„Para w ruch”
Okładka książki „Para w ruch”
  • Autor: Terry Pratchett
  • Tytuł: Para w ruch
  • Tytuł oryginału: Raising Steam
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Piotr W. Cholewa
  • Liczba stron: 336
  • Rok wydania: 2014
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 140 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7839-751-9
  • Seria: Świat Dysku
  • Wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 19 września 2014 A- A A+
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch


(Julian Tuwim, Lokomotywa)


Kiedy James Watt, syn szkockiego cieśli, rozchorował się, z konieczności musiał pozostać w domu. A pozostając w domu, z nudów obserwował otaczający go świat. Pewnego dnia zauważył podskakującą pokrywkę na imbryku, w którym gotowała się woda. Mężczyzna zastanowił się: a gdyby tak wziąć większy kocioł, żeby móc podnieść większą pokrywkę? Jak pomyślał, tak zrobił i w 1782 roku zaprezentował światu pierwszy silnik parowy. Podobnego odkrycia dokonano także w Świecie Dysku. I dopiero się zaczęło!

Dick Simnel miał dziesięć lat, kiedy – w rodzinnej kuźni w Owczej Wólce – jego ojciec zwyczajnie zniknął w chmurze elementów paleniska i odłamków metalu przesłoniętych różową parą. Nigdy go nie odnaleziono w przerażającym oparze palącej wilgoci, ale tego właśnie dnia młody Dick Simnel przysiągł temu, co we wrzącej parze zostało z jego ojca, że uczyni tę parę swym sługą. W sukurs przychodzą mu książki. To właśnie dzięki nim poznaje mądrości efebiańskich filozofów, zasady działania suwaka logarytmicznego i tajniki sinusa oraz cosinusa. Po upływie dziesięciu lat młody Dick dopina swego. Chłopak konstruuje pierwszą w Świecie Dysku machinę parową. Dymiącą, dudniącą, pachnącą węglem i gorącym smarem. Jej prototyp nazywa Żelazną Belką. Młody wynalazca udaje się z nią do Ankh-Morpork, wprost pod bramę posiadłości Króla Złotej Rzeki. Ma nadzieję, że biznesmen, który swojej fortuny dorobił się na ściekach, zechce sfinansować dalsze prace nad lokomotywą. Intuicja go nie zwodzi. Trafia na idealny moment, bo sir Harry Król właśnie poszukuje dla siebie nowego zajęcia, które byłoby męskie, nie będąc obrzydliwe. Z każdym kolejnym okrążeniem Żelaznej Belki po rozłożonych w pośpiechu torach, bogacz jest nią coraz bardziej zachwycony. W uszach dźwięczy mu brzęk monet, a w myślach rozbrzmiewa głos: Harry Król – Magnat Kolejowy! Nowy tytuł brzmi tak kusząco, że biznesmen postanawia wejść w żelazny interes. A jako że nic w Ankh-Morpork nie może dziać się bez wiedzy i zgody Patrycjusza, Havelock Vetinari także przystępuje do spółki. Reprezentuje go główny poczmistrz, zastępca prezesa Królewskiego Banku Ankh-Morpork, dyrektor Królewskiej Mennicy, a przy tym Arsène Lupin Świata Dysku – Moist von Lipwig. W mgnieniu oka rodzi się Higieniczna Droga Żelazna Ankh-Morpork i Równin Sto, rozpoczynając tym samym na skorupie A’Tuina rewolucję przemysłową. Gorączka kolejowa rozpala nie tylko inwestorów, ale prawie wszystkich, którzy stanęli twarzą w twarz z Żelazną Belką. Prawie, gdyż wśród pełnych zachwytu Ankh-Morporkczyków pojawiają się pierwsi malkontenci. Azety straszą nagłówkami, w których zaniepokojeni dziennikarze wsłuchujący się w głos jeszcze bardziej zaniepokojonego ludu przestrzegają przed szkodliwym wpływem kolei na zdrowie. To ciekawe, myślał Patrycjusz, gdy Drumknott odszedł pospiesznie, by wysłać sekara do wydawcy „Pulsu”; mieszkańcy Ankh-Morpork twierdzą, że nie lubią zmian, a równocześnie wlepiają wzrok w każdą nową rozrywkę czy atrakcję, jakie się trafią. Tłum niczego nie kocha bardziej niż nowości. Vetinari westchnął znowu. Czy oni w ogóle myślą? Przecież obecnie każdy używa sekarów, nawet staruszki, które wysyłają do niego sekarowe skargi na wszystkie te nowomodne wymysły – i zupełnie nie dostrzegają ironii. Jednak nieoczekiwanie nawet dla samego Patrycjusza na fali ostatnich zdarzeń na sile nabiera grupa krasnoludzkich ekstremistów. Dla gragów jakakolwiek zmiana stanowi bolesny afront. Swój sprzeciw wobec modernizacji świata zaczynają wyrażać poprzez brutalne ataki na wieże sekarowe. Do pierwszego z nich dochodzi w Sto Kerrig, gdzie ranne zostają dwa gobliny. Gragowie występują przeciwko nowościom, ale i przeciwko dolnemu królowi krasnoludów. Łamią postanowienia traktatu z Doliny Koom. Ekstremiści chcą strącić Rhysa Rhyssona z Kamiennej Kajzerki. Dolny król krasnoludów szuka wsparcia u Patrycjusza i u lady Margolotty, gubernatorki Überwaldu. Tymczasem z pomocą przychodzi mu Żelazna Belka…

