„Człowiek, który gapił się na kozy”
Okładka książki „Człowiek, który gapił się na kozy”
  • Autor: Jon Ronson
  • Tytuł: Człowiek, który gapił się na kozy
  • Tytuł oryginału: The Men Who Stare at Goats
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Krzysztof Mazurek
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 175 mm
  • ISBN: 978-83-7414-730-9
  • Wydawca: W.A.B., Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: W.A.B., Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 26 kwietnia 2010 A- A A+
Arlington, 1983 rok. Generał major Albert Stubblebine III, szef wywiadu armii amerykańskiej, siedzi za biurkiem w swoim gabinecie i, zamyślony, patrzy się na ścianę. Jednak jego wzrok nie zatrzymuje się na wiszących na niej dyplomach i odznaczeniach. Generał nie zastanawia się nad dowodzonymi przez niego służbami: wywiadem łączności, wywiadem fotograficznym, zapleczem technicznym i wieloma innymi tajnymi oddziałami kontrwywiadowczymi, rozrzuconymi po całym świecie. On patrzy wprost na ścianę. Wtem wstaje. Musi wejść do pokoju obok. Musi! Bierze więc rozbieg, jego wysportowane ciało z impetem uderza o mur. Generał upada. Załamuje ręce. Do diabła, kiedy on wreszcie przez tę cholerną ścianę przejdzie?!

Zaczyna się, jak kiepski żart. A jednak ta absurdalna scena rozegrała się naprawdę. Człowiek, który gapił się na kozy to dokument, opowiadający o próbach stworzenia super-żołnierza, tzw. Rycerza Jedi, przez amerykańską armię. Kozie Laboratorium ze zwierzętami pozbawionymi zdolności meczenia, szpiedzy o zdolnościach parapsychicznych, przeganianie chmur, uśmiercanie chomika… to zaledwie kilka z wielu niekonwencjonalnych metod walk, które rozwijała i planowała wykorzystać w swoich misjach US Army.

Człowiek, który gapił się na kozy to historia, w której pisarz-dokumentalista rzuca światło na genezę tych zaskakujących pomysłów. Przez dwa i pół roku zbierał materiały i przemierzył setki kilometrów, docierając do zaangażowanych w tajemniczy projekt ludzi. Po atakach z 11 września 2001 roku przypominano sobie bowiem o ekscentrycznych koncepcjach Jima Channona i wykorzystano je do walki z terroryzmem. I, jak twierdzi reportażysta, z przerażającym skutkiem.

Autorem tego szalonego reportażu jest Jon Ronson (ur. 1967) – dziennikarz, pisarz, prezenter radiowy i autor filmów dokumentalnych, m.in. wielokrotnie nagradzanego Tottenham Ayatollah, w którym w niecodzienny sposób sportretował islamskiego terrorystę, Omara Bakriego Mohammeda. Ronson regularnie pisuje do „The Guardian” i „Time Out”, a w radiu BBC prowadzi autorską audycję. Wydaje też książki publicystyczno-reportażowe. Jedną z nich jest właśnie Człowiek, który gapił się na kozy, opublikowany w 2006 roku. Książka błyskawicznie znalazła się na liście bestsellerów, a w 2009 roku powstała jej ekranizacja w gwiazdorskiej obsadzie. W filmie, który polscy widzowie zobaczyli dopiero kilkanaście dni temu, występują między innymi Jeff Bridges, Ewan McGregor czy George Clooney.

A jaka jest książka? Na pozór absurdalna, nieprawdopodobna, szalona. Każdy z jej bohaterów opętany jest zwariowaną ideą. Brzmi jak dobre science fiction, a jednak to reportaż, będący zarazem ostrą satyrą. W stylu Micheala Moore’a i Morgana Spurlocka, z jasną tezą. Na pewno wart polecenia wszystkim bezkrytycznym wielbicielom US Army. Ronson po mistrzowsku żongluje bowiem historiami, które składają się na obraz współczesnej Ameryki i absurdów nowoczesnej wojny, ukazując też cienką granicę między technokratyczną racjonalnością a paranoją. Bo trudno tego wszystkiego, o czym mówi Ronson, nie nazwać szaleństwem. Choć jesteśmy cyniczni, chyba jednak ciągle wierzymy, że pracę służb wywiadu cechuje odpowiedni rygor i metodologia naukowa. Tymczasem dziennikarz dowodzi, że myśląc tak, jesteśmy naiwni, a współczesna wojna rozgrywa się na wszystkich frontach, także na polu psychologii. Czy jego tezy są przekonywujące? Nie sądzę. Nie zmienia to jednak faktu, że jego reportaż naprawdę czyta się jak najlepszą powieść.
Komentarze
  • 1
    Lilithin 26 kwietnia 2010 | 17:58:32

    Nie wiem, czy gdzieś to przeczytałam, czy sama sobie ubzdurałam, że ta książka do godny lub nie, ale następca "Paragrafu 22". Jak, po lekturze, mogłabyś się do tego ustosunkować?

  • 2
    mary 1 maja 2010 | 19:14:22

    właśnie to czytam :))) zaśmiewam sie ;)

  • 3
    Annie 4 maja 2010 | 1:07:51

    Mary, ja też tak miałam :D Uśmiech nie schodził mi z twarzy :)

    Lilithin, nie zaryzykowałabym aż takiej tezy, ale owszem... w wyrazie i w swojej poetyce obie te powieści są do siebie dość podobne ;) Z tym, że "Człowiek, który gapił się na kozy", na pewno nigdy nie zostanie takim klasykiem jak książka Hellera (chociaż... ;))

  • 4
    Alvesta 15 lutego 2011 | 18:48:10

    no i mam faworyta na kolejne zakupy książkowe :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję