- Autor: Remin Nicolas
- Tytuł: Śnieg w Wenecji
- Tytuł oryginału: Schnee in Venedig
- Język oryginału: niemiecki
- Przekład: Joanna Filipek
- Liczba stron: 256
- Rok wydania: 2008
- Oprawa: miękka ze skrzydełkami
- Wymiary: 135 x 205 mm
- ISBN: 978-83-245-8653-0
- Wydawca: Dolnośląskie, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Wrocław
| A- | A | A+ |
Wenecja, luty 1862 roku. Na pokładzie „Arcyksięcia Zygmunta”, parowca kursującego pomiędzy Triestem a Wenecją, zostają znalezione dwa ciała – zwłoki cesarskiego kuriera, radcy stanu Hummelhausera, oraz zgwałconej i uduszonej dziewczyny, prawdopodobnie portowej prostytutki. Na miejsce zbrodni zostaje wezwany commissario z San Marco, comte Alvise Tron. Jednak komisarz zostaje nieoczekiwanie odsunięty od śledztwa przez pułkownika Pergena, wysoko postawionego oficera żandarmerii wojskowej. Podobno z kajuty radcy zginęły dokumenty zawierające plany zamachu na przebywającą w Wenecji cesarzową Austrii, małżonkę Franciszka Józefa, Elizabeth. Sprawą zabójstwa Hummelhausera interesuje się również sama Sissi, jednak z zupełnie innego powodu – radca przewoził dla niej listy od cesarza, które zaginęły wraz z pozostałymi papierami. Dotknięta do żywego stratą, Elizabeth decyduje, że za wszelką cenę musi je odzyskać. Rozpoczyna więc prywatne śledztwo, podobnie zresztą jak commissario Tron, którego nie przekonują argumenty Pergena, co do konieczności odebrania mu dochodzenia…
Śnieg w Wenecji to debiutancka powieść Nicolasa Remina, a zarazem pierwsza z kryminalnej serii, której głównym bohaterem jest wenecki komisarz, Alvise Tron. Ten niemiecki prozaik zadebiutował nią w 2004 roku i od tego czasu wydaje nieprzerwanie, niemal rokrocznie ofiarowując swoim czytelnikom kolejny tom przygód commissario z San Marco. W 2006 roku ukazały się Weneckie zaręczyny (w Polsce Wydawnictwo Dolnośląskie wydało je zaledwie kilka tygodni temu), rok później Gondeln aus Glas, a następnie Die Masken von San Marco (2008) oraz Requiem am Rialto (2009). Seria szybko stała się światowym bestsellerem, otrzymując wiele entuzjastycznych recenzji. Nie mogło być inaczej, gdyż napisał ją pisarz, który o sobie samym mówi, że spędził większość życia, leżąc na kanapie i czytając (zaś w pozostałych chwilach studiując komparatystykę literacką, filozofię, historię sztuki oraz literaturoznawstwo).
Co najbardziej podoba mi się w powieści Remina? Błyskotliwa intryga kryminalna i fantastyczni bohaterowie. Pisarz ma dobrą rękę do tworzenia ciekawych, intrygujących i zabawnych postaci. I nie mam tu na myśli jedynie głównego bohatera kryminalnego cyklu, komisarza Trona. Szczególną uwagę przyciągają dwie postaci kobiece – cesarzowa Elizabeth i principessa di Montalcino. Ta pierwsza – spętana konwenansami i dworską etykietą – po podjęciu śledztwa w sprawie zaginionych listów, odżywa. Ze znudzonej, napuszonej tytułami damy przemienia się w pełną energii kobietę – temperamentną, ciekawą świata, zawadiacką. Staje się niezależna, podobnie jak księżna, choć principessie bliżej do protoplastki bizneswoman niż emancypantki. Z powodzeniem prowadzi własne przedsiębiorstwo, inwestuje, a przy tym bryluje na salonach, stając się tym samym jedną z najatrakcyjniejszych partii w Wenecji, której niebo zasnuwają szare chmury płaczące śniegiem.
Remin dokonał niemożliwego – wyjątkowo lekką powieść kryminalną ubarwił wyjątkowo precyzyjnie nakreślonym tłem obyczajowym. Jest 1862 rok. Minęły trzy lata odkąd wojska austriackie poniosły klęskę pod Magentą i Solferino. „Czerwone koszule” maszerują pod wodzą Giuseppe Garibaldiego, a Wiktor Emanuel II wraz z premierem Piemontu, Camillem Cavourem, mozolnie, lecz skutecznie, wcielają w życie swój plan zjednoczenia Włoch. Królestwo Włoskie ze stolicą Turynie istniej już od roku. Za cztery lata częścią tego młodego państwa stanie się również Wenecja. Jednak na razie pozostaje ona pod wpływami Austrii, z władzą zwierzchnią cesarza Franciszka Józefa.
Nicolas Remin opowiada o tym, jak w owym czasie wyglądało życie w mieście na wodzie. O stacjonujących weń wojskach, austriackich aparatczykach na najwyższych stanowiskach i buntujących się wobec tego stanu rzeczy wenecjanach. Tło polityczno-społeczne jest dla niego ważne, ale jeszcze ważniejsza jest chęć ukazania wszystkich tradycji miasta, wśród których bez wątpienia najważniejszą jest wenecki karnawał. Zubożałe, podupadłe rody nadal wyprawiają huczne bale, starając się zachować pozory dobrobytu i świetności. Od kruszejących tynków i przeciekających dachów arystokraci odwracają uwagę wypełnionymi świecami kandelabrami, zaś miejsca po wyprzedanych dziełach sztuki zakrywają udrapowanymi tkaninami.
Śnieg w Wenecji to świetnie napisany kryminał retro. Wielowątkowy, nieco awanturniczy, czerpiący z klasyki gatunku. O szalenie ciekawym tle obyczajowym, z wzbudzającymi sympatię i zainteresowanie bohaterami. Dla mnie to idealna powieść kryminalna. Wpadłam w nią i już nie ma dla mnie ratunku ;)
Inne recenzje książek Remin Nicolas:
Weneckie zaręczyny