Para w ruch (2013) to już czterdziesta powieść, której akcja osadzona jest w Świecie Dysku. Czytelnicy Terry’ego Pratchetta przeszli go już wzdłuż i wszerz, ale nigdy wcześniej nie podróżowali po nim aż tak szybko! Żelazna Belka mknie, a wraz z nią Moist von Lipwig, którego głównym zadaniem jest dbanie o to, aby nic nie stanęło na jej drodze. Para w ruch to już trzecia książka serii – po Piekle pocztowym i Świecie finansjery – która opowiada o losach tego nietuzinkowego bohatera. To zarazem kolejna powieść o industrializacji Ankh-Morpork, choć rewolucja przemysłowa dopiero w Parze w ruch wybucha z prawdziwą siłą. Po sekarach, czyli Semaforowej Komunikacji Radykalnej, prasie drukarskiej i systemie finansowym, wyobraźnię mieszkańców Świata Dysku zaczynają rozpalać silniki parowe. Tory kolejowe oplatają Równiny Sto, wiją się wzdłuż rzeki Ankh, przebijają przez Papy Scylli i z impetem suną w kierunku Schmaltzbergu. W ślad za Żelazną Belką powstają kolejne konstrukcje. Zwinni i zwrotni Lotnicy pędzą bez wytchnienia, żeby dotrzymać rozkładów. Magiczny Świat Dysku zaczyna spowijać zupełnie nowy rodzaj magii.

W ludzkich umysłach tworzył się swego rodzaju mechanizm zapadkowy: oto pojawiało się coś nowego, a zaraz potem było już normą. Jeszcze wczoraj człowiek w ogóle o czymś nie myślał, a od dzisiaj nie wiedział, jak sobie bez tego poradzić. Tak działała technika. Była niewolnikiem ludzi, ale w pewnym sensie mogło też być na odwrót.

Świat Dysku ulega transformacji. Następuje migracja ludności. Ankh-Morporkczycy opuszczają miasto – przenoszą się na przedmieścia albo wyprowadzają na wieś. A w ślad za nimi miejskie mury opuszczają idee, które spacerowały dotąd jedynie po brukowanych ulicach Ankh-Morpork. Za postępem technologicznym idzie postęp społeczny. Społeczeństwo liberalizuje się. Ankh-Morpork jest otwarte, tolerancyjne i kosmopolityczne. Mimo swoich wad jest właśnie miejscem, wokół którego świat się kręci, gdzie zmienia się historia, gdzie dzięki oświeconemu i troskliwemu rządowi (…) każdy człowiek, dziecko, krasnolud, troll, wilkołak, wampir, a nawet zombi i oczywiście goblin mogą się uważać za wolnych. Wolnych od wszelkiego pana prócz prawa, które stosuje się do wszystkich jednakowo, niezależnie od gatunku i pozycji. „Civis Ankhmorporkianus sum!”

