- Autor: Remin Nicolas
- Tytuł: Weneckie zaręczyny
- Tytuł oryginału: Venezianische Verlobung
- Język oryginału: niemiecki
- Przekład: Joanna Filipek
- Liczba stron: 288
- Rok wydania: 2009
- Oprawa: miękka ze skrzydełkami
- Wymiary: 135 x 205 mm
- ISBN: 978-83-245-8841-1
- Wydawca: Dolnośląskie, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Wrocław
| A- | A | A+ |
Wenecja, 1863 rok. Minęło półtora roku od czasu śledztwa w sprawie zabójstwa cesarskiego kuriera. Przez ten czas Tron, pod troskliwą opieką contessy i principessy, zdążył zaleczyć już wszystkie rany. Teraz całą swoją energię przeznacza na budowanie związku z piękną księżną oraz na przygotowywanie tekstów do redagowanego przez niego czasopisma poświęconego literaturze, „Emporio della Poesia”. Miasto na wodzie nadal pozostaje pod władzą Habsburgów. Cesarzowa Sissy opuściła wprawdzie Wenecję i wyjechała do Wiednia, jednak w leżącym nieopodal Triestu Castello di Miramare przebywa jej szwagier, arcyksiążę Austrii, Maksymilian. Pertraktacje mające na celu ustanowienie go cesarzem Meksyku są w toku. I nic nie może stanąć im na przeszkodzie – arcyksiążę tylko odlicza dni do czasu, kiedy politycznie i finansowo uniezależni się od Franciszka Józefa. Rzecz staje jednak pod znakiem zapytania, kiedy kochanka Maksymiliana pada ofiarą morderstwa. Czy to arcyksiążę kazał usunąć dziewczynę, aby związek z nią nie przyniósł mu tak niepożądanej w tym kluczowym momencie niesławy? A może komuś zależy na zdyskredytowaniu Maksymiliana i przekreśleniu jego meksykańskich planów? Sprawa szybko obrasta w skandale. Tymczasem komisarz Tron rozpoczyna śledztwo w sprawie śmierci dziewczyny. Jednak na drodze ku jej rozwiązaniu staje ogromna przeszkoda. Jeśli w wyniku dochodzenia Maksymilian zostanie oskarżony o zlecenie zabójstwa, a tym samym jego szanse na objęcie tronu cesarza Meksyku zostaną zaprzepaszczone, principessa di Montalcino straci wszystkie swoje, tak potrzebne Tronom, pieniądze. Commissario musi wybierać – albo prywatne uczucia, albo etyka zawodowa…
Weneckie zaręczyny są jeszcze lepsze od i tak znakomitego pierwszego tomu opowieści o śledztwach weneckiego commissario z San Marco, comte Alvise’a Trona. Inteligentna i wciągająca intryga kryminalna, pełna smaczków z zakresu XIX-wiecznej polityki międzynarodowej, to zaledwie kropla w morzu wspaniałości, jakie Nicolas Remin proponuje czytelnikom w tej książce. Po pierwsze, bohaterowie. Do galerii fantastycznych postaci dochodzą dwie kolejne: przełożony Trona – zajadający się bombonierami Demela Johann-Baptist von Spaur – oraz jego podwładny, sierżant Bossi, który jest właśnie w trakcie przygotowywania się do egzaminu na inspektora policji i który uzyskiwaną każdego kolejnego dnia wiedzę testuje na nadzorującym go Tronie. A, nie mogę również zapomnieć o przebiegłej czternastolatce, Angelinie – miejscowej złodziejce, która widziała mordercę.
Humor słowny goni żart sytuacyjny. Remin po mistrzowsku wypełnia karty swojej książki kolejnymi ironicznymi uwagami. Dialogi są przesiąknięte dowcipem – są lekkie, obdarzone żartobliwą puentą. Zwłaszcza te pomiędzy Tronem a Spaurem:
- Violetta i ja spotykamy się trzy razy w tygodniu. W poniedziałek, czwartek i niedzielę. (…) Rzekomy kuzyn signoriny Violetty, student jurysprudencji z Padwy, pisze wiersze. Publikuje swoje strofy w gazecie „Rimo di Torino”. (…) Ja przy tej okazji nadmieniłem, że niemal codziennie spotykam się z wydawcą „Emporio della Poesia”. (…) Jeszcze większe wrażenie zrobiło na niej – Spaur kontynuował tonem swobodnej konwersacji – gdy jej powiedziałem, że następny numer „Emporio della Poesia” będzie zawierał kilka moich wierszy.
Przez moment Tron myślał, że się przesłyszał. Albo, że w biurze Spaura dopada go powolne, ale nieuniknione szaleństwo.
- Że co takiego „Emporio” będzie zawierał w następnym numerze?
- Kilka moich wierszy, commissario – Spaur przeciągał sylaby, jakby mówił do przygłuchego. (…)
- Następny numer jest numerem specjalnym o pewnym francuskim poecie. Chcemy przedstawić go włoskiej publiczności. (…)
- Spodziewa się pan kłopotów z powodu tego Francuza? Z cenzurą? (…) Jak nazywa się ten gość? – zapytał Spaur.
- Charles Baudelaire. (…)
- Nigdy nie słyszałem. (…) Proszę wszystkie inne sprawy odłożyć na bok. O cenzurę zatroszczę się osobiście. (…) Mogę teraz tylko mieć nadzieję, że ten Bodenbär…
- Baudelaire.
- Że ten Francuz trochę zna się na swojej robocie. Chciałbym przecież pojawić się w towarzystwie, które trzyma jaki taki poziom.
Poczucie humoru Remina jest rewelacyjne, takie bardzo „moje”. A przez to, że tego typu rozmowy są regułą a nie wyjątkiem w Weneckich zaręczynach, szalenie przyjemnie czytało mi się tę powieść. Również dlatego, że choć akcja książki przeważnie rozgrywa się w Wenecji, pisarz zabiera czytelników w podróż do Castello di Miramare. Oddalony o zaledwie kilka kilometrów od Triestu, został zbudowany w latach 1856-60 przez arcyksięcia Maksymiliana, który razem z żoną, księżniczką belgijską Marią Charlottą Koburg, pragnął osiedlić się nad Zatoką Triesteńską. Zamek usytuowano na klifie, a wybudowano tak, aby znajdujący się wewnątrz mieli wrażenie, jakby znajdowali się na dziobie statku. Tak, aby patrząc przez okno, widzieli jedynie wiecznie płaczące deszczem niebo, Morze Adriatyckie oraz płomyki świec odbijających się w oknach kandelabrów. Trzy lata temu odwiedziłam Miramare i przekonałam się, że sen Maksymiliana się spełnił. Ku mojej radości, udało mi się go nawet na zdjęciach uwiecznić.
W Weneckich zaręczynach powraca opis umierającej Wenecji. Niszczejącej, kruszejącej, gubiącej swojego ducha. Pewnie Tron, ze swoją słabością do romantyzmu, gdyby żył dwieście lat później, powtórzyłby za Giuseppem Berto, że piękno Wenecji tkwi w tym, że ginie. Komisarzowi łatwiej zaakceptować upadek świetności starych rodów oraz powolną dewastację miasta, niż nieuchronną konieczność transformacji Wenecji. Principessa sprzyjała zjednoczeniu (Włoch – przyp. A.) z powodów handlowych i uważała separatystyczne mrzonki Trona o niezawisłej Republice Wenecji za sentymentalne bzdury. Zresztą Tron musiał przyznać, że principessa ze swoim bezlitosnym czerwonym ołówkiem uosabiała pozbawiony sentymentów kupiecki rozsądek, któremu miasto zawdzięczało niegdyś swój rozkwit, podczas gdy on sam w znoszonym surducie, z sypiącym się palazzo i kurczącym nakładem „Emporio della Poesia” personifikował raczej stereotyp ginącego miasta. Tron to nie tylko policjant, ale również romantyk i dekadent. Marzyciel, szukający dla ukochanego miejsca, lepszego jutra.
Nie wiem, kiedy Wydawnictwo Dolnośląskie opublikuje Szklane gondole. Mam nadzieję, że niebawem, bo w tej na pierwszy rzut oka niepozornej serii znalazłam upodobanie. Obok Franka Tallisa, Nicolas Remin jest moim najważniejszym tegorocznym odkryciem kryminalnym. I pewnie się powtórzę, ale muszę to napisać – jego kryminały są idealne.


Inne recenzje książek Remin Nicolas:
Śnieg w Wenecji

|
|
|

-
1
mary 2009-12-31 12:52:26 hehehe swietny fragment :))))
chyba jednak się skusze na 1 częśc. -
2
szamanka30 2009-12-31 17:22:00 Wzdycham z zadroscią,że już mogłaś przeczytać. Ciekawe ile ja poczekam. Ksiegarnię mi w mieście zlikiwdowali, bezczelni. I same kłopoty teraz...
-
3
Lilithin 2009-12-31 18:26:41 Przeczytam, przeczytam. Pierwsza część spodobała mi się bardzo, pisałam nawet do wydawnictwa z pytaniem, kiedy wydadzą następną ;) A skoro następna jeszcze lepsza, to już się cieszę.
-
4
Annie 2010-1-2 0:01:59 Mary, Lilithin - to nie pozostaje mi nic innego, jak już teraz życzyć Wam w Nowym Roku przepysznej lektury :)
Szamanko, czytałam właśnie u Ciebie, jak Cię bestialsko pozbawiono dostępu do książek :( Jednak sklepy internetowe czy księgarnie w innych miastach, to nie to samo co posiadanie takowej u siebie, pod nosem :( Mam nadzieję, że ktoś podejmie się tego karkołomnego biznesu i zainwestuje w dom książki. Mam też nadzieję, że na "Weneckie zaręczyny" nie będziesz musiała długo czekać :)
Moc pozdrowień!

Noc profesora Andersena
Była Wigilia i profesor Andersen miał choinkę w salonie. Przyglądał się jej intensywnie. – te dwa niepozorne zdania otwierają Noc profesora Andersena (1996), powieść uznawaną za jedną z najlepszych w twórczości Daga Solstada...

Poważnie pisać nie umiem... taka ułomność... - wywiad z Małgorzatą Żurakowską
Nieczęsto zdarza mi się porozmawiać z pisarzem przed premierą jego książki. Niemniej jednak tym razem ta sztuka mi się udała. O tremie, muchach i innych dramatach opowiada dziś Dziennikowi Literackiemu debiutująca na polskim rynku książki...

Ekranizacja "Hańby" J.M. Coetzee'ego
Podobno John Maxwell Coetzee przez lata odmawiał reżyserom zgody na ekranizację swojej najsłynniejszej powieści. Jednak Steve Jacobs otrzymał od noblisty zielone światło. To zasługa Anny Marii Monticelli...

Pod słońcem Toskanii. W raju Ferenca Máté
Średniowieczne miasta na wzgórzach, ciągnące się w nieskończoność winnice i srebrzące się gaje oliwne. Do tego rzędy wysmukłych cyprysów, soczyste owoce i znakomita kuchnia. Podczas gdy Johann Wolfgang Goethe, podróżując po Kampanii...

Spotkanie autorskie Pawła Pollaka
Już dziś, 11 stycznia, o godz. 18 w kawiarni Literatka we Wrocławiu (Rynek 56/57) odbędzie się spotkanie autorskie Pawła Pollaka poświęcone jego najnowszej powieści pt. "Niepełni". Spotkanie poprowadzi Leszek Budrewicz...