|
|

-
1
Lilithin 2009-12-30 23:11:41 Mnie też się podobała :) Ciekawa jestem drugiej części, chyba widziałam ją gdzieś u Ciebie w stosiku?
-
2
Annie 2009-12-30 23:13:23 Była, była :) Już ją przeczytałam i właśnie piszę z niej recenzję (może nawet dzisiaj ją wkleję). Jeszcze bardziej mi się podobała niż "Śnieg w Wenecji" - Remin jest w niej cudownie ironiczny ;)
-
3
mary 2009-12-31 11:19:54 jakos nie mogłam przez to przebrnąć. Moze nie koniecznie są to moje klimaty.. no nie wiem. W każdym razie czytasz w tempie ekspresowym :)
-
4
Annie 2009-12-31 12:12:47 A to tylko, dlatego, że wreszcie mam wolne (ach, te święta! ;) A tak poważnie, przez ten czas, kiedy mnie tu nie było, trochę poczytałam, i aby w 2010 rok nie wchodzić z zaległościami, obrałam sobie za sprawę honoru nadrobić zaległe recenzje ;) A Remin poważnie Ci się nie podobał? Dlaczego? Coś konkretnego Ci przeszkadzało, czy po prostu nie przepadasz za kryminałami retro? ;)
-
5
mary 2009-12-31 12:50:42 wiesz co, chyba jakos ten retro styl mi nie podpasował, albo co bardziej prawdopodobne nie był to dobry czas na tego typu książkę. Czasem jest tak ze głowa zajęta czyms innym i cięzko się wyluzować.. Myślę że bardziej własne to drugie. Może zrobię drugie podejscie.. :) PO TAKICH recenjach!! :)
-
6
mary 2009-12-31 13:02:37 aha, i odpisałam CI u siebie :)
-
7
szamanka30 2009-12-31 17:19:19 Przeczytałam , niestety recenzji nie napisałam. Jednak podobała mi sie . Lubie klimaty retro i kryminały:)
-
8
Annie 2010-1-1 23:55:56 Mary, czasami rzeczywiście tak bywa, że nastrój może diametralnie odmienić nasz sposób odbierania literackiej rzeczywistości ;) Na siłę nie namawiam, ale po tym, jak również Szamanka napisała, że jej się podobało, nie możesz nie dać Reminowi jeszcze jednej szansy... ;))

Panowie herbaty
Gambung, 1873 rok. 24-letni Rudolf Eduard Kerkhoven zostaje djuraganem, właścicielem ziemskim, na swojej własnej plantacji herbaty. Wydaje się, że jego marzenie się spełniło. Choć nie przejął plantacji swojego ojca...

Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris
O swoim bohaterze C.S. Harris mówi, że stanowi wypadkową Austenowskiego pana Darcy’ego i Jamesa Bonda. Przystojny, odważny, elokwentny; prawdziwy ideał. Czego boją się anioły to pierwsza część cyklu C.S...

Miss Marple
Panna Marple tak zwinnie wkradała się w moje życie, że nawet nie zauważyłam jej przybycia. (…) Nie miała nic wspólnego z moją babką. Była stokroć bardziej drobiazgowa i pełna staropanieńskich nawyków. Jeżeli coś je łączyło...

Śladami "Młodych lwów"...
Barka zgrzytnęła o dno przed równą, płaską plażą. Rampa opadła. Noe dał susa. Czuł, że rynsztunek obija mu boki, a zimna woda chlupie w butach. Co tchu pobiegł za niską diunę i przywarował. Koledzy szybko wyskakiwali z barki. Rozpraszali się...

Kryminaliści w Cafe Pineska
Cafe Pineska oraz Wydawnictwo Oficynka zapraszają na wyjątkowe wydarzenie
Mogliby w końcu kogoś zabić, czyli twórcze zmagania z kryminałem.
W spotkaniu udział wezmą: Adrianna Ewa Stawska, Katarzyna Gacek, Agnieszka Szczepańska...