To, co dzieje się w największej aglomeracji Świata Dysku jest wyjątkowo nie w smak gragom. Krasnoludzcy ekstremiści walczą ze wszystkim co niekrasnoludzkie. Tych, którzy nie są z nimi, uznają za niewiernych, a dla osiągnięcia własnych celów nie cofną się nawet przed aktami terroru. Działania gragów szybko spotykają się z potępieniem przez innych mieszkańców Świata Dysku. Podpalanie wież semaforowych traktowane jest nie jako akt wandalizmu, ale jako zdrada stanu. Zdrada stanu nie tylko wobec własnego kraju, ale wszystkich.

Terry Pratchett celnie opisuje zjawisko terroryzmu, wprowadzając do fabuły wątki znane nam dotychczas jedynie z relacji reporterskich w telewizjach informacyjnych. Za pośrednictwem krasnoludów porusza także kwestię gender, która znajduje swoje zwieńczenie w dość zaskakującym finale. Niewybrednie żartuje z Francuzów, wzorując na nich mieszkańców Quirmu. Jednak humor Terry’ego Pratchetta przestaje być lekki, za to zaczyna być coraz bardziej zaprawiony goryczą. Para w ruch to jedna z najmniej humorystycznych powieści o Świecie Dysku. To gorzka, posępna satyra na otaczający nas świat. Pisana całkowicie na poważnie i niepozostawiająca miejsca na domysły, zwyczajnie dosadna. A jednak przy tym bardzo dobra – z intrygującą fabułą, dynamiczną akcją i znakomitymi dialogami. Zaludniona całą plejadą bohaterów znanych czytelnikom z wcześniejszych powieści. Właściwie każda kluczowa dla Świata Dysku postać, pojawia się na kartach tej książki. Bo i Samuel Vimes z podlegającą mu Strażą Miejską, i Mustrum Ridcully z magami z Niewidocznego Uniwersytetu, i William de Worde wraz z zespołem „Pulsu Ankh-Morpork”. Para w ruch jest niezwykle mocno osadzona w uniwersum Dysku. Jednak zamiast cieszyć serca miłośników serii, rodzi ogromne obawy, że to pożegnanie: pisarza z czytelnikami, a czytelników z uniwersum. W rozmowie z Bogdanem Zalewskim Piotr W. Cholewa zauważył: Kilka lat temu, już z siedem prawie, okazało się że Terry Pratchett jest niestety chory na Alzheimera. Walczy z tym jak może. To taki smutny akcent: mam wrażenie, że on stara się zdążyć z pewnymi rzeczami. Nie jestem pewien, czy on nie stara się zamknąć pewnych wątków. (…) Oczywiście wiadomo, że ten świat będzie istniał dalej, ale żebyśmy nie musieli pytać na przykład: co się dzieje z Samuelem Vimesem? Moim zdaniem takim pożegnaniem z Vimesem była książka „Niuch”. Vimes w niej nie zginął, ale odkrył życie poza służbą: rodzina, syn, takie rzeczy. Kto nie czytał, to Vimes jest szefem Straży w Mieście Ankh-Morpork. Teraz wszyscy czekają, co będzie z Patrycjuszem, który też się starzeje. Patrycjusz to jest władca Ankh-Morpork, taki człowiek, od którego Machiavelli mógłby się jeszcze sporo nauczyć. Wierni fani się zastanawiają, co będzie, kiedy umrze Patrycjusz, bo kiedyś musi, prawda? Jednak na razie Vetinari ma się na szczęście bardzo dobrze. A dzięki Żelaznej Belce ma znacznie bliżej do lady Margolotty. I nawet jeśli Terry Pratchett wytycza Światowi Dysku linię rozwoju, to mam przeczucie, że na tym nie koniec.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję