na pewno ukłoniliby się głęboko. Najmocniej przepraszam, panie farmer, już nigdy więcej tego nie zrobimy, mam nadzieję, że jej nie zdenerwowaliśmy. Bo z nimi tak było – tacy pełni szacunku, że nie śmieli nawet na mnie popatrzeć, bo się bali, że zaburzą równowagę natury. Prawa wsi. A ja, ja byłem dla nich prawdziwą, żywą, pierdzącą naturą, taką samą częścią krajobrazu jak drzewo albo traktor.

A przy tym kimś, kto zdaniem jego rodziców, stanowi potencjalne niebezpieczeństwo. To dlatego, gdy na leżącą nieopodal farmę Turnbulla wprowadza się nowa rodzina, spragniona „gumiakowych weekendów” i „pocztówkowego widoku za oknami”, ojciec każe mu trzymać się od niej z daleka. Tymczasem Samowi wpada w oko córka przyjezdnych. Chłopiec tylko przez jakiś czas potrafi trzymać się na dystans. Wkrótce więc zaznajamia się z nastolatką, a jego znajomość z dziewczyną powoli zamienia się w coś bardzo niepokojącego.

Istny raj to debiutancka powieść Rossa Raisina z 2008 roku. Jej tytuł nawiązuje do nazwy, którą mieszkańcy hrabstwa Yorkshire zwykli ironicznie używać na jego określenie. Jedynie w Stanach Zjednoczonych powieść ukazała się pod tytułem Out Backward, co można przetłumaczyć jako Na opak. Słowa te są nawiązaniem do wypowiedzi matki Sama, która zastanawiając się nad odmiennością chłopca, retorycznie pyta: A może wyszedłeś ze mnie na opak?

Bo Sam Marsdyke wyraźnie różni się od swoich rówieśników. Usunięty przed laty ze szkoły za próbę gwałtu na koleżance, spędza dni na farmie, opiekując się ojcowskim stadem owiec. Żyje w odosobnieniu, bo od kontaktu z ludźmi woli kontakt ze zwierzętami. To z nimi godzinami rozmawia, im się zwierza, w nich szuka oparcia. Dopiero córka Reevesów intryguje go na tyle, że ma ochotę nawiązać z nią bliższą znajomość. Josephine ciekawi Sama, lecz szybko jego fascynacja nastoletnią sąsiadką przemienia się w obsesję na jej punkcie. Dziewczyna pociąga go tak bardzo, bo jako jedyna nie odpycha go od siebie. Sam nie wie, że poprzez znajomość z nim zbuntowana nastolatka chce odegrać się na swoich rodzicach. Nie wie, że jest tylko narzędziem w jej dłoniach. Wyrwana z Londynu, ze swojego środowiska, pragnie czym prędzej doń powrócić. A nie chcąc skończyć na zapyziałej wsi, namawia Sama do ucieczki, która z czasem okazuje się dla wszystkich tragiczna w skutkach.

Ross Raisin oddaje narrację w ręce Sama. Chłopca, który popada w obłęd, który ulega urojeniom i któremu właściwie nie można w nic wierzyć. To złożona postać – z jednej strony nieszczęśliwy, zaniedbany, być może nawet opóźniony w rozwoju nastolatek; z drugiej zaś – bezkompromisowy i okrutny socjopata. To jedna z tych postaci, które na długo zapadają w pamięć. Przede wszystkim dlatego, że wzbudza bardzo ambiwalentne odczucia. Podobnie zresztą jak sama książka. Fabularnie miałka, momentami strasząca dłużyznami, broni się właściwie tylko oryginalną sylwetką głównego bohatera. Krótko mówiąc, można przeczytać, ale wcale nie trzeba.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję